Fajne wierszyki
Najbardziej podoba mi się końcówka

SMOK
Na Wawelu, proszę pana
Mieszkał smok, co zawsze z rana
Zjadał prosię lub barana.

Przy obiedzie smok połykał cztery kury lub indyka
nadto krowę albo byka.

Nagle raz, przy Wielkim Piątku
Krzyknął Coś tu nie w porządku !
Poczuł wielki ból w żołądku.

Potem spuchła mu wątroba, dwa migdały, płuca oba
Jak choroba, to choroba !

Smok pomyślał, proszę, proszę.
Nie mam zdrowia za dwa grosze
Czas już zostać mi jaroszem.

I smok biedny od tej pory
By oczyścić krew i pory, jadał marchew,
jadał pory, groch, selery i kapustę
Wszystko z wody i nietłuste,
żeby kiszki były puste.

Tak za roczkiem mijał roczek
Smok nasz stał się jak wymoczek
Wprost nie smok, lecz zwykły smoczek.

Odtąd każda mądra niania
Dziecku daje go do ssania.
Jan Brzechwa
Jeśli znasz fajny wiersz- proszę dołacz.

· 

"pokojowa nagroda nobla" to za wiele dla krasuli
"pokojowa nagroda nobla" to o wiele za wiele dla zujacej wolno krasuli. Ale nie
tracmy nadzieji! Moze po jakichs dwoch trzech latach, lotem blyskawicy, z
traktu pokarmowego poprzez 4 zoladki, sledziona, watrobe i odbyt dotrze ow
impuls do mozgu - jesli wczesniej nie zezre go BSE....

I wtedy krasula zajarzy... moze...

PRAWA KOBIET I DZIECI W KRAJACH MUZULMANSKICH =
WOLNOSC SLOWA I WOLNOSC OSOBISTA =
WYKSZTALCENIE + WOLNY DOSTEP DO INFORMACJI =
KRYTYCZNIE I SAMODZIELNIE MYSLACY OBYWATELE
(od tego etapu krasula jest jeszcze baaardzo odlegla)=

POWSZECHNA AKCEPTACJA I PRZYJECIE SYSTEMU WARTOSCI, w ktorym totalitarne i
ekstremistyczne tendencje sa nie tylko skutecznie zwalczane ale przede
wszystkim nie maja podloza, aby sie tworzyc=

OGRANICZENIE DO MINIMUM grozby konfliktow zbrojnych.....

Niby proste ale jednak o wiele za duzo nawet na tak ponadprzecietna krowe...

Właściciel krowy a krowa.
Pysk krowy może zażreć tylko tyle, na ile pozwala mu jego wielkość, ostrość
zębów i sprawność języka. Jezeli nasz zwierzak uniesie się ambicją i napcha
paszczękę jakąś monstrualną ilością trawy, i tak nie zdoła jej przełknąć krowi
przełyk. Gdyby jednak jakimś nadludzkim (przepraszam "nadkrowim") wysiłkiem
udało się to zrobić i tak nic z tego nie będzie, zwiększonej ilości karmy nie
jest bowiem w stanie "przetrawić" ani krowi żołądek, ani tym bardziej krowie
jelita. No i rzecz cała zakończy się tragicznie, zwierzę dostanie bowiem
wzdęcia i wyciągnie po prostu kopyta. Bo krowa to całość, a nie każdy jej
fragment po kawałku. O losie krowy w dużej mierze decyduje też jej właściciel.
Nie wróży dobrze przyszłości krasuli nieustanne powiększanie przezeń obszaru
łąki do wyżarcia. Ani też tym bardziej wymóg, by krowina możliwie długo trawiła
karmę w swoich kiszkach. Bo rozsądna krowa wiedziona samozachowawczym
instynktem te ambitne oczekiwania właściciela po prostu zignoruje. A gdyby
okazała się wbrew instynktowi posłuszna, czeka ją los jak wyżej. I niczego tu
nie zmienią żadne ideologiczne dyskusje czy zaklęcia. I by to zrozumieć, nie
trzeba być żadnym profesorem. Wystarczy po prostu bacznie przypatrzeć się
europejskiej krowie.

Pysk krowy.
Pysk krowy może zażreć tylko tyle, na ile pozwala mu jego wielkość, ostrość
zębów i sprawność języka. Jezeli nasz zwierzak uniesie się ambicją i napcha
paszczękę jakąś monstrualną ilością trawy, i tak nie zdoła jej przełknąć krowi
przełyk. Gdyby jednak jakimś nadludzkim (przepraszam "nadkrowim") wysiłkiem
udało się to zrobić i tak nic z tego nie będzie, zwiększonej ilości karmy nie
jest bowiem w stanie "przetrawić" ani krowi żołądek, ani tym bardziej krowie
jelita. No i rzecz cała zakończy się tragicznie, zwierzę dostanie bowiem
wzdęcia i wyciągnie po prostu kopyta. Bo krowa to całość, a nie każdy jej
fragment po kawałku. O losie krowy w dużej mierze decyduje też jej właściciel.
Nie wróży dobrze przyszłości krasuli nieustanne powiększanie przezeń obszaru
łąki do wyżarcia. Ani też tym bardziej wymóg, by krowina możliwie długo trawiła
karmę w swoich kiszkach. Bo rozsądna krowa wiedziona samozachowawczym
instynktem te ambitne oczekiwania właściciela po prostu zignoruje. A gdyby
okazała się wbrew instynktowi posłuszna, czeka ją los jak wyżej. I niczego tu
nie zmienią żadne ideologiczne dyskusje czy zaklęcia. I by to zrozumieć, nie
trzeba być żadnym profesorem. Wystarczy po prostu bacznie przypatrzeć się
europejskiej krowie.

· 

Widzisz marioludwiko ja nie cierpie zmiennych ludzi.Kameleonow.Nie wiadomo co
sie mozna po nich spodziewac.Dzisiaj komunisci,jutro noszacy ten,tam daszek w
procesji nad ksiezmi. Dzisiaj zwolennicy aborcji jutro rzucajacy kamieniami w
kliniki i lekarzy.
Ludzie ci uknuli sobie haselko ze zmiene sa kobiety ,ze tylko krowa pogladow
nie zmienia.Ja sie od takich ludzi trzymam z daleka.Miec wroga to juz cos.To
prawdziwe szczescie.Mam ochote pojezdzic na NIM ,wylac wiadro pomyj ..wiem ze
zawsze moge.Moge bo jest staly w pogladach ktorych nie zmienia.A z takiej
zmiennosci to tylko wrzody na zoladku.Chce po glowce poglaskac gryzie w
reke.Chce po leb przywalic a tu do rany przyloz..... Sama widzisz..jak ciezko z
nimi zyc....

drożdże - co wyeliminować z diety
Podpowiedzcie mi, co wyeliminować z diety przy uczuleniu dzidziusia na
drożdże (karmię piersią). Przyszło mi do głowy pieczywo, ciasta, piwo, wino,
(jabłka ??? - fermentują w żołądku). Co jeszcze ?
Czy chrupki chlebek zawiera drożdże ? Wydaje mi się, że nie...

Już parę dni temu pisałam, że mały wymiotuje po enterolu, ale
jego "znakomita" lekarka rodzinna nie chciała mi uwierzyć. Kazała podawać po
1/3 saszetki. Dziś rano postanowiłam sprawdzić (prawie mnie przekonała, że te
wymioty musza być po czymś innym i na pewno Maciuś ma uczulenie na krowie
produkty). Podałam mu rano enterol i od paru godzin wymiotuje biedaczek.

Gość portalu: ethanol napisał(a):

> a wiesz jak amerykancom
> smokuja polskie kabanosy ???
>
> sam widzialem w polskich delikatesach w santa
> monica, ze glownie je amerykancy kupowali
>
> tak wiec mamy polska kielbase
> no i polska wodka tez jest w us bezkonkurencyjna

Tutaj popelniasz pewien blad.
W USA jest wiele tzw.polskich sklepow sprzedajacych tzw."polskie wedliny",
ale sa one produkowane z miesa amerykanskiego!
Owszem,sa podobne bardzo do polskich,ale sa dosc ciezkostrawne,i amerykanie
ich nie lubia,co najwyzej polacy pracujacy nieopodal.
Sa mam niedaleko taki sklep,jest to smaczne i przypominajace kraj,ale
jest straszne dla mojego przynajmniej zoladka;
juz o wiele bardziej lubie amerykanska kielbase wedzona,jak oni to nazywaja,
chociaz dosyc daleko odbiega od naszej kielbasy tzw.wiejskiej;
tylko,ze po nie nie odbija mi sie caly dzien i jest smaczna i lekko strawna.
Kiedy zas jestem w Polsce i jem tamte wedliny,sa znacznie zmaczniejsze
i tez niezle strawne;a zatem problem jest w miesie,czyli swiniach i krowach
amerykanskich,gdyz tylko z nich moze byc tu produkowana zywnosc.
W tej sytuacji wedliny amerykanskie sa lepsze dla zdrowia niz polskie,
oczywiscie mowie o Ameryce.

Krowy zjadły samolot
Chirurdzy w mieście Payao na północy Tajlandii byli bardzo zaskoczeni, kiedy w
żołądku 37-letniego pacjenta znaleźli ponad dwa kilogramy monet.

Pongsawata Sanguana przywieziono na ostry dyżur z bardzo silnymi bólami
brzucha. Zdjęcie rentgenowskie wykazało obecność "obcych ciał" w żołądku, ale
lekarze nie wiedzieli, że są to pieniądze.

Operacja najprawdopodobniej uratowała pacjentowi życie. Stan monet,
poczerniałych od kwasów żołądkowych, wskazywał, że mężczyzna musiał je połykać
od wielu lat.

Pacjent pozostanie przez jakiś czas w szpitalu na obserwacji. Matka, z którą
mieszka, powiedziała, że jej syn ma zaburzenia psychiczne. Nie wiedziała
jednak, jaki użytek robił z monet, które mu czasem dawała.

Lutowy numer "The New England Journal of Medicine" opisywał przypadek pewnego
62-letniego Francuza, z którego żołądka lekarze usunęli drobne monety, ważące
w sumie 5,5 kilo (i warte w przeliczeniu 620 euro). Sterta monet spowodowała
znaczne powiększenie i opuszczenie żołądka. Mimo operacji, doszło do
komplikacji, w wyniku których Francuz zmarł. W przeszłości również ten
mężczyzna był leczony psychiatrycznie.

zrozumialam. i dodalam, do krowy nie jestes podobny, nie masz wielokomorowych
jak ona zoladkow. a te sa jej potrzebne do trawienia celulozy. czlowiek ma 1-
komorowy, i dlugie jelito cienkie (jak tlumaczy to wasza "wiedza"?czy to
przystosowanie do miesozernego trybu zycia?)aby trawil owoce. oczywiscie
pokarm moze skladac sie tez z warzyw czy mies. to przystosowanie do trudnych
warunkow. to jak dlugo czlowiek jest w stanie zniesc taka diete, zalezy od
jego tolerancji biologicznej.
czlowiek powinien jesc to co surowe jest dla niego jadalne. ziemniak nie sa,
wiec nie sa tez na prawde potrzebne w jego diecie. taaaa, wy obrobke termiczna
nazywacie "nadtrawieniem"....zwal jak zwal. ale enzymy trawienne w duzej
meirze nei rozpoznaja bialek, tluszczy itd ktore podlegaly wysokiej temp.

dida napisała:
.
> nadal uwazasz,ze nie jestesmy jak krowki i nie powinnismy
> jest trawy? to posluchaj-okazuje sie,ze gl. zrodlem
> energii dla krowy (w przeciwienstwie do czlowieka dal
> ktorego jest to glukoza)

WITAM,a to dobre od kiedy??????????

sa....kwasy tluszczowe!tak,tak, z
> tej trawki wlasnie. i przy pomocy bakterii i
> pierwotniakow zyjacych w zoladku (taka symbioza, ja cos
> ci dam,ty mi cos dasz). celuloza rozkladana przez te
> zyjatka fermentuje z wydzieleniem sie kwasow
> tluszczowych. te sa szybko wchlaniane do krwi. i co?
> czasem rzeczy nei sa takim na jakie wygladaja.pomysl o
> tym zanim znowu stwierdzisz,ze dokonal sie cud i
> wyleczono kolejnego cukrzyka.
>

a000000 napisała:
r
>
> Nienaturalne dla naszej budowy jest też zżarcie
> > mięcha ...spójrz na nasza budowę uzebienia i jelit - typowa dla
> > roślinożerców !!!!
>
> Ja bym nawet nie polemizowala,bo maturę zdawałam z biologii.Słyszałaś Korciu o
czterokomorowym żołądku krowy?
Absolutnie nie mamy przewodu roślinożerców! Co stwierdzam jako wegetarianka.

kochanica.francuza napisała:

> a000000 napisała:
> r
> >
> > Nienaturalne dla naszej budowy jest też zżarcie
> > > mięcha ...spójrz na nasza budowę uzebienia i jelit - typowa dla
> > > roślinożerców !!!!
> >
> > Ja bym nawet nie polemizowala,bo maturę zdawałam z biologii.Słyszałaś Korc
> iu o
> czterokomorowym żołądku krowy?
> Absolutnie nie mamy przewodu roślinożerców! Co stwierdzam jako wegetarianka.
>
Kochanico ...czy tylko krowa je rosliny ??? Nasze jelita sa jednak długaśne nie
tak jak u mięsożernych ....zreszta zbozcyłyśmy (upsss jakie słowo :))))) z
tematu :) z gayów na ....krowy .....:)

kora3 napisała:

> kochanica.francuza napisała:
>
> > a000000 napisała:
> > r
> > >
> > > Nienaturalne dla naszej budowy jest też zżarcie
> > > > mięcha ...spójrz na nasza budowę uzebienia i jelit - typowa dla
> > > > roślinożerców !!!!
> > >
> > > Ja bym nawet nie polemizowala,bo maturę zdawałam z biologii.Słyszałaś
> Korc
> > iu o
> > czterokomorowym żołądku krowy?
> > Absolutnie nie mamy przewodu roślinożerców! Co stwierdzam jako wegetariank
> a.
> >
> Kochanico ...czy tylko krowa je rosliny ??? Nasze jelita sa jednak długaśne nie
>
> tak jak u mięsożernych ....zreszta zbozcyłyśmy (upsss jakie słowo :))))) z
> tematu :) z gayów na ....krowy .....:)
> ach my zoofilki;-)
a co do jelit to fakt,że temat tychże np.u wilka jest mi nieznany

Dziekuje serdecznie za ta serie limerykow! Popelnilem pewien blad taktyczny,
ktory Wam ulatwil zadanie. Mianowicie 2 przeklady nie informowaly, ze na
poczatku, pani dosiadajacej tygryska, towarzyszyl usmiech. W oryginale
angielskim usmiech, ktory przechodzi z pani na morde tygryska to os wierszyka.
Mea Culpa!

Dzieeeeeeeeekujac raz jeszcze za ta uczte duchowa, nie omieszkuje dac
inne tlumaczenia bez ww wady.

Pozdr.
O.

Siedziała panienka w Tyflisie
ze śmiechem na swoim tygrysie.
Aż tu zmienia się scena:
ona siedzi "w", nie "na",
on śmieje "ha, ha!" i "hi, hi!" się.

(Antoni Marianowicz)
(Księga nonsensu)

***
Pewna dama z Syrii, chcąc Farysa
zakasować, siadła na tygrysa
i z uśmiechem rzekła: "Nieś mnie, kotku!"
Powróciła nie na, ale w środku,
Uśmiech zaś ozdabiał pysk tygrysa.

(Stanisław Barańczak)
(Fioletowa krowa)

***

Żyła raz pewna pani w Chartumie
co z uśmiechem jeździła na pumie.
Raz wróciła w żołądku
pumy, zaś po zwierzątku
widać, że też uśmiechać się umie...

(Michał Rusinek)
(Limeryki czyli...)

***

Uśmiechała się pewna pani w Tyflisie,
jadąc spacerkiem na tygrysie.
Gdy wracali, drogi kotku,
pani była w zwierza środku,
uśmiech za to na mordzie tygrysiej.

(Maria Żmigrodzka)
(Limeryki czyli...)

mamuty
titus_flavius napisał:

> Nadto występowały tu inne zwierzęta stepowe, których szczątki kopalne
zachowały
> się.

Zachowane kopalne szczatki mamutow nie swiadcza o tym, ze mielismy do czynienia
ze stepem. Byly to tereny pokryte trawami ale te trawy byly o wiele
delikatniejsze od tych ktore rosna na stepie. Do zdrewnialych traw stepowych
maja dostosowane zoladki zwierzeta parzystokopytne takie jak krowy/tury,
bizony. Mamuty wyginely bo nie byly dostosowane do stepu i przegraly
konkurencje w lancuchu pokarmowym. Piszac wiec o innych (nieokreslonych)
zwierzetach zastawiasz na siebie pulapke.

Oj, Parkowy!
Żałujesz tej trochę "omasty" synom potęgi...???
No, tak źle, jak w Bangladesz-czu jeszcze nima,
Krowy stoją na swoich miejscach, a że ryczom?
Jeszcze się taki nie urodził, coby po równo było!
Jeden, jeno taki był, ale on tyż boso chodził!

Przed snem???
Czy Wy po tych tematach wrzodów żołądka nie dostaniecie?
A potem, że depresja! Na jesień, złotą polską wszystko ;-)))

Z danonkami jeszcze sie wstrzymam, choc wiem ze maly nie jest uczulony na
krowie mleko. Dodalam mu teraz banana, jak narazie neizle. A co do przepisow to
dziekuje, ale moj maly juz przerobil 5 m-c wg tych przepisow, nawet ciut z 6
jest juz za nim Mam glodomorka w domu, je wszystko co mu tylko dam na
lyzeczce Babcia dla mu juz sprobowac dziadzinej polewki, ciut prawie
okruszek jaja smazonego, co jeszcze mamy za soba? Acha czekolada. Oczywiscie te
calkowite nowosci byly w takich ilosciach ze tylko posmakowal i podejrzewam ze
do zoladka to nawet juz nic nie dolecialo
Renata
Renata

To nie chodzi chybazeby się kłócic, ale zeby uswiadomic,ze niektóre pokarmy nie
sa dobre, niestety..
Mimo ze teraz ;dzisiaj ani jutro dziecko nie ma zadnych objawów,ze zle je, za
pare lat niestety może to wyjsc...po prostu dzieje sie to bardzo powoli...
Moja mama tez dawał mi mleko krowie od bodajze 6 mies, jakies zupy i to co
teraz naukowcy i lekarze zabraniają jesc...i wszystko było dobrze, dopóóki w
latach podstawówki nie zaczęły się alergie, w tej chwili mam alergie na bardzo
duzo rzeczy, kłopoty z żołądkiem i ze skórą, a moja mam tez mówiła,ze nic się
nie dzieje, tak więc reasumując, i róbcie co chcecie, ale potem nie
narzekajce...pozdrawiam

Życzę szczęścia i powodzenia za kilkanascie lat.
Wychowałam się na przełomie lat 70 tych i 80 tych. Żałuję, że moja mama nie
miała wyboru i musiała mi dawać mleko krowie, parówki, pasztety i tym podobne
paskudztwa. Może bym tak nie chorowała, może by nie musieli mnie faszerować tak
antybiotykami, może bym miała ładne zęby, może bym nie miała kłopotów żoładkiem
i może bym nie miała w ogóle kłopotów ze zdrowiem.
Drogie mamy mamy wybór. Ja swojej córce napewno nie podam paskudztwa w stylu
DANONEK i mam nadzieję, że mi kiedyś podziękuje, że dokonałam właściwego wyboru.
Pozdrawiam

Jeśli dzieciaczek ma powyzej 6 miesiecy, to mozna mu juz powoli wprowadzac
mieso i zoltko. Poza tym w zelazo bogate sa tez buraki i zielona pietruszka -
ja to dawalam corce od 7 misiaca (bylo to zalecenie lekarza), bo miala anemie,
dodam ze ma rowniez skaze bialkowa. Rewelacynie morfologie poprawia surowe
jabłko (mozna juz ponizej 6 miesiaca jesli dziecko dobrze znosi)!! Jesli
dzieciatko ma wiecej niz 1, to mozna za zgoda lekarza nie podawac zwyklego
zelaza w kropelkach, tylko Ferrum lek - nie podraznia zoladka, jest smaczne i
dzieci chetnie go pija, minusem jest tylko cena
Anett, czy mozesz mi powiedziec, jakie mleko kozie podajesz swemu dzieciatku ??
Ja rowniez mysle o wprowadzeniu mleka koziego - ale nie wiem jakie i nie wiem
jak (ponoc sie go na poczatku rozciencza ??) Dodam, ze moja corcia ma 14
miesiecy i nadal reaguje na bialko krowie. A powyzsze rady odnosnie zelaza byly
wyprobowane z REWELACYJNYM skutkiem na corce (oczywiscie pod kontrola
lekarza )
Pozdrawiam
Barbara

Ja w tym temcie jestem trzepnieta, bo straszna mam awersje do zywnosci
przetworzonej fabrycznie i ile sie da unikam jak ognia. No tutaj jest mi latwiej
bo jednak rynek produktow bio jest rozwiniety. Tak wiec robilam wszystko corce
od poczatku sama, od kaszek (mielonych ziaren w mlynku) po obiadki, poki nie
uznalam, ze jest wystaczajco duza by jesc juz wszystko. Zal mi tylko ze w Polsce
nie wykorzystalismy tych lat "zacofania" i nie pchnelismy gospodarke w dalej w
kierunku bio tylko poszlismy najgorsza droga prowadzaca do wscieklych krow itd.
Jak sie czyta, ze w Polsce otwieraja wielkie chlewnie na tysiace sztuk swin,
fermy wyskubanych kur... to czlowiekowi sie w zoladku przewraca. A jezeli chodzi
o krowy to trzeba wiedziec, ze w wielu krajach europejskich one nawet slonca nie
widza, nie mowiac o trawie, stoja cale swoje marne zycie w jednym miejscu z
wymionmi do ziemi, zeby ludzie mogli wylewac tony mleka, bo sie tego zuzyc nie
da. A co do dyskusji o "przebadaniu" mleka w proszku (to tylko normy) i coz...
niech kazdy mysli jak chce, dyskutowanie jest tak jalowe jak to mleko. A wszelka
"zywnosc" ktora jest terz dostepna jest juz na pewnien sposob skarzona, ale
"pocieszajace" jest to ze my sie mutujemy razem z ta zywnoscia

Hormonami i nieustannym dojeniem. Wiadomo, u krowy laktacja rządzi się tymi
samymi prawami co u kobiety - im więcej się ściąga, tym więcej sie produkuje.
Nie wiem, ile razy dziennie i jakie ilości zjada cielak, ale tak porównując
objętość typowej bańki do mleka i cielakowego brzucha - nie ma szans, żeby
jednorazowa zawartość bańki zmieściła się na raz do cielaka (nie mówiąc o samym
jego żołądku) Więc ilość produkowanego mleka jest kilka razy większa niż
cielak potrzebowałby.

chyba nie jest Ci znane pojęcie wegetarianizmu, skoro twierdzisz, że zjadając
krowę, jesz posrednio trawę. Jak zapewne wiesz, jedząc krowe jesz jej mięso, do
którego nie przedostaje się ta trawa, która krowa zjadła. No chyba, że jesz jej
żoładek, w którym sa jeszcze resztki niestrawionego pożywienia. twierdząc, że
jestes wegetarianinem, bo jesz krowę, która żywi sie trawą, obrażasz wszystkich
wegetarian, poniewaz dla nas taka dieta jest powiązana z głębszą filozofią i
aspektami moralnymi. Jeżeli nie rozumiesz do końca pojęcia wegetarianizmu, to
mam prosbę, nie mieszaj się do tego tematu i nie pisz takich rzeczy, ponieważ
pisząc takie absurdalne stwierdzenia pokazujesz tylko swój mały zasób wiedzy na
ten temat. Nie moglam pozostac bierna do tego co przeczytałam dlatego napisałam
co myślę. To tyle. Emilia.

Ok.. to jak chłop krowie na granicy.. tłumaczymy
Co się stanie gdy zaczną być realizowane hasła Leppera.. np. to mówiące, że
każdy powinien dostawać adekwatnie do swoich potrzeb..

nie będę tu wspominał kto i kiedy takie hasła już głosił (o równych żołądkach
itd..) niech sobie Jagnieszka historię poczyta... pomyślmy o skutkach:
1. dajemy każdemu według jego potrzeb = dajemy mu nieadekwatnie do tego co mu
sie należy w zamian za jego pracę = komuś komu chciało sie pracować już się
pracować nie chce = czy sie stoi czy się leży 2000 się należy
2. żeby każdemu dać według jego potrzeb to trzeba albo zabrac tym którzy coś
robią i zarabiają (patrz skutek pkt.1) albo drukować pieniądze bez pokrycia =
pieniądze przestaj być cokolwiek warte = Jagnieszka ma pieniądze i może sobie
nimi d.. podetrzeć bo i tak nic za nie nie kupi
3... włąsciwie to nie chce mi się dalej pisać gdyż każdy kto ma trochę rozumu w
głowie i trochę zna historię potrafi dokładnie powiedzieć co dalej..

Dlaczego "amerykańskich firm"? A czym niby się one
różnią od francuskich, polskich albo austarlijskich? We wszystkich stosuje się
podobne metody - w jednych bardziej, w innych mniej. I wszystkie są
niebezpieczne dla środowiska. Np. skażenie wód gruntowych fosforanami w Polsce
to głównie "zasługa" producentów wieprzowiny. A 40% metanu w atmosferze (który
jest gazem cieplarnianym) pochodzi z żołądków krów - zarówno amerykańskich, jak
i afrykańskich lub chińskich.

Oj, coś z daleka mi to wszystko pachnie kolejną propagandową hucpą dla
lewicujących kanapowych "ekologów".

>A 40% metanu w atmosferze (który
> jest gazem cieplarnianym) pochodzi z żołądków krów - zarówno amerykańskich,>
> jak i afrykańskich lub chińskich.

a przede wszystkim argentynskich.

Wydaje mi sie, ze chodzi o to, ze polski firmy jeszcze nie przestawily sie na
taka masowa produkcje, a te ktore sie przestawily, sa w rekach amerykanow. Ma
sie rozumiec, jestem pewien, ze nie tylko amerykanie stosuja takie metody

Pozdro
J

Bajka o Wawelskim Smoku

Jan Brzechwa

Na Wawelu, proszę pana,
Mieszkał smok, co zawsze z rana,
Zjadał prosię lub barana.
Przy obiedzie smok połykał -
Cztery kury lub indyka,
Nadto krowę albo byka.

Nagle raz, przy Wielkim Piątku,
Krzyknął:"Coś tu nie w porządku!"
Poczuł wielki ból w żołądku,
Potem spuchła mu wątroba,
Dwa migdały, płuca oba,
Jak choroba, to choroba!

Smok pomyślał: "Proszę, proszę,
Nie mam zdrowia za dwa grosze,
Czas już zostać mi jaroszem."
I smok biedny od tej pory,
By oczyścić krew i pory,
Jadał marchew, jadał pory,
Groch, selery i kapustę,
Wszystko z wody i nietłuste,
Żeby kiszki były puste.

Tak za roczkiem mijał roczek,
Smok nasz stał się jak wymoczek,
Wprost nie smok, lecz zwykły smoczek.
Odtąd każda mądra niania
Dziecku daje go do ssania.

Czterokomorowy żołądek mają wszystkie przeżuwacze, nie tylko HF-y, czyli krowy holsztyńsko-fryzyjskie. Pierwszy największy to żwacz. (nie - rzwacz). Ostatni to żołądek właściwy - trawieniec. Cielęta pijąc mleko ze strzyka krowy, tworzą rynienkę przełykową i mleko spływa bezpośrednio do trawieńca, pomijając przedżołądki i tam jest trawione. Dlatego lepiej jest poić cielęta ze smoczka, niż z wiaderka.

jezu jak ja dobrze wiem o czym piszesz- też nie znoszę, ale kefirki i białe
sery są ok. jedna pani doktor powiedziała, ze to najprawdopodobniej rozsądna
decyzja zołądka, który po prostu nie potrafi trawić mleka.Pamiętam do dziś jak
babcia zmusiła mnie do wypicia dosłownie dwóch łyków mleka prosto od krowy, a
jak je zachwalała, ze jeszcze ciepłe i takie tłuściutkie, pewnie juz sobie
wyobrażasz co sie wydarzyło...Piękny długodystansowy rzyg. cała wieś o tym
mówiła- zostałam dziwolągiem, no ba jak można nie znosić mleka? pozdro:))

- to
> 4)ja jem mięso, bo jeść mięso trzeba, bo budowa naszego układu pokarmowego
> przypomina najbardziej układ trawienny świni (wszytkożernej), różni się zaś w
> stopniu zasadniczym od narządów trawiennych krowy (roślinożernej;
To akurat jest prawda (słynny czterokomorowy żołądek krowy),ale jeść mięsa NIE
MUSIMY - niektórzy nie jedzą go od urodzenia,żyją i są zdrowi (buddyści np.)

poza tym tak
> to juz jest, że mięso nam smakuje bo jest zdrowe
Mnie owszem smakuje,ale potem czuję się fizycznie źle. Zupka z soczewicy smakuje
mi też.:-)

, bo generalnie lubimi smak
> tego, co jest dla nas wskazane
O, a słodycze?

- wiem, wiem, cocacola smakuje, ale smakuje
> dlatego, że jest specjalnie tak zrobiona - dlaczego nie smakuje nam kora,
> trawa, piasek?
> Piaskiem się żadne bydlę nie żywi.To rozdrobniona skała.

Moje dziecko za miesiac skonczy dwa lata. Mleko uwielbia (od pierwszych urodzin nie dostaje
mieszanki), okresowo jogurtow i zoltego sera nie lubi i z nosa jej nie kapie (katar miala raz - zarazila
sie ode mnie), nigdy nie byla "porzadnie" przeziebiona, problemow z zoladkiem tez nie ma. Lekarze
zalecaja picie pelnotlustego mleka po pierwszych urodzinach (nie kakao ani mieszanki bo te sa za
slodkie i niszcza zeby)i odtluszczoengo po drugich - tluszcz jest potrzebny do rozwoju mozgu (moze
jakby cielaki nie przestawaly pic po 6 m-ach bylyby tak inteligentne jak ludzie ). Ale zauwazmy ze my
nie pijemy mleka prosto od krowy a takie ktore przechodzi proces rozcienczania, jalowienia, ma
dodane witaminy (wit. D) i mineraly (wapn, zelazo) itp. wiec nie ma co porownywac do innych ssakow.
Na miejscu Meso4 ograniczylabym picie "slodkiego mleka," szkoda zebow. Rozcienczaj woda
stopniowo zwiekszajac porcje lub przezuc sie na mleko zwykle i jego przetwory.
E.T.

PS. Cielaki nie pija mleka, ale zuja trawe - czy to byloby zdrowe dla innych ssakow? W dodatku prosto
z pola, nie myta - fuj, a co jak jakis pies przyprawil ja do smaku? No i jaka dlugosc zycia ma taka
wolowinka? Kto udowodni ze nie zyjemy dluzej bo pijemy duzo mleka? ))

PS. Moje dziecko nie chodzi glodne, w ogole nie chce jesc
Czy kwasne mleko zalicza sie do kwasnych produktow mlecznych?

Proponuję mniej kolorowych gazetek do czytania.
Mleko krowie dla cieląt?? A miałaś małego psa albo kota? I co - kupowałaś
jakieś sucze mleko, czy kocie? Zawsze w przypadkach, gdy mały ssak zostawał
pozbawiony pokarmu matki, dotyczy to także zwierząt leśnych, podawało się mu
mleko krowie, bardzo małym oseskom nawet z butelki.
Może nie wiesz, ale mleko krowie w trakcie karmienia cielaka zmienia swój
skład. Świeżo ocielonej krowy nikt nie doi.
Mleko krowie jest wartościowe, dzieci powinny pić wyłącznie pełnotłuste.
Niemowlęta małe powinny być karmione mlekiem modyfikowanym wyłącznie ze względu
na trudnoprzyswajalne przez mały żołądek białko. Natomiast roczny dzieciak może
już zjadać większość rzeczy, więc nie rozumiem zbiorowej histerii na punkcie
mleka akurat. Oczywiście pomijam przypadki dzieci alergicznych.
Proponuję więcej dystansu do reklam i propagandy. Slogan: mleko krowie dla
cieląt a kozie dla kóz widziałam już nie raz ale powtarzane bezkrytycznie z
taką częstotliwością przyznaję - działa mi już bardzo na nerwy.

Buuuu, Laciate to chemia, to pseudo-UHT mleko zasrane...

Ja lobie tylko mleko, ktore nie capi tak jak mleko od krowy, ale smakuje
podobnie. I wyobrazcie, znalazlem 2-3 takie mleczka. Jak wiem, ze wypije
najdalej za kilka dni, to kupuje Milko mleczko poltluste 2% albo z OSM
Gronskie, czy jakos tak. Jak na dluzej potrzebuje, to the only one - "Mleko na
5" w takim zielonym opakowaniu. Nietanie, ale naprawde najlepsze z tych mlek,
co spotykam w hipermarketach...
HINT: Jak poznac czy kupujemy mleko ? Jak cos jest sprzedawane tylko z
chlodzonych lodowek i ma termin przydatnosci nie dluzszy, niz pare tygodni, to
jest to mleko. Jak nie stoi na polkach chlodniczych i ma termin przydatnosci
np. rok, to mamy do czynienia z mlekiem, ale tylko z nazwy marketingowej, bo
faktycznie mamy do czynienia z bialym plynem produkowanym na bazie mleka,
zakonczonym procesem UHT. Wiem o tym wszystkim, bo mam bardzo delikatny zoladek
i wszystko co ma tylko kawaleczek chemii i nienaturalnosci - zmusza mnie do
wizyty w pewnym odosobnionym miejscu :-((((
HINT 2: wiem ze gazety klamia, ale gdzies napisano, ze dorosli nie powinni pic
tlustych mlek, np. 3.2%. I cos w tym jest, bo kiedys moglem pic mleczko 3%,
teraz od tak tlustego mleczka mam historie. Co wiecej, kotek mojej siostry tez
nie pije takich tlustych mleczek, a chudsze - popija, choc tez bez rewelacji. A
tak jak znachorom nie ufam (czyli lekarzom i pseudonaukowcom), tak zwierzatkom
tak, bo maja calkiem niezly instynkt i byle G nie jedza tak na dobra sprawe.

To właśnie mleko powoduje alergie, wrzody (w tym bardzo
popularna kawa z mlekiem) oraz co ostatnio udowodniono w Ameryce
bezpłodność. Nie pijcie mleka. Dlaczego wszystkie ssaki gdy
dorosną nie piją mleka? Bo nie potrzebują. Człowiekowi się
wmawia, żeby pił go jak najwięcej. Niestety coraz więcej lekarzy
lecząc swoich pacjentów każe im w pierwszej kolejności
wyeliminować ze swojej diety mleko. W większości przypadków to
pierwsze i ostatni e co pomaga. Mamy w ciąży nie pijcie mleka bo
skazujecie swoje dzieci na alergie i astmę. Człowiek to nie
krowa, nie ma takiego żołądka, który byłby w stanie strawić
sprzedawane u nas mleko pasteryzowane. Jeśli już musicie pijcie
kefiry, maślanki i jogurty. Mleko precz.!!!

Nowy Targ - zaczynamy od początku wątku :))))
Tamten wątek trochę robił się przydługi i wyszukiwać trudniej było nowe wpisy.
Widzę, że jednak trochę się poruszyło - nie mówię rozruszało na forumie :)))
Sezon ogórkowy się zaczął - czas by coś poobserwować i wpisy ciekawe poczynić.
Temat z krowami przerabialiśmy, z bocianami też, o psach też coś było... Teraz
by trzeba NOWE wcisnąć na FNT.
A tak swoją drogą to zawsze mnie ciekawią w reklamach: NOWE, LEPSZE, cokolwiek
miało by to być :))) i zawsze się zastanawiam - jak ja mogłam do tej pory
używać, albo spożywać tak niskiej jakości i wartości artykuły?! No jak?!
A jak usłyszę, że JESTEM TEGO WARTA, to mi się słabo robi. Nie wiem dlaczego -
że jestem AŻ tyle warta czy TYLKO tyle warta. Efekt u mnie murowany. Skręt w
żołądku. Raczej się nie kuszę, bo to przeważnie ładnie opakowany badziew, a ja
na błyskotki dziwnie niewrażliwa. Bardziej praktyczna i za samochodami sie
oglądająca. Nie mówię że za kierowcami, bo im lepszy samochód, tym wsad mniej
interesujący. Ale cóż, nie można wymagać wszystkiego na raz. :))))))
Tak sobie to życie uzupełniamy... hehehehehe
No, ja "maluchem" nie jeżdżę, ale średniej klasy bom niewyróżniająca się z
tłumu - nic mi nie rekompensuje. hehehehehee

pozdrowienia :)))

aaaaaaaaaaa jeszcze mamy bajeranckie fale - nie za wysokie, ale rozlewające
się, dłuuuuuuuuugie, słońce, wiatr co to po czuprynach gania i ogólnie ciepło.
Wakacje (dla kogo wakacje dla tego wakacje) - eh!

:)))))))))

Dajcie już sobie spokój, co? Wydaje mi się, że wszystko i tak zależy od punktu
widzenia: ktoś tam ubzdurał sobie, ze jak człowiek ma większy mózg, to od razu
jest lepszy od zwierząt - no, i dobra! Gdyby jednak za punkt odniesienia
przyjąć np. żołądek, wtedy "kudy" nam do krowy... :-)))

dsl napisał:

> > > > Przepraszam Kolezanki i koledzy, ze nie moge rzucic jakimis egzo
> tyczn
> > ymi
> > > > nazwami szpanerskich lokali, ale u nas na wsi to cala smietana,
> znacz
> > y sie
> > > ci
> > > > od krow, chodzi ''Pod Jelenia'' kase muzykom do czola przylepiac
> .
> > >
> > > I tym sposobem, szpanerski mit naszego watku przepadl bezpowrotnie...
> > >
> > > To ja juz sie przyznam, ze u nas na wsi jest tylko jeden pub ale ze s
> mieta
> > ny
> > > taworzyskiej juz nie mamy (krowy dawno zezarli albo sprzedali) to i p
> usto
> > w
> > > nim... Kto by tam zreszta wydawam taki majatek na piwo jak zawsze moz
> na
> > cztery
> > > puszki Strong Brew pod koszula z pobliskiego Tesco wyniesc...
> >
> > Ponoc w Lindlu taniej sie wynosi. Probowales?
>
> Tam mnie juz znaja... I mnie zawsze taki murzyn obszukuje przy wyjsciu, tak
> wiec tylko zupki w proszku moge wynosic...
> Zreszta teraz zupek tez juz nie wynosze bo w jedynej toalecie publicznej na
wsi
>
> ciepla wode pozakrecali to jak mam je niby rozrobic?

To jak w efekcie wynosisz w proszku, zawiesinie czy w zoladku?

A w Lindlu rzeczywiscie sie oplaca robic zakupy.
Jak maja oferte to mozna czasem wyniesc trzy w cenie dwoch.

mleko od krowy - fu!
raz mi to zaproponowano jako rarytas rzecz jasna, ale na sam widok, jakies
takie zolte i geste... nie no, wole estetyczne produkty chemiczne :)
jesli chodzi o kawe - rozpuszczalna czy nie, ale moj zoladek znosi ja o niebo
lepiej niz tradycyjna żużluwe
to samo mowi moja zmywarka :)
f.

dziad_borowy napisał:

> Nawiazujac ponownie do slusznej idei szprotokolow ilustrowanych proponuje
> Hułłanowi zbic gruba kasiore na reklamowaniu swoim wizerunkiem pizzerii da
> grasso.

podpasuję się (pod) tym oboma trzema żołądkami (patrz wątek: jestem krową na
Krowach Jakich-takich).

> Dzierżąbór prawdopodobnie najlepsza pizza na świecie!!!!

proBABli (dziś 8 marca!) na RU WNi z antonio skoro mam Być Szczegółowy. :)

Catherine,

Ja mysle, ze z miloscia jest jak ze wszystkim innym.
Modne stalo sie mowienie, ze kiedys to ho ho ho...
A teraz to buuuuuuuuu

A tymczasem sprawy i sprawki dzis sa mniej wiecej takie same,
jak drzewiej. Tylko moze nasza percepcja rzeczywistosci jest inna.
Nie patrzymy przez pryzmat czasu (np. czytanie ksiazki to
patrzenie przez pryzmat czasu), nie patrzymy na odfiltrowana
rzeczywistosc, na cos co jest juz przetrawione, jak u krowy
w pierwszym zoladku. Zamiast tego, patrzymy przez lupke
codziennosci, jeden bajt rzeczywistosci na raz. Ale tych
bajtow jest strasznie duzo, wiec latwo sie pogubic.

Jak sie zastanowisz np. nad soba, to (zgaduje) powiesz,
ze Ty to bys chciala takiej milosci, jak ta z ksiazki. A ja od
razu dodam, ze wiekszosc ludzi tez by chciala. Wiec nie
powinno byc problemu ze znalezieniem, prawda?

pozdrooffka,

krecha

sccyzor napisał:

> Nie wierzym zsco mozno dawać reśtki bydlencinie.
> Przecie krowa moze sie takiem cemś i zadławić.

A kto by pomyj wrzucoł coś wielgiego?! Krowa, wiadomo, przełyg wąski mo i nie
wolno ij japka, czy zimioka dać, bo może sie udłowić, wzdęcia dostadź i
zdechnąć. Ale f pomyjach to jacy łupiny po zimiokah albo japkach so, a nie całe
japka.

> Tysze i cołkim brziydlywo bywo.Śmierdzuncego nie tyko a ino pyskim pomyrgo i
> uostowi.Na paśwfisku zawdy bywajum takie dorodne wiechcie -to sum pozostałoście
>
> po mijscach wkdzie krowa popuścieła.Una to obwuncho-i juzze itego nie porucho.

Wiadomo. Ale widać - co jinnego dlo nij kupa, a co jinnego pomyje. W ogóle, to
nauczony jezdem, że krowy nawed wolo pomyje łot czystyj wody. Ale to muszo bydź
"naturalne" pomyje - bez detergentu. Jag jakiź Ludwik sie by dostoł albo mydło,
to krowa nie ruszy, choćby jo skręcało do picia.
A jeszcze do obrzydzenia - to nie wszysko, co dlo noz obrzydliwe, je takie dlo
krowy. Na przykład krowie żarcie je zwykle ubogie w azot - w takij trowie albo i
nawed buroku czy karpieli to mało biołka. (A z jeszcze większom resztom, to
krowa tag naprowde trowe tylko wciągo do żołądków, a tom trowom sie żywio
bakterie i pierwotnioki, a krowa to dopiro te bakterie i pierwotnioki sama
"zjodo"). I te bakterie i pierwotnioki, co żyjo w krowih żołądkach strasznie
poczebujo azotu i potrafio go przyswojać s postaci mocznika. I dlotego krowie
nie tylko nie przeszkodzo, że ktoź najszczy ij na trowe, ale wręcz je s tego
zadowolono.

Krowa i owca, koza też - jak się napasie do syta zaczyna "mierędzać" czyli
przeżuwać spożytą karmę. Anatomia ich żołądka jest inna niż u człowieka - treść
żołądka wraca do górnej części przewodu pokarmowego i krowa zaczyna jeszcze raz
rozdrabiać pokarm zębami, po czym wraca on spowrotem do żołądka. Przeżuwanie to
właśnie mierędzanie. Pozdr.R.

No tak...to jeszcze jednen z takich artykułów....
Ja o mleku i jego dotąd nieznanych skutkach czytałam już dużo wcześniej. Caoraz
wiecej uczonych na świecie bija na alarm, że nie jest to substancja aż tak
zdrowa jak się nam do tej pory wydawało...
Jeszcze mleko matki...ok...Ale krowie. Dla dorosłego człowieka, kiedy je
spożyje, po rozkładzie w żołądku wytrąca sie kazeina...,która oblepia ścianki
żolądka i nie wpływa dobrze, na jego funkcjonowanie.
Może utarty slogan...pij mleko będziesz zdrowy...na tyle osadził sie w naszej
świadomości, ze mało prowadzono na ten temat badań. Było to hasło jakby nie do
podważenia...jednak naukowcy. lekarze..zaczynają badać ten dotąd wspaniały biały
napój i mówić inne rzeczy, niżeli dotychczas mieliśmy możliwośc usłyszeć lub
przeczytać w książkach...
Co innego przetwory mleczne, jak sery, jogurty, kefiry - to one są dobry
dostarczycielem białka..a nie mleko.
Zresztą ja nigdy nie lubiałam pić mleka....i może wyszło mi to na zdrowie

Z pozdrowieniami
opolanka

ueee... aż mi się źle zrobiło w rejonie żołądka...
na ludzkie mięsko bym się raczej nie skusiła (btw choroba wściekłych krów
powstała przez 'kanibalizm'), ale np uwielbiam smak ludzkiej krwi :) jak się
zatnę w palec to rozkoszuję się tym smakiem :) ale tylko swojej krwi... jakbym
miała spróbować czyjejś to pewnei bym zwymiotowała... no cóż,
autowampiryzm :))))

tak, na mleko od wściekłej krowy... :-)

Gość portalu: Gospodarz napisał(a):

> Też będę. Co do napojów, to każdy miał przynieść, co mu nie zalega na
żołądku
> i chyba tak będzie najlepiej :-) Lesiu, przeszedłeś na kumys?
>
> pozdrówka

> Balcerowicz mowi ze polski farmer ktory daje 10 krotnie mniejsza produkcje niz
> francuski ma dostac proporcjonalnie taka samo dotacje jak Francuz, komus sie c
> os poprzewracalo w glowce, dotacje takie polski rolnik powinien dostac jezeli
> zwiekszy swoja produkcje kilkakrotnie,

Dawno nie byles w Polsce. Moj wujek ma farme rolna w podlaskim - ponad 100 krow,
wszystko super nowoczesne - mleko najwyzszej klasy ( sprzedawane jako Laciate )
- wszystkie certyfikaty unijne, mleko idzie rowniez na eksport.

Mleko ktore moge pic z kartonu a nie po ktorym mam sraczke jak normalne mleko
w USA lub Francji. W USA musialem kupowac po $4 za pol galona zeby nie miec
rewolucji w zoladku.

Dlaczego francuski rolnik walacy do swojego mleka chemie ma dostawac 4x wieksze
doplaty od mojego wujka ?

ech... szkoda, miałam nadzieję na cud :)))
słodkiego nie piję - tylko zieloną i czerwoną herbatę. ze słodyczy
zrezygnowałam niemal zupełnie, pieczywo ciemne. pracę mam strrrresującą, ale
nerwów "nie zajadam", chociaż nie mogę być głodna, bo sie wyłączam z myslenia
i... skupiam sie na ssaniu w żołądku.
jak mam "dzień krowy", czyli ochotę na przeżuwanie - wybieram marchewki,
ogórki, "zapijam" kefirem itp.
:(((( ćwiczyć wieczorem nie mam siły, bo padam na pysk po pracy...
moze więc posezonie alergicznym "spadnę"?nadzieję też pokładałam w Yasmin
zamiast dotychczasowych pigułek, ale Kotomanka pisała, że efekt "nietyjący" ma
tylko na rok.... buuuuu :((((((

Myślę, że z kaszką to paskudztwo może smakować mniej obrzydliwie, a może nawet
dobrze. Spróbuj.
Młoda też je moim zdaniem paskudztwo(bebiko omneo)(chociaż nutramigenu nie
przebije NIC), a z kaszką pyszne. "Paszę dla krów" ))) jadała w szpitalu, na
szczęście sondą do żołądka )

Zaraz to zrozumiesz.
Gość portalu: Peron napisał(a):

> Te Twoje teorie nie trzymaja sie kupy.
> Primo: jesli, jak twierdzisz, warzywami mozna wykarmic 30 mld ludzi - to jak
> sobie wyobrazasz, ze bedzie mniejszy tlok?

Będą mieszkali w ogrodach, tam gdzie teraz są pustynie i pola uprawne -
zmieszczą się swobodnie. Będą mieszkać też w lasach.

A teraz powiem Ci na co idzie 80% tego co wytwarza rolnictwo. Idzie to na
produkcje pasz dla zwierząt hodowlanych. Cała ta pasza znika w żołądkach krów i
świń, a my odzyskujemy z tego co one zeżrą zaledwie 10%. 90% tej zeżartej paszy
marnuje się na utrzymanie zwierzęcia przy życiu. Najgorsze jest zabicie zwierza
na mięso, stosunkowo mniejsze marnotrawstwo mamy przy produkcji nabiału. Jednak
gdybysmy to my zjadali pasze, zamiast dawać ją zwierzętom, to moglibyśmy
praktycznie zrezygnować z rolnictwa - pozostawilibyśmy 20% pól żeby było z
czego robić chleb i makaron.

Zmieniłyby się tym samym proporcje w produkcji rolnej, bo wzrosłaby ilość lasów
i ogrodów. Więcej jedlibyśmy owoców, kwiatów (np. płatki róży są pyszne, miód
też zaliczam do kwiatów) i warzyw, a mniej potrzebowalibyśmy chleba, kasz i
klusek. Proste rachunki pokazują, że bez hodowli i bez dodatkowego postępu
technologii w rolnictwie, Ziemia może dostatnio utrzymać 30 mld wegetarian.

Krowa po spożyciu trawy kładzie się i przeżuwa jeszcze raz to co zjadła(wygląda
to tak,że małe porcje wstępnie pagryzionej trawy wracają do pyska,są przeżuwane
i połykane).Ja u siebie nie zauważyłem wracania treści żołądka do ust więc mój
układ pokarmowy nie jest podobny do krowiego.Jeżeli Ty zauważyłaś u siebie
objawy powrotu pokarmu i potrzebę ponownego jego przeżucia to faktycznie jesteś
roślinożerna.Pozdr

Cytuję post bożej krówki:
"A czlowiek ma uklad trawienny bardzo podobny do
roslinozernej krowy."

Czy mi się zdawało, czy chodziło o podobieństwo układu trawiennego człowieka i
krowy? Zdziwiłem się więc mocno, bo cóż to za podobieństwo? Czy może chodzi o
liczbę żołądków, a może zawartość kwasu solnego w soku żołądkowym, a może
enzymy potrzebne do trawienia mięsa? Zero rzeczowej odpowiedzi.

Boża krówko, cały czas Twoimi jedynymi argumentami są inwektywy. Do niczego nie
potrafisz się odnieść merytorycznie. Jesteś po prostu głupią smarkulą,
wykłócającą się jak przekupka na bazarze. Do dyskusji na forum musisz jeszcze
sto lat dorastać, a i tak wynik pozostaje pod wielkim znakiem zapytania.
Tymczasem najodpowiedniejszy poziom dla Ciebie to blondynka dutchess.

No dobra, przyznam Ci sie, ale nie mow nikomu, czasmi jak mnie nikt nie widzi,
to dziabne sobie kawalek kielbasy... ale tylko kawalek...

Dobra, tyle czarnego humoru : P

Czasami jak chodzilem na stolowke, glodny, z zoladkiem skurczonym jak
rodzynek,... czuje ze tu juz pachnie... a tu u ludzi na talerzach kotlety...
hmmm... smaczne kotlety... A tu nagle bach! Przeciez ten kotlet jest kawalkiem
nogi krowy :

Ja przeglądając tą stronę szukałam szczegółów dotyczących żywienia, jakoś nie
znalazłam. I dopiero na tej stronie o skręcie żołądka znalazłam na samym końcu
kilka zdań o diecie, ale nic o treści tej diety. Ja uważam dietę za przyczynę
numer jeden w chorobach nie tylko ludzi. Dlatego mnie poruszyło, że na stronie
nie znalazłam nic konkretnego o diecie. Dziękuję, że podałaś mi jakiś link
strony na której jednak dieta jest szerzej omówiona (aczkolwiek nadal nie
wiem, jak na nią trafić ze strony głownej). Doceniam Twoją uprzejmość i
proszę, nie bierz moich uwag bezpośrednio do siebie.
Nadal jednak jestem poruszona:
1. Niemal identyczną i bardzo liczną listą chorób, jakie zgotował człowiek
sobie i psu, dzięki oczywiście diecie jaką człowiek psu serwuje.
2. A także tym, że w zalecanej psu diecie obecnie widzę już chyba wszystko,
co zjada człowiek. Do niedawna jeszcze wiedziałam, że psu szkodzą ziemniaki
i chleb. A tu nagle taka "nowość"... 8(

Nie dziwi mnie zatem już zupełnie, że psom coraz częściej "odbija".
Co za dziwne czasy... krowy karmi się mączką kostną, a psy marchewką i zbożem.
I bywa, że i jednym i drugim coś się dzieje z mózgiem...

Mam nadzieję, że soki owocowo-warzywne i coca-cola nie wejdą do psiego menu.
Mam przy okazji pytanie: jak często u psów się zdarza cukrzyca?

Zdołowana nieuchronnością coraz gorszego losu psów
Krystyna

witam!
wielokrotnie robilem experyment z surowym miesem, ktory zaproponowales,
trzeba je tylko troszke doprawic i jest bomba! (wystarczy nawet odrobina soli)
a co do miesa to wolowinka jest najlepsza!
dobry jest rowniez tatarek, ale jednak to nie to samo co kesanie miesiwa
wlasnymi zubami... mozna z tatarka wziasc sobie ogreczka kiszonego do naszego
mieska - bedzie to jakies urozmaicenie.
co do dyskusji... oczywiscie, ze ludzkie zoladki maja blizej do zoladka lwa niz
krowy, czy konia... a juz na pewno trawa nie jest odpowiedzia! ani ludzie ani
psy ani koty nie trawia celulozy... trawa dobrze dziala dla nas ale tylko jako
srodek wymiotny

milkamilka napisała:

> Jeden z eksperymentów Pawłowa dowiódł, iż odruchem bezwarunkowym zwierzat jest
> odruch wolności, silniejszy od głodu czy bólu.

I to wiedzione tym odruchem kury samodzielnie wracają na noc do kurnika, a
krowy do obory?
Masz jakieś zwierzę domowe? Psa, kota, kanarka?

> NIE MA OD TEGO ŻADNYCH ODSTĘPSTW. Myślisz, że wegetarian nie interesuje nic
> poza ich żołądkami?

www.twoja-firma.pl/wiadomosc/2139,czesc-darowizn-bez-vat.html
> Widziałeś mrówkę? a słonia? Naprawde słoń jest tylko 10 razy większy od
> mrówki?

Ty umiesz czytać? Gdzie wyczytałaś, że słoń jest 10 razy większy od mrówki?
Ja napisałem, że MASA wszystkich insektów jest (w dużym przybliżeniu) dziesięć
razy większa od MASY wszystkich dużych ssaków. Dlatego na każdą zdechłą,
stukilogramową świnię zakopaną w ziemi znajdzie się tona mrówek i innych
robali, które ją zeżrą. Bez naszego udziału i głębokiej, socjalistycznej troski.

> Tak! Wielka Pardubicka a na jej czele słonica w 24 miesiącu ciąży!

A do czego to miało stanowić komentarz?

Zalecenia dla wege dzieci nie oznaczają tu, jak chciałby burak, jakoby dla
dzieci dieta wege była zalecana. Zalecenia te traktują wegetarianizm dzieci
jako fakt dokonany i starają się zapobiec związanym z tym niebezpieczeństwom,
na przykład nieprzyswajaniu odpowiedniej ilości wysokoenergetycznych tłuszczów
z powodu nadmiernego wypełniania żołądka błonnikiem czy niedoborom witamin D i
B12.
Warto zauważyć, że w celu zapobiegania niedoborom witaminy D zalecane jest tam
m.in. wzbogacane mleko krowie. Czyżby buraczek się tego nie doczytał?

Jedzenie trawy to rzeczywiście bardzo powszechny psi zwyczaj i rzeczywiscie
może być objawem chęci usunięcia – oczyszczenia przewodu pokarmowego a
właściwie żołądka z niepotrzebnie zalegających tam substancji np. nadmiaru
soków trawiennych przy nadkwasocie , lub sierści ( częściej koty – tzw kocia
trawka ).
Czasem zachowanie takie może być także efektem podrażnienia gardła i chęci
ewakuacji domniemanie przebywającego tam ciała obcego , ale także przy jego
zapaleniu – czyli mówiąc słowami właścicieli naszych pacjentów anginie.
Może być także po prostu jednym ze zwyczajów naszych psów i wcale nie
prowokować wymiotów – tak jak to jest u mojego jamnika , który co najmniej 5
minut spaceru musi spędzić na jedzeniu trawy - jeszcze chwila i okoliczne psy
zaczną na niego szczekać krowa.
Pozdrawiam

dlaczego krowa sie nadymala i tak szybko zdechla?
Poprostu krowa rozsadzilo od srodka.

Bylem na wakacjach u mojej babci. Akurat mialem juz jechac kiedy nagle slysze
krzyki: "Ratunku, pomozci mi!" . Wyskakuje z jednym butem myslalem ze cos sie
stalo z dziecmi, a chodzilo o krowe. Jakby lamalo kosci, gruchotalo. Upadla
na ziemie i juz zesztywniala. Miala jeszcze male drgawki. Babka krzyczala
zeby jej dac sloniny, ale bylo juz za pozno. Cala napeczniala. Ogromnie,
przepuszczalnie przez jakies gazy.

Moja matka byla wczesniej po gruszki i widziala ja, jak krowa nic nie jadla i
miala pysk otwarty i slina jej ciekla z pyska. Ale zapomiala powiedziec
gospodarzowi. Bylo to mniejwiecej 1 godz. wczesniej.

O co chodzilo z ta slonina. Jedna jakas babka mowila zeby wyciac jej
nozyczkami zoladek. Ktos mowil ze mogla zjesc kawalek drutu, albo najesc sie
gruszek. Podobno przed pasieniem sie zawsze powinno sie dawac troche suchej
slomy, (moze siana, nie pamietam) krowie do zjedzenia.

Tak z 20 min. po fakcie krowe juz krojono. Widzialem to i lekkim rozkrojeniu
masa jakis gazow walnela w powietrze. Krowa byla odwrocona plecami. Potem jak
koles kroil po srodku do glowy nie mam pojecia co to bylo ale zaczelo tryskac
strumieniem jakis plyn, maz o kolorze brazowym, okropnosc. Strasznie
smierdzialo.

Bardzo prosilbym o wytlumaczenie dlaczego mogla tak sie nadymac i szybko
zdechnac. I nie wiem czy uzyskam odpowiedz bo forum zajmuje sie glownie
kotami i psami, mimo tego licze na pomoc.

kiedyś w jakimś programie widziałam jak weterynarze ratują konia, bo właśnie
miał ogromniaste wzdęcie. Wkładali mu przez nos węża czy coś w podobnego i
płukali mu żołądek, kilkoma wiadrami wody. Inaczej by zdechł. Krowa pewnie
zjadła coś co jej sfermentowało w żołądku (krowy przecież najpierw przeżuwają,
potem cofają czy coś takiego). No i poprostu bardzo jej zaszkodzło. Biedna
krówka.

Kazeina
Jej zawartość w krowim mleku jest trzykrotnie większa niż w ludzkim.
Jest to gęsta, lepka substancja, która sprzyja formowaniu się
potężnego kośćca cielęcia. W żołądku niemowlęcia tworzą się z niej
grube, twarde, ubite grudki, które są trudne do strawienia. Jej
ubocznymi produktami trawienia jest gęsty śluz, który gromadzi się w
jelitach, które są zablokowane i mają utrudnioną absorpcję
substancji odżywczych. Mleko krowie jest jednym z najbardziej
śluzotwórczych pokarmów. Jego duże stężenie powoduje zaczopowanie i
podrażnienie układu oddechowego, gromadzi się w całym ciele i
stanowi potężne obciążenie dla układu wydalniczego. Dr Norman
Walker, liczący sobie 109 lat i prowadzący badania od 50 lat uważa,
że kazeina jest głównym czynnikiem chorobotwórczym tarczycy.

www.faceci.com.pl/r_mleko.html

Żaden ssak na świecie (oprócz człowieka), będąc dorosłym już
osobnikiem nie spożywa mleka. Tak urządziła to natura. Jeśli chodzi
o koty, to my ludzie, nauczyliśmy je pić mleko. Koty, które go nie
pija żyją dwa razy dłużej (co zostało udowodnione przez naukę).
Obecnie mleko zostało zastąpione specjalnym pożywieniem, które ze
smakiem zajadają nasi ulubieńcy. Sami więc Państwo widzicie, że gust
naszych pupilków jest zmienny. Podstawowa różnica między mlekiem
krowim i kobiecym to wysoka zawartość białka - kazeiny w mleku
krowim.

W żołądku dziecka (i tylko dziecka) występuje enzym zwany chymozyna
(podpuszczka). Rozkłada on 85% kazeiny zawartej w mleku krowim.
Enzym ten występuje również u młodych osobników zwierząt, np: u
krowy. Jednak dorosły człowiek i dorosłe zwierzęta nie posiadają
tego enzymu.

Warto zacytować na koniec opinię dr Williama A. Ellis: “W ciągu
mojej 42-letniej praktyki wykonałem ponad 25 tysięcy testów krwi
moich pacjentów. Ich wyniki wskazują, że ci, którzy spożywają mleko
i/lub jego przetwory, nie absorbują (nie wchłaniają) składników
odżywczych tak dobrze jak ci, którzy go unikają.""

motyl.wordpress.com/2008/04/27/czy-mleko-szkodzi-dorosli-i-dzieci/

> Blonnik jest dobry dla krowy i dla konia

smieszne ale prawdziwe, normalna dieta dostarcza czlowiekowi
blonnika wystarczajaco - czyli w minimalnych ilosciach jesli juz,

wszyscy ci ktorzy teraz uzywaja taki blonnik nabawia sie w
przyszlosci ciezkiego niezytu zoladka i jak ktos wczesniej napisal
rozwala sobie uklad pokarmowy,

producenci opakowan sloikow tabletek i co tam jeszcze z blonnikiem,
najpierw oczywiscie na tym slono zarobia...:)


" no tak, tylko ze ja pije mleko przez cale zycie a dolegliwosci pojawily sie
nagle - w maju. Kocham mleko, uwielbiam mleko, i smakuje mi mleko.. "

Znow wroce do tego z czym sie spotkalam:
- ta Twoja milosc do mleka moze byc oznaka jego nietolerancji, bo m.in.
naduzywasz go. Brzmi dosc dziwacznie. Ale..
Mleko krowie zawiera trzykrotnie wiecej bialka niz mleko kobiece,a jest to
bialko kazeinowe a nie albuminowe, wapnia czterokrotnie a fosforu
szesciokrotnie wiecej, pH mleka kobiecego jest 7,2 a krowiego 6,6.
Mleko krowie z racji swego skladu "blokuje" prace zoladka, sledziony i jelit.
Sery silnie zakwaszaja organizm.

Do pewnego czasu Twoj organizm sobie z tym radzil.

Nietolerancja mleka i jego alergizujace dzialanie powoduje , ze zaczynamy byc
uczuleni na inne pokarmy.
U siostry mego meza, ktora nie toleruje mleka, dopiero wykluczenie glutenu
pomoglo na jej dolegliwosci jelitowe.

Zycze duzo zdrowia
Maria

hej przerazone dziewczyny,

ja nie zartuje wcale..., serio..., pisze calkiem powaznie...Dzieci do tego
usypiaja, a doroslych nie, bo im sie wydaje, ze doroslego to mozna jak świnkę
obrzynać...Siedzisz na fotelu laryngologicznym, przywiazuja ci ręce do fotela,
kłada na tobie taka wielka zielona ceratę do samych stop, co abys nie poplamila
sobie szpitalnej koszulki jak beda ci to wyciagac z gardla...No, dalej..., jak
masz znieczulony przelyk i pól glowy po oczy, to nie mozesz polykac sliny i nie
czujesz jak tam cos wpada, dopiero czujesz jak zaczniesz sie tym dusic...,
wtedy pan doktor wstaje od ciebie i wali cie w plecyki...i wszytko wylatuje na
zewnatrz.......Przeciez jak siedzisz, to tam krew zlatuje, jakies odlamki tego
co wycinaja itd...
No co tu jeszcze ciekawego powiedziec...Potem wieczorem rzygalam strasznie
krwia, ktora mi przez caly dzien jak spalam po tym wszytkim zleciala do
zoladka...To tez za mile nie bylo...., no ogólnie zdychalam tam tydzien...
Potem jeszcze aby ta rope na dobre przegnac, trzy razy punkcja zatok....Iglą
jak dla krowy przebijaja sie przez nos do zatok....i wyciągają rope....i takie
tam....
Ok, moze juz skancze....Ogolnie nie ejst strasznie, daja potem
przeciwbolowe..., najlepiej pros o dolargan,bo po pyralginie boli
watroba ...bardzo...Pozdrawiam...

Witaj,

nie chce cie straszyc, bo mozesz miec szczescie lub go nie miec tak jak ja...
Byly tutaj juz osoby, ktore do wyciecia migdalkow dostawaly narkoze, ale ja
akurat mialm wycinane w znieszuleniu miejscowym i jak sie dobrze orientuje, bo
znam juz duzo takich osob jak ja, to wiekszosc miala tak robione jak ja...
Ogolnie jest tak:
Glupi jas, sala operacyjna, przywiazuja cie do krzesla, zebys sie nie rzucal i
nie lapal reka lekarza, ktory bedzie ci tam w gardle grzebac..., potem 4
zastrzyki igla jak dla krowy, ale spoko, to nie boli, takie uklucie...
POtem cerata do kolan, zeby sie krwia nie pobrudzic, bo czlowiek sie dusi no i
w ogole...
Jak juz wytna, to mnie np. wrzucili do lozka i tak spalam do poznych godzin.
Najgorzej bylo wieczorem, bo musilam ta krew zwymiotowac, bo nie chciala przez
zoladek przejsc...Bylo bardzo niemilo, bardzo slaba bylam, robilo mi sie ciemno
przed oczami nawet jak lezalam...To bylo chyba nawet gorsze niz to samo
wycinanie, bo tamto nie bolalo...

POtem boli jak cholera, tydzien bol straszny...Jak zostaniesz w szpitalu dluzej
(ja lezalm tydzien) to pros dolargan,bo pyralgina konczy watrobe..
Acha, oplacalo sie, zaluje, ze nie zrobilam tego wczesniej,bo zdychalam
masakrycznie przez 2 lata, no ale to nie moja wina tak do konca, bo nikt mnie
na ten zabieg nie skierowal. Lekarze twierdzili, ze mam taka urode...
OK, nie martw sie, szybko, tydzien bolu i raz na zawsze odyzjesz, warto.
Trzymaj sie, hejka.

gotowany kurczak, ewentualnie duszony ale duszony to jak już będzie trochę
większy
gotowana rybka
gotowane mięso wołowe oraz cielęcina
biały serek zwykły
może być wiejski
mleko dla juniora ze sklepu dla zwierząt
ewentualnie zwykłe krowie rozcięńczone z wodą
mleko jezeli nie ma alergii na nie i nie bedzie miał rozstroju zołądka
sucha karma - dla juniora, babycat
oczywiscie woda
mozesz tez warzywa np. gotowaną marchewkę wymieszaną z kurczakiem
zółtko jaja gotowane

miesa surowego nie powinno sie podawac raczej, a jezeli juz to mieso to musi
byc przemrozone przez kilka dni a dopiero potem rozmrozone, spazone i podawane
do tego wszyskie gotowe karmy dla juniora, royal canin, animonda np. dla
maleńst, moze tez lam, friskas itd itp

Siemanko!!!Mam ten sam problem.3 jamniki i 5 kotów...więc przy kuwecie są ostre
zapasy o kocie odchody...Hmm zaczęło mnie to wnerwiać zwłaszcza kiedy mój pies
ze smakiem zjadł kolbę dla gryzoni no i kocie odchody.Tego było już za
wiele.Nie mam pojęcia czegpo mu brak.Moje jamniki też są
wszystkożerne.Słyszałam kiedyś o tabletkach ze żwaczem <część żołądka u krowy>.
Podobno bardzo dobre.Ja ich nie podawałam moim psom więc nie mogę jednoznacznie
ich polecić.Nie wierz w jakieś opowieści z księżyca typu ":podaj swojemu psu
kawał starego mięsa".To może być zabójcze.Powodzenia.

Mnie nieustannie bulwersuje okrutne traktowanie zwierząt na fermach i w
ubojniach. Np karmienie gęsi na siłę przez rurę wpuszczoną aż do żołądka lub
obdzieranie żywcem ze skóry świń lub krów. I dodatkowo hodowanie w absolutnie
niedopuszczalnych warunkach zwierząt, które kończą jako futro dla bogatych
paniuś...
Poza tym wkurzają mnie pseudohowcy nastawieni na masową produkcję szczeniąt,
katując sukę dwoma miotami rocznie i nierzadko kojarząc spokrewnione ze sobą
zwierzęta. I jeszcze pseudowłaściciele, którzy z byle powodu pozbywają się
swojego pupila. I mogłabym tak jeszcze wymieniać :-(

Wybaczcie, ale musiałem...
.. podzielić się z Wami efektem pracy pewnego programu do tłumaczenia tekstów.

Silnik stoi na stacji,
Ciężki, ogromny i pot z niej płynie -
Tłusty olej.
To stoi i to dyszy, pysk i to dmucha,
Gorąco z gorących tryskań jej żołądka:
Trzaska - jako gorące!
Uch - jako gorący!
Dmuchaj - jako gorący!
Fju - jako gorący!
To nie sapie already ledwie, to nie oddycha already ledwie,
i cichy palacz węgiel do jej pokropień.
Samochody do jej
Wielki podoczepiali i ciężki, z żelaza, oni stali,
i obfitość ludzi w każdym samochodzie,
i w jednej krowach, i w dwa koniach,
i w trzema tłuściochy siadają sam, oni Siadają i tłuste kiełbasy jedzą.
I czterej samochód pełen bananów,
i w pięciu stojakach sześć pianin,
w sześciu armacie, mniej więcej ! Co wielkie!
Pod każdej kole żelazie belce!
W siedmiu dębie stołach i szafach,
w ośmiu słoniu, zbaczaj i dwa żyraf,
w dziewięciu - sam utuczyłem świnie,
w dziesięciu - skrzyniach, smołach i skrzyniach,
i to jest tymi samochodami z czterdziestu,
Sam nie wiem, co się w nich to zawiera nadal.

:-D
M..M

Mamowy temat... ech, jestem na końskiej dawce hormonów w celu wywołania
miesiączki, może i to też sprawia, że czuję się jakby mnie krowa przeżuła,
strawiła częściowo w obu swych żołądkach i resztki wypluła (przepraszam za
drastyczność sformułowań). To kiedy planujecie powiększenie rodzinek?

no i widzisz, upierdliwy mi glowe zawraca, jakies glupki dzwonia i twoj wpis
przeoczylem.
Jeszcze troszke cierpliwosci i wszystko pojme.
To centrum to dla mnie cos nowego,taka wladza partyjna , ale POZA parlamentem?
Ustalaja kto wchodzi,na jakim miejscu, a potem , po wyborach i tak maja duzo do
decydowania?
W polsce podobnie,ale inaczej.PRZED wyborami jakies tajne konklawe i przetargi
kto na ktorym miejscu i wogole czy.Ale juz po wyborach, na boczny tor na
cztery lata.Rzadza tylko ci co weszli do Sejmu,ewentualnie do rzadu.
To znaczy moga podnosic reke ,albo nie.
Ty wiesz co ja o tej calej parlamentarnarnej demokracji sadze.?Wiesz.
Tylko czy aby jestes pewna,ze na dobrego konia postawilas?
Bo wyjscie z Gazy to byl powiedzmy pomysl Arika, Arik go forsowal, a wtedy,
doslownie pare miesiecy temu caly Izrael byl pomaranczowy.
Czy ci sami ludzie,ktorzy wtenczas protestowali nawet na tym forum, na pewno
pojda glosowac wlasnie na Szarona i jego nowa partie,o ktorej narazie wiemy,ze
centrum nie ma i chwala jej za to.
PS Dana, czy ty za czesto nie zmieniasz pogladow politycznych?A moze wy wszyscy?
Wprawdzie mowia,ze nalezy raz na 7 lat i ze tylko krowa nie zmienia.
Choc ja osobiscie nic nie mam do krow, maja nad nami te przewage,ze sa w
posiadaniu dwoch zoladkow.
I bardzo im tego zazdroscilem,jak wczoraj zona flaczki ugotowala ,a ja
zmiescilem tylko dwa talerze ...:(
Gdybym byl krowa,zmiescil bym cztery!!!

Warto uwzglednic w diagnozie roznicowej, zwlaszcza w warunkach polskich gdzie
ta choroba wystepuje.

Mozna sie zakazic pracujac przy krowach, ale takze spozywajac produkty mleczne
zle wypasteryzowane i w tym samym czasie przyjmujac leki zobojetniajace kwas
zoladkowy lub w inny sposob zmniejszajace kwasnosc tresci zoladkowej. Wtedy
bakterie brucelozy nie zostaja zabite w zoladku i moga spowodowac chorobe.
Choroba zdarza sie tez po spozyciu egzotycznego dojrzewajacego sera z Francji
lub Wloch gdzie go robia z niepasteryzowanego mleka.

Mleko i jego ptzetwory kupowane w sklepie są produktami wysokoprzetworzonymi,
poddane procesowi homogenizacji, pasteryzacji i sterylizacji.
Po zastosowaniu tych procesów zmienia się struktura białka, które jest zupełnie
inne niż w mleku surowym czy kwaśnym - naturalnym.
Wapń zawarty w mleku też zmienia się z formy zjonizowanej w niezjonizowaną i
nie może być w odpowiedni sposób wykorzystany w organizmie do budowy kości.
Technologia produkcji mleka zsiadłego czy kefiru polega na tym, że rozpuszcza
się mleko w proszku w wodzie i dodaje odpowiednich szczepów bakterii
wywołujących fermentacje. Ten typ bakterii nie jest odporny na działanie kwasu
solnego żołądka i soli kwasów żółciowych i nigdy nie zasiedli jelita grubego.
Zawartość kazeiny - podstawowego białka mleka krowiego jest zbyt duża w
stosunku do potrzeb człowieka i nie do końca ulega strawieniu. Podlega gniciu w
obrębie jelita grubego i stanowi bazę do tworzenia się tzw. kamieni kałowych.
Uważam, że mleko krowie nie powinno być pokarmem dla człowieka.
Wiecej w artykule na www.zdrowie.klips.org w artykule - Czy ludisz mleko.

Woda mineralna mocno zmineralizowana obniza PH organizmu,jednak
bardziej do tego nadaja sie specilystyczne proszki do kupienia w
aptekach,ale najlepsza do tego jest dieta wegetarjanska.Jogurty i
kefiry nie dosc ze zakwaszaja nasz organizm to jeszcz zawieraja
ogromne ilosci laktozy czyli cukru prostego.Wlasnie takiego z
cukierniczki a przy kandydozie unikamy go jak przyslowiowy daiabel
ognia.Rowniez osoby z kandydoza najczesciej sa uczulone na mleko
krowie i jego produkty.Mleko krowie i wyroby mleczne sa watpliwej
jakosci,czesto zawieraja pozostalosci po antybiotykach,mocno
reklamowane jogurty niby zawierajace probiotyki i bakterje jelitowe
ktore nie sa w stanie przetrzrymac kwasnego srodowiska zoladka.

rich69 napisał:

> Jogurty i kefiry nie dosc ze zakwaszaja nasz organizm to jeszcz
>zawieraja ogromne ilosci laktozy czyli cukru prostego.
Nic podobnego! Kefir i jogurt powstaja przeciez wskutek fermentacji
mleka, a dokładniej laktozy w kwas mlekowy. Więc zawieraja tylko jej
sladowa ilość.

>Wlasnie takiego z cukierniczki
Znowu jakies bzdury! Cukier z cukierniczki to sacharoza, a laktoza
jest cukrem mlecznym, występującym tylko w mleku.
> osoby z kandydoza najczesciej sa uczulone na mleko krowie i jego
>produkty.
Ale głównie na mleko surowe, bo sfermentowane czy przetworzone ma
juz inne właściwości.

>Mleko krowie i wyroby mleczne czesto zawieraja pozostalosci po
>antybiotykach, mocno reklamowane jogurty niby zawieraja probiotyki
>i bakterie jelitowe, ktore nie sa w stanie przetrzymac kwasnego
>srodowiska zoladka.
To prawda, ale jest coraz więcej tych produktów dobrej jakości.
Mozna juz np.dostac jogurt bałkański i śródziemnomorski, który jest
duzo lepszy niż "polski". Natomiast polski kefir jest jednym z
najlepszych w Europie.

Wystarczy wydać odpowiednią ilość pieniędzy na reklamę gnojówki, to wszyscy ją
będą pili.
Jest coś takiego, jak pozycjonowanie marki - złapała się Pani na ten haczyk.
Gdyby chodziło Pani o zdrowie bliskich przypomniałaby Pani sobie, że wyrób
naturalny jest zdrowszy, na pewno Pani sobie przypomni, jak Pani trochę
pomyśli. Jak nie ma w poblizu Pani chłopa i krowy, to polecam kefir "Robico",
Jest tam dużo bakterii, co oczywiscie nie jest nigdy obojetne dla żołądka, co
nie znaczy, że nie korzystne. Zaoszczędzi Pani pieniądze i może wyda na coś
mądrzejszego, a może podaruje pieniądze Pajacykowi. Zdrówka!

1. Jedyne argumenty moralne przeciw zabijaniu "wszystkich" zwierząt znajdziesz
w religiach indyjskich - buddyzmie i dzinizmie. Ten drugi mowi, ze droga
przerwania samsary jest smierc glodowa - powodzenia i do zobaczenia w nirwanie!
2. estetyka to zaden argument, bo gustach sie nie dyskutuje. Mi tam podoba sie
swieza kielbaska z cebluka - pycha!
3. argument biologiczny jest taki, ze w przeciwienstwie do roslinozercow nasz
uklad trawienny ladnie trawi miesko i jest stosunkowo dlugi. Nie mamy 5
zoladkow jak krowa, nie trawimy tez celulozy. Mamy za to kly. Wszyscy nasi
przodkowie jedza mieso (dowodza tego wykopaliska), wszystkie kultury pierwotne
czcza lowy na zwierzeta. Zwierzaki jedza tez nasi nablizsi krewni - malpy.
4. Argument fizyczny jest taki, ze mieso ma wiecej witamin i kalorii niz trawa.
Dlatego mozemy myslec, w przeciwienstwie do wspomnianej przez ciebie krowy.

jezeli wyznajesz wegetarianizm, to ok. ja szanuje ludzi, ktorzy robia cos z
przekonan, np. nie kradna, albo nie uzywaja pirackich plyt CD. To wielka sprawa.
Ale nie udowodnisz, ze ludzie sa roslinozercami, bo to bajka.

A na deser: "miesozercow z otyloscia i nadcisnieniem" znajdziesz w
dziesiejszych duzych miastach, gdzie dieta rzadzi reklama i koncerny oraz mody
(takie jak wegetarianizm). Wsrod eskimosow ich nie ma, chociaz jedza glownie
mieso.

do biedroneczka_mama
Karmiłam piersią i nie dostałam jeszcze okresu. Może i miałam objawy typowe dla
ciąży, ale kiedy nie przyjmujesz do wiadomości takiego rozwiązania to nie
jesteś w stanie się zorientować. Jeżeli było ni słabo to zrzucałam to na karb
zmęczenia i stresu w pracy a nie na ciążę. Nudności żadnych nie miałam. Dopiero
spora bolesność piersi, brak miesiączki po odstawieniu od karmienia i dziwne
przybieranie na wadze mimo jedzenia bardzo małych ilości zmusiły mnie do
zastanowienia się nad sobą. Kiedy zrobiłam test to byłam w takim szoku, ze
zostawiłam pasek do rana (zeby wypłowiał). Nie wspomnę o tym jakie było moje
zdziwienie kiedy lekarz uświadomił mi, że to nie burczy mi w żołądku tylko to
pierwsze ruchy dziecka !!!! Teraz chce mi się z tego śmiać! Taka stara krowa i
taka wpadka ;)))))))))

Rzygi i kal sa ekologiczne, ja bym ich nie ruszal.

mam wymyśleć. Pomożecie mi??
> Na razie mam tyle:
> Młodzieńcze drogi, to w porządku,
> Że świat ci leży na żołądku.
> Podziwiam ekologiczne twe zacięcie,
> Lecz nim wyruszysz na Greenpeace’u okręcie
> Wybawiać foki, delfiny czy wieloryby
> Zerknij no bracie przez brudne te szyby.
> Podwórko twe pływa całe
> W papierach, puszkach, rzygach, kale.
> W lesie walają się wciąż butelki,
> Słowem-świat cały to jeden gnój wielki.
> Nim się obejrzysz, a w okamgnieniu,
> obudzisz się w smieciach durny leniu
> I tak już pokój twój cały w smrodzie,
> a kotek chodzi dzień cały o głodzie
kiszki mu marsza przez caly dzien graja
a ty nie mozesz sie nawet nim zajac
przez chwile jedna dokarmic zwierzaka
czy to naprawde jest udreka taka
a zamiast tego w glowie wciaz masz
odlegle kraje gdzie tez jest misz-masz
ekologiczny calkiem praktyczny
lecz nielogiczny tez strategiczny
i tylko to majacy na celu
by nie uprzatnac tego burdelu
wiesz ze nie mozesz akcji zaniechac
juz teraz chcesz gdzies tam jechac
lecz moze zaczniesz najpierw tu w kraju
gdzie krowy mleko smierdzace daja.

ROTFL

. podzielić się z Wami efektem pracy pewnego programu do tłumaczenia tekstów.

Silnik stoi na stacji,
Ciężki, ogromny i pot z niej płynie -
Tłusty olej.
To stoi i to dyszy, pysk i to dmucha,
Gorąco z gorących tryskań jej żołądka:
Trzaska - jako gorące!
Uch - jako gorący!
Dmuchaj - jako gorący!
Fju - jako gorący!
To nie sapie already ledwie, to nie oddycha already ledwie,
i cichy palacz węgiel do jej pokropień.
Samochody do jej
Wielki podoczepiali i ciężki, z żelaza, oni stali,
i obfitość ludzi w każdym samochodzie,
i w jednej krowach, i w dwa koniach,
i w trzema tłuściochy siadają sam, oni Siadają i tłuste kiełbasy jedzą.
I czterej samochód pełen bananów,
i w pięciu stojakach sześć pianin,
w sześciu armacie, mniej więcej ! Co wielkie!
Pod każdej kole żelazie belce!
W siedmiu dębie stołach i szafach,
w ośmiu słoniu, zbaczaj i dwa żyraf,
w dziewięciu - sam utuczyłem świnie,
w dziesięciu - skrzyniach, smołach i skrzyniach,
i to jest tymi samochodami z czterdziestu,
Sam nie wiem, co się w nich to zawiera nadal.

Szanowny Amerykaninie, naprawdę uważasz, że amerykańskie jedzenie jest smaczne?
Poznałem kiedyś Włocha, który mówił, że w USA jedzenie było tak wstrętne, że
nauczył się samodzielnie gotować. Pomyślałem wtedy: przewrażliwiony facet, ja
bym nigdy nie chciał sam gotować. I co? Kiedy ja byłem w Ameryce, też z
desperacji wziąłem się za samodzielne gotowanie, bo od tego waszego szajsu
robiło się niedobrze i psuł się żołądek. Ta wasza "pizza"! Ona tak się ma do
włoskiej, jak krowie łajno do szpinaku - podobnie wygląda. To wasze "piwo"! Od
któregoś Amerykanina usłyszałem, że ono chyba jest robione z końskiego moczu.
Jak można jeść i pić takie obrzydlistwa, i jeszcze eksportować je w świat!

Quami, jeśli ty stykasz sie z wirusem (a o to nietrudno, wszelkie przeiebienia
przenoszone są drogą kropelkową), to wytwarzasz przeciwciała przeciw tej
konkretnej zarazie i dziecko dostaje je z twoim mlekiem jako wsparcie swojego
układu immunologicznego, który - u siedmiotygodniowego dziecka - jest jeszcze
bardzo niedojrzały. NIe jest to mit, tylko logicznie uzasadniony fakt.
A co do spania po butli - mleko matki jest lżej strawne, a mleko sztuczne po
prostu zalega jeszcze w zołądku, gdy po matczynym brzuszek juz pusty. Poza tym,
nocą mleko matki jest najtłustsze i dlatego piersiowe dzieci budzą sie zeby
jeść. Dodaj do tego fakt, że ze smoczka leci łatwiej niż z piersi, mozna na raz
zjeść wiecej nie męcząc się - i na dłuzej starcza taka ilość.
Kwestie stomatologiczne omówione są w tym poscie:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=31579748&a=31582203
a od siebie dodam jeszcze pytanie, czy naprawde uwazasz, ze koncerny przemysłu
spozywczego potrzebują twoich pieniędzy? Lepiej podac dziecku coś, co jest
idealnie dopadsowane do jego wieku i stanu zdrowia, czy wysokoprzetworzone
mleko krowie? Masz wybór, więc wybierz dobrze.

"Pij mleko - bedziesz kaleką"
1. Żaden dorosły ssak nie pije mleka
2. Ludzki organizm nie produkuje enzymów trawiących kazeinę
3. Mleko, które trafi do żołądka jest ścinane przez znajdujący się tam kwas i oblepia pozostałe znajdujące się tam pożywienie skutecznie uniemożliwiając jego strawienie
4. Koty, które nie piją mleka żyją średnio dwa razy dłużej niż te które je piją
5. Mleko krowie jest przyczyną wielu groźnych chorób, ale lobby mleczarskie ma wystarczająco dużo pieniędzy żeby robić konsumentom wodę z mózgu

idiotyzmy-kacze napisał:

> 1. Żaden dorosły ssak nie pije mleka
> 2. Ludzki organizm nie produkuje enzymów trawiących kazeinę
> 3. Mleko, które trafi do żołądka jest ścinane przez znajdujący się tam kwas i
o
> blepia pozostałe znajdujące się tam pożywienie skutecznie uniemożliwiając
jego
> strawienie
> 4. Koty, które nie piją mleka żyją średnio dwa razy dłużej niż te które je
piją
> 5. Mleko krowie jest przyczyną wielu groźnych chorób, ale lobby mleczarskie
ma
> wystarczająco dużo pieniędzy żeby robić konsumentom wodę z mózgu
>

No to ja mam jakis wielokrotny feler. Po pierwsze nic mi nie miga i nie zacheca
do picia mleka. Po drugie mleko pijam z zamilowaniem i luboscia. Nie wiem, czy
bede zyc tyle co przecietny kot pijacy czy niepijacy, to juz moi spadkobiercy
szanownych Panstwa poinformuja

PRZECHODNIU...PAMIETAJ
...badz ostrozny nawet na pasach...majac na uwadze...,ze jakas swieta krowa
nawet na przejsciu moze na ciebie z impetem najechac...poslanka ...zapewne sie
okaze ...,ze ma niskie cisnienie...i musi od czasu do czasu walnac
koniaczek...znalem jednego takiego niemca co nazekal na zoladek...i co chwila
raczyl sie "nalewka" czterdziesci trzy procentowa...

julisia155 napisała:

> To już taka rasa : stale głodne zwierzaki :))

To wiemz

nie ma chwili zeby one
> czegos nie przekąsil

Teraz jest już nauczona, żeby nie ruszać bez pozwolenia.

dlatego musisz wraz z meżem pilnowac diety
> swojej pociechy

Naprawdę? Nie wiedziałam. Wzięłam psa i nie wiedziałam.

pilnuj jej nie pozwalaj
> jej na takie jedzonko

Specjalnie jej nie dałam

wiem ze czasem nie moza psa przypilnować w
> 100% każdy ma swoje obowiązki ale to jest konieczne zwłaszcza gdy
> chodzi o wymioty

NIe rozumiem tego zdania :]

a jak ona wam tak czesto wymiotuje dajcie jej do
> jedzie trawe przeczyszcza zolądek :))

To nie krowa żebym jej do miski trawę sypała. Jak potrzebuje sama zjada

a patyki stosuuj tylko do
> aportu

Na patyki to ona sama poluje

twoj pies to uwielbia zapwniam Cie:))

Dzięki. Nie zdawałam sobie sprawy. Trzymam swojego psa w szafie. Myślałam, że tak trzeba....

Jezeli karmisz piersia to jak nabardziej kontynuowac karmienie. Sklad mleka matki fluktuuje w
zaleznosci od potrzeb dziecka.
Mleko krowie natomiast podobno zaflegmia (wg medycyny chinskiej) i w zwiazku z tym podawanie go
przy przeziebieniach, katarach, infekcjach gornych drog oddechowych nie jest najlepszym pomyslem.
A jezeli chodzi o scinanie sie bialka to scina je kwas solny w zoladku, tak czy owak!

Nie ma potrzeby wpuszczania psa na piętro, można w tym celu zamontować bramkę
na dole schodów, taką rozsówaną (jak dla dzici), która ograniczy mozliwość
wejścia na piętro. Przytulne legowisko z dużą ilością zabawek powinno dac
maluchowi poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy wśród nich znajdzie się duży
pluszak do którego będzie się mógł przytulić.
Na razie niech szczeniak siędzi w domu zwłaszcza w nocy. W ciągu dnia
wychodźcie razem z nim na dwór, na razie jest za mały by siedzieć cały czas na
dworze.

Nie ma potrzeby podawania mleka, krowie ma inny skład niż psie więc spokojnie
można je odstwaić. Przetwory mleczne w postaci twarogu i jogurtu naturalnego
pokryje część zapotrzebowania na minerały. Można podawać suchą karmę, z tym, że
do momentu zakończenia wzrostu taką z wyższej półki (nutra junior, purina
junior - wysokie miejsca w testach weterynaryjnych), dla psów ras dużych/szybko
rosnących. Jeśli zdecydujecie się na gotowanie, nie zapominajcie o warzywach i
minerałach (fosforan wapnia, preparat z glikozaminoglikanami). Dla owczarków
dobrze jest podawać wit. D3 w kroplach. Nie dawajcie kaszy bo psi żołądek
źle trawi, to samo kości (po zjedzeniu kości w jelitach tworzy się niestrawny
gruz kostny, który je zapycha, wyjątek preparowane kości z wapnem)
hmm to chyba wszystko :)

Działając na receptory trymebutyna może powodowac zwiotczenie ścian przewodu
pokarmowego w tym wpustu zoładka i nasilic refluks. Refluks leczy sie gdy jest
zbyt mocny tzn. dziecko oodaje duże ilości mleka i nie przybiera na wadze, na
objawy niedokrwistości, drazliwośc - satn zap. przełyku i silny bol, po
12mz.Pierwszym rzutem jest leczenie dietetyczne tzn. ospowiednia mieszanka np.
Ar , nie przekarmianie, karmienie czesto a w małych ilościach , ukl. wyżej i nie
bezposrednio po jedzeniu. Miedzy 2 a 8mz 50% dzieci ulewa i traktjje sie to jak
fizjologie. Debridat jest dobry przy refluksie z powodu złego oprózniania
zołądka( po wczesniejszym wykluczeniu wad dln. odc. przew. pok.) Przy refluksie
trzeba wykluczyc inne schorzenia dające objawy relkuksu np. alergia na białko
krowie. To tyle , teraz jaśniej )) B.

> Myślę, że to jeszcze za wcześnie. Takie potrawy to dopiero po min. 2-3
> miesiącach. Twojego dziecka układ pokarmowy jeszcze nie dojrzał do kwaśnych pot
> raw.
Co ma wspólnego kwaśna potrawa z maminym mlekiem ? Czy po żurku mleko
się skwasi )) Z całą pewnością krowy które dają mleko do przerobu na
modyfikowane, są karmione gotowanym mięskiem bez tłuszczyku, a nie trawą,
paszami i kiszonką z liści buraka. A co do kwaśnych potraw - w żołądku zwykły
chleb robi się kwaśny i fermentuje

wpływa reklamy? chyba jednak nie! :)
modyfikowane to modyfikowane, wszystkie są bardzo podobne, niemal identyczne,
bio z hippa niczym się nie różni... ale jeśli chodzi o mleka z kartonu to
różnica jest juz ogromnna, na mojej uczelni robione były badania do tyczace
składu mleka różnych firm je produkujących i np. mleko z mleczarni Jana ze
środy wielkopolskiej w wielu testach okazuje się 2 razy lepsze pod względem
zawartości poszczególnych nienasyconych kwasów tłuszczowych działających
pozytywnie (np. antymiażdzycowo) i wielu innych składników, mniejsza o
szczegóły... ja w tym roku skonczyłam biologię, pisałam pracę magisterską o
prebiotykach, wlasnorecznie przeprowadzilam kilka doswiadczen na tkankach
zwierzat zywionych z udzialem prebiotykow i bez nich dotyczacych aktywnosci
enzymow w ukladzie pokarmowym, na ich temat wiedzą jeszcze nie duzo nawet Ci
którzy się nimi zajmują na codzień więc nie liczyłam na to że ktoś mi tutaj
przyzna rację, ale w modyfikowanym są a w krowim nie a zapewniam że znaczenie
dla prawidłowego funkcjonowania układu pokarmowego i nie tylko mają ogromne...
kiedys prawie wszyscy pili mleko od krowy ale ja np. nie i nie mam do dzisiaj
najmniejszych problemów z żołądkiem czy czymkolwiek innym... nie sadze zeby
reklama miala wplyw na niemowlectwo moje czy mojego dziecka... pozdrawiamy!

Jeśli karmisz sztucznie, wprowadź Enfamil AR - przeciw ulewaniu- gęstnieje
dopiero w żołądku. Ulewanie jest często objawem nietolerancji na mleko krowie i
jajka, ja karmię piersią i moje dziecko ulewa.ło, więc wywaliłam z diety cały
nabiał i jajka (nawet w produktach w śladowych ilościach) i ulewanie się
skończyło. Dziecko ulewało nawet wtedy, gdy zjadłam kawałek drożdżówki.

Tato, bo ciebie nigdy nie ma
Pewnego dnia zapytalem swojego trzyletniego synka, gdzie chcialby pojsc w sobote. Moze poszukac
krow z Krowiej Parady (w Wawie coraz to pojawiaja sie nowe, kolorowe figury tych zwierzat), moze
przejdziemy sie do Muzeum Wojska Polskiego, gdzie pod golym niebem stoja samoloty i czolgi a
moze poprostu rozlozymy sie na balkonie i bedziemy czytac o Bobie Budowniczym itp. Synek bez
zastanowienia wypalil:
- Chcialbym pojsc na plac zabaw (chodzi o pobliski ogrodek jordanowski). Ale nie tata, tylko z
mama".
- Dlaczego nie ze mna? - zaytalem. - Przeciez mozemy isc w trojke.
- Nie - syn byl nieugiety. - Ty bedziesz w pracy. Ty zawsze jestes w pracy.
Poczulem sie, jakbym dostal piescia w zoladek. Nie naleze do ojcow, ktorych nigdy nie ma w domu.
Codziennie wychodze do pracy po 10 a wracam przed 19 i do czasu, gdy lobuziak nie polozy sie
spac, czyli do 22, jestem "caly dla niego". Poza tym, z mojej pensji oplacamy kredyt, czynsz,
miesieczne wyzywienie, w tym jego ksiazeczki, wycieczki i ulubione "Monte". Czy to nie jest wazne?

Moge pracowac krocej, jasne, ale jak wtedy wytlumacze mu, ze nie mam pieniedzy np. na zimowe
buty czy jesienna kurtke. Czy na prawde nie istnieje rozsadny podzial czasu miedzy prace i dziecko?
Dla jasnosci dodam, iz mama pociechy tez pracuje, choc godzine (!) krocej ode mnie.
Po przydlugiej historii pytanie: czy Wam przydazylo sie kiedys cos podobnego? jak zareagowaliscie?
Pozdrowienia!

o prodyszu z gulaży i serniku nizinnym
michael00 (22:46)
W ramach gestu przyjaźni idę zjeść chleb ze z serem. Tyle.
Ja (22:46)
jam po gulażu z prodiżu
michael00 (22:53)
I o.
Ja (22:53)
gul aż z pro dysz
michael00 (22:53)
:)
Ja (22:54)
właściwie to z krowy zjadłem...
michael00 (22:54)
Bezpośrednio?
Ja (22:54)
nie, ale kiedyś bezpośrednio zjadłem z owczarka nizinnego
michael00 (22:55)
Na wyprawie w góry>
michael00 (22:55)
?
Ja (22:55)
kawałek sernika bo jadłem nad nim i upadł na niego a futro zatrzymuje czasem
ciekawe rzeczy
Ja (22:55)
a do nich z pewnością należy sernik
michael00 (22:55)
A to ci gratka dla smakosza, kto wie komu wczesniej cos na niego upadlo! Moze
nawet szybka!
michael00 (22:56)
szynka
Ja (22:56)
nie, to było w samochodzie, a On mi leżał na żołądku
Ja (22:56)
eh, szynka
michael00 (22:56)
Trzeba było go zwrócić właścielowi.
Ja (22:56)
jak byłem mały chciałem zostać geografem albo kolejarzem
michael00 (22:57)
Jak pech to pech.
Ja (22:57)
bo przeczytałem książkę o psie który jeździł koleją
rzeczy sięgnąłem po atlas by sprawdzić
michael00 (22:57)
A to nie weterynarzem?
Ja (22:57)
nie.
Ja (22:57)
i tak zostało.
Ja (22:58)
to był owczarek rodziców a ja byłem po aviomarinie więc nie zwróciłem.
michael00 (22:59)
o.
Ja (22:59)
polecę sernik, byle był kudłaty
Ja (23:00)
wtedy nie ma takiej straty.
michael00 (23:00)
oto_nowy_

problemy prawdopodobnie z zołądkiem i stawami
mój 10-letni wilczurek ostatnio jest w nienajlepszej formie. Nie ma siły
wchodzić po schodach, na spacery też mu się nie spieszy. Bolą go chyba tylnie
łapy, a do tego jeszcze ostatnio zauważyłam że ma strasznie wydęty brzuch,
leżał i pojękiwał, zadzwoniłam po weterynarza który powiedział, że pies ma
coś z żołądkiem i prawdopodobnie ma powiększoną wątrobę dał mu zastrzyki i
pies poczuł się trochę lepiej. Powiedział że najlepiej byloby zrobiś USG ale
niestety w najblizszej okolicy nie ma takiego sprzetu... Pies nadal jest
smetny i nie ma na nic sily, jeczy też przy robieniu kupki, ale je normalnie,
tylko pić nie chce. Weterynarz (który jest naprawde super facetem, ale chyba
jednak bardziej zna sie na krowach...) mowi, że narazie trzeba obserwować. A
ja nie mogę patrzeć jak on jest taki smutny!!! Myśle nad zmianą pożywienia,
dotąd jadł raczej takie przygotowywane w domu, czy gotowe kielbasy ze sklepu,
ale może warto przejść na gotową karmę czy zacząć jakoś specalnie gotować???
No i może jest coś co by mu pomogło na te stawy???

> Oj przepraszam :) Ale tak w swieta sie czlowiek nudzi - siedzi w domu i trawi..

no wlasnie, przydalyby sie dodatkowe zoladki od krowy jakiejs

A i owszem sotar, jednak jadam malo wegli a do slodyczy jakos mnie nigdy nie
ciagnelo. Od zarania lubilem ryby i je wciaz lubie. Najbardziej smazone.
Polubilem surowe ostrygi ale na poczatku to wydawalo mi sie swinstwo nie do
przelkniecia. Odnalazlem w nich dosyc ciekawy smak a zwlaszcza skropione
cytrynka. Lubie wszelakie kraby i raki, bo one maja wszystkie podobny smak.
Jednak pojemnosc mojego zoladka dosyc mala, ale lubie sie delektowac. Nie lubie
japonskich sushi, czyli potraw przyrzadzanych z surowych ryb morskich i
skorupiakow, natomiast bardzo lubie tatara z tunczyka, wlasnie zamiast
wolowiny - ktora wciaz zagrozona choroba wscieklej krowy - to mozna uzyc
niewielkie dekagramowe ilosci surowego tunczyka a po zmieleniu miesa doprawic
w/g wlasnych gustow tak jak sie robil tatara wolowego( ja to nawet nie miele,
tylko kroje drobna ciezkim nozem i mieszam widelce, jeszcze bardziej
rozdrabniajac). Probowalem robic go ze swiezego lososia - nie smakuje mi bo
czuc ryba, niektorym to nieprzeszkadza ale ja nie moge przelknac. Lubie od
czasu do czasu dobra chinszczyzne a jest tego tutaj do wyboru do koloru i
stosunkowo niedrogie. Nigdy nie probowalem kuchni hinduskiej ani pakistanskiej
jak i arabskiej i chyba sie na to nigdy nie dam skusic. Lubie ryby przyrzadzane
przez Grekow. W usa bardzo popularna kuchnia wlaska, a mnie nie smakuje, za
duzo tam roznych chlebow, ciast i kluskow, czyli wegli. Lubie jednak to ich
przed glownym daniem pieczywo umoczone w oliwie, posolone albo posypane tartym
serem. Argentynczycy pieka niezle wszystko na dziko z rusztu, przewaznie platy
wolowiny. Kiedys przepadalem za kuchnia wegierska ale na codzien to wcale nie
mam az takich pragnien do urozmaicen kulinarnych. Rano jajecznica, kawalek
ciemnego pieczywa z maslem, zielona herbata. Czasami lubie smazona na masle z
olejem, albo na samym masle paste pomidorowa a pozniej jak sie podsmazy to
wbijam do tego jajka. Tak wiec wychodzi jajecznica na pascie pomidorowej, nawet
niezle smakuje. W ciagu dnia malo zjadam, przewaznie w barach szybkiej obslugi
gdzie duzy wachlarza najprzerozniejszych dan i dlatego jem to co wzrok
przyciagnie. Nie jadam nigdy deserow a raczej sporo zielenizny i znow do tego
zielona herbata pewnie ze 6 razy dziennie. Wieczorami przewaznie jakos mi sie
nie chce jesc. Przepadam za wedzonym lososiem, wedzonym na zimno, jednak nie
kazde zimne wedzenie mi odpowiada, mam swoje wybrane firmy. Na biala bulke
nakladam sporo masla a jeszcze wiecej tlustego twarogu, albo topionego sera,
albo smietankowego i na to nakladam platy lososia a na lososiu pomidor i
cebula, posolone, popieprzone ablo tez czerwona ostra papryka lekko
posypane.Smacznego. Niko

A kiedyś to takie chasło było Pij mleko będziesz karateką:))))
mleko krowie jest przystosowane do krowich żołądków a nie do tak subtelnych
jak mój:)

koaa napisał:

> A kiedyś to takie chasło było Pij mleko będziesz karateką:))))
> mleko krowie jest przystosowane do krowich żołądków a nie do tak subtelnych
> jak mój:)

Przepraszam czy to znaczy , ze mam krowi űoladek ? :))))

brak odpowiedzi....no nie wazne. odpowiem sama:
nie chodzi tylko o profilaktyke przeciwmazdzycowa...ciala
ketonowe swiadcza o nadmiernym kozystaniu z tluszczy jako
zrodla energii....hmm,moze dr k. postanowil leczyc
zgodnie z zasada "podobne leczy podobne"?
co do weglowodanow to okazuje sie,ze wiedza dr k.
pozostala na pewnym etapie, ktory medycyna ma dawno za
soba-weglowodany proste podwyzszaja glukoze we krwi do
wysokich poziomow, weglowodany zlozone do nie tak
wysokich..i dlatego pan k. preferuje ziemniaka zamiast
jablka. tyle,ze okazuje sie,ze ziemniak am wysoki indeks
glikemiczny-to on moze powodowac wysoki poziom glukozy i
duzy wyrzut insuliny,a niewinne jablko ma jeden z
najnizszych...cukier owocowy-fruktoza-tak sie sklada,ze
wchlania sie z jelit w inny sposob niz wiele innych
cukrow. wchlania sie w drodze dyfuzji, zgodnie z
gradientem stezen, gdzie inne na drodze transportu
aktywnego, przeciw gradientowi stezen. jednak okazuje
sie,ze owoce w wiekszosci nie wplywaja destabiluzujaco na
poziom glukozy....
co wiecej-dieta bogata w warzywa i owoce to dieta bogata
w blonnik. a ten spelnia mnustwo pozytecznych funkcji
m.in. nie dopuszcza do za szybkiego wchlaniania
skladnikow odzywczych,w tym cukru alby nie powodowac
skokow glukozy. a co sie dzieje z nawet duza iloscia
cholesterolu spozywanegow takiej diecie? zostaje
zatrzymany przez blonnik. cos o czym optymalni moga tylko
marzyc.
nadal uwazasz,ze nie jestesmy jak krowki i nie powinnismy
jest trawy? to posluchaj-okazuje sie,ze gl. zrodlem
energii dla krowy (w przeciwienstwie do czlowieka dal
ktorego jest to glukoza)sa....kwasy tluszczowe!tak,tak, z
tej trawki wlasnie. i przy pomocy bakterii i
pierwotniakow zyjacych w zoladku (taka symbioza, ja cos
ci dam,ty mi cos dasz). celuloza rozkladana przez te
zyjatka fermentuje z wydzieleniem sie kwasow
tluszczowych. te sa szybko wchlaniane do krwi. i co?
czasem rzeczy nei sa takim na jakie wygladaja.pomysl o
tym zanim znowu stwierdzisz,ze dokonal sie cud i
wyleczono kolejnego cukrzyka.

Honeycomb stomach według mojego Webstera jest częścią zołądka krowy ze ścianką
w kształcie plastra miodu. Inaczej reticulum.

faktycznie to jest bardzo logiczny argument,ale mysle ze zoladek jakos sie
dostosowal przez ten czas:)moj koniecznie musi heheh ja lubie mleko na dodatek
takie swieze od krowy!

Aby lew jadł trawę, to musi mieć krowi żołądek, a właściwie dwa, to wtedy, tak,
stanie się przeżuwaczem, jeszcze uzębienie mu zmienić, inne cechy, i z lwa
zrobi się, wypisz wymaluj - krowa.

lavinka napisała:

> Holenderska krowa daje 25 litrów mleka dziennie przez około 315 dni w roku

czyli ma ok. 50 dni urlopu?
ech...

zaś o bogactwie i zróżniCOWaniu żołądków to trzeba by sagę JAKąś napisać, czy Jak...

NIE TKNĘ:
- gotowanej brukselki i smażonej wątróbki - żołądek sam leci do ubikacji. Za to
jestem w stanie zjeść wątróbkę surową.
- mleka z kartonu (yyyy...) - za to takie prosto od krowy, najlepiej jeszcze
ciepłe, mogę pić litrami.

> Mozna śnić na maxa?

nie mozna
a trzeba

bloody mary ostrygi
(do tego tabasko garsciami)

a potem fois gras na wodnym krakersie
surowe krewetki w lemonce i czili
tapas z gorgoznola i szynka parmenska...

i jeszcze chleb czarny z bieluzskim kawiorem

a piersi kurczecie w salacie cezara
w parmezan i grzanki ubrana wytwornie...

i jeszcze szparagi z bekonem od dzika
i jeszcze cykoria wraz z wloskim orzechem...

(tu konczyc proseco - zaczyna sie sake)

i kurczak sojowy w kaseczkach na zimno
kuei pai tee i flaki z olejem
do tego jezyki od kaczki
i chap chai
i kasztan z kapusta...

krewetki pod lukrem
salatka z ogorkow
a do niej slimaczek na zimno azjacki

wasabi i lobster co jeszcze sie rusza
na swiezo - sashimi
i jeszcze sea urchin

a potem w glebokim oleju smazone
tofu co sokiem z cytryny podano

gdziez swieze tunczyki w kosteczke pociete
i pletwa rekinia w farfoclach i occie
i malze duszone na parze i plaszczka
(ta w lisciu banana w sambalu z lemonka)

pod piwko, pod winko, pod wszystko co dobre

i stek polkilowy od krowy japonskiej
(co piwem pojona w salonie masarzu)
krewetki pijane i kalmar nadziany...

i przasne litewskie w rosole kolduny
i sarna co w sosie pieprzowym i czosnku

i jajko z grzybami na parze pod soja
polenta, paelie, rizotto i pasta
i rybki ciezarne

jak rybki - to okon a takze garupa
pieczona w calosci na "sztywno"
podany na lozu papryki, cytryny i czili

jak snic to do konca
znow homar...
tym razem na masle i z czosnkiem

kangura stek, zabki i jeszcze krokodyl...
baranie sataye i kurze zoladki
slimaki i kaczka z pekinu pod cukrem...

fisz tikka i koza najlepiej w rendangu
i pasta z lososiem pod piwo belgiskie
(przy piwie tym inne wolaja o pomoc)

i czauder malzowy (lecz bez pomidora)
bloody mary zupa
ta za to pomidor procz wodki posiada

i jeszcze
buleczki z patelni smazone - ryzowe

i udziec barani pod kminkiem i z czosnkiem
i zupa z kurczecia czarnego jak smola

i sery na deser co same przypelzly
i kawa palona na weglu - "francuska"

i sernik now'jorski i torcik z durianem
i pudding chlebowy z koniakiem
i mus czekoladowy z truskawami

i owoc do tego
wiec mango i arbuz
papaya
winogron bez pestek i skorki
i lody...

i grappa na koniec i jeszcze expresso...
do niego cygaro a niech tam - niezdrowe...

(ja snie tak na maxa... bo jestem na diecie :)

pozdrawiam z burczac z glodu

nostromo

integra.xtr.pl/teksty/PijMleko.htm
W USA uwaza sie ze przecietne zdrowe dziecko powinno dostawac pelnotluste mleko krowie od
pierwszych urodzin ale nie wczesniej niz od 10 m-ca zycia i ja sie do tego zastosowalam. Do drugich
urodzin dziecko powinno dostawac mleko z 4% tluszczu ktory jest potrzebny do prawidlowego
rozwoju mozgu, a dopiero po drugich urodzinach 2%. Mleko jest bardzo waznym zrodlem wapnia -
regularne spozywanie przez cale zycie zmniejsza klopoty z osteoporoza, a takze mleko jest bardzo
dobrym sposobem na... schudniecie. Acha, tutaj mleko UHT w zasadzie nawet nie zalicza sie do mleka,
a mieszanki dla dzieci powyzej roku sa przeznaczone dla dzieci alergicznych.

Co do mleka jako mordercy i tym podobnych glupot popularnych na forum gazety to prosze zauwazyc
ze sa popularne chyba tylko wlasnie na forum gazety. Gdy pierwszy raz spotkalam sie z takimi
rewelacjami na forum przewertowalam internet i NIE udalo mi sie znalezc zadnego wiarygodnego tekstu
potwierdzajacego te bzdety. Owszem, bylo tego wiele ale artykuly albo pochodzily od fanatycznych
wielbicieli zwierzatek albo pseudo naukowcow - NIGDY nie spotkalam sie z tekstem sygnowanym przez
dietetyka z prawdziwego zdarzenia. Zwroccie uwage w podanym na pcozatku artykule: "doktor
Eugeniusz Zbigniew Siwik, autorytet w dziedzinie ginekologii i położnictwa, twórca pierwszej w Polsce
Kliniki i Szkoły Porodu Naturalnego. Z zamiłowania dietetyk" - czy to jest autorytet? ginekolog i dietetyk
Z ZAMILOWANIA? z zamilowania to ja moge garnki lepic ale niekoniecznie beda jak garnki wygladac ;)))
Nastepny: "Mariusz Gawlik, lekarz ze Stargardu Szczecińskiego, przez lata pracujący na dziecięcym
oddziale laryngologicznym" - od gardla do zoladka chyba nie tak blisko jest? A zreszta, pisalam juz
kiedys o tym artykule na edziecku, jesli ktos chce zkontrargumentuje kazda jedna rzecz w nim
napisana i popre rzetelnymi informacjami!!!

Tak naprawde malo kto lubi pic mleko wiec wielu info o jego szkoldiwosci to swietna wymowka i o to
chyba chodzi.

Badowimo, przeczytaj i sie nie martw wiecej:
www.izz.waw.pl/wwzz/opinie-11.html

No i kontynuuję wymianę poglądów na łamach Metropolu.

W poniedziałek (w zeszłym tygodniu) Mlki napisał: "Chciałbym zauważyć, drofzy
wegetarianie, że wasza najzdrowsza marchewka, pietruszka i inne warzywa nie
biorą się z supermarketów tylko rosną na nawozie - najlepiej na krowiaku lub
kurzaku - czyli kupach krów i kur, z którymi nie chcecie mieć do czynienia. W
wodzie w kranie też są obecne mikroorganizmy, czyli białko zwierzęce, nie wiem
więc, czy jest na tym świecie coś, czy moglibyście się żywić. Pozdrawiam i
życze smacznego."
W poniedziałek odpisał także "Lekarz Dietetyk":"I owszem, gdyby tylko było to
mżliwe, pani monika, wbrew temu, co twierdzi na łamach Metropolu (3 września) z
pewnością zabroniłaby jeść mięso panu Adamowi, który ma niestety jeden żołądek
(a nie cztery, jak przeżuwacze), lubi mięsko, zajada się nim od dziecka, dzięki
czemu urósł dużu i silny. I ja nieszczegołnie przepadam za natką, pietruszką,
szpinakiem czy trawą. Ale to w końcu wolny kraj, więc życzę smacznego zarówno
pani Monice, jak i p.Agnieszce, której wywodów naukowych nie śmiem
kwestionować, a przed autorytetami przekonującymi o zgybnym wpływie świńskiego
pośladka na mój organizm chylę czoła i w polemikę wdawać się nie będę..."

We wtorek odpisała jeszcze jedna osoba, "Wegetarianin": "List Mlki jest dowodem
na brak znajomości idei wegetarianizmu, gdyż argument, że ten kto pije wodę,
nie jest wegetarianinem, zakrawa na kpinę. Nie jem mięsa nie dlatego, że nie
chcę mieć nic wspólnego ze zwierzętami (jak sugeruje Mlki), lecz dlatego, że
nie chcę się przyczyniać do cierpienia i zabijania biednych stworzeń, a krowiak
czy kurzak są naturalnym produktem przmieany materii. Reasumując, jedzienie
marchwi wyhodowanej na tym nawozie jedt jak najbardziej wegetariańskie".

Na tym skończyła się dyskusja w Metropolu na temat wegetarianizmu.

Pozdrawiam.

Opowiem Ci swoją historję, na początek chciałem kupić 600, potem trafiła się
okazja i kupiłem suzuki gsxg1100. Sprzęt był ciężki i trudny do prowadzenia, co
raz zdarzało mi się że wyjechałem w brew sobie na przeciwny pas, potem głębszy
oddech i jazda dalej. Przypominam, że nie miałem prawka ani przerejestrowanego
i ubezpieczonego sprzęta. Trochę się wściekałem, raz czy dwa postawiłem krowe
na koło. No i raz wywaliłem się na zakręcie. Wracałem w nocy z pasażerem i brak
doświadczenia dał się we znaki. Wjechałem do lasu z prędkością ok 110km/h buty
pogubiłem, rów i krzaki pewnie uratowały nam życie. W szpitalu spędziłem ok 3
dni naszczęście tylko poobijany ale cały, pasażerowi zupełnie nic. Sprzęta
polepiłem, poskładałem, pojeździłem i sprzedałem. Potem kupiłem suzuki
gsxr1100w bo znowu była okazja. W tym przypadku obyło się bez wypadków a
jeździłem nawet jak był śnieg i lód! Teraz mam Hondę Dominator 650 to enduro i
Hondę Fire Blade 900RR to rasowy ścigacz i taka jazda to mi się podoba. Ja
osobiście nie widzę nic złego w przesiadaniu się na co kolwiek, bo zabić to się
można nawet na piechotę. Z tym, że ja powtażam zawsze: "motocykl kup dla siebie
nie dla znajomych", mam na myśli świrowanie. Jak poczujesz, że spociły Ci się
ręce albo drżą albo coś ściska Cię w żołądku, a niesie Cię werwa to musisz się
liczyć z tym, że może to być ostatni Twój dzień. Ja na Twoim miejscu dusponując
taką kasą kupił bym sobie Hondę CBR 600RR lub Yamahę R6 z 2003 przyspieszenie
do 100 prawie takie same jak Hayabusa i nowe dobre markowe ubranie. Taki sprzęt
świetnie się prowadzi jest lekki łatwo idzie na gumę przednią czy tylną jak kto
woli. Na takich sprzętach szybko byś się nauczył takich numerów a to dopiero
frajda.
Hayabusą więcej się namęczysz jak najeździsz. No chyba, że interesuje Cię tylko
taczanie się i dawanie gazu na prostych.

pomylilam sie z poprzednim artykulem, wyslalam przez pomylke drugi taki sam,
sorki, teraz naprawiam blad
moze ponizsza inf. Ci sie przyda

SKĄD SIĘ BIERZE KOLKA?

Przyczyny kolki nie są do końca poznane. Pojawia się najczęściej w 2 lub 3
tygodniu życia i najczęściej występuje w godzinach popołudniowych, lub po
karmieniu. Dziecko jest niespokojne, rozpaczliwie krzyczy podciągając nóżki do
brzucha. Brzuszek jest twardszy, wzdęty. Kolka może trwać kilka do kilkunastu
minut, ale zdarza się, że dziecko płacze przez godzinę i dłużej. Powodem kolki
może być gromadzące się w jelitach powietrze połykane przez dziecko podczas
karmienia. Innym powodem kolki może być nietolerancja białka występującego w
krowim mleku, co ma duże znaczenie w rodzinach alergików. Nadmiar docierających
do niemowlęcia bodźców może dodatkowo wzmagać dolegliwości.
POSTĘPOWANIE

Podstawową rzeczą jest zachowanie spokoju, gdyż kolka jest jedynie objawem, nie
zaś chorobą. Rodzice stają przez trudną próbą, gdyż powtarzający się płacz
dziecka mogą dezorganizować życie codzienne, do tego często nie bardzo wiadomo
w jaki sposób można ulżyć maleństwu. Każdemu dziecko pomagają inne czynności i
jest to sprawą wypracowania własnej skutecznej metody na kolkę
DOBRE RADY

Weź dziecko na ręce i przytul pozwalając maleństwu wypłakać się.
Połóż ciepły okład na brzuszek np: z cieplej wyprasowanej pieluchy pozwala to
na złagodzenie się dolegliwości
Masuj brzuszek poprzez przyciąganie zgiętych w kolankach nóżek, czy też
wykonywanie kulistych ruchów dłońmi naśladując młyńskie koło.
Podawaj do picia herbatki z kopru włoskiego poprawiające perystaltykę i
funkcjonowanie przewodu pokarmowego
Jeśli dziecko jest karmione piersią mama powinna zastanowić się nad swoją dietą
w poszukiwaniu produktów, które mogą powodować kolkę: mleko krowie, ostre
przyprawy, kapusta, kalafior, czekolada. Jedyną skuteczną metodą jest metoda
prób i błędów wymagająca dużo konsekwencji od mamy.
Zadbaj by podczas karmienia dziecko nie połykało mleka zbyt łapczywie, a po
każdym karmieniu powinno odbić się maluchowi. W tym celu pionizujemy dziecko
tak aby powietrze wydostawało się z żołądka.
Wieczorna kąpiel jest sprawdzonym sposobem łagodzącym obawy kolki.
Regularny rozkład dnia oraz ograniczenie ilości bodźców także pomogą rodzicom w
radzeniu sobie z kolką
W aptece spotykane są różne specyfiki działające wspomagająco np: viburcol ,
powinno się jednak konsultować ich stosowanie z pediatrą.

co to jest kolka
SKĄD SIĘ BIERZE KOLKA?

Przyczyny kolki nie są do końca poznane. Pojawia się najczęściej w 2 lub 3
tygodniu życia i najczęściej występuje w godzinach popołudniowych, lub po
karmieniu. Dziecko jest niespokojne, rozpaczliwie krzyczy podciągając nóżki do
brzucha. Brzuszek jest twardszy, wzdęty. Kolka może trwać kilka do kilkunastu
minut, ale zdarza się, że dziecko płacze przez godzinę i dłużej. Powodem kolki
może być gromadzące się w jelitach powietrze połykane przez dziecko podczas
karmienia. Innym powodem kolki może być nietolerancja białka występującego w
krowim mleku, co ma duże znaczenie w rodzinach alergików. Nadmiar docierających
do niemowlęcia bodźców może dodatkowo wzmagać dolegliwości.
POSTĘPOWANIE

Podstawową rzeczą jest zachowanie spokoju, gdyż kolka jest jedynie objawem, nie
zaś chorobą. Rodzice stają przez trudną próbą, gdyż powtarzający się płacz
dziecka mogą dezorganizować życie codzienne, do tego często nie bardzo wiadomo
w jaki sposób można ulżyć maleństwu. Każdemu dziecko pomagają inne czynności i
jest to sprawą wypracowania własnej skutecznej metody na kolkę
DOBRE RADY

Weź dziecko na ręce i przytul pozwalając maleństwu wypłakać się.
Połóż ciepły okład na brzuszek np: z cieplej wyprasowanej pieluchy pozwala to
na złagodzenie się dolegliwości
Masuj brzuszek poprzez przyciąganie zgiętych w kolankach nóżek, czy też
wykonywanie kulistych ruchów dłońmi naśladując młyńskie koło.
Podawaj do picia herbatki z kopru włoskiego poprawiające perystaltykę i
funkcjonowanie przewodu pokarmowego
Jeśli dziecko jest karmione piersią mama powinna zastanowić się nad swoją dietą
w poszukiwaniu produktów, które mogą powodować kolkę: mleko krowie, ostre
przyprawy, kapusta, kalafior, czekolada. Jedyną skuteczną metodą jest metoda
prób i błędów wymagająca dużo konsekwencji od mamy.
Zadbaj by podczas karmienia dziecko nie połykało mleka zbyt łapczywie, a po
każdym karmieniu powinno odbić się maluchowi. W tym celu pionizujemy dziecko
tak aby powietrze wydostawało się z żołądka.
Wieczorna kąpiel jest sprawdzonym sposobem łagodzącym obawy kolki.
Regularny rozkład dnia oraz ograniczenie ilości bodźców także pomogą rodzicom w
radzeniu sobie z kolką
W aptece spotykane są różne specyfiki działające wspomagająco np: viburcol ,
powinno się jednak konsultować ich stosowanie z pediatrą.