| Na wagonach sa chyba herby wojewodztw.
| Nie, są to herby miast wojewódzkich, a to nie to samo, bo herby nowych
| województw są inne (widziałem Łódź, Lublin, Zieloną Górę, a o Rzeszowie
jeszcze
| nie wiedziałem, choć ostatnio z Bieszczadami do Gliwic przyjechała
zagórska
| bonanza i nic na sobie jeszcze nie miała...)
http://www.podkarpackie.pl/nowe/menu/images/menu00_r1_c1.gif
O takie cos chyba widzialem (Rzeszow ma tylko bialy krzyz w herbie)


Herby obecnych wojewodz mozna sobie zobaczyc na tej stronie:
http://www.heraldyka.monarchia.pl/ter_3rzplita.html

BTW wszystkie oprocz woj.lubuskiego nawiazuja w jakis sposob do tradycji
ziem,ktore w ich sklad wchodza.
Herb lubuskiego wymyslaly jakies palanty, ktorzy tradycje maja gdzies :-(


· 


(...)
| Skąd wiadomo że orlica, a nie orzeł?
[...]
Może to ma znaczenie w heraldyce? [...]


Heraldyką zajmuję się po amatorsku, ale może nieco pomogę.

*Orlica* (ściśle "plamennĂĄ orlice", czyli "płomienna orlica")
była pierwotnym godłem Czech; później zastąpił ją biały lew
z rozdwojonym ogonem, wywodzący się z Luksemburga (sic!).

Godłem Śląska jest *orzeł*, który ma dwie odmiany:
-- dolnośląską: w polu złotym orzeł czarny, z półksiężycem
    srebrnym na skrzydłach i takimż krzyżem na piersi;
-- górnośląską (i opolską): w polu błękitnym orzeł złoty.
Obydwie pochodzą z czasów Piastów śląskich i powinny być
bez korony, chociaż górnośląską spotyka się też w koronie.
Nie ma natomiast czegoś takiego, jak śląska *orlica*.

Współczesny herb państwa czeskiego
(zob. http://www.bng.nl/ngw/int/cze/czech.htm) jest czteropolowy:
-- w polu 1. i 4. zawiera czeskiego lwa,
-- w polu 2. orła Moraw (szachowanego biało-czerwono),
-- w polu 3. zniekształconego orła *dolno*śląskiego (?!),
    z przepaską zamiast półksiężyca i w koronie.
Symboliki tego ostatniego, szczerze przyznaję, nie rozumiem.

Pzdr.
(--) Tomasz Jan


Paranoja.
Neofaszyści i tak jawnie swastyki nie uzywają, gdyż w wiekszości państw grożą za to odpowiednie kary (w zamian używają różnego rodzaju krzyży celtyckich;"parasfastyk" - np. 3 siódemki Afrykanerskiego Ruchu Oporu, "mieczy Chrobrego" w Polsce, symboliki z czasów II Rzeszy w Niemczech itd.)
Taki idiotyczny zakaz uderzy jedynie w kolekcjonerów, reenactorów, utrudni działalność niektórym historykom (jak np. publikować ilustrowane prace z dziedziny weksylologii czy heraldyki, gdzie w zakres opracowania wchodziłby okres III Rzeszy), filmowcom, no i jeszcze zmniejszy swobodę wyboru stroju karnawałowym przebierańcom.
Acha - no i co ze swastykami niehitlerowskimi, a dużo starszymi - tybetańskimi, fińskimi, łotewskimi..........

Co do orła z godła z 1927r. to wprowadzono tam wiele dziwnych rzeczy. Jedną z nich są wspomniane wcześniej gwiazdy masońskie na skrzydłach orła. Biała obwódka (często pokazywana jako złota, lecz w heraldyce te dwa kolory symbolizują to samo) do okoła czerwonego tła oznacza państwo "z nieprawego łoża". Korona które we wcześniejszych herbach narodowych zawsze była zamknięta (korona królewska), została zamieniona na otwartą czyli koronę wasala. Zniknął z niej także krzyż.
Nie znam przyczyn wprowadzenia tych elementów do naszego godła, lecz bez względu na to zawsze będe szanował nasz symbol narodowy. Jeśli ktoś wie więcej lub chce na ten temat pogadać to może lepiej założyć nowy temat.

· 

Cytat: chyba z jakims znaczkiem oznaczajacym przyjetego do rodziny - inki?).

Urodzony jako Cortan, więc ma herb Cortan Hawkwoodów. Z pewnością wariacja na temat Lwa. Np Lew trzymający w łapach labarum z krzyżem wrót, albo Lew wystający zza muru (ale moze byc to cos zupełnie zupełnie innego, np ród Hohenstauf Hawkwood uzywa czarnego orła lub czarnej krokwi, a ród Lancaster Hawkwood - róży) . Heraldyka jest tak bogata ze mozna sobie wybierac co sie chce.

Aliści nadanie również herbu i nazwiska hakkoneńskiego wiązać się będzie z podzieleniem tarczy - po prawej stronie herb Cortanów, po lewej Hakkonneów.
Możnaby dac odwrotnie, gdyby tytuł Hakkonenów był wyższy niż Cortanów - np. baronet Cortan hrabia Hakkonen.

NARESZCIE

Tym razem odejdziemy nieco od fantastyki (miały być pytania z różnych dziedzin), a że moim hobby jest heraldyka...
Jednak mam świadomość, że jest to dziedzina wybitnie "wikipedyczna", więc i pytań będzie więcej...

1. AK-47, to broń kultowa. Kultowa do tego stopnia, że stała się symbolem narodowym.
Które państwo umieściło "Kałacha" na fladze i w godle?

2. Które europejskie państwo nadal używa sierpa i młota w herbie?

3. Wymień WSZYSTKIE obecne państwa europejskie z dwugłowym orłem w godle.

4. Co oznaczają napisy na flagach Iraku i Arabii Saudyjskiej?

5. Które państwo umieściło na swojej fladze odznaczenie innego państwa, dlaczego i jakie to odznaczenie?

6. Co widnieje w herbie Republiki Francuskiej?

7. W Japonii nie ma herbów - są mony.
Jak nazywa się japoński mon, który przedstawia swastykę?

8. Flaga którego terytorium zależnego przedstawia uproszczone godło USA?

9. Wymień 3 europejskie państwa, które w swych obecnych herbach umieściły krzyż lotaryński.

10. Flagi których państw nie są prostokątne? Do odpowiedzi zaliczam kwadraty.
-----------------
Marzy mi się, że ktoś odpowie na wszystkie - ale osoba, która jako pierwsza odpowie na co najmniej 6 - będzie zwycięzcą.

pzdrwm

No właśnie myślałem nad nazwą. Nawet nie. W warmłotku krzyż istnieje. Nie jest znakiem religijnym, ale heraldycznym już tak. Jest kojarzony z dotrzymywaniem przysiąg, honorem i JEDNOŚCIĄ. Także, nawet mógłby być wspólnym znakiem tych którzy mimo różnych wyznań jednoczą się przeciw: Chaosowi/ Arabom/ nieumarłym/ zielonoskórym - niepotrzebne skreślić

Odnośnie Krzyża Apostolskiego to zgodnie z heraldyką papieże używają krzyża z trzema belkami, z których najwyższa jest najkrótsza, a najniższa jest najdłuższa. Środkowa jest średniej długości. Z tego, co wiem, to dawniej papieże raczej nie używali pastorału (bo taką funkcję teraz sprawuje ów krzyż). Zanim Paweł VI wprowadził obecny kształt swego krzyża używał innego, moim zdaniem ( i nie tylko moim ) o wiele ładniejszego (Chrystus nie wyglądał na nim pokracznie, jak sęp.) Otóż krzyż w tym pastorale wyglądał normalniej, Chrystus nie miał tak wykrzywionych kończyn.



Paweł VI z wcześniejszym pastorałem



Paweł VI z jeszcze innym pastorałem



Tu to chyba ten najnowszy pastorał


1. Jestem za umieszczeniem herbu powiatu bez naruszania heraldyki tj - krzyż benedyktyński, szable staszówki, korab - czyli wszystko

Pomysł z logo ZHP był ciekawy i dowcipny-.Pozwalał też nie umieszczać ZWIĄZEK HARCERSTWA POLSKIEGO- za dużo liter na plakietce.


Co do napisu "Związek Harcerstwa Polskiego": jeśli będzie ten napis to zmieści się jeszcze tylko "Hufiec Staszów" bez nazwiska patrona... Chyba że drobnymi literkami, albo na odwrocie plakietki...

Znowu problem,bo nikt nie chce podać porządnie odpowiedzi!
Pierwszy opowiedział, choć w formie mocno zawoalowanej Mohort, więc on dostaje punkt i na niego spada obowiązek zamieszczenia kolejnej zagadki.

A co przedstawia zdjęcie? Oczywiście herb Mariensztatu, a raczej jurydyki Marienstadt. Że w źródłach wygląda inaczej? Tym gorzej dla źródeł!,
powiedział artysta odbudowujący Mariensztat i zaproponował własną wersję herbu. My tu wszystko pięknie odbudowujemy, a ten krzyż taki połamany! Narysuję porządny, podwójny a nie cóś, co się nie da nawet wymówić- półtrzeciakrzyż.
N.B. Taki artystów, którzy w herbach rysowali to co im się bardziej podobało, albo wydawało że się znajduje, było wielu. Przez co w heraldyce polskiej jest spory bałagan- niemal każdy herb występuje w wielu odmianach pojawiających się ni stąd ni zowąd. Zresztą nie można mieć za dużych pretensji do artysty z Mariensztatu, w końcu zostawił krzyż, a mógł go zastąpić czerwoną gwiazdką, oponą ( jak w herbie Olsztyna) czy jakimiś inicjałami, np. M,E,L,S albo BB!

Wiesz, powinnam podziękować dwóm osobom za to, że mam tak daleko wstecz, ale niestety obie te osoby już śpią snem wiecznym... I jeśli gdzieś są to pewnie i tak wiedzą, że jestem im wdzięczna, że kiedyś tam z nieznanych mi przyczyn i pobudek robili drzewa genealogiczne swoich rodzin [jedną z tych osób jest mój dziadek, a drugą - syn brata ojca mojej babci, łatwiej byłoby powiedzieć - kuzyn mojej babci. :) ]

Niestety ze strony mojego taty doszłam tylko do pradziadków, bo dalej nie mam kogo zapytać, ewentualnie jego mamy, bo może pamięta własnych dziadków, ale nie mam z nią zbyt wiele kontaktu... Jakoś tak się życie ułożyło.

Ale nawet to jest dużo, bo z nazwisk od strony mojego ojca wynika, że jego przodkowie ze strony mamy jego pochodzili ze szlachty, no... może już zubożałej, lub nigdy nie posiadającej znaczenia ;) [na pewno szlachty, bo nazwisko ich kończyło się na -wski. Kiedy nazwisko kończy się na -ski ma się 50% szansy że to był szlachcic]
I jeśli moje teorie się by sprawdziły, to moja prababka z domu Łubkowskich, która wyszła za Gajewskiego - miała herb [no, kobiety niby nie miały, ale nieważne, jej rodzina miała] o nazwie Bończa, gdzie w niebieskim polu jest skaczący srebrny jednorożec zwrócony w prawo. :))
(Gajewscy zaś w lubelskim używali herbu Ostoja [na czerwonym tle dwa złote półksiężyce zwrócone tyłem do siebie i miecz pomiędzy nimi] lub Ślepowron - odwrócona "brzuchem" do góry podkowa, nad nią złoty krzyż, a na nim kruk ze złotym pierścieniem w dziobie zwrócony w prawo [na niebieskim tle] ).

Wybaczcie, studentce historii. Niedawno miałam zajęcia z genealogii, a dzisiaj mówiliśmy o heraldyce ^^

Racja. Te cieniowanie nie ma prawa bytu, a jednak...
A co sądzicie o tym: Obrazek ?? Oczywiście gdyby było bez obwódki itp. To jest godło Rządu na uchodźstwie z 1956r. Różni się krzyżem w koronie.

Krzyż powinien być oczywiście. Ten mi się podoba najbardziej. A obwódka nie podoba mi się. Nie znam sie na heraldyce, ale jak patrze na ten , to jest najlepszy.

Hm... Na forum HDI byl juz ten pomysl omowiony...
Wyszlo ze przy dworach arcyksiazat i wielkich ksiazat sa heroldowie robiacy update tytulowa a takze sprawdzajcy waznosc tytulow zgodnie z rodowym prawem heraldycznym...

Mamy wiec
Heroldow Pazura - u Hazatow
Heroldow Lwa - u Hawkwoodów
Heroldów Modliszki - u Decadsow
Heroldów Rózy - u Al-Malików
Heroldów Krzyża - u LiHalanow

glowanym heroldem Cesarstwa jest oczywiscie Herold Feniksa - funkcja ustanowiona jeszcze przez Wladymira
W 9/10 heroldami zostaja przedstawiciele rodu Torrenson. Heroldem Feniksa jest zawsze Torrenson

Interesuje mnie i to bardzo herb miasta Siechnice. Zwracam się tą drogą do mieszkańców Siechnic, którzy mają jakiekolwiek wiadomości na temat jego historii: Kiedy został utworzony, lub nadany, przez kogo, i kiedy został oficjalnie przyjęty jako herb miasta. Interesuje mnie również symbolika herbu: Co lub kogo symbolizują poszczególne figury heraldyczne - krzyż łaciński i gwiazda sześcioramienna. Dlaczego oba te elementy herbu są czerwone?
Ja jestem z Kolbuszowej, miasta powiatowego w woj. podkarpackim, które również przez ponad 130 lat miało w herbie oprócz dwóch dłoni splecionych w uścisku - krzyż i gwiazdę sześcioramienną, lecz złotą (żółtą). Interesuję się heraldyką, zbieram materiały do historii herbu miasta Kolbuszowej.
Bardzo proszę państwa forumowiczów, jeśli posiadacie wiadomości na temat swojego herbu, jego historii i symboliki to podzielcie się ze mną. A może ktoś z państwa zna kogoś kto takie wiadomości posiada. Proszę o wypowiedź na tym forum, lub proszę do mnie napisać bezpośrednio na adres e-mail: benek.popek@wp.pl
Pozdrawiam i czekam...

Wydaje mi się, że potrzebna jest tu szczypta sprowadzenia na ziemię.

czy podpieranie się czyimś nazwiskiem uwiarygodni moje słowa ?
Zdecydowanie tak, bo źródło można zazwyczaj zweryfikować (ot, chociażby poprzez słowa kogoś, kto miał styczność z tą samą osobą). Tymczasem teorie przez Ciebie pozostają na poziomie własnych przemyśleń.

Osobiście uważam, że to, co napisałeś, jest - ciekawą, nie powiem, ale jednak - nadinterpretacją. Krzyż w kole nawiązuje do japońskiej heraldyki, jest estetyczną formą przedstawienia wszystkich informacji, równocześnie będąc jednym z najprostszych i najbardziej funkcjonalnych kształtów geometrycznych. Czy trzeba do wszystkiego, co się tyczy aikido mniej lub bardziej (tutaj: mniej), dopisywać niewydarzone mistyczne połączenia nieba i ziemi i miłości między aikidokami? Nie wydaje mi się.

Innych interpretacji możemy doszukiwać się np. w klasycznym podziale dojo na oś kamiza- shimoza, joseki-shimoseki. Nie uczymy się wyłącznie od nauczyciela i jego poprzedników ( nawiązanie do I osi) , ale także między sobą, czyli zarówno tych starszych sempai jak i młodszych kochai ( os horyzontalna).
To mi się podoba. Przy tej interpretacji bym pozostał.

Gest Aiki oznacza przestrzeń pomiędzy ciałem a umysłem, między świadomością umysłową a świadomością cielesną. Aikido zarówno w swoim wymiarze fizycznym jak i filozoficznym jest spotkaniem obu tych energii.
Bo to - to już jest pseudo-natchniony bełkot, z którego nic nie wypływa. Co to jest "gest aiki" albo "przestrzeń pomiędzy ciałem a umysłem"? Których energii? "Świadomości umysłowej i cielesnej?" Ale gdzie ich spotkanie, skoro zdanie poprzedzające mówi, że są wyraźnie w aiki rozdzielone, że istnieje między nimi przestrzeń?

Tak, kilka zdań pod rozwagę.

Książki o heraldyce nie czytałem.
Ale czytam internet. Jestem już na 43819 stronie, ale ciągle nie mogę znaleźć spisu treści :/
A tak na poważnie, to dociekałem kiedyś i znam jakieś zasady heraldyki, ale ich nie pamiętam - to tak jakbym ich nie znał. Może coś pomieszam, ale zaryzykuję:

Np. niebieska fala to symbol oznaczający, że w regionie jest dużo jezior lub rzeka, z którą region jest związany kulturowo, przemysłowo itp. Zielony pagórek symbolizuje teren górzysty. Każde zwierzę, choćby najłagodniejsze, musi być przedstawione w pozie bojowej w profilu, co symbolizuje najczęściej pozycja stojąca lub podniesienie kończyny. Dajmy na to łabądek nie będzie sobie pływał lecz będzie stał z nogą wyciągniętą jak do ciosu z półobrotu No chyba że zrobiono by tylko głowę łabędzia groźnie patrzącego z herbu - w co wątpię
Różne barwy tła świadczą o nadaniu: Czerwone - królewskie, niebieskie - szlacheckie, żółte - wychodzi na to, że rycerskie, ale nie dam głowy.

Wiemy, że Władysław Jagiełło (chyba) ustanowił herb Gdańska dodając do dwóch krzyży koronę królewską na czerwonym tle w podzięce za pomoc Gdańszczan w walce z Zakonem i przychylność królowi (niech mnie ktoś zabije, ale tak słyszałem). Do dziś można zobaczyć stare godło na Bramie Chlebnickiej (jeśli się nie mylę). Pruszcz jako prowincja Gdańska a później dzielnica po ostatniej wojnie, wydaje mi się, nawiązał do swojego rodowodu, który podkreślała nazwa "Gdański" przez przeniesienie z herbu lwa trzymającego godło gdańskie oraz barw godła. Taka jest moja interpretacja. Nie wiem natomiast jak heraldyka ma się do liter i czy w ogóle na to zezwala. Sam chciałbym potwierdzić powyższe historie. Wiem natomiast, że wiele herbów powstałych po wojnie jest do zmiany. Niektóre są powodem do kpin, np. słynna głowa groźnego byka, to nic innego jak głowa dojnej mućki, bo nie ma na w nosie metalowego koła charakteryzującego byka a rogi krowa też musi mieć...

Przydałby się nam jakiś heraldyk, lub zacznę co nieco czytać.

Problem polega na tym, że herby rodzinne nie są tym samym co herby samorządowe czy herby miejscowości...A i z analogiami do zachodniej Europy byłabym ostrożniejsza, bo jednak nasza heraldyka trochę „odstawała” od francuskiej czy niemieckiej.
Z ustaleniami dotyczącymi herbu Pruchnika jest problem...bo nie ma porządnej monografii miejscowości, w której znalazłby się osobny rozdział na temat ewolucji herbu oraz pieczęci. Sugerowałabym, że czas najwyższy chyba o tym pomyśleć...ale to jedna z decyzji mało sprawdzających się w życiu codziennym (bo wiadomo, że za napisanie monografii ktoś musi zapłacić, a i taka książka może jedynie ozdabiać bibliotekę domową...pożytek więc z niej znikowmy), więc pewnie i grono entuzjastów byłoby nad wyraz szczupłe...
Ale wracając do meritum - Próchniccy byli jedną z 40 rodzin pieczętujących się herbem Korczak i założycielami Pruchnika (pisze o tym niezawodny Niesiecki). Ten herb został niejako „zapożyczony” przez naszą miejscowość ze względu na unikalne związki z rodziną (założycielom miasta moim zdaniem należy się pewien szacunek)...A kiedy? Dość późno, bo dopiero w 1933 r. Archiwum Ziemskie w Krakowie w informacji z 4 sierpnia t.r. w sprawie godła herbowego miasta Pruchnika w powiecie jarosławskim przyznało na podstawie badań historycznych herb Korczak jako herb miasta. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że dokument ten znajduje się w Urzędzie Gminy w Pruchniku. Po odebraniu praw miejskich w 1935 r. godło herbowe pozostało.
No właśnie – Korczak, a nie Korczak ozdobiony krzyżem (maltańskim bądź kawalerskim? choć ten współczesny krzyż na niedawnych herbach pruchnickich maltańskiego już nie przypomina. Na ten temat polecam opracowania dotyczące godła herbowego Przemyśla m.in. http://www.kki.pl/pioinf/.../herb/herb.html )... Moim zdaniem jedynym sposobem, by wybrnąć jakoś z tego dylematu jest wycieczka do gminy i obejrzenie wzmiankowanego dokumentu. Jeśli jest to faktycznie Korczak (bez dodatków), to oznacza, że prawdopodobnie krzyż został interpolowany w późniejszym okresie. Dlaczego? Nie wiem...może ze względu na swoją symbolikę.
Niemniej zagadek tu mnóstwo i miło by było, gdyby ktoś ten temat przebadał i udzielił wyczerpującej odpowiedzi na wszystkie pytania:)
Pozdrawiam Wszystkich.

ktoś zapomniał, że z flagi Szkocji jest nie tylko krzyż, ale jeszcze kolor (który jednak jest zmieniony, dokładniej rzecz ujmując wybrano ciemniejszy wariant) pod nim. Czyli cały Saltire.

aha i taka mała poprawka - chodzi chyba o elementy weksylologiczne a nie heraldyczne.

Jest mały problem. Wielkie Rody odwołują się do trzech tradycji heraldycznych. Nie wszyscy jednak używają herbów Wielkich Rodów - są przecież "różni tacy".
A co dopiero jak się dołozy do tego wszystkich bastardów, młodsze linie itp.
O co chodzi - czy traktujemy sprawę heraldyki osobno dla każdej nacji (Hazaci, Hawkwoodzi, Decadosi - herby europejskie, Li Halanie - mony i tangi, Vuldrocy - runy, Kurganie, AlMalicy i Keddahowie - dzińdzibołki - Askar, wiesz coś może o heraldyce arabskiej/tureckiej/perskiej?), robimy unifikację (heraldyka europejska, stosująca lokalne znaki), czy też jedno obok drugiego - Anna Maria hrabina Li Halan idąc na bibe u Shiro zakłada kimono z monami (pazur z rożą), ale na bibie u Cesarza jej sztandarowy nieść będzie flagę z herbem europejskim ale tym samym znakiem.
Osobiście jestem za obiema wersjami, ale słucham Waszych propozycji.
Ponadto interesuje mnie jak wyglądają (opisowo) herby Waszych postaci, bo trudno żeby np przedstawiciele Wielkich Rodów nie uzywali jakichs herbów osobistych.
Heraldyka europejska poradziła sobie z tym zagadnieniem, wprowadzając udostojnienia i uszczerbienia herbów, co pozwalało na odrożnianie ich włascicieli.
Z Askarem sprawa jest prosta, jako głowa Allawów używa herbu swej rodziny (iskierka z ludzikiem :D). Ale zastanawiać się można, czy jako kawalerowi Orderu Feniksa nie przysługuje mu udostojnienie herbu orderem (jak to było w heraldyce napoleońskiej). Po koronacji dojdą mu jeszcze mitra i płaszcz, które nosić w herbie będą jego potomkowie (ale już nie inni Allawowie)
Azim jest bastardem, a więc taki fakt na pewno byłby na herbie "odnotowany" - pręgą bądź "batonem" przez skos. OK - ale wypadałoby się też zastanowic czy jego ojciec nie posiada(ł) jakiegoś wyszczególnienia herbu. Jak mówię - szlachty jest tyle, że z pewnością będzie się starała odróżniać od innych.
Manuel stosuje przerobiony herb LiHalanów - krzyż widłowy, ale zgodnie z heraldyką europejską powinien mieć ten herb uszczerbiony bordiurą jako że pochodzi z młodszej linii Trinidadów. Dodatkowo dochodzą mu takie udostojnienia jak: mitra książęca, płaszcz, kapelusz z 4 rzedami chwostów, pastorał.
Ludwik, jako na-książę używac może tego samego co Manuel herbu (jednak bez kapelusza i pastorału), uszczerbionego jednak "kołnierzem turniejowym" - figura heraldyczną nakładaną na herby następców tronu.

I tak dalej, w ten deseń. Wypowiadać się.

Na zdjęciu widnieje fragment monety z Krzyżem heraldycznym "kawalerskim" ... Czy ta moneta jest z Gdańska ?

Herb UJK. Liście lipy i łacińskie sentencje

Stylizowane liście lipy i złote berła znalazły się w herbie i na sztandarze Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Takim kompletem heraldycznych elementów nie może się poszczycić żaden polski uniwersytet.

W poniedziałek władze Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego Jana Kochanowskiego w Kielcach ujawnią nowy herb, sztandar, flagę oraz pieczęć. "Gazecie" udało się zdobyć ich wizerunki i opis. - Uniwersytet Jana Kochanowskiego jako pierwszy w Polsce ma swój komplet insygniów - mówi dr Jerzy Michta, historyk UJK specjalizujący się w heraldyce.

Herb składa się z tarczy wzorowanej na pieczęci pierwszego polskiego uniwersytetu - UJ z XV wieku. Na czerwonym polu od podstawy tarczy zostały umieszczone dwa skrzyżowane złote berła. Nad nimi od głowicy tarczy z prawej strony widzimy podwójny złoty krzyż patriarchalny, z lewej złotą koronę z pięcioma identycznymi fleuronami (stylizowanymi liśćmi). Pod tarczą widnieje czerwona wstęga z łacińską sentencją "scientia vinces" co oznacza "wiedzą zwyciężysz".

Nowy sztandar kieleckiej uczelni zdobi herb UJK otoczony białym napisem: "Uniwersytet Jana Kochanowskiego Kielce". Z czterech narożników wychodzą stylizowane złote listki lipy, które mają nawiązywać do ulubionego drzewa poety z Czarnolasu. Na odwrotnej stronie widzimy polskie godło - białego orła i łacińską sentencję "scientia commendat omnia", co oznacza "wiedza nadaje wartość wszystkiemu".

Na pieczęci nazwa uczelni jest pełniejsza: Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy Jana Kochanowskiego w Kielcach. Pieczęć ma szerokość 35 mm i powinna być odbijana czarnym tuszem.

Autorem projektów jest dr Michta, konsultowali go dr Jacek Pielas i dr hab. Marta Samek-Pieniążek, również wykładowcy UJK. Nowy herb i pozostałe insygnia oficjalnie obowiązują od lipca.

Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,5569360,Herb_UJK__Liscie_lipy_i_lacinskie_sentencje.html
Tomasz Żelichowski
2008-08-08

To herb Królestwa Jerozlimy


nie. herb jerozolimy to żólte krzyże na białym tle [zresztą łamiący zasady heraldyki]

A więc jeżeli się nie mylę to ów herb umieszczony jest na szczycie skały zwanej „Skała z krzyżem” naprzeciwko pstrągarni w Złotym Potoku. Herb rodziny Krasińskich zwany Korwin. A dlaczego kłóci się z zasadami polskiej heraldyki to już nie mam pojęcia.




fatso a ĂŠcrit:

|

| Tak się zastanawiam od jakiegoś czasu: skąd się wziął
| Tryzub w herbie Ukrainy? O ile się nie mylę, to Ruś
| Kijowska miała w herbie "Świętego Jura na Smoku". Na
| pieczęciach rządu powstańczego z 1963 roku, obok pol-
| skiego Orła i litewskiej Pogoni, Ruś symbolizuje Arch-
| anioł Michał. Kiedy zatem pojawił się Tryzub i co ma on
| oznaczać? Skąd nagle taki "morski" Posejdonowy symbol
| w stepowym kraju? Czy ktoś mógłby mnie oświecić?

| Zaintrygowany

| Krzysztof Korczyński

| IMHO Tryzub jest symbolem ruchu nacjonalistow ukrainskich a nie tego
| panstwa. Pojawia sie bodajze od czasu zaciagu do dywizji SS Halyczyna?

Mnie się wydaje, że Tryzub pojawił się gdzieś na przeło-
mie XIX i XX wieku wraz z tzw. współczesnym ukraińskim
nacjonalizmem (w odróżnieniu od tego tradycyjnego, w wy-
konaniu Tarasa Bulby, Gonty, Żeleźniaka et Co). Czyli
jeszcze przed SS Hałyczyna. Natomiast raczysz błądzić,
mości Fatso, twierdząc że nie jest on dziś oficjalnym
herbem państwowym Ukrainy.

| Tez jestem ciekaw zwiazku tego symbolu z Poseidonem. Moze ku
przypomnieniu
| udanych wypraw kozackich na swych czajkach ku wybrzezom Morza Czarnego a
| przeciw potedze Wielkiej Porty?

Ej, z tym Posejdonem to jest chyba fałszywy trop. Kozacy
raczej nie czytywali do poduszki "Mitów greckich" Gravesa.
Ta specyficzna "plecionkowa" forma ukraińskiego symbolu
mnie się jakoś dziwnie kojarzy ze sławnym "Wasylem Wyszy-
wanym". A jako że sam nie wiem dlaczego, więc się pytam,
czy ktoś coś wie na ten temat?

| fatso

Pozdrawiam

KKor


O, tutaj cos znalazlem w WIEM, internetowej encyklopedii wirtualnej:

Tryzub (z ukraińskiego "trójząb"), oficjalne godło Ukrainy (złoty tryzub na
niebieskim tle). Używany od starożytności jako emblemat militarny,
religijny, heraldyczny oraz jako znak dekoracyjny na terenie cesarstwa
rzymskiego, w greckich koloniach nad Morzem Czarnym, w Bizancjum i
Skandynawii. Najstarsze archeologiczne zabytki z przedstawieniami tryzuba
znalezione na terytorium Ukrainy pochodzą z I w.

Jako emblemat państwowy datowany jest od czasów Rusi Kijowskiej, kiedy był
godłem dynastii Rurykowiczów. Znak tryzuba wybijany był na złotych i
srebrnych monetach przez książąt: Włodzimierza Wielkiego (980-1015),
Świętopełka (915-1019), i Jarosława Mądrego (1019-1054). Również książęta:
Izasław (1054-1078), Świętopełk (1093-1113) i Lew Daniłowicz (1264-1301)
używali go jako swego znaku.

Szeroki zakres stosowania symbolu tryzuba doprowadził do wystąpienia ok. 200
różnych odmian tego herbu, m.in. z półksiężycem i z krzyżem. 22 marca 1918
Ukraińska Centralna Rada przyjęła tryzub jako godło Ukrainy, został także
oficjalnym herbem hetmana P. Skoropadskiego i Dyrektoriatu Rady. 15 marca
1939 sejm Ukrainy Zakarpackiej przyjął jako oficjalne godło tryzub z
krzyżem. Godło państwowe w obecnej formie zostało zatwierdzone przez Radę
Najwyższą niepodległej Ukrainy 19 lutego 1992.

Copyright 1996-2001 Onet.pl SA  - zobacz wszystkie serwisy do góry
Encyklopedia

Ze swojej strony chcialbym dodac, ze na cmentarzu Gunnersbury w Londynie
jest
sporo grobow ukrainskich z takim znakiem. Mijajac je wielokrotnie mialem
ochote
na taki znak barbarzynstwa nasikac!

fatso


W książce "Puszcze, bory i lasy Polski" Ryszarda Zaręby (PWRiL, Warszawa 1981) znalazłem zestaw znaków bartnych z Puszczy Iłżeckiej z 1789 r. Niektóre z nich pochodzą od znaków alfabetu łacińskiego, cyfr rzymskich i arabskich. Jednak po ich odjęciu pozostaje spora grupa znaków, często przypominających rewasze seklerskie.
Co więcej, powtarzają się one, i to u osób niespokrewnionych ze sobą "po mieczu" - chyba, że w odległych czasach, gdy nie było jeszcze nazwisk rodzinnych u chłopów (przed XVII w.).
Niektóre z tych znaków mają warianty, ale nie należy się temu dziwić, skoro także znaki alfabetu łacińskiego występują tu często z różnymi dodatkami. Istniał pierwotnie zwyczaj, że tylko jeden syn dziedziczył znak po ojcu, a inni go zmieniali, co musiało prowadzić do rosnącej różnorodności form.
Nie ma zaś ani jednego przypadku, by któryś ze znaków bartnych łączył cechy jednoznacznie wyłącznie "łacińskie" z należącymi do drugiej grupy.
Plik na dole zawiera wypisane wszystkie te tajemnicze znaki. W nawiasie napisane jest, ile razy one wystąpiły. Jeśli w nawiasie jest napisana więcej, niż jedna liczba, oznacza to, że znak ten ma wersje mniej podobne do typowej. Jeśli znaki są trzy, oznacza to, że są wersje mniej podobne i jeszcze mniej podobne.
Nie ulega wątpliwości, że znaki te nie były wymyślane ot, tak sobie, a coś musiały oznaczać. Najczęściej występują różne wersje Drzewa Życia, ale i w futharku i w rewaszu seklerskim występował ten znak jako litera.

Trzeba też powiedzieć, że znane mi są także inne zestawy znaków bartnych z innych lasów, ale tam występowanie tajemniczych znaków jest mniej jednoznaczne. Wśród znaków z Puszczy Białej zbyt wiele jest "łaciny". Występują jednak też Drzewa Życia w wersji nieco innej niż iłżecka (4 razy), a także pradawny Róg Obfitości (2 razy), którego jednak chyba nie można uznać za znak literopodobny.

Niektóre herby szlacheckie (zwłaszcza rdzennie polskie) również wykazują uderzające podobieństwo do tych tajemniczych znaków. Wyjaśnienia ich genezy, które dają nam legendy herbowe (w istocie będące "uhistorycznionymi" mitami słowiańskimi), są zbyt naiwne, by w nie uwierzyć.
Bartnictwo należało do zawodów elitarnych zapewne już w czasach pogańskich. Możliwa jest więc znajomość pisma wśród bartników. Samo rozpowszechnienie tych samych znaków wśród ludzi z różnych stron kraju i stanów może świadczyć o tym, że pokrewieństwo nie było jedynym czynnikiem rozprzestrzeniania się znaków. Nawet jednak, gdyby nie okazało się to prawdą, nie ulega wątpliwości, że znaki na herbach bartnych i szlacheckich nie były wymyślane tak sobie i coś musiały oznaczać.
Co ciekawe, o ile pamiętam, znaki garncarskie wczesnego Średniowiecza nie przypominają znaków bartniczych. Może dlatego, że garncarze nie tworzyli zrzeszenia, posługującego się "tajnym" pismem?

1. Herb Cholewa przypomina najbardziej znak Macieja Skiby, tylko ten drugi nie ma pionowej kreski - "miecza" między klamrami,
2. Herb Kornic w najprostszej wersji niczym się nie różni od znaku Wawrzyńca Dzierlatki, prócz tego, że krzyżyk pozbawiony jest gónego ramienia,
3. Herby Pilawa i Prus są nieco podobne do znaku Błażeja Kurka,
4. Herb Suchekomnaty to artystyczne wyobrażenie znaku Antkowej Staniakowej z dodatkiem krzyża na górze,
5. Herb Tarnawa różni się niemal wyłącznie tym od znaku Franciszka Łakomego, że krzyżowi brak "podstawy",
6. Herb Trzaska to po prostu najprostsza forma Drzewa Życia.

Wśród niezamieszczonych tu znaków z Puszczy Białej (1650 r.) pięciokrotnie wystąpiła za to "podkowa" heraldyczna, znana z herbów Jastrzębiec, Krzywda i Łada. Jak się wydaje, jest to po prostu grecki znak "omega". Dla alfabetu seklerskiego, jak pamiętamy, charakterystyczne były zapożyczenia greckich znaków graficznych.
1. Co do herbu Łada, niewykluczone jest, że jest w nim zapisany cały wyraz! Znajduje się tam obok siebie pierzasta strzała (Drzewo Życia?), podkowa z krzyżykiem i strzała bez lotek rozwidlona u góry (jak litera Y).
2. Znak, którego wersją są "wilcze kosy" w herbie Prus II, wystąpił w Puszczy Białej 3 razy, a wraz z nieco odmienną wersją - może 4.
3. Znak, odpowiadający herbowi Kownia, wystąpił 1 raz.
W "Encyklopedii staropolskiej" Glogera pod hasłem "Bartne prawo" znajduje się także 7 herbów bartnych, z których część przpomina iłżeckie i białokurpiowskie.

Badania bardzo dawnych znaków okrętowych, w tym proporców, są utrudnione przez trzy grupy zagadnień:
1) po pierwsze, kompletny brak wiarygodnej ewidencji ikonograficznej (dość dobre wizerunki okrętów na pieczęciach są zazwyczaj zbyt małe, by dało się na nich przedstawić bandery w czytelny sposób; malarze tamtych czasów na ogół nigdy nie widzieli obiektów przez siebie malowanych) i tekstowej – nikt się tym na serio nie zajmował (pierwsze traktaty o banderach pochodzą dopiero z połowy XVII w.);
2) po drugie, zupełnie fałszywe założenie, że skoro dzisiaj wszystko jest ściśle uregulowane przepisami, to zawsze tak musiało być, tylko przepisy się zmieniały. Nie bardziej błędnego – za królowej Elżbiety I „modne” były – przejęte ze sztandarów wojsk lądowych – bandery w paski (wiele poziomych, wąskich pasów) i kapitanowie wywieszali je sobie w barwach biało-czerwonych, zielono-białych i może jeszcze innych, jak kto chciał. Podobne pasiaste bandery nosiły wtedy okręty francuskie, holenderskie i inne, a nikt nie pytał „czy to zgodne z regulaminem”. Na próżno rozmaici polscy badacze przekopują archiwa, by znaleźć jakieś dekrety królewskie, które charakteryzowały, jakież to znaki kazano podnosić kaprom polskim - najlepiej z rozpisaniem, co było na flagsztoku rufowym, co na poszczególnych masztach i co na dziobie. Sądząc po ówczesnym ustawodawstwie krajów o potężnych marynarkach, gdzie niczego takiego nie było, nasi naukowcy mają zajęcie do skończenia świata. Gdzie indziej silniejsze regulacje są znane dopiero od początku XVIII wieku i też daleko im jeszcze było do pełnej konsekwencji;
3) po trzecie, w naszych warunkach, rozdęty patriotyzm objawiający się wpychaniem na siłę „polskich” symboli na wszystko, co kiedykolwiek poruszało się po morzu mając jakiś związek – choćby najluźniejszy – z Polską. Stąd te wszystkie białe orły itp., „wywieszane” przez niektórych nawet na gdańskich hulkach i kogach z czasów wojny trzynastoletniej.

Znak okrętowy zwany dziś proporcem marynarki wojennej (proporcem bojowym) jest dość specyficzny. Jego odmienny wizerunek od bandery narodowej to wcale nie uniwersalna cecha – w wielu marynarkach (np. Royal Navy) nic takiego (w sensie odmienności rysunku) przecież nie występuje. O ile wiem, pierwsze znane przedstawienie polskich bander, w tym proporca, pochodzi dopiero z pracy wydanej w 1719 r. Mówi się tam o ich stosowaniu już od XVI w., co jest bardzo prawdopodobne, ponieważ rękę z mieczem otrzymali – jako dodatek – w swoich herbach polscy kaprowie uszlachceni właśnie w tamtym stuleciu. Trudno tylko udowodnić ścisłość rysunku i barw. Brak też przekonujących dowodów, że były to cechy z góry narzucone (na banderach), jednakowe dla wszystkich, zmieniane drogą jakichś rozporządzeń. Tym niemniej przyjmuje się ostrożnie, że na polskich okrętach proporzec z XVI w. przedstawiał różowe ramię ze srebrnym (białym) bułatem na czerwonym (karmazynowym) tle. Pochodził niemal na pewno z analogicznych znaków używanych wcześniej i wtedy w wielu państwach i organizacjach, poczynając od niemieckiej Hanzy, jako symbol jednostki przygotowanej do walki. Są nawet sugestie, że polscy kaprowie nosili proporzec głównie wtedy, gdy chcieli ukryć przynależność do Polski, czyli zamiast bandery narodowej! Barwy wykorzystywane wówczas i w XVII w., na niemal identycznych proporcach żaglowców szwedzkich i niektórych miast holenderskich były jednak odmienne, stąd stopniowo taki znak w takich kolorach zaczął być postrzegany jako polski. Chyba w XVII wieku do ramienia dodano niebieski obłok, z którego zaczęło się ono teraz wynurzać.
Potem nie było Polski, a więc i polskich bander. Tym niemniej niektórzy przypuszczają, że wprowadzony ustawą z 1919 roku krzyż kawalerski, na którego tle dopiero umieszczono ów znak z XVI i XVII w., miał jakichś poprzedników w chorągwiach i może nawet banderach z czasów powstań narodowych.
Można więc zauważyć, że proporzec z 1919 r., uważany przez niektórych za coś w rodzaju nienaruszalnej świętości, wykazywał bardzo mało wspólnego z tradycyjnym proporcem z XVI i XVII w. – tylko owo ramię, element akurat o najmniej polskim, jak się wydaje, pochodzeniu. Stąd gwałtowna potrzeba patriotyczna uczynienia z niego symbolu rodem z polsko-litewskiej heraldyki i stąd – to już jednak tylko moje przypuszczenie, które może być błędne – owo dodane opancerzenie.
Krzysztof Gerlach

Skoro udało mi się już zakończyć prezentację własnych, żałosnych "wypocin", to pora przejść do rzeczy nowych, więc teraz będzie z zupełnie innej beczki. Na razie nie będę katował waszych oczu moimi "grafikami", chodzi mi o coś innego...

Co prawda pokazałem przykładowe herby trzech najważniejszych krain Archipelagu Centralnego - no ale to przecież nie wyczerpuje tematu. Pozostało jeszcze mnóstwo regionów bez swoich emblematów...

W związku z tym mam do was pytanie - czy macie jakieś propozycje odnośnie symboli innych krain Macierzy: Królestwa Malauckiego, Federacji Korsarskiej, dawnego herbu zjednoczonego Elmanalu, obecnych herbów podzielonych księstw elmanalskich itd., itp.??

Gwoli przypomnienia dodam tylko, że poniższe oto krainy teoretycznie posiadają w materiałach źródłowych jakieś symbole:

Wyspy Kupieckie - symbolem Gutam-Guru są - jeśli dobrze pamiętam: trzy klucze (tylko nie pamiętam czy była określona barwa pola w tle - być może różni się ona w zależności od państewka wchodzącego w skład tej krainy, być może niektóre herby krain wykorzystują klucze tylko jako jeden z elementów większej całości - jak np. mogło by się to dziać w przypadku elfickiego królestwa Deleminea na W. Kupieckich)

Starożytne (a więc może i obecne) Imperium Reptylionów - ot, tutaj coś mało oryginalnego: wspominany wcześniej Kieł (czy tam Szpon) Lahagana, prawdopodobnie podobny do symbolu religijnego Reptyliona Wielkiego - lub nawet ten sam... ach ta jaszczurza prostota i ich przywiązanie do minimalizmu
Zapewne ciąg wysp Walgaru mógł ten herb odziedziczyć po Imperium - jakby nie było w dawnych czasach był jego "bijącym sercem"...

... i to chyba wszystkie, jeśli niczego nigdzie nie przeoczyłem...

Żeby nie być gołosłownym to sam wysunę dwie moje propozycje:

dla Królestwa Malauckiego: myślałem na dwoma formami herbu...
1. Na tarczy głównym elementem mógłby być krzyż... najlepiej równoramienny - stojący prosto lub ukośnie w formie X - taki którego ramionami były by... ramiona malauków . Tylko nie wiem czy to nie kojarzyło za bardzo z orkami, bo raczej trudno byłyby to przedstawić jako coś innego niż zaciśnięte pięści - tylko, że cztery zamiast jednej...

2. ... i z powodu właśnie tej wątpliwości zrodził się mój pomysł na inną formę herbu. Cztery ramiona (czy raczej przedramiona) ułożone by były w ten sposób, że dłoń jednego trzymałaby końcówkę następnego (np. poprzecznie), tak, że można by to było ułożyć w formę takiej kwadratowej "nałęczki", ew. rombu (heraldycznego diamentu jak to się chyba fachowo nazywa)

Tylko nie wiem jeszcze jaką kolorystykę można by było dopasować. Jakbyście mieli jakieś uwagi do tego projektu, to byłbym chętny na propozycje - może nawet w jakieś bliższej lub dalszej przyszłości podjąłbym się wizualizacji tego (chyba, że by mnie ktoś ubiegł )...

Mam też pomysł na herb elfickiego Domu zaginionej Atharvei:

byłyby to cztery symboliczne okręty o trójkątnych (tzw. elfickich) żaglach (na herbie mających postać trójkąta prostokątnego), stykające się masztami w formę takiego dziwacznego "krzyża"...

===========================================================

I na koniec jeszcze jedno pytanie:

Jak w/g was powinien wyglądać herb Ostrogaru??

bo nie pamiętam, aby gdziekolwiek prezentowano jego symbol miejski - albo też ja takich materiałów, jeśli były publikowane w MiMie, nie posiadam
Nie przeszkadzało wam nigdy w prowadzeniu brak możliwości prezentacji herbu miasta - które przez niektórych (egocentrycznych orków na pewno ), jakby nie było, uznawane jest za "stolicę świata"?? Może sami wymyślaliście heraldykę miejską na potrzeby sesji?? Propozycje odnośnie innych, ważnych miast (Get-war-gar, Gasta, Olgrion, Tagara itp ...) nie zostaną wzgardzone

Ja szczerze powiedziawszy w dawnych czasach nie zwracałem na takie szczegóły uwagi... ale byłem wtedy młody i głupi... teraz uważam, że takie "nieistotne szczegóły" jak herb 300 tyś. stolicy imperium to jednak jest dosyć ważny element tzw. "fabuły tła" nadającej klimat...

GENEZA I ROZWÓJ HERBU

Początki herbów są ściśle związane z rycerstwen i obyczajami rycerskimi. We wczesnym średniowieczu pojawiła się potrzeba rozróżnienia zarówno poszczególnych rycerzy, jak i całych oddziałów. Za początki heralbyki uznaje się znaki wojakowe umieszczane na chorągwiach, tarczach i hełmach.
W tym samym czasie wielu możnych twożyło własne znaki rozpoznawcze umieszczane na pieczęciach, dokumentach itp, które równocześnie służyły jako symbol statusu społecznego.
Początkowo korzystano z dowolnych motywów, zarówno roślinnych jak i zwierzęcych, jednak te proste znaki zaczeły się przekształcać w godła pisane językiem symboli.
Znaki herbowe stopniowo stawały się dziedziczne i pod koniec XII wieku możemy już mówić o herboch rodowych.
Figury heraldyczne tworzono głównie na potrzeby związane z rozróżnianiem swojego od wroga. Z tego też powodu są to zwykle łatwe do rozpoznania, nawet z daleka, barwne kształty geometryczne : pasy, skosy, krzyże, szachownice.
Pojawiły się też różne motywy roślinne, zwierzęce, wyobrażenia gwiazd, ale również przedmioty codziennego użytku.
Wygłąd poszczególnych herbów był ściśle związany z funkcją, którą można określić mianem rozpoznawczo-bojowej. Dlatego też umieszczane znaki musiały być proste i czytelne. Dopiero, gdy herb zaczoł określać przynależność do określonego stanu liczba szczegółów w obrębie rysunku uległa znacznemu powiększeniu.
Na terenie Polski (a póżniej i Litwy) przejmowano zwyczaje zachodniej braci rycerskiej. Pierwsze proste znaki, uznawane za nieskąplikowane przykłady sztuki heraldycznej (np. gryf i półkozic z krzyżem) pojawiły się na początku XIII wieku. Większość znaków herbowych stopniowo ulegała ewolucji, zmieniając chorakter ze znaków rozpoznawczych w kierunku herbów rodowych.
W Polsce przyjmowanie herbów nie miało charakteru indywidualnego (jak to się działo na Zachodzie), ale służyło reprezentacji człego rodu.
Duża część polskich herbów wywodzi się ze starych znaków określających własność, przynależności. W konsekwencji tematyka heraldyczna została zdominowana przez figury pospolite - tzw. mobilia, np. strzała, podkowa, krzyż. Figury heraldyczne, popularne na Zachodzie, pojawiają się u nas rzadko. Kolejnym charakterystycznym elementem, który można określić jako typowo polski, jest zawołanie rodowe, czyli tzw. proklama.

W ogólnych zarysach typowy polski herb szlachecki składa się z godła na tarczy okrytej labrami, hełmem z koroną rongową i klejnotem.

Oprócz urodzenia właścicielem herbu można było stać się poprzez nobilitację, czyli uszlachcenie, adopcję lub intygenat, czyli przyznanie szlachectwa polskiego cudzoziemskiemu szlachcicowi
Genezy nobilitacji należy doszukiwać się w starym rytuale pasowania na rycerza, co w połączeniu z automatycznym nadaniem ziemi. stworzyło nowy stan - szlachtę.
Z biegiem lat, siłą rzeczy łączono się we wspólnoty, również ponadrodzinne. Wynikła z tego potrzeba posiadania znaku - wyróżnika. Doprowadziło to do powstania rodów heraldycznych (herbowych). Obok nich występowały rody genealogiczne, zwane gniazdowymi. Liczba takich rodów była stosunkowo niewielka i co za tym idzie, taka sama pozostawała liczba starych herbów.

Witam wszystkich miłośników Medievalu :-)

Jestem w prawdzie nowy na Forum, ale mam parę wskazówek na temat tej, lub innej rekonstrukcji. W brew pozorom czasu jest bardzo mało, a trzeba zadbać o dobrą synchronizację oraz własciwe przygotowanie merytoryczne. To za czym osobiście jestem to za maxymalnie dużą zgodnością z rzeczywistością historyczną tamtych czasów. Temat jest o tyle trudny, że historycy w łonie jednego tematu nie zgadzają się w wielu kwestiach. Np. Czy pod Grunwaldem rycerstwo stało w klin czy wg. starej tradycji En Haye, czy były wilcze doły, czy jednak to mistyfikacja. Napewno nie powinno zabraknąć niezwykle barwnego rycerza niemieckiego von Koekritza szarżującego na Jagiełłę, zabitego niesławnie niemalże ciosem w plecy przez bodajże Zyndrama z Maszkowic.

Czyli, nie narzucam, ale wydaje mnie się, że :-)

- stroje tj. kropierze, tabardy, tuniki, płachty, proporce, tarcze obowiązkowo drukowane i naklejane na delikwentów. Mam program z tzw. siatkami do druku. Dobra drukarka, taśma do wykładziny (nie niszczy klocków, ani oryginalnego tampodruku) i sprawa załatwiona.
- konie, konie i jeszcze raz konie. Jak piechota ta garść krzyżackich knechtów, albo ciury obozowe. Proponuję ustawić, tak jak było, a może być śmiesznie, po środku kilku drzew z "publicznością" obserwującą bitwę. Jest faktem, że pod czas bitwy zmagania obserowawała czeladź obozowa obydwóch stron na rozłożystych drzewach po środku pola chwały.
- nie mylmy pojęcia rycerz - konny. Wtedy nigdy zamiennie. Rycerz to był człek herbowy i miał swoją obstawę: jednego, lub kilku giermków (to też herbowi, tylko że jeszcze żółtodzioby), oraz zbrojnych konnych pachołków (przyuczeni wieśniacy, jeńcy z innych wypraw, plebeje). Tak więc rycerz to z automatu kilku jeżdźców, choć można zrobić kilku biednych, co za tym idzie, nie w pełnej zbroi, bez kropierza, w prostej łebce na głowie, na lichych koniach. Po stronie Krzyżackiej było podobnie, choć inaczej to wyglądało w przypadku braci rycerzy. Tu braci - rycerzy można prawie robić taśmowo - obowiązkowo brodaci. Szary hełm hudskuggel (kask motocyklowy + szpiczasta przyłbica z np. białym pióropuszem), biała tunika, biała płachta z krzyżem po lewej stronie, na koniu kropierz rzecz jasna biały. Pozostali w służbie rycerza to wiele nie różniący się giermkowie. Hełmy wręcz te same, ale na tarczach półkrzyże T, tuniki nie śnieżno białe, ale delikatnie szare. Jeszcze pozostali, to pachołkowie konni, hełmy łebki (tak nazywam hełmy bez nosalów z kolczugą pod brodą, w szarych tunikach też z niepełnym krzyżem. Jak był rycerz w zakonie, to pełnił często pewną funkcję. Co ciekawe pod Grunwaldem walczyło tylko ok. 200u braci - rycerzy. Kim byli pozostali? Ano poddani rycerze i ludzie pośledniego stanu. Więc robimy kilka pocztów rycerzy miejscowych. Uwaga, nie powinni różnić się w wyglądzie symbolami heraldycznymi od polskich rycerzy, chyba że przygotujemy stare herby niemieckie, frygijskie, inflanckie. Po jednej i drugiej stronie barykady barwy były te same, ale były wieńce trzcinowe na szyjach odróżniające strony. Z tym, myślę, że byłby galimatias, stąd proponuję, by tuniki, tabardy, płachty były bardziej wyblakłe z dużą ilością bieli i czerni. Np. rycerz herbu Ogończyk u Krzyżaków niech nie ma krwisto-czerwonego okrycia, tylko w konwencji brudnej czerwieni z dużym białym emblematem...
- Chorągwie. To jednostka taktyczna. Całe bandy grupujemy właśnie tak. Na czele jakiś kasztelan, wojewoda lub komtur, albo wójt zakonny. Emblematy na chorągwiach obowiązkowo historyczne. Ustawienie na polu też. Wielkość do ustalenia. Były od ok. 50 koni w górę. Proponuję, ustalić normę od 20u koni w górę...
- Broń. Jeden z forumowiczów robi repliki broni nadającej się na historyczną. Półtoraki, kordy, itp... Żadne miecze, hełmy typu fantasy. Zasięgnijmy tam informacji...
- Liwtini, Tatarzy, Żmudzini, czyli dzikusy. Nie przejmujcie się, że Wasze konie nie mają siodeł. To i dobrze. Siedziska dla koni proponuę zrobić w ich przypadku z krótkiego sztucznego futerka. Mam takie do dyspozycji. Po za drukowanymi lamelkami, ruskimi tunikami, futrzane czapy i burki sprawdzają się bardzo efektownie. Do tego hełmy szłomy, czyli stanradowe Lego normany i jest OK. Porobię wreszcie zdjęcia tego co mam. W przypadku Tatarów i Litwinów w uzbrojeniu dopuszczalne szable (byle bez kabłąków, stąd pirackie i wielkie hinduskie z serii Adventure i kosy trupie odpadają)
- To o czym warto teraz myśleć, to system inwentaryzacji. Jak zjedziemy się kupą na miejsce bitwy, żeby nie było żalów, że coś komuś poginęło, ktoś coś zabrał. To sprawa kluczowa.

Sam wystawię ok. 100u uzbrojonych konnych. Proponuję też inne projekty dla miłośników historii, niekoniecznie na rocznice bitew. A może Kircholm, może Zbaraż, albo Zborów, może błoto Agincourt i rzeź francuzkiego kwiata rycerstwa? Osobiście po za Grunwaldem, który jest kultowy, polecam wojny siedemnastowiecznej RP Obojga Narodów. Sam stworzyłem chorągwie pancerne, kozackie, rajtarskie, czambuły tatarskie, itp... Czas wreszcie zrobić zdjęcia :-)

Ufff. Na razie to tyle... Jak coś mi przyjdzie do głowy, dam znać. Postaram się zrobić zdjęcia szybko jak się da...

Co o tym sądzicie? :-)

Patryk

sir Artur Krull

Cała przemowa wywołała w młodym paniczu niemałe poruszenie, lecz ten starał się nie dać tego po sobie poznać. Wiadomość, że ojciec jego żyw jest na raz dała nadzieję, że żyw tu wróci. Ojciec zawsze uczył go, że Krzyżom ufać nie należy i w każdym słowie zdrady szukać i podstępu. Nie była to jednak droga którą kroczyć chciał Artur. Tym bardziej nie teraz, gdy o życie krewnego i to osoby, której krew nosił w swym ciele, szło. Rozglądał się teraz po sali, gdy reszta się wypowiadała. Nie każdego z nich znał dobrze, niektórych poznał ledwo przed dniami kilkoma, a jednak teraz musieli mu być najbliżsi i to im ufać musiał.

To prawda, że większość ostatnich lat wychował się poza domem. Że przygotowywał się do przejęcia i władania włościami tu w Krull, ale nie przypuszczał, że stanie się to w takich okolicznościach. Przygotowywano go do rządzenia w czasach pokoju. Uczono jak zarządzać, inwestować, jakie układy są korzystne, a których unikać. Uczyli go heraldyki, manier, wysławiania się. Oczywiście uczyli też jak walczyć mieczem, czy jeździectwa, ale nawet nie śmiał przypuszczać, że pierwsza jego decyzja będzie decyzją dotyczącą takich spraw. Teraz jednak nie był czas na takie dywagacje.

- Rad jestem, że wszystkim wam tutaj zebranym na sercu leży dobro i bezpieczeństwo moje jak i całego kasztelu. Rady wasze z cenię, sam jeden Niezwyciężony wie jak bardzo. Dlatego też tutaj się znajdujecie dzisiaj, za co Wam dziękuję.
Zamilkł na chwilę, by wziąć głębszy oddech. Wiedział, że to co powie może nie wszystkim się spodobać, ale wiedział też że uszanują jego decyzję.
- Jednak nie byłbym godny imienia które noszę, krwi, która we mnie płynie, ani wiary, którą wyznaję, jeślibym teraz ze strachu o życie swoje lękał się wyruszyć na spotkanie z ojcem moim. Dłużny jestem to jemu jak i wszystkim, nie tylko tu zebranym, ale i przy kasztelu mieszkającym. I choćby to być miała zasadzka na moją osobę, czemu wątpię, to wiedząc to i tak wycofać bym się nie potrafił. Nie dajmy Krzyżom myśleć, że się ich lękamy. Nie pozwólmy raz jeszcze nas ugodzić, tym razem tam, gdzie boli najbardziej, w rodową dumę i godność szlachecką. I oni i my musimy zrozumieć, że nastają nowe czasy, a wraz z nimi nowe podejście do spraw rządzenia. Podejście, gdzie nie będzie miejsca na bezmyślną nienawiść jaką się do tej pory kierowali. Chcę wierzyć, że Pan oświecił ich ścieżki i pogłoski, jakoby mieli oni waśń dawną zaniechać są prawdziwe. Chcę w to wierzyć, bo bardziej mi zależy by nam tu wszystkim dobrze i dostatnie się żyło, niż żeby im krwi nabruździć. I sam nie mogę przeciwko takiemu wystąpieniu i takiej prośbie, z jaką Artebaud Orion, w imieniu Lorda Herzoga wystąpić. Przeto wierzę, że zrozumiecie decyzję moją, która jasno i wyraźnie mówi, że po ojca wyjść się nie zawaham. I niech Niezwyciężonemu będzie chwała jeśli da mi i ojcu memu, w zdrowiu wrócić.

Ogarnął wszystkich wzrokiem. Spojrzenie dawało do zrozumienia, że mowy jeszcze nie skończył, więc przerwać mu nie śmiano. Wzrok swój zatrzymał dopiero na wielebnym Brunonie z Brzegu, do którego też odezwał się następującymi słowy.

- Wielebny Brunonie. W twoje ręce zaś mą zuchwałą prośbę pragnę jeszcze złożyć, licząc, że łaska Pana spływająca na Ciebie i nam się udzieli. Czy byłbyś i Ty łaskaw towarzyszyć nam w tej wyprawie? Wiem ja, że trudy podróży mogą Ci nie być miłe, lecz o bezpieczeństwo swoje lękać się ze strony Krzyży nie musisz, bo na sługę pańskiego nikt ręki podnieść się nie waży. Mnie zaś wielce zależy, wiem bowiem, że jeśli sir Berenger, ojciec mój, a wciąż pan tych ziem, żyw jeszcze, a co niestety niewykluczone ku ostatnim chwilom w swym życiu zmierza, to wielką dla niego wartością będzie, jeśli to Wy krullskiej fary przedstawiciel, ostatniej posługi mu udzielicie. Jest on twardym i silnym człowiekiem, a za hańbę by sobie wziął gdyby to kapłan z Narzecza uczynił. O wdzięczności mojej i ojca mego zapewnić Cię mogę.

- Co zaś się twojej osoby drogi Rotgerze tyczy, to rację masz. Najbliższym moim krewnym jesteś i do tego w mieczu obytym rycerzem. Przy twoich umiejętnościach ja sam wypadam zapewne miernie. Lecz ja nie na wojnę jadę i bić się nie pragnę. Przeto wolałbym byś ostał się tutaj i pod nieobecność moją włościami zarządzał. Jako kuzyn mój daleki posłuch uzyskasz, a z tego com słyszał to nie jest Ci całkiem obce gospodarowanie takimi włościami. Spokojniejszy bym był gdybym wyruszając wiedział, iż ktoś jak Ty spokoju tutaj dopilnuje. Ze sobą zaś z chęcią zabiorę Albrechta, jeśli jest chętny by swą siłę i radę mi użyczyć w razie potrzeby i Timotheusa, jako że ufam mu bezgranicznie. Jeśli zaś i nasz łowczy ruszyć pragnie to nie sprzeciwię się temu, bo kto wie czy nie będzie potrzebny, by szybko z nowinami do zamku nie wrócić. - Artur skarcił się w myślach za nawyk nazywania kasztelu zamkiem, co po ojcu odziedziczył. Kontynuował jednak. - A nikt inny do tego tak dobrze się wszakże nie nada. Zatem jeśli panowie przystaną na prośbę moją, to poślem po Artebauda, by wraz z nim udać się do Nadrzecza. Sprzeciwiać się temu nie będzie, bo i dla niego bezpieczniej i dla nas, jeśli rzeczywiście to zbójcy jacy grasują.

Zamilkł. Wiedział, że dyskusja się dopiero rozpocznie i zapewne reszta nie zgodzi się z nim tak łatwo. Aczkolwiek swego zdania zmieniać nie miał zamiaru. Jako Krull natenczas panujący na tym kasztelu musi zachowywać się jak na prawdziwego mężczyznę przystało. Zresztą strach łatwo odrzucić tam gdzie pojawia się nadzieja.

.

Witajcie,

No to ja też zamarudzę w temacie (byłoby szybciej, ale zanim zdążyłem coś napisać, moje konto uległo dezintegracji...)

Generalnie podzielam stanowisko Ivn - jeśli ilustracje mają być profesjonalne to powinny być historycznie zgodne. Trochę się zaperzyliście jeśli chodzi o szczegóły, przysłowiowa skuwka w profilu tej wielkości (w druku) ma znaczenie marginalne, natomiast szczegóły wyróżniające daną maszynę z serii, lub odbiegające od standardu powinny być umieszczone - a najlepiej opisane.
Dodatkowo, zwróćcie uwagę, że Maćkowi Cobelowi nie można odmówić umiejętności - te profile są naprawdę jednymi z ładniejszych, jakie tworzą polscy graficy. Tylko że opracowujący podszedł do nich mało rzetelnie. Myślę że rysownik zrobił dobrą robotę, ale tylko tak, jak mu to przygotowano...

Odsyłam do Militariów XX w nr. 5 (z Tygrysem na okładce).
Tam można sprawdzić, czy 16 ma faktycznie zły kształt, czy „znaczek pocztowy” na samolocie Baldiego ma „ząbki”, można porównać sobie wiele rzeczy.
Jeśli ktoś sprawdzi, proszę napiszcie o tym.


Sprawdziłem, to marudzę. Przy okazji parę pytań do experta. Przepraszam że powtarzam niektóre rzeczy, ale przynajmniej będą zebrane w jednym miejscu.

1 profil.
- pod kabiną układ plam jest niezgodny ze zdjęciem
- krój liter nr seryjnego został zmyślony ? Czy istnieje zdjęcie potwierdzające taki a nie inny wygląd statecznika pionowego? Jeśli tak, to czy nr seryjny rzeczywiście był malowany takim szablonem ? Jeśli nie, to należałoby zaznaczyć że jakaś część tego profilu jest wyglądem prawdopodobnym.
- "tajemnicze kółko" powinno mieć jeszcze w środku ciemny krzyżyk,przekręcony o około 30 stopni. Jak już się nasz expert dogrzebie w publikacji, (którą wymienia w bibliografii artykułu a więc domyślam się że posiada?) na którym zdjęciu to widać, to niech napisze co to jest. Na zdjęciu widać dokładnie.
- krój bocznego nr "2" jest zły, zwłaszcza w górnej części. Cyfra powinna być węższa i mieć zaoblony i nierówny koniec.

2 profil.
- boczny nr 16 - cyfry są za wąskie i mają nieprawidłowy krój
- statecznik pionowy ma zmyślone malowanie. Na zdjęciu jest ciemny, bez plamek, a romb po zamalowaniu swastyki powinien być większy.
- wyprowadzenie koloru górnego na kadłubie pod statecznik poziomy jest zbyt płytkie a linia graniczna jest nieprawidłowa
- kolor krzyża kadłubowego - powinien być jednolity szary, bez prześwitującego spod spodu kamuflażu
- Podpis może sugerować że Vadaszezred to miejsce gdzie stacjonował ten samolot - wszystkie pozostałe podpisy po podaniu typu i nr seryjnego podają miejsce (stacjonowania?).Nawet jeśli autor miał świadomość że to słowo oznacza jednostkę (na pewno miał, w końcu expert ?), to podawanie go bez numeru traci sens. To tak by napisac "Spitfire MkII, nr BSxxx, dywizjon myśliwski " Ale który dywizjon?

3 profil.
- Nr boczny "5" ma zły kształt. Piątka powinna być bardziej kwadratowa i węższa.
- kształt drobnych plam na kadłubie za kabiną aż do statecznika pionowego w żadnym wypadku nie zgadza się ze zdjęciem
- malowanie części silnikowej, od ściany ognowej w przód, jest całkowicie różne od zdjęcia i nawet w części nie daje się z nim porównać
- maszyna nie posiadała masztu anteny
- krój ostatnich 4 cyfr nr. seryjnego, malowanych na kadłubie, przed statecznikiem, jest nieprawidłowy. Powinny być mniej regularne i zdecydowanie grubsza, malowane ręcznie
- skąd wiadomo że na stateczniku był malowany nr seryjny, czy istnieje zdjęcie to potwierdzające? jeśli nie, to znowu przydała by się uwaga o wygladzie domniemanym.

4 profil.
- Znaki ANR mają nieprawidłowe ząbkowanie. Na tym egz. ząbki były rzeczywiście stosunkowo drobne i niskie ale w poziomie było ich około 18 plus naroże a w planszy jest ich dwa razy więcej (40?). Na planszy są one tak drobne że niemal niewidoczne w druku ("Falbanka jest widoczna i na rysunku, trzeba się tylko dokładnie przyjrzeć" - no ale na rzeczywistej maszynie nie trzeba się było przyglądać !!!!!). Brak w ogóle ząbków od strony pola czerwonego (czyli z tyłu flagi).Włosi to esteci a swoją flagę narodową zawsze malowali starannie - a "wariacje na temat" zdarzały się sporadycznie. To samo tyczy się statecznika pionowego. Proponuję poczytać w literaturze o heraldyce tego znaku - co te ząbki oznaczały. Mając taką elementarną wiedzę nie robi się takich głupich błędów.
Chyba, że w tym, konkretnym przypadku jest ten znak udokumentowany fotograficznie - wtedy zwracam honor. Tylko w podpisie należałoby to odstępstwo wyraźnie zanaczyć.
- skąd wiadomo o proprcjach flagi na stateczniku pionowym? Standardowo powinna być nieco mniejsza, takie proprcje jak na planszy wymagają moim zdaniem uzasadnienia (zdarzały się, ale na niewielu egzemplarzach).
- obwódka cyfr nr bocznego powinna być biała. Skąd kolor żóty?
- przydało by się odnotować jego nr seryjny (czy opracowujący temat go nie zna?) Nie widnieje on na planszy, ale jest znany. Czy nie był malowany na tej maszynie ? Jak to wyglada na zdjęciu, z którego odtworzono sylwetkę? Tutaj oczekiwałbym również uwagi o wyglądzie domniemanym...
- skąd wiadomo o gęstym wzorze spirali na kołpaku?! Tak było ładniej?

A jak już chcecie się czepić drobnych szczegółów (które moim zdaniem podnoszą tylko atrakcyjność profili, ale nie wnoszą za dużo historycznie) to może przydała by się czerwona,skośna linia ułatwiająca pilotowi utrzymanie właściwego kąta nurkowania...na szybach owiewki...

To czym mają być te profile w końcu, ilustracją czy profesjonalnym profilem? Moim zdaniem bardzo ładnie się wpasowują w to pierwsze - natomiast historycznie to mało dają modelarzowi. Nawet gdyby nie było tam tych wszystkich baboli, to bez widoku na układ kolorów z drugiej strony i z góry maszyny są one tylko kolorowym rysunkiem, zachęcającym do stworzenia modelu. Nic więcej...

pozdrawiam

Maruda

Rozwijając ten wątek, wrzucam nieco ogólnychh wskazówek i porad pomcnych przy opsywaniu religii:

W Dergaście większośc religi to bóstwa lokalne. nie ma tak jak np w KC, że cały świat ma jeden Panteon. Zazwyczaj każde królestwo, kraina itd ma swoje własne wierzenia. Religie monoteistyczne (tzn, takie z jendym bogiem) są niezwykła rzadkością. W większośc wyadków, gdy na jakimś terytorium wyznawane jest jendo bóstwo (np Ormus w Cesarstwie Unterneńskim), przyjęte jest, że inni bogowie istnieją, ale czczenie ic hjest zkzane, trkatowane jak herezja itd.

Oprócz takich wierzeń "lokalnych" występuje pewna liczb kultów o zasięgu dużo większym, czasem nawet ogólnoświatowym. Zazwyczaj są to bogowie chaosu, zła itd, z racji na specyfike tych kultów, potajemnie szerzą się one w całym Starym Świecie. Są to też religie związane z jakimiś duzymi organizacami, zawodami (Soris, bóg wyznawany przez członków Gildii najemników), lub rasami - np Lisander, elfi bóg, znany prawie wszędzie, choć czcony jeynie przez elfy, albo np Thor - kransoludy itd.

Tak jak przy opisie ras, tak samo opis Religii jest złozony z pewnych cegiełek, które zamieszcze tutaj, wraz z opisem kultu sorisa, który jest może dośc specyficzny, ale krótszy od Ormusa, więc będzie chyba lepszy. :

SORIS BÓG WOJNY

Opis:

Jest to bóg wojny, wygranych bitew i skutecznej walki. Sam Soris wyobrażany jest jako silny, brodaty mężczyzna zakuty w zbroję, którego celem istnienia jest toczenie wojen.
Za chwalebne uważa on męstwo i odwagę, hart ducha i poświęcenie, jednak w równym stopniu ceni sobie inteligencje i zdolność do wygrywania przy pomocy podstępów i forteli.

Symbole:

Symbolem Sorisa jest złoty krzyż, którego linie są skośne (to znaczy stanowią one przekątne prostokąta). Zgodnie z zasadami heraldyki często kolor złoty zastępowany jest żółtym.
Barwą Sorisa jest krwawa czerwień. Kolor ten maja jego sztandary i ubranie walczących pod jego imieniem żołnierzy.

Miejsce występowania kultu:

Soris czczony jest głównie w Zachodnich Królestwach i na Południowych Archipelagach, choć sporą popularność zyskał również we Wschodnich Krainach na skutek czynów, jakich dokonała tam sto lat temu Czerwona Kompania Sorisa pod wodzą Lorda Verwolfa De Berv.
W małym stopniu kult jest znany na ziemiach Cesarstwa Unterneńskiego.

Zwyczaje, tradycje i sposób życia wiernych:

Ten kto wyznaje Sorisa, zawsze jest żołnierzem. Większość wiernych to ludzie, którzy nawrócili się i zaczęli zajmować się rzemiosłem wojennym.
Wyznawcy Sorisa łączą się zazwyczaj w oddziały, które to wynajmują się jako najemnicy i z tego też utrzymują się. Wiele osób zaczyna czcić Sorisa po tym jak zaciągną się do takiej kompani – przejmują jej tradycje i styl życia, włącznie z wyznaniem.
Życie wyznawcy Sorisa to nieustanna wojna. Jest to podstawowy cel życia i źródło utrzymania jednocześnie. Sam Soris jest postrzegany bardziej jako patron i opiekun, niż jako wszechmocne bóstwo. Jego imię jest też wykorzystywane do jakże charakterystycznych dla wiernych przekleństw w stylu „na brodę Sorisa”, „na żelazną rękawicę Sorisa” itd.
Kult ten jest bardzo tolerancyjny dla innych – dopuszcza do istnienia wszystkie inne bóstwa, nie nawraca ludzi a jedynie przyjmuję tych, którzy sami tego chcą.
Kompanie Sorisa tworzą swoiste wspólnoty, należący do nich żołnierze razem żyją, jedzą i zarabiają, jednak nie są to bynajmniej żadni święci mężowie – są nawet znani z tego, że zazwyczaj stanowią grupę przebiegłych sukinsynów o mentalności zwykłych najemników tylko bardziej zdyscyplinowanych i zżytych ze sobą.
Wielkość kompani Sorisa jest zupełnie różna – waha się to od 10 do 1000 osób.

Duchowieństwo:

Kapłani Sorisa należą raczej do rzadkości. Zazwyczaj jeden przypada na jedną kompanie będąc jednocześnie jej dowódcą. Wyznawcy raczej nie budują świątyń a jedynie małe przydrożne kapliczki. Wyjątkiem są naprawdę duże miasta. Tam można znaleźć niewielkie świątynie z kilkoma opiekującymi się nimi kapłanami.
Często natomiast można spotkać akolitów – są to osoby, które w kompani zajmują się ostatnią posługą, potrafią pisać i czytać. Zasadniczo stanowią prawą rękę dowodzącego kapłana.

Święte relikwie i przedmioty kultu:

Ciekawym faktem jest, że wyznawcy Sorisa raczej nie czczą żadnych relikwii. Jedynym wyjątkiem może być sztandar danej kompanii, szczególnie jeśli ta istnieje długo i ma swoją tradycję.

W dergaście mamy tez obmyslne pare bóst i ich ogólna koncepcje, ale nie ma cich szczegółowych opisów. Podaje je tutaj, moze ktoś sie skusi na popełnienie opisu.

Hain – bóg wojny i walki w słusznej sprawie

Crom – bóg stali

Thor – bóg krasnoludów, patron kowali

Lisander – bóg elfów

Arianna – bogini natury

Chrześcijaństwo (wyznawane w Norsce)

Szchremi – wschodnia bogini magii

Tal Los – Bóg przypadku, losu i fortuny

Reptilion Wielki – bóg reptilionów

Bogowie zła i chaosu

Nif – bóg śmierci i nekromancji

Rohak – bóg rycerzy i wojowników chaosu

Polulozonej- bóg chaosu i szaleństwa

Set – Bóg zła i węży, patron stygijczyków