czyli generalnie to tak, jakby oryginalnym plakatom Mlodozenca, Tomaszewskieg albo Lenicy dorysowano falbany albo lusterka albo dodano troche fajnej czcionki z corela z gradientem i cieniem czy jakies inne gotowych bonusow z gownianego katalogu "grafika dla ubogich"

albo: jakby krzeslu panton doklejono sztuczne różyczki albo zrobiono je z sianokupy (pan Kazio musial troche zmienic konstrukcje, bo nie chcialo sie trzymac, co nie)

i last but not least: te plakaty i tego pantona tak ustawil, zeby kazdy MUSIAL na nie patrzec w trakcie swojej codziennej drogi do szkoly (tak jak jest z architektura i z PRZESTRZENIA PUBLICZNA, ktorej czescia jest kino Kosmos) i zeby to nie byl zart z gatunku grupy Memphis tylko bardzo serio projekt za pieniadze i dla WSZYSTKICH ludzi

>>syku
nie modernistyczny, tylko postmodernistyczny

· 

>>pp
no widzisz, a ja jak czegos uzywam, to bardzo lubie myslec o tym, jak to powstalo. np jak sie przyklejam do pantona (krzesla) to mysle o tym, jak przez 7 lat Panton tak to wymysli, zeby sie przykleic . ale serio - lubie o tym myslec. jak cos ma np fajna ergonomiczna raczke albo dobrze zrobiona deske rozdzielcza albo jest zrobione z przetworzonego w jakis sposob drewna - lubie myslec, jak to powstalo

>>jerzy
jasne. po prostu dla ulatwienia dyskusji (tu, na forum) tak to sobie nazywamy. ++ nie jestem pewna, ze nazwanie sie "dizajner" tak bardzo nominuje. to slowo rozumie jeszcze mniej ludzi niz "projektant". dlatego ostatnio, jak wypytywalam o jakies materialy, przedstawilam sie "architekt"

albo tak sie nie nadymajac na wspolczesnosc: czy krzeslo panton to dizajn dunski (verner panton chyba dunczyk?) czy szwajcarski (vitra)? takoz krzesla gehry'ego albo costam starcka produkowane przez wlochow. wydaje mi sie, ze spacyfika zawodu jest taka, ze sporo osob freelansuje, ma wlasna marke, a jednoczesnie realizuje projekty dla producentow, ktorzy tez maja wlasne marki. tyczy to i ikei, i moroso (popularne<>elitarne). jesli tomek rygalik bedzie twierdzil, ze jego fotele dla moroso sa polskie, bo on sie czuje polakiem i sa z tradycyjnego polskiego materialu, to ok. a jesli w presskitach bedzie ukrywal swoja narodowosc (bo moze. mieszkal tu i tam) to pozostaje sie zgodzic, tzn my polacy bedziemy wiedziec, ze to polak, ale on moze sie kreowac na kogo chce

a kaminski, operator? a polanski, rezyser? a conrad, pisarz? a mickiewicz, litwin? itd. jak sie zaczyna wyjezdzac, to ciezka sprawa sie robi

Nie mam porównania Leksvika do innych z wyjątkiem Mammuta. Ale: leksvik jest cięższy i przez to znacznie stabilniejszy niż lekkie krzesłko mamutowe. A przy tym na tyle lekki, że nadal daje się swobodnie przesuwać maluchowi.
Pantony, czy to oryginalne, czy nie - odpuściłabym. Dzieci lubią stawać sobie na krześle, a te wydają mi się (nie wiem, może niesłusznie) bardziej wywrotne, poza tym mniej wygodnie siedzi się na nich bokiem czy tyłem.
Na Twoim miejscu wzięłabym Tra Present

· 


Pantony, czy to oryginalne, czy nie - odpuściłabym. Dzieci lubią stawać sobie na krześle, a te wydają mi się (nie wiem, może niesłusznie) bardziej wywrotne, poza tym mniej wygodnie siedzi się na nich bokiem czy tyłem.


O tym nie pomyślałam. Faktycznie.

Tra Present jest śliczne (są jeszcze inne rodzaje - żabka jest jeszcze fajna), ale te mebelki na razie będą stały u mnie w salonie, więc marzę, żeby nie były takie typowo dziecinne. Bo ta obecna wystawka plastików kolorowych mnie już dobija
Więc z tego względu Leskvik byłby najlepszy.
Dodatkowo planuję kupić Leskvika do pokoju Maćka.

Witam,

taka pracka zrobiona w wolnej chwili. Krzesla widoczne na wizce to panton i panton junior.

Pozdrowienia