na górze, skrzyżowanie 3 Maja i chyba Dąbrowskiego jest jeden sklep, drugi w
szpitalu, od wejścia po prawej, ta sama firma. Niestety wybór bucików, w których
dziecko mogłoby chodzić po domu jest taki sobie, ja dziecku kupiłam skórzane
sandałki Postępu w Myszkowie, mieście zamieszkania moich rodziców, bo w Dąbrowie
sa raptem dwa, trzy brzydkie wzory na krzyż.

· 

co ty dziecko jestes?
Ty wierzysz że ludzie popelniają zbrodnie w imię symbolu?
Tak samo było z sierpoem i młotem. Dlaczego tego bronisz.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=20019383&a=20019614

Swastyka niemiecka była odwrócona. Podobnie jak krzyż satanistów.
Czy dociera to do ciebie?

Dokładnie,wyprowadz się od niego
To nie chłopak jest dla ciebie wartością ,teraz masz dziecko mysl o nim.dziecko
mozna wychowac samemu,jest wiele samotnych matek które sobie jakoś radzą,nie
daj się namówic na aborcję.Studia zawsze można będzie dokończyć.
Wejdz na forum,oddam/przyjme reaktywacja jest tam wiele życzliwych osób/mam
które ci pomoga chociażby w zdobyciu wyprawki dla dziecka.Nie rób nic głupiego
bo będziesz życ z tym do konca życia ,cięzko dzwigac potem taki krzyż.Jak
urodzisz i zobaczysz swoje dzieciątko to będzie wynagrodzenie za wszystkie
cierpienia jakie teraz przechodzisz,uwierz mi ,sama mam trójeczkę i nie
mogłabym bez nich żyć,a sytuację życiowa również mam nie ciekawą.

Bardzo Ci współczuję.Czy może być gorsza wiadomość od tej kiedy kobieta w ciąży
dowiaduje się że prawdopodobnie jej dziecko jest chore? Rozumię Twój strach
przed chorobą dziecka i przed tym wszystkim co może Cię czekać w
przyszłości.Napisałaś w swoim wątku że boisz się że kiedyś będziesz tego
żałowała.Tak.Twoje sumienie, które Ci to mówi, mówi Ci prawdę i chce Cię
ustrzec przed najgorszym z wyborów jakiego możesz dokonać czyli aborcji. Pytasz
czy załuje się takiej decyzji.Tak.Bardzo.Co potem? Od momentu spotkania z
ginekologiem zaczyna się Twoja droga krzyżowa, która skończy się dopiero w
momencie śmierci.A krzyż kobiety, która poddała się aborcji jest naprawdę
bardzo, bardzo ciężki.Proszę Cię nie rób tego.Pozdrawiam.

· 

Niestety tak na sto procent to nikt ci tego nie powie. Dziecko alergiczne
dziecku alergicznemu nierówne. Moja córka (3 lata) jest obsypana jak chocby
powącha mleko czy jajka, natomiast bez problemu od ukonczenia roku je wszystkie
inne potencjalne alergeny, jak banany, cytrusy, pomidory, drobnopestkowce i
orzechy. A są dzici, które maja 2 lata i jedza trzy rzecz na krzyż. Generalnie
nalezy wszystko wprowadzać ze dwa miesiące później niz zdrowym dzieciom, silne
alergeny raczej dopiero po ukończeniu roku.

Ja mam dokładnie taki sam problem ze swoim (2-lenim) synem. Od 3 miesięcy
okropna wysypka na nogach. Pierwsze moje podejrzenia również padały na pokarmy,
zaczęłam więc te podejrzane rzeczy po kolei eliminować, doprowadziłam w końcu
do tego, że dziecko zaczęło jeść 4 pokarmy na krzyż (ryż, marchewka, ziemniaki,
indyk, prawie nic więcej), z wysypką jednak nadal nic się nie działo.
Zaczęliśmy postępować dokładnie odwrotnie - je niemal wszystko i to również nie
przynosi żadnych zmian (ani na gorsze ani na lepsze). Pediatra twierdzi, że to
raczej alergia pokarmowa, bo brzuszek, plecki itd. są czyste. Ale ja się
zastanawiam teraz, bo również piorę w Bryzie - może coś zaczęli dodawać do tego
proszku?
Jestem ogromnie ciekawa, mamo Oli, czy uda się Tobie wpaść na trop tego
wstrętnego alergenu. Czy możesz się wówczas tym ze mną podzielić? Gdybyś miała
ochotę byłoby mi bardzo miło i może to pomogłoby również mojemu Misiowi. Mój
adres: ewikgo@o2.pl
Powodzenia w pracy "detektywistycznej"

Lekarz nie wie lepiej. Nie zna mojego dziecka. Patrzy przez pryzmat swoich
doświadczeń. Albo klasyfikuje każdy przypadek w jakichś standardach, a każde
dziecko to indywidualny przypadek. Dlatego od pewnego czasu nie stosuje się do
zaleceń lekarzy. Słucham ich i wyciągam wnioski. Najtrudniej z alergologami, bo
tu panuje wyjątkowa niezgodność i wyciągnąć średniej z ich wypowiedzi się nie
da…
Moja mała tez nie bierze leków. Wcale nie jestem pewna czy dobrze robię, miewam
koszmarne sny…
Na razie próbuję zoptymalizować swoją dietę, co wcale nie znaczy, że jem 4
produkty na krzyż. Nie próbuje odizolować dziecka od wszelkich możliwych
alergenów bo to nic nie da.
I miewam takie dni, że wszystkich winnych alergii u mojego dziecka i
wszystkich, którzy chcą na tym zrobić interes posłałabym do diabła.

karmienie piersia za wszelka cene????
witam serdecznie!
jestem mama alergika, ale na razie niestety nie znane mi sa produkty na jakie
uczulone jest moje dziecko. od paru dni, za namowa lekarza jem tylko buraki i
ryz. i czekam.
w miedzy czasie podczytuje sobie to forum.
i tak sie zastanawiam, jaki sens ma katowanie sie, jedzenie dwoch tzrech
prosuktow na krzyz? czy matka ktora nie ma na nic sily, bo i z czego ma je
brac, dobzre wypelnia swe martczyne obowiazki? czy juz nie lepiej w
drastycznych przypadkach, kiedy dziecko uczulone jest prawie na wszystko,
przejsc na butelke? i prosze nie piszcie, ze tak sie robi dla wlasnej wygody!
na zabawe z dzieckiem, na przewijanie, na noszenie czy tez na zwykle ale
czeste gu -gu trzeba miec sily, a nie sadze ze ryz , wolowina i herbata (bo i
o takich przypadkach tu przeczytalam ) te sily daja!!
kocham bardzo moje dziecko, ale kocham i siebie! nie chcaialbym za
parenascie lat byc bez zebow wlosow i ze slabymi koscmi! bo zadne lekarstwo
ani tabletka nie zastapi mi norlmalnego jedzenia!
a moze ja po prostu nie nadaje sie na pelna poswiecenia matke polke?
uwazam , ze wazna jest milosc jaka sie daje dziecku, a nie to czy sie je
karmi butla czy piersia...

Później, zdecydowanie później.
Jak zawsze - nie ma reguł, ale należałoby poczekać przynajmniej do 10 miesiąca,
a najlepiej do roku, jajko nalezy do silnych alergenów. Dużo zależy od tego,
czy dziecko jest uczulone np. tylko na mleko, czy w ogóle je trzy rzeczy na
krzyż, czy reagowało na jajko "w pokarmie" itd. Ignorować uwagi w rodzaju "bez
żółtka na pewno się zanemizuje". Moje dziecko nie je jajka od 3,5 roku i jakos
się nie zanemizowało, mimo tego typu "przestróg", tez ze strony alergologa.

Pozdrawiam
H.

Według mnie to dużo zależy od wieku dziecka. Tak do 8-10 miesięcy to bym była
baaardzo ostrożna z soją, później to co innego. Zreszta to, jak zawsze
zresztą, sprawa indywidualna, "dziecko ze skazą" to określenie na tyle
pojemne, że można tu wepchnąc i takie, co poza mlekiem krowim toleruje
wszystko, jak i takie, które ma rok i je 4 produkty na krzyż... Z trzeciej
strony ;> pewnie łatwiej przestawic dziecko z pepti czy nutramigenu (przy
załaożeniu, ze się go już jakoś wprowadziło) na soję niz odwrotnie, a jesli
sie okaże, że dziecko jest uczulone na soję, to pewnie będzie to konieczne.
Moje dziecko je bebiko sojowe, gdzies tak od kiedy miała trochę ponad rok,
może na początku w ilościach testowo-degustacyjnych, bo była jeszcze na
piersi, poza tym deserki sojowe, nigdy problemów nie było. Uczulona była (i
jest) na mleko krowie, kozie, wołowinę i jajka.

Walcz o dzieciaka, nie poddawaj się, dzieci są Skarbami, dla nich żyjemy, nie
pozwól by choroba dziecka rozdzieliła rodzinę, Ania potrzebuje teraz Was, ale
razem, silnych.
Każdy człowiek dźwiga własny krzyż, każdy ma jakieś problemy, ciesz się, ze
Twoje dziecko żyje, że Twoja jest przy Tobie. Ja w kilka lat po ślubie
straciłam męża. Wydawało mi się, że nie dam sobie rady, ale znalazłam siłę,
znalazłam ją, bo miałam dla kogo żyć.
Trafiłam tu przypadkiem, chcąc poznać problemy takich młodych dziewczyn.
Nie jestem bulimiczką ani anorektyczką. Pozdrawiam Cię i naprawdę wierzę, że
wygrasz

Poważna wada i przestaniesz być człowiekiem?
Jakoś to do mnie nie trafia.
Załóżmy, że Twój postulat zostanie spełniony.
Czy człowiek(kiedy jakieś istnienie staje się
człowiekiem?) u którego w wieku np 25 lat stwierdzi się
np raka i jakichś względów jego życie potrwa jeszcze
załóżmy z 5 lat czy można takiego wyabortować po
stwierdzeniu nieuleczalności? Ja już gdzieś coś takiego
czytałem. Poza tym w przykładzie podanym przeze mnie
jakie oszczędności: żadnych badań prenatalnych, żadnych
kosztów leczenia tylko wykopać dół wrzucić
ścierwo(przepraszam za dosadność) i sprawa załatwiona. I
czy jeżeli ten ktoś przed wyabortowaniem był wierzący
warto mu postawić krzyż? Problem polega raczej na
określeniu czy ktoś (lub jak u ciebie coś czyli dziecko z
ciężką wadą wrodzoną) jest człowiekiem czy nie.Nowy

Z religią katolicką związał mnie przypadek - po prostu urodziłam się w Polsce,
w rodzinie tzw. niepraktykujących katolików. Bardzo to wygodne określenie.
Można, a nawet trzeba wziąć ślub kościelny, ochrzcić dziecko i posłać je do
Komunii, a jednocześnie nie latać do kościoła co niedziela, itd. itd. Dziecku
pozostawia się wybór, kiedy podrośnie i zmądrzeje. Standartowe postępowanie, w
sumie bardzo mądre.
Podrosłam już dawno, nie wiem, czy zmądrzałam, ale na pewno miałam dość czasu,
by wyrobić sobie zdanie n/t religii rzymskokatolickiej. Mam nadzieję, że nie
urażę tu niczyich uczuć, bo wyrażam tylko moje zdanie. Krzyż to symbol pięknego
mitu, legendy, która na skutek niezwykłego zbiegu okoliczności stała się
religią. Jezus dla mnie nie jest "Synem Bożym, który stał się człowiekiem i
umarł na krzyżu dla naszego zbawienia". Jezus to jeden z wielu proroków, którzy
chodzili po palestyńskiej ziemi i nauczali. Nieślubne dziecko, którego boskie
pochodzenie wykreowali jego uczniowie, wierzący w swego mistrza jak każdy
uczniowie i dziś, i w przeszłości. To, że został uznany za Syna Bożego i że
wiara w niego utrzymuje się po dziś dzień, stanowi dla mnie fascynującą zagadkę!
Nie mam nic przeciwko wierzącym w Jezusa, oczywiście dopóki pod auspicjami
wiary nie stanowi się prawa dla Państwa. W moim domu krzyż nie wisi, ale
szanuję te domostwa, w których on jest nad drzwiami. I wierzę, że kiedy
przyjmuję gości, nikt nie będzie miał zastrzeżeń do mnie o to, że u mnie nad
drzwiami wisi... podkowa otwarta na szczęście )))

Nareszcie wiemy jak nasz kochany Krecio52
zarabia na zycie. Konsultacje dla komunistycznego rezymu Kim Jong Ila. No
ladnie, ladnie. Ale, prawde mowiac, spodziewalem sie tego po Kretynie.
Umiejetnosci nabyte na kursach UBeckich wciaz sie wszak w swiecie przydaja.

Dzisiejsza Rzepa podaje przyklady indoktrynacji, prowadzonej w szkolach Korei
Polnocnej. Okazuje sie, ze glownym wrogiem tych biedakow sa (obok Amerykanow)
ksieza katoliccy.

A oto fragment czytanki dla dzieci:

Pewien Amerykanin zobaczył jedenastoletniego Myong-sopa, gdy zrywał przy
drodze jabłka. Dziki Amerykański Pies zaczaił się na chłopca jak na
polowaniu, schwytał go i wypalił mu na czole dwie sylaby: tojok - złodziej,
po czym przywiązał zakrwawione dziecko do drzewa - oto fragment
północnokoreańskiej czytanki dla drugiej klasy szkoły podstawowej. Ilustracja
pod tekstem przedstawia księdza katolickiego w ciemnych okularach i
zmaltretowane dziecko, a w tle wieżę kościoła. Na sutannie widać krzyż, na
palcu sygnet. Czytanka "Amerykański Szakal" kończy się poćwiartowaniem
księdza siekierami przez mieszkańców wioski.

Znam taką jedną kobiete, która wciska pedały nogami na krzyż (hamuje lewą i wciska sprzęgło prawą), nie umie wrzucać 5 biegu, nie umie jeździć na wstecznym, raz zagotował jej się płyn chłodniczy, wszystko dymiło a ona biedna myślała, że pola naokoło wypalają i stąd ten dym.
Inna pani jakiś czas temu wjechała na wstecznym do sklepu, raniąc ciężko dziecko. Po prostu zdenerwowała sie bo dostała mandat za parkowanie w niedozwolonym miejscu i pomyliły jej sie biegi i pedały...

na początku używaliśmy chust elastycznych Gabi, firma nieistotna zresztą, bo elastyki nie różnią się od siebie. To była suoer sprawa dla maluchów do ok. 6 kg. Potem przeszłam przez skośnokrzyżową wiązankę, która jest dobra, jeśli masz sporo czasu . Wymieniliśmy ją na dwie manduki (manduca to nosidło -chusta, dziecko jest rozłożone jak w wiązance, nie szkodzi kręgosłupowi i jest super wygodna dla rodzica, tylko że droga. Inne nosidła ergonomiczne też są super i pewnie znacznie tańsze).
Ogólnie noszenie w chuście/ergo to jest super sprawa, bo nie odpadają ręce, krzyż nie boli, dziecko spokojne i przy kolce, i ząbkowaniu... Możesz mając dziecko na plecach (po 6 mscu) wiele z dzieckiem zrobić: obiad, odkurzanie, zakupy. Bardzo polecam.

Rybko, pierwsze kosmetyczne, czyli takie jak robią zazwyczaj przy planowych
cięciach, nad spojeniem łonowym, drugie na cito, bo musieli ratować dziecko i
Ciebie. Takie nagle cięcia częściej wykonuje się właśnie pionowe, bo są
łatwiejsze i szybciej można się dostać do maluszka (przecięte powłoki same
się "otwierają"), dlatego na 99% masz macicę ciętą na krzyż, niestety
Pozdrawiam serdecznie, Aga

Witam etato,
Moje pierwsze dziecko rodziłam tak, że leżałąm w ogromnej wannie. Wiedziałam,
że i tak na finał wyjdę, ale skończyło się cięciem. Drugie dziecko było
wcześniakiem i rodziło się bardzo krótko w Instytucie Matki i Dziecka w
podłych warunkach. Co dawała mi woda, a czego mi zabrakło potem?
Woda pozwalała mi się powoli obracać, a skurcze były mniej dotkliwe. Mój mąż
musiał mi i tak masować krzyż i mało nie wpadł do wanny )
Woda dawała mi super komfort higieny nie do przecenienia, bo nie bywał
wściekle spocona (za drugim razem marzyłam o mokrej ścierce).
Uwaga dla obojga rodzących rodziców. Trzeba się do tego rzetelnie przygotować.
Widok wody podczas finału może poruszyć tatę. Najlepszy fragment jest po
urodzeniu dzidziusia, bo dziecko nie jest natychmiast wyciągane na
powierzchnię i jeśli się tego nie wie, to można się wystraszyć. Jeśli miałabym
mieć jeszcze trzecie dziecko i możliwość porodu w wodzie z mężem, czy bez
rodziłabym tak.

Ja na początku ciąży miałam takie same bóle, jak przed miesiączką. na dodatek
bolał mnie również krzyż. Poleciałam do lekarza-on stwierdził(USG),że wszystko
z ciążą jest w porządku, ale powinnam dużo leżeć brać 3xdziennie No-Spę i
zapisał mi na wszelki wypadek Duphaston 2x dziennnie do 18tc. Obecnie jestem w
23tc. Duphaston przestałam już brać. Dziecko rozwija się dobrze, choć bóle
miewałam jeszcze przez długi czas i czasami miewam je i teraz, ale jak
odpoczywam to przechodzą. Radzę ci iść do dobrego lekarza-lepiej zapobiegać niż
zlewkceważyć (choć myślę, że wzystko będzie ok). Ja też nie byłąm pewna czy te
bóle były związane z naturalnym rozszerzaniem się narządów czy czymś poważnym,
ale nie żałuję że zastosowałam się do rad lekarza.
Pozdrawiam i powodzenia

wyjątek z listu znajomej położnej z Austrii
"Co do pozycji do rodzenia, to na siedzaco, czy w kucki jest dobrze,jezeli nie
maja takiego krzesla zawsze moze Cie ktos podtrzymywac jezeli ma to bac
tzw.porod rodzinny.Jezeli bedzesz zdana tylko na siebie i lozko polecam na boku
lub na czoraka akurat to ostatnie dla kobiet,ktore rodza juz kolejne dziecko
sprzyja lepszemu posuwaniu sie dziecka w dol.Jako pozycja w czasie boli bardzo
dobra, odciaza krzyz czasami bardzo bolesny,rodzic tez w tej pozycji mozna(ja
to czesto jako polozna praktykuje).Co do krocza-z trzecim dzieckiem powinno sie
udac bez nacinania,nie wiem czy cie nacinano przy kazdym porodzie, rutynowo czy
z potrzeby,a to wazne. Oczywiscie krocze dwa razy naciete ma ograniczona
mozliwosc rozciagliwosci.Jezeli masowalas ,zawsze cos pomoglo, kawa tez jest
dobra. Sprobuj wybadac polozna ktora sie Toba bedzie opiekowala co ona na ten
temat mysli. Jezeli i tak jestes przygotowana na role niewygodnej to zawsze
mozesz zabronic zeby cie nacinano, ale wazne przy tym jest ze musisz bardzo
panowac nad swoja sila przy bolach partych.Jezeli nie bedzesz pchala z calej
sily, tylko bole do konca przeoddychasz i powoli dasz glowce sie
urodzic ,mozesz miec sukces.Oddychac na CHA CHA CHA z otwartymi ustami z
glosem.Pocwicz."
Urocze, nie?
Usmiecham się, jak będę tak marzyć, to może te marzenia staną się realne?!

Hej!Wygląda na to że jestem pierwsza. Urodziłam naturalnie 6 maja. Od cesarki
minęło 1,5 roku. Powodem było ułożenie pośladkowe. Nic mi nie pękło. Tylko
podczas pierwszej fazy porodu bardzo bolała mnie blizna. Ale zawsze coś boli.
Albo krzyż, albo coś innego. Synek urodził się w ciągu 10 min, był malutki 2500
i 52 cm. Ale moja starsza córeczka była tylko 300 g grubsza. Teraz ładnie
nadrabia. Je jak smok i waży już 3600. Zdecydowanie polecałabym rodzenie
naturalne. Daje niepowtarzalne przeżycie i bardzo szybko zapomina się o bólu,
szczególnie kiedy od razu można przytulić dziecko. Szybciej można wstać,
łatwiej doszłam do siebie. Poza tym boję sie operacji, niosą dużo większe
ryzyko. Choćby żółtaczki. Trzymajcie się i nie róbcie nic bez przekonania.
Powodzenia. Ilona

Dzięki badaniom genetycznym lekarze bardzo wcześnie wykryli nieprawidłowości w
budowie płodu (efekt napromieniowania Rentgenem w 3 tyg.ciąży-Urografia) To
pozwoliło nam podjąć decyzję.Nie byłabym w stanie urodzić takiego chorego
dziecka.Ale szanuję i podziwiam kobiety,które się na to zdobyły.I nie chodzi tu
o wiarę.Każdy dźwiga swój krzyż.Mnie do tej pory jakoś niewyraźnie, kiedy o tym
pomyślę.Wiem jedno, moje małżeństwo nie przetrwałoby takiej tragedii.Może
byliśmy za młodzi a może zbyt świadomi trudu i odpowiedzialności.Trudno teraz o
tym mówić.Fakt jest faktem.Stało się..Dodam tylko,że sytuacja ta była
konsekwencją błędu lekarza, który wykonywał USG. Wykluczył ciążę i dał zgodę na
Urografię..Minęło wiele miesięcy.Znów jestem w ciąży.Lada moment urodzę
dziecko.Nie muszę dodawać,że wykonałam wszystkie nieinwazyjne badania prenatalne
i bardzo na siebie uważałam.Nie mogę się doczekać.Mam nadzieję,że wszystko
będzie w porządku.I jeszcze jedna ważna rzecz.Drogie Panie,nie przejmujcie się
komentarzami "przyjaciół".Nie mają bladego pojęcia co się czuje w tak
dramatycznym momencie.A swoje pseudo-moralizatorskie wywody niech sobie schowają
w kieszeń.Decyzja zawsze należy do Was i waszych partnerów...

Wypchnięty krąg w kręgosłupie?//////////////
Własnie wróciłam od gin i sie martwię.Kończe 37tc i dowiedziałem się że mam
wypchniety krąg w dolnym odcinku kręgosłupa, bolał mnie co prawda krzyz co
jakis czas ale to chyba pod koniec ciązy i w ogóle w ciązy normalne, teraz
coraz częściej boli mnie dół pleców po prawej stronie cos jakby bolała nerka,
a lekarz powiedział że to od tego kręgosłupa promieniuje ból. Dziecko duze
juz pewnie dochodzi do 4 kg i wypycha mi krag , całą ciaże było nisko ułożene
a tu jeszcze 2 tygodnie do terminu. Nie martwiłam sie wcześnie tymi bólami,
ale jak się dowiedziałam o tym kregu to mnie boli jeszcze bardziej i nie wiem
jek ja zniose poród. Słyszałam że bóle od kręgosłupa sa gorsze, lekarz mi nic
nie chciał bliżej mówić pewnie żeby nie straszyć. Dziewczyny czy której z Was
tez dzidzia wypchała krąg i jak do sie odnosi do porodu i czy po porodzie to
wróci na miejce czy jest to wada wymagajeca póxniej rehabilitycji, nie wiem
jakis masazy. Czy poród naturalny maże pogorszyc ta sytuacje??/ Boje się,
lekarz nic mi nie mówił o cesarce więc pewnie mnie czeka naturalny, no chyba
że się nie będzie dało, bo dziecko za duże , . Aha ja jestem drobnej budowy
ale wymiary macicy mam prawidłowe co do główki, przynajmniej tak mnie
zapewniał lekarz. Co o tym mysleć, tera to się boje porodu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ewa 37tc

dag74 napisała:

> I na koniec-nie wierzyłam własnym oczom-położyły
> krzyżyk na pomniku. Na moją uwagę,że ja nie chodzę i nie kładę im gwiazdy
> Dawida na pomnikach

na grobach żydoskich nie kładzie się żadnych gwiazd, a kamienie. Poza tym, nazwa "Gwiazda Dawida" jest błednna. Powinno być "Tarcza Dawida". I porównywanie tego z krzyżem jest niestosowne. Krzyz jest symbolem religijnym, a Tarcza nie. Żydzi w ogóle nie mają symbili religijnych. Dlatego nic mnie bardziej nie śmieszy jak oświadczenia jakiegoś amerykańskiego rabina: "niech w tym miejscu nie będzie żadnych symboli religijnych. Ani chrześciańskich, ani żydowskich". On wie, że robi przekręt, ale reszta nabiera się.

> strasznie się obruszyły i poraz kolejny usłyszałam,że
> biedne dziecko nie wstąpi do grona aniołków.

z Twojego opisu wynika, że mówiły do Ciebie bardzo życzliwie i łagodnie.

> Aż mi ręcę opadają na głupotę
> ludzką i nietolerancję

o nietolerancji to porozmawiamy jak mi pokażesz dowolny cmentarz żydowski na którym jest choćby jeden grób z krzyżem. Wiadomo przecież, że są małżeństwa mieszane. I nie-Żyd w takim związku, a będący chrześcianinem musi albo zrezygnować z leżenia obok współmałżonka albo z krzyża na swoim grobie.

dziekuje wam za porady i wsparcie.Teraz wiem ze nie jestem sama z tym
gownem.odpowiadajac na pytanie czy sie lecze- pewnie ze tak ,ale to nic nie
daje. ja mieszkam w malej miejscowosci jedna przychodnia na krzyz. lekarze sie
zmieniaja jeden byl to przepisywal mi leki na depresje(
doxepin,seronil,anafranil) po ktorych mialam gorsze leki i objawy. drugi lekarz
po studiach bez specjalizacji patrzal w ksiazke co ma mi przepisac.stwierdzil
ze juz wszystkie leki mialam , a przeciez tyle jest lekow przeciwlekowych i
uspokajacych np; afobam,cloranxen ,a jak pytam o te leki to wyzywa od lekomanow
czasem sie zastanawiam komu jest potrzebne leczenie mi czy jemu, teraz
przepisal mi tabletki ziolowe z cherbapolu na taka zaawansowana nerwice.
czlowiek ledwo idzie do niego i z nadzieja a ten jeszcze cie wyzwie. prywatnego
psychiatry tu nie ma a jak mam dojechac do trojmiasta- chyba pod
narkoza. ....................w szpitalu tez bylam bo zabrali mnie odretwiala z
przystanku 2 tygodnie koszmaru na psychoterapie mie niewysylali bo sie bali ze
sie naslucham i bede bardziej chora. no i bylam i bez tego. to bylo na poczatku
pozniej wyszlam za maz urodzilam dziecko. zal mi meza i dziecka co ja moge im
zaoferowac ogladanie telewizji. teraz moje dziecko idzie do zerowki a ja nawet
tam nie dojde. nie wiem czy wiecie jaka przyczyna waszej nerwicy - bo mnie
wykanczal ojciec alkocholik i to chyba przez to. jeszcze raz dzieki za
odpowiedzi i pozdrawiam ....... piszcie

to nie jest wcale takie super!!!
Rozpoczęcie nauki tak małego dziecka jest bardzo superaśne i w ogóle. Mamy
jednak własne bardzo specyficzne doświadczenie. Kilkakrotnie spotkaliśmy się z
dziećmi powracającymi z zagranicy (najczesciej z Ameryki), które bardzo biegle i
bez akcentu mówiły po angielsku. Wiek 5 - 7 lat. Po jakimś czasie (krótkim
zresztą) umiejętność ta zanikała praktycznie do zera (tak!!!). Zostaje kilka
słówek na krzyż. Jeśli zaczynacie posyłać tak małe dziecko na naukę języka to
KONIECZNIE trzeba mieć zapewnioną intensywną kontynuację praktycznie do końca
edukacji szkolnej. Inaczej kasa idzie w błoto. Jeśli ktoś chciałby poznać
szczegóły - napiszcie do nas. A angielski w przedszkolu po prostu odradzamy
(jeśli jest to jedna lub dwie godzinki w tygodniu).
Natka i Heniek

Niestety nie zgodzę się z tą wypowiedzią (ale tak jak napisałaś - uczenie
małych dzieci ma tylu zwolenników ilu przeciwników).Im dziecko młodsze tym
łatwiej przyswaja języki obce. Chodzi tu o rozwój mózgu, który do 7 roku życia
tworzy i doskonali (ogólnie mówiąc) połączenia i drogi w mózgu.Upraszczając,
jeśli dziecko zacznie się uczyć j.obcego przed 7 r.ż. to dla tego
języka "utworzy się" osobna droga", Po 7 r.ż. zostaje zaadaptowana już
istniejąca dla np. j.ojczystego.Z doświadczenia wiem, że dzieci uczące się od
najmłodszych lat j.obcego później mówią, ale potem mają większe i bogatsze
słownictwo w obu językach.Poza tym te dzeci, które uczę nie mają żadnych
kłopotów np. z "r", mają idealny akcent i uwielbiają się uczyć angielskiego. Te
dzieci, które przychodzą do naszej szkoły np. w 1 kl. - są zniechęcone, "nie
łapią" pewnych informacji pozawerbalnych i praca z nimi to czasem niezły krzyż
Pański.Pozdrawiam.

witaj odysejo! (piekny nick :) ). Ja tez mam dziecko, meza juz nie
(krzyz mu na droge). No wlasnie tak czasem bywa, ze samo zycie
stawia przed nami wyzwania, ktorym trzeba sprostac. Masz powody do
dumy, sama sobie poradzilas. Z przyjazniami mam podobnie. Wydaje mi
sie, ze moze to wynika z tego, ze pewien czas w naszym
zyciu "przespalysmy" - tzn. w wieku dojrzewania najintensywniej
czlowiek "trenuje" umiejetnosci spoleczne, ktore pozniej owocuja
przyjazniami, zwiazkami, generalnie wyzszym poziomem tych
umiejetnosci.Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie wynika to tez z
niskiej samooceny, braku radosci zycia, optymizmu, co po prostu
odstrecza innych ludzi ode mnie. Moze Ty masz jakies inne pomysly,
jesli chodzi o przyczyny? w jakim wieku sa Twoje dzieciaki?

Nie jestem dobry w opowiadaniu zaslyszanych dowcipow, ale bylo to tak:

W przedziale siedzi ksiadz, mloda zdrowa paniena a z jedrnymi cycuszkami,
i stara babcia.
Mloda panienka ma krzyzyk na zlotym lancuszku, figlarnie dyndajacy pomiedzy cycyszkami.
Ksiadz patrzy, patrzy i mowi:"Dziecko boze, czy ja bym mogl ucalowac ten krzyzyk?
- Alez tak Ojcze prosze...
ksiadz ucalowal, przezegnal sie...i po chwili mowi:
- A czy ja moglgym ucalowac te dwa lotry pomiedzy tym krzyzykiem?
dziewoja bogobojna byla, wiec po chwili wahania zecze:
- Alez prosze Ojcze...
Na to babcia wyciaga duzy, drewniany krzyz na tasiemce, kladzie go na piersi...
- Ojcze wielebny, a czy ksiadz moze pocalowac ten krzyz?
- Alez tak droga babciu...
- A czy moglgy ksiadz ucalowac te dwa lotry pomiedzy tym krzyzem?
- Alez babciu, to nie sa lotry, to sa WISIELCE..!

to tyle, pozdr. Lusnia

Rozmowa z Markiem Kamińskim
Niejedno zdrowe dziecko nie podołaboby tej wyprawie. Tylko przyklasnąć takiej
inicjatywie. Spotykam się z ze złośliwością w stylu: Kamiński chce rozgłosu
człowieka charytatywnego lub rodzice chcą zarobić na nieszczęściu dziecka.
tak się składa, że znam mamę Jasia, aczkolwiek nie jestem zbyt blisko. Wiem,
że ta pani psycholog co dnia dźwiga krzyż nieszczęścia Jasia. Ponadto ma
jeszcze troje dzieci. Nie przelewa im się w domu. Jaś jest na specjalnych
prawach z powodu swego nieszczęścia. Uważam, że każda pomoc jest im
potrzebna. Ale mama nie wyciągnie po nią ręki. ma zbyt wiele w sobie godności.

Mój synek jeszcze nie potrafi się modlić( ma 15 msc), ale ja zdzieciństwa
pamiętam taka fajną:
" Ja ..........( tu imię)np. Katarzyna ochrzczona
Matce Boskiej polecona
Matka Boska mnie ochrzciła
Swoim płaszczem mnie okryła
Krzyz za mną, Krzyz przede mną
Matka Boska śpi ze mna"

i jeszcze jedna:
" Już za chwil parę spać sie położę
jam Ci za wszystko dziekuje Boze,
że źle zrobiłam, przepraszam Ciebie,
mój Ojcze ukochany w niebie."

A swoja droga, w jakim wieku zaczełyście uczyc dziecko modlitwy?

1)Wycinasz kwadrat z papieru i rysujesz grubszym czarnym mazakiem taki krzyz
jakby to bylo okno.Dziecko bierze wykalaczke macza ja w farbce ewentualnie w
tuszu i robi kropeczki "deszczyk" na calym "oknie
2) Wyciac kontur parasola z papieru-nalepic na to kawaleczki roznych materialow
ze srebrna nitka (mozna wyszperac w ciucharniach)
3.chmurka wycieta z paieru pomalowana farbkami lub porysowana kredkami,na to
dajemy zwykla,przezroczyta folie do zywnosci (swietnie przylega),z daleka
wyglada jak mokra chmurka

Survey

Popieram twoje wnioski. Nie mam duzego rozeznania jak to sie ma w innych
panstwach Gulfu ale baardzo podoba mi sie kontrolowanie ok 600 tys expatow w
Omanie. Pracujesz, masz labour card jestes ok. Skonczyl Ci sie kontrakt, nie
masz nowego bye bye. Co dwa lata badania kontrolne, test na HIV, nie jestes
zdolny do pracy sorry Winnetou. Zadnych zasilkow od panstwa ale panstwo broni
praw pracowniczych, mozna (limitowanym zakresie) zakladac zwiazki zawodowe aby
reprezentowac grupe pracownikow w sporze z pracodawca. Jest specjalny nr
telefonu gdy nie dostajesz pensji. Podejrzewam ze jakiekolwie demonstracje czy
zamieszki z udzialem expatow skonczylyby sie po pierwsze brutalna interwencja
policji po drugie wyp.. wszystkich uczestnikow na zbity pysk z Omanu razem z
rodzinami. Aha i jeszce dziecko expata urodzone w Omanie nie ma automatycznie
Omanskiego obywatelstwa.
Nie musze wspominac od dostosowywaniu sie do lokalnych wymagan kulturowo
religijnych. W Omanie sa koscioly chrescijanskie, swiatynie buddyjskie,
hinduistyczne etc. ale symbole religijne nie moga byc widoczne na zewnatrz (np
krzyz na wiezy koscielnej). Nikt nie ma z tym problemu, na mszy katolickiej
jedna z modlitw kierowana jest za zycie i zdrowie Sultana. Nikt nie probuje
manifestowac swojej religii na ulicy. Nikt nie probuje rownie pic alkoholu w
miejscu publicznym.
Prawdopodobnie (oby nie) Polska bedzie sie wkrotce musiala zmierzyc z problemem
naplywu sily roboczej z zagranicy i daj Boze podobny system w
Lechistanie.Zasada wzajemnosci o ktorej mowisz powinna byc moim zdaniem
stosowana baardzo skrupulatnie.

Pozdrawiam


pożegnanie ( 50 )

usnęłaś
usnęłaś pełna nadziei
że wstaniesz
powitasz nowy dzień
tuląc do siebie dziecko

miałaś w słonku powiesić pranie
plewić bratki
dać pieskowi śniadanie
pójść na spacer do matki

usnęłaś
tak nagle cię nie ma
może teraz plewisz kwiatki Panu Bogu
i tulisz aniołki?

pocieszenie nie przychodzi
nie ma większej pustki
gdy matka odchodzi

dziecko ( 51 )

płaczem budziło matkę
- nie wiedziało -
że jej już nie ma

główna rola ( 52 )

dramat w jednym akcie
duch święty i ty na scenie
jedyna główna rola
której w życiu nie chcesz

trumna krzyż
pieśni które bolą
kwiaty które ranią
modlitwy nie koją
ściśnięte masz usta
ściśnięte serce
i nie chcesz
nie chcesz stać tu więcej
ostatnia grudka ziemi
wciśnięta w twoją dłoń
wrzucona...dla niej...

widzowie oddalą się bez oklasków
a potem światła zgasną

( 53 )

boję się
na papierze
odcisnąć te słowa
że bardziej kocham papieża
niż Pana Boga
grzeszę mową
bo ciągle nie wiem
poszukuję
i czekam Panie na Ciebie

( 54 )

mogiły stoją
w artystycznym rytmie
jak rzędy krzeseł
w teatrze
błyszczą tablice pomników
jak małe światełka
czas goi rany

najbardziej boli
samotna mogiła
ze świeżej gliny
blasku nie ma

Ja mam podobny problem. Moja córka potrafi zjeść dużo, ale to musi jej
smakować. Tylko, że ona niczego nowego nie chce nawet spróbować. Popatrzy i już
mówi nie, albo po pierwszym kęsie wypluwa.
Mała ma 22 mies i waży 10g. Gastroenterolog zapisała nam witaminy na łaknienie,
ale chyba to nic nie pomaga. Podstawowe wyniki ma wszystkie dobre. Jest
alergiczką. Od samego urodzenia przybiera w dolnej granicy. Cały czas leci po 3
centylu. Nie spada, przybiera systematycznie więc ani ja, ani pediatra nie
robimy problemu. Waże ją nie częściej niż raz na miesiąc, tak średnio co 2 mies.
Nie wmuszam w nią jedzenia tylko ciągle kombinuję z czymś nowym. Jak próbowałam
ją przegłodzić bo np. chciałam aby zjadła kaszkę czy jakieś warzywa to
potrafiła nie jeść nic ponad 10h. ona je tylko to co lubi (czyli 3 rzeczy na
krzyż).
Ja jako dziecko byłam jeszcze gorsza jeśli chodzi o jedzenie.

> nie wieszanie krzyża przed nic z tego nie rozumiejącym
sześcioletnim
> dzieckiem muzułmańskich czy buddyjskich rodziców,

A Mickiewicza można wieszać przed nie rozumiejącym dzieckiem?
Może to dziecko powinno się dowiedzieć, że znaczna część
współobywateli to chrześcijanie? "Inność oswojona jest mniej obca".
Pamiętam jak zaciągnąłem Egipcjanina do księgarni parafialnej
(miałem tam coś do kupienia). On bał się tam wejść. Nie dziwię mu
się. Pochodził z innej kultury. Dla niego wszystko co
chrześcijańskie było obce. Księgarnia czy kościół, nieważne, lepiej
nie wchodzić. A nuż tam chrzczą w drzwiach. I ja widzę, że znacza
część Polaków chce zostać Egipcjanami. A nuż ten krzyż nam krzywdę
zrobi. Nie daj Boże nas ten krzyż nawróci... Albo jakichś wyrzutów
sumienia nabawi... A tego przecież nie lubimy.

Ja mam cały przegląd butelek i smoczków. Moja Julka słabo jadła i szukaliśmy
przyczyny w butelkach i smokach. Butelki nadal używamy różne te co mamy, Avent
bardzo lubimy do soczków używamy canpola baloników, bo często je sterylizujemy
w mikrofalówce. Smoczki jednak używamy tylko i wyłącznie NUBY. Takie niekapki
są i duże i małe i pasują do wszystkich butelek. Z dość grubej gumy są zrobione
i mają nacięty na krzyż czubek i wklęsły. Julka sama naciskiem dziąsełek
reguluje sobie przepływ kaszki, mleczka, zupki. Dla smoczka tego nie ma zbyt
gęstego pokarmu. Do soczków jednak używam Medium canpola, bo są mięciutkie a
soczek i soczek lekko leci. Ale to jest tak, że dziecko samo sobie wybiera
które lubi butle, smoki, uspokajacza a później obiadki. Bo tak jak dorosły
człowiek ma już swoje smaki i upodobania.
Asia

Tajny list radnych do prezydenta Lubawskiego
To jest wlasnie ten wyzszy poziom i etyka 'prawicy'.
tajny list o chamskim wydzwieku, no jesli to tak, to skoro chamy , to honoru
miec nie moga z definicji.
powiesic lobuzow na 48 godzi na czym sie da wokol hehe rynku.

zaczynam wspolczuc prezydentowi, bo choc sam tego chcial, to ufny jak dziecko
i nie zasluzyl na zdrade sojusznikow. mlody jest, to moze sie przyzwyczaji.
A swoja droga dlaczego forumowicze od dawna czuli pismo nosem?

tak to w kielcach jest co sie objawi geniusz ma prezydenta, to wkrotce go
umocza w gnokowce.
sam tego chciales prezydencie lubawski.

prawie 200 tys na czasopisma? to nie lepiej 20 tys dla um , a reszta na
prenumerate dla czytelni miejskiej? pewbie , boze , niemozliwe.

krzyz na droge!

Jako dziecko zawsze bardzo lubiłam te wieczorne wyprawy na cmentarz, bo jak
dorośli rozmawiali, to szło się pod taki duży krzyż, gdzie było mnóstwo świeczek
i pełno innych dzieci i bawiło się woskiem. Pamiętam jak dziś, jak jakiemuś
dziecku płaszczyk się zaczął palić.

Potem, gdy miałam 9 lat, urodziła się moja siostra no i 1 listopada to dla mnie
od tej pory przede wszystkim Magdy urodziny .

Jak tu świętuję? Dla Pogan też to jest święto, Samhain. Od dwóch lat z tutejszą
grupą pogańską obchodzę je w sposób, który bardzo kojarzy mi się ze słowiańskimi
Dziadami, a mianowicie "dumb feast" ("niema uczta" - bo odbywa się w ciszy), na
którą uczestnicy przynoszą zdjęcia przodków i innych drogich im zmarłych istot,
trochę sobie wzajemnie o nich opowiadają, a następnie (tu właśnie następuje ta
"cicha" część) spożywają odrobinę ulubionej potrawy tej osoby, symbolicznie się
z tą osobą dzieląc.

Gość portalu: [...] napisał(a):

> pajdeczka napisała:
>
>
> > Usłyszałam niedawno takie stwierdzenie: "ludzie są z sobą nie dlatego, że
> się
> > kochają, ale ze strachu przed samotnością". Nawet za cenę tolerowania głup
> ka?
>
> po lekturze wątku - podziwam Cię. ale piszesz, że nie odchodzisz ponieważ
> kochasz i masz syna. z drugiej strony czujesz frustracje i maksymalne
> zmęczenie. warto tak? czego jest więcej: miłości czy udręczenia?
> bo mnie już by chyba taka sytuacja umęczyła. może zadbaj o siebie - w
> kontekscie własnej higieny psychicznej. taki mężczyzna to potężna toksyna.

Trujemy się nawzajem. Potrafię być obiektywna. Tylko, że to nie trucizna, a
raczej narkotyk. Czekamy, żeby ktoś nas wyleczył. Piszę my, ale myślę ja, bo
nie wiem, co on myśli. Przecież jemu też nie jest z tym dobrze.
Pocieszam się, że nie tylko ja tak mam. Ostatecznie mieliśmy już swoje lata,
kiedy się pobieraliśmy i ponosimy konsekwencje tej decyzji.
Może było mi pisane takie życie? Zastanawiam się tylko czasami, za jakie
grzechy? Nigdy nikogo głęboko nie skrzywdziłam, tak, że mógłby mieć do mnie żal
do końca życia, no, może kiedyś pierwszy chłopak, ale to było tak dawno....
Może to jest ten krzyż, który mam dźwigać? Innych Bóg doświadcza jeszcze
gorzej, odbiera dziecko, daje straszną chorobę albo kalectwo...Muszę by
bardziej chyba pokorna.....

pajdeczka napisała:

> Trujemy się nawzajem. Potrafię być obiektywna. Tylko, że to nie trucizna, a
> raczej narkotyk. Czekamy, żeby ktoś nas wyleczył. Piszę my, ale myślę ja, bo
> nie wiem, co on myśli. Przecież jemu też nie jest z tym dobrze.
> Pocieszam się, że nie tylko ja tak mam. Ostatecznie mieliśmy już swoje lata,
> kiedy się pobieraliśmy i ponosimy konsekwencje tej decyzji.
> Może było mi pisane takie życie? Zastanawiam się tylko czasami, za jakie
> grzechy? Nigdy nikogo głęboko nie skrzywdziłam, tak, że mógłby mieć do mnie
żal
>
> do końca życia, no, może kiedyś pierwszy chłopak, ale to było tak dawno....
> Może to jest ten krzyż, który mam dźwigać? Innych Bóg doświadcza jeszcze
> gorzej, odbiera dziecko, daje straszną chorobę albo kalectwo...Muszę by
> bardziej chyba pokorna.....

paj, ale takie myślenie sprawia, że zatrzymujesz się w miejscu.
zbyt dynamiczna jesteś, by twac w takim związku.
jesteś szczęsliwa?
co to jest szczęście?
daj spokój z pokorą. masz prawo do tego, co uważasz za szczęście.
konsekwencje małżeństwa ponosicie wspólnie. tyle tylko, ze z tego, co piszesz,
mało jest "wspólnie", a raczej "dam sobie sama radę, bo muszę". dasz sobie sama
radę. nawet bez niego.
3maj się.

Wiedziałaś o córce i myślałaś cos w stylu :"ja bym nigdy...." wiem na pewno,
że ..."
Być może to, co myslisz teraz o tym, co byś zrobiła też przyszłośc zweryfikuje.
Znasz taki cytat z Szymborskiej :"tyle wiemy o sobie, ile nas prawdzono..."?

Moim zdaniem nie dasz sobie rady z opieką nad dzieckiem, które jest nieznośne,
męczące i porzucone przez matkę.
Co do tego, że jeśli mała zamieszka z Wami wszystko spadnie na Ciebie nie mam
najmniejszych watpliwości. Wiem, co mówię. Gdyby on czuł się za dziecko
odpowiedzialny, to widząc konflikt z matką już dawno by interweniował. Dla
niego cała ta histora to krzyz pański.
Mam nadzieję, że to co matka mówiła, to tylko paroksyzm zmęczenia i
osamotnienia.
Rzeczywiście szkoda tego dziecka.
Ale nie daj sobie wmówić, że jeśli kochasz faceta, to musisz kochać jego córkę.
Oczywiście, byłoby lepiej, ale nikt nie jest doskonały.
Pozdrawiam
Iza

Krzyż na drogę, złam se ...
nogę, tyle mam dla byłych mężów, którzy na dodatek odchodzą.
I dodat, że Ty jedynie jesteś odpowiedzialna za los dzieciaków, i dlatego wobec
męża nie powinnaś mieć żadnych skrupułow.
Sąd, wysokie alimenty, poradź się jakiegos sprytnego adwokata, i skub drania
bez litości, a najlepiej żeby jeszcze i tobie płacił alimenty.
Środki prawne się znajdą, tylko nie ustępuj i niech Ci nie będzie go żal.
Skoro nie umiał byc wcześniej odpowiedzialny, to Ty musisz !!!
Ja sama co prawda odeszłam od męża, pomimo próśb i bałagania, ale teraz też
mojemu dziecku nic nie brakuje, dzięki tatusiowi, zobowiązał się do wielu rzczy
i ja z tego bez skrupułów korzystam, i ciągnę ile się da. I ciagle zwiększam
wymagania.
A też ma teraz drugą zonę i dziecko.

Nie znamy jej życia z czasów gdy miała romans. Nie wiemy nic o niej i jej mężu.
Nie wiemy nic o jej kochanku. Może to dziecko właśnie scaliło małżeństwo na
którym zależało Izie /nie wiemy czy jej mężowi wtedy też/. Nic nie wiemy poza
tym negatywnym, co o sobie napisała Iza. Ona nawet nie usprawiedliwia się, nie
opisuje swoich uczuć z tamtych czasów, nie pisze nic, co mogłoby ją wybielić.
To jest jej krzyż. Może jej mąz nie jest tej sytuacji mniej winien i może też
swój krzyż nosi i nie wyjawia.
Nie jestem zwolennikiem grzebania w cudzych sumieniach. Nie oceniam ludzi
szybko. Wiem, że za własne błędy płacą oni sami. Czy mamy prawo dorzucać kamień
obelgi do czyjejś nielekkiej duszy ?

Cierpienie
IV. Cierpienie.

Dzik:
Jerzy, dotykamy największej i najbardziej bolesnej
tajemnicy życia. Tajemnicy cierpienia i jego sensu.
Dla mnie bez wiary w zbawczą moc, cierpienie nie ma
sensu. Nie wierzę by Bóg stworzył coś bez sensu.

Jerzy:
Zmieniasz temat. Oczywiście, że cierpienie ma swój sens.
Zgadzam się.
Cierpienia Chrystusa miały swój sens - stał się naszym
współczującym arcykapłanem, zatem nie musimy szukać
współczucia u Marii czy świętych:

Dzik:
Dla mnie to ten sam temat.
To temat zbawczej mocy cierpienia.
Co do zbawczej mocy cierpienia Jezusa nie ma wątpliwości.
Wolą Ojca było by Jezus wypił ten kielich. Dla naszego
zbawienia.
Jaki jest jednak sens cierpienia zbawionych już przez
Jezusa ludzi.
Przepraszam za zbyt daleko idący sentymentalizm, ale
dlaczego małe dziecko, umierające na raka musi iść za
Jezusem na krzyż.
Dlaczego umiera w cierpieniu ?
Kara za grzech Adama i Ewy
?
Ono nawet o nich może nie słyszało.

Może jednak nasze cierpienie ma jakiś udział w zbawieniu
ludzkości. Może dopełnia "niedostatki udręk Chrystusa" ?

W przeciwieństwie do ciebie mam wątpliwości.
Ty wiesz jak jest i wiesz, że masz rację.
Zachowujesz się jak dogmatyk.

Żeby było śmieszniej zarzucasz KK, że zabrania
samodzielnego myślenia.
Wiesz, że jestem katolikiem. KK nie zabrania myśleć.
Pozwala błądzić.

W takim razie po co jest pieklo do ktorego wg twoich nauk ida katolicy? .

Gos´c´ portalu: Jerzy napisa?(a):

> Gos´c´ portalu: chello napisa?(a):
>
> > Nawet przed Soborem Watykanskim jako dziecko slyszalem
> > na lekcjach religii ze bycie katolikiem nie daje zbawienia tylko
> > postepowanie zgodne z sumieniem i przykazaniami.
> >
> Czyli musisz sie˛ sam zbawic´? Tak?
> To po co Jezus umiera? na krzyz˙u?
>
> Jerzy

Kataryna - kataryna napisała, że górnicy zawsze mieli
przechlapane z lewicą. czy za komuny też? Puknij się w głowkę
drogie dziecko. Kto mial specjalne sklepy? kto miał 14 i 14
pensje? Kto miał "krzyz chlebowy" po 15 latach pracy? Kto miał
mieszkania za darmo? Ucz się historii dziecko.

Gość portalu: jasio napisał(a):

> Kataryna - kataryna napisała, że górnicy zawsze mieli
> przechlapane z lewicą. czy za komuny też? Puknij się w głowkę
> drogie dziecko. Kto mial specjalne sklepy? kto miał 14 i 14
> pensje? Kto miał "krzyz chlebowy" po 15 latach pracy? Kto miał
> mieszkania za darmo? Ucz się historii dziecko.

Sam się puknij w co tam chcesz. Wczorajsza demonstracja skojarzyła mi się z
górnikami z Wujka. Tobie może kojarzyć się z czymś innym.

Wracam do tematu, czyli przedszkola
Szukam przedszkola, w którym na ścianie nie wisiałby krzyż i nie byłoby zajęć
z religii.
Z tego, co wiem, na fali katolicyzowania kraju przez ekipę AWS, wprowadzono w
przedszkolach zajęcia z religii. Chciałbym, aby nikt mi nie ogłupiał dziecka
od maleńkości.
Rodzice, jeśli jesteście zadowoleni z przedszkola, do którego chodzi wasze
dziecko i uważacie, że jest ono wolne światopoglądowo, odezwijcie się!!!
Najbardziej by mi zależało na przedszkolu, do którego chodzą dzieci różnych
wyznań i narodowości.

Aha, zapomniałam dodać: Wuja Mietka ogólnie nazywano Mieczykiem. A Babcia chyba
była urodzona w Panfiłowszczyźnie. W jej rodzinie było pięć córek: Gertruda
(wyszła zamąż, rodzina dalej mieszka na Białorusi, a ona zmarła w 1942 r. na
serce), Genowefa (została wywieziona do Kazachstanu, odnaleźliśmy ją w Karelii,
zmarła w latach 70-tych), Weronika (zmarła w niemowlęctwie), Maria (dwa razy
była zamężna. Pierwszy mąż - policjant, wraz z którym i małą córką została
wywieziona do Siemipałatyńska. Jego zabili w Katyniu lub Miednoje, a ona
powróciła, wyszła zamąż w Warszawie za P. Szumana i urodziła drugie dziecko.
Nie rozeznaję się, która córeczka była czyja, ale były dwie - Leokadia i Irena.
Obie nie żyją, zmarły, jak i Maria - na raka. Ale żyje Kamilla, córka Leokadii.
Mieszka, jak i ja - w Warszawie. Rodzina Ireny - stracilismy kontakt - mieszka
gdzieś na Wybrzeżu) i najmłodszą jest moja Babcia - Ania (mieszka na Białorusi,
bo nie chce opuścic grobu Dziadka). Siostra Dziadka Pawła Paczkowskiego także
była wywieziona do Kazachstanu. Przez Czerwony Krzyż odnaleźliśmy ją - mieszka
w Klewkach pod Olsztynem (nie ma nic wspólnego z wąglikiem i talibami ;-)).

Tyle mojego uzupełnienia na razie...

i2h2 - czy to rzeczywiscie ma byc ponad 160 basni Andersena? Cos ci wiadomo o
cenie i kto tlumaczyl? Buuu... niedawno na allegro ktos mi sprzatnal sprzed nosa
takie wydanie z lat 60-tych, ktore mialam jako dziecko - wydane w 1 tomie, grube
jak biblia. Bardzo tesknie za tym, zeby zanabyc takie cos, a nie 20 bajek na
krzyz...

nikkori napisała:

> i2h2 - czy to rzeczywiscie ma byc ponad 160 basni Andersena? Cos ci wiadomo o
> cenie i kto tlumaczyl? Buuu... niedawno na allegro ktos mi sprzatnal sprzed nos
> a
> takie wydanie z lat 60-tych, ktore mialam jako dziecko - wydane w 1 tomie, grub
> e
> jak biblia. Bardzo tesknie za tym, zeby zanabyc takie cos, a nie 20 bajek na
> krzyz...

Nikkori,a czy to było takie wydanie z ilustracjami czarno-białymi? Właśnie ktoś
mnie o takie stare wydanie pytał. Kto to ilustrował?

Iwona - to będą same wycinanki Andresena czy też trochę ilustracji jak z
obecnego wydania? Podobają mi się i też chciałabym je mieć. Nie wiesz czy baśnie
będą się powtarzać z baśniami z tego obecnego wydania?
Nie śpieszy mi się z tymi trzema tomami, bo podejrzewam, że cena może być
wyższa. Te dwadzieścia kilka w jednym tomie kosztuje 39 zł, co dopiero 160:)

Ja oprócz typowego używania frytownicy do smażenia ryb, warzyw w cieście,
skrzydełek kurczaka, odsmażam w niej pierogi są wtedy rewelacyjnie chrupiące.
Mrożonych wcześniej nie rozmrażam. Moje dziecko uwielbia "koziołki" -parówki
kroję w porzek na pół albo na trzy części jak długie i z obu stron nacinam na
krzyż /wzdłuż/ na jakiś centymetr, Wrzucam do frytownicy na 3-4 minuty i gotowe.

Alez kto powiedzial, ze to byl krzyz chrzescijanski?
Moze to zwykly krzyz dawidowy...

A swoja droga niech siedzi za takie swinstwa swintuszyca. Jescze jakies dziecko
to zobaczy...

Gdzies w Holandii inna cwaniara pseudoartystka profituje na obozie zaglady. Tez
Polka niestety.

-
Alez kto powiedzial, ze to byl krzyz chrzescijanski?
Moze to zwykly krzyz dawidowy...

A swoja droga niech siedzi za takie swinstwa swintuszyca. Jescze jakies dziecko
to zobaczy...

Gdzies w Holandii inna cwaniara pseudoartystka profituje na obozie zaglady. Tez
Polka niestety.

> Po pierwsze nie wiem co rozumiesz pod pojęciem katolicy, ludzi którzy
deklarują
>
> że są katolikami (prawie wszyscy Polacy), czy ludzie którzy są praktykujacymi
> katolikami a tych jest dużo mniej.

Myślałem o osobach, dla których krzyż jest ważnym symbolem religijnym.

Każdy może domagać sie sznowania symboli z
> którymi w jakiś sposób się utożsamia. Zabronione treści przekazywane są przez
> internet, telewizje, czasopisma nie koniecznie musi to być sztuka. Nie
rozumiem
>
> połączenia sztuka i zabronione treści bo jedno drugie wyklucza. Sztuka nie
może
>
> być profanum i profanum nie może być sztuką. Często prowokację w sztuce myli
> sie z profanacją. A ta pierwsza zazwyczaj czemuś służy.

Zgoda, ale szeroki dostęp do tego typu sztuki powinien być ograniczany. Tak jak
dziecko nie powinno oglądać filmu (forma sztuki) z np. szczegółowymi scenami
gwałtu bo tego nie zrozumie, tak osoba wierząca, pojmująca sztukę dosłownie i
wprost, odbierze "dzieło" Nieznalskiej jako porównanie Boga do członka.

Bardzo często niestety
> służy rozgłosowi nie samej sztuce. Nawet jeżeli artysta świadomie bulwersuje
to
>
> indywidualny odbiorca wcale nie musi tego tak odbierać, interpretacji może
być
> wiele. Podany przykład pedofili jest nadużyciem i przesadą. A faszyzm i bez
> sztuki jest propagowany. Dziwi mnie że tylko łączysz go ze sztuką.
>

Chodzi mi o to, aby pedofil organizując wystawę ze zdjęciami młodych chłopców
nie tłumaczył, że to zdjęcia artystyczne.

Pewnie notowania jego wzrosną, kiedy na pustym placu Piłsudskiego postawi krzyż
ku pamięci Jana Pawła II. To niewiele będzie kosztować, a pokaże, że Lech
Kaczyński Wielkim Polakiem jest. W wywiadzie dla Gazety Wyborczej Lech Kaczyński
zadeklarował, że po namaszczeniu go na Prezydenta RP przez wdzięczny naród
zajmie się po pierwsze wystawianiem rachunków
krzywd. Od Niemców, którzy zrujnowali Warszawę, od komuchów, od różowych
liberałów. Od korupcjonistów. To nic, że z powodu hasła walki z korupcją w
stolicy za władania Lecha Kaczyńskiego nie ma żadnej większej inwestycji. To
nic, że korupc! yjne centrum handlowe Złote Tarasy przekonało prezydenta
Kaczyńskiego, że jeśli zdejmie z nich znamię korupcji, to wszystko będzie w
porządku. Ot, powstanie kolejne centrum handlowe w centrum miasta, czego w
antykorupcyjnych europejskich stolicach nie ma. Ale być może ktoś musi zapłacić
za kosztowne prezydenckie spoty reklamowe, za Justynę Steczkowską deklarującą,
że urodzi dziecko dla PiS, dla sfory estradowców grających dziś dla państwa
Kaczyńskich. Takie to rodzi w każdym razie podejrzenia.Państwo Kaczyńscy
nauczyli się jak nikt od konkurencyjnej elity politycznej, że nie ważne jest,
jak się rządzi. Ważne, jak cię pokażą w mediach, jak zabełtasz w mózgach
elektoratu. Aby pokochał. Na dobre i na złe.

Pozdrawiam i proponuję sobie wszystko przemysleć.

Dzięki za odpowiedzi!
To przekrzyżowanie (nie wiem czy słusznie) kojarzy mi się ze sprawdzaniem, czy
dziecko może dotknąć łokciem do kolana przeciwnej nogi, tzn. "na krzyż"
(oczywiście przy pomocy i nie za wszelką cenę ) Niedawno jakaś kobieta
spotkana na spacerze (też z wózkiem) pytała, czy sprawdzałam tak dziecko. Ale
to by było do sprawdzania czy wszystko w porządku. Natomiast do mojej
koleżanki zaraz po urodzeniu córki (jakieś 7-8 lat temu) przychodziła
miejscowa "babka", żeby sprawdzić, czy dziecko nie jest "usunięte" - to pewnie
to samo co "przełamanie". Chodzi chyba o jakieś uszkodzenia porodowe.
Przynajmniej tak mi się wydaje.

Ja nie byłam na bilansie, bo również u mnie jakoś tego nie praktykują, ale
bywam z małym u naszej pani doktor co jakiś czas więc ma wgląd. Mały ma teraz
2,7, ale jako 2latek ważył 11,5kg (niejadek), 90cm (przy urodzeniu 57). Wagę i
wzrost sprawdź na siatce centylowej, ale nie sugeruj się nią tak bardzo. Mały
mówił i mówi b. dużo, ale u dzieci jest z tym różnie, Bartka rówieśnik mówił 5
słówek na krzyż, jest po bilansie i jest ok.Ostatnio rozgadał się
jak "szalony". Poza tym sama obserwujesz dziecko, jeśli coś Cię niepokoi, idź
do lekarza.
Nie można popadać w przesadę

Tak obok tematu
srebrna łyżeczka i złota moneta.
Dlaczego?
Srebrną łyżeczką dzidziuś powinnien zjeść swój pierwszy posiłek, by przez całe
życie nie zabrakło mu jedzenia, a złota moneta powinna być wrzucona do
pierwszej kąpieli, by dziecko zawsze żyło w dostatku
Dodatkowo jest jeszcze jeden przesąd, że na chrzciny nie powinno dawać się
maleństwu krzyżyka, bo to jak krzyż na drogę.

I powiem Wam, że robi się z tego całkiem miła tradycja Moja córka ma taką
łyżeczkę i monetę po mnie, a ja mam ją po swojej mamie, która otrzymała te
przedmiociki od swojej mamy, babci znów dała te rzeczy jej mama.
Ale to jak ktoś jest sentymentalny

A ja myśle, ze rodzice chcą po prostu, zeby ich dziecko było chrześcijaninem, a
nie katolikiem. Katolicyzm zaprzecza praktycznie istocie chrześcijaństwa, bo o
ile kojarzę Jezus nigdzie nie powiedział - idzcie, nauczajcie i chrzcijcie
tylko dzieci małzeńskie w moje imie, ale "bekartów" nei chrzcijcie i nei
chrzcijcie dzieci ludzi, którzy sie kochają, ale nie maja papierka na slub w
kościele katolickim, bo moja wiara polega na papierku. Powiedzial - idzcie ,
nauczajcie i chrzcijcie narody w moje imię. Zatem tych, którzy chcą wierzyć.
Nie powiedział też , kobieto zyjesz w gzrechu , bo stosujesz środki
antykoncepcyjne, albo - jak rozwiedziesz sie z mezem, to nei masz prawa do
sakramentów, bo moja wiara jest tylko dla męzatek, nawet jak maja codzinny
łomot, to powinny nieść krzyż .

To wszystko powiedzieli ludzie , bardzo ładnie kiedyś ustalajac porządek -
porządne dzieci małzeńskie i bękarty pozamałzenskie. Nie weim, co ma wiara w
Boga do małzeństwa - wynika z tego , ze mozez być ostanim gnojem i ochrzcić
dziecko, bo masz papier i możesz być złotym człoweikiem, a nie ochrzcisz, bo
nei masz papieru. Bezsens i nonsens.

Ja w kazym razie nei mam najmniejszej ochoty meić do czynienia z KK. To tyle. A
dziecko, samo zdecyduje czy chce chrztu.

popieram cię koleżanko. Ja poszłam zobaczyć co sie tam dzieje w niedzielę. Byłam
przerażona. Zadziwiły mnie zachowania niektórych mamuś, które z pełnym uśmiechem
na twarzy pozwalały biegać po lodowisku swoim małym pociechom, bez jakiejkolwiek
opieki i bez łyżew. LUDZIE gdzie wasz rozum. jak mozna puscić 5 letnie dziecko,
aby biegało sobie po środku lodowiska, na którym zaznaczę było więcej amatorów
niż łyżwiaży. Ale cóż, nie każy jest oświecony i potrafi przewidzieć co grozi
takiemu maleństwu w zderzeniu z ostrzem łyżwy. Do prawdziwego lodowiska jeszcze
nam daleko. mam tylko nadzieję, ze basen oddadzą w normalnym stanie wykończeniowym.
A czy widzieliscie ten krzyż który jest bardziej oświetlony niż lodowisko,
absolutnie nie mam nic przeciwko temu, ale z taką pompą jest to wszystko
zrobione, że aż głowa boli.

Ja też mam w domu małego alergika. Mój synek ma uczulenie na ryż.
Bardzo długo jadłam ryż nie zdając sobie sprawy że właśnie on może
uczulać a odstawiałam inne produkty, które wydawały mi się
alergizujące. Zwróc też uwagę na wędliny bo do wszystkich
paczkowanych i nie tylko dodawana jest mączka sojowa do zagęszczenia
a to też uczula. Jakby to nie pomogło to zamień kurczaka na indyka
jest bardziej delikatny, ale to już na samym końcu jakby nic nie
pomagało. Alergeny w mleku matki utrzymują się podobno do 4 dni.
Objawy u dziecka mogą utrzymywać się do 4 tygodni ale z
doświadczenia wiem, że po tygodniu przestrzegania diety objawy
alergii widocznie ustępują. Twój pokarm napewno nie jest ubogi, ja
jadłam 3 produkty na krzyż a mam 9 miesięczne zdrowe dziecko, które
dzięki przestrzeganiu diety wychodzi bardzo szybko z alergii, jego
jelita są bardziej dojrzałe co sprawia że są bardziej szczele bo nie
są ppodrażniane przez alergeny. Moje dziecko jest pod opieką
alergologa ze szpitala na Działdowskiej w Warszawie jeżeli chcesz to
dam ci namiar, dzięki niemu przetrwałam najgorsze miesiące walki z
alergią a teraz powoli wychodzimy na prsotą.

odwal sie od holdysa!
strasznie mnie wnerwia, jak jakis idiota pisze, ze jakis ktos (np. holdys) o
cos walczy dla slawy. mozesz nie lubic holdysa ale nie kaz mu nic nie robic
tylko dlatego, bo sam nic nie robisz w tej sprawie!!! jakie masz dowody na to,
zr robi to dla slawy? czytalem jakis czas temu ze holdys popdisywal protesty
przeciwko cenzurze w latach 70-tych jako malolat - wtedy tez to robil dla
przypomnienia? starsi mi opowiadali ze holdys robil to zawsze i ze za walke o
wolnosc slowa zakazali perfectowi grac w 1983 a byl to najslawniejszy wowczas
zespol w polsce. to tez to robil wtedy dla slawy? i kiedy na stadionie x-lecia
dla kilkudziesieciu tysiecy widzow powiedzial (bylem jako dziecko i slyszalem),
ze polakom nikt nigdy ust zatka - to tez to robil dla kariery,choc perfect
wlasnie przestawal grac na wiele lat?
zstanow sie co robisz piszac te idiotyzmy. okazujesz pogarde wszystkim ludziom
ktorzy cos zrobili dla polski piszac rozne protesty. ludzie ktorzy podpisywali
protesty przeciwko zmianmom w kosntytucji za komuny ktora polske czynila
republika sowiecka - to tez robili to dla reklamy? tam byl wajda, mlynarski,
weiss, wilkomirska i mnostwo pisarzy... moze im tez byla portrzebna reklama?
i matce teresie? kotanskiemu? ochojskiej?
napisz tu co sam zrobiles dla innych a nie dyskredytuj innych ludzi!!!

a co do samej nieznalskiej to byc moze i byla to prowokacja ale nie wystawiona
w kosciele wiec lepiej ja zostawic w spokoju, bo inaczej dojdziemy do paranoi.
bo krzyz katolicki sam w sobie obraza muzulmanow i zydow, a wtedy juz nikt nie
wyjdzie z sadu.

Podsumowując:
Stolarz Dżepetto dostał od Majstra Wisienki kawał drewna z sękiem.
Doszło do nieporozumienia, bowiem Dżepettcie (Dżepettowi?) zdało się, że
Majster Wisienka nazwał do "mamałygą" (z uwagi na jego blond perukę).
Winny był klocek drewna który śmiał się i płakał jak dziecko.
Dżepetto postanawia wystrugać z klocka pajaca z którym będzie wędrował po
świecie aby zarobić na starość na kawałek chleba.

Dżepetto wystrugał więc kukłe i nazwał Ją Pinokio, a z wystającego sęku
zrobił ...nos Pinokia.

I miał z nim potem krzyż Pański...

Myślę, że gdyby Dżepetto wykorzystał ów sęk nieco inaczej, bajka potoczyłaby
się zgoła odmiennie. Naprawde tak myślę, mając w pamięci cudowne właściwości
tego Pinokiowego nosa.
~~
ox

Kładziesz dziecko na brzuszku, na piłce lub jakimś wałku, tak aby miało
bioderka uniesione do góry i wtedy dziecko stara się odpychać symetrycznie
nóżkami i przemieszczać (uwaga dłonie muszą mieć wyprostowane paluszki, żadnych
piąstek). Jak dziecko się nie chce przemieszczać, to przynajmniej niech
poklęczy w tej pozycji przez chwilę (kolanka szeroko na boki, stopy złączone).
Drugie ćwiczenie to "taczka": trzymasz malucha w okolicy bioderek i maluch
chodzi na samych rękach (bioderka na tej samej wysokości, co kręgosłup).
Następne ćwiczenia to łapanie równowagi: z pozycji leżenia na plecach, chwytasz
dziecko za jedną rączkę do siadu, powinno wtedy podeprzeć się drugą rączką,
chwytasz za ręce na krzyż czyli twoja prawa i dziecka prawa ręka i na odwrót.
Kolejne ćwiczenie: dziecko siedzi, a ty próbujesz go przewrócić na bok, wtedy
dziecko powinno zachować równowagę podpierając się drugą ręką. Kolejne
ćwiczenie, to pełzanie skrętne, za zabawką (w kółko). Na ostatek stawiasz
malucha na podłodze, na bosaka, z szeroko rozstawionymi stopami, tak aby
przylegały całe stopy do podłogi, przytrzymujesz oczywiście malca w pasie. To
ostatnie ćwiczenie zapobiega, aby dziecko zaczynając chodzić nie stawało na
palcach. Uwaga: najlepiej ćwiczyć wtedy kiedy dziecko jest wypoczęte, przez
kilka minut, ok 3 razy dziennie, najlepiej aby maluch był tylko w pampersie.
Kiedy dziecko zaczyna płakać, lub się niecierpliwi trzeba przerwać ćwiczenia,
to ma być zabawa i nie może się zniechęcić. Powodzenia!

Olu teraz ja i moja sprawdzona metoda:
jak masz hiper biber wielkiego dola (nie mylic z depresja) i chce Ci sie wyc
tak jak mi teraz w tej chwili, wez kartke paieru i dlugopis (w zastepstwie moze
byc klawiatura) i napiosz sobie z iloma ludzmi na swiecie nie zamienilabys sie
na problem. Ja na przykład nie zamieniłabym się
z nikim, kto:
- urodzil martwe dziecko
- ktoremu dziecko zmarlo jak mialo kilka, kilkanascie lat
- ktoremu zginal mlodo maz w wypadkku lub z powodu choroby
- ktoremu urodzilo sie dziecko z porazeniem mozgowym, zespolem downa, innymi
ciezkimi chorobami
- ktorego dziecko mialo wypadek i teraz jest niewidowe, na wozku itp..
......tyle tych przypadkow gorszych niz nasze nieszczescia, a kazde
indywidualne i kogos wlasne o ktorym inni zielonego pojecia nie maja...
to glupie moze pocieszac sie cudzym nieszczesciem, ale u mnie to akurat dziala,
a jeszcze lepiej dziala fakt, ze kogos moge pocieszyc (nie wiem czy to dziala )
w kazdym razie, moze kazdy ma jakis krzyz w swoim zyciu do udzwigniecia i to
jest wlasnie ten nasz...nie mailysmy wyboru...glupio sie czuje to fakt, ta
bersilnosc, to poczucie niepelnosprawnosci...
jestem optymistka a tak czesto placze. pociesza mnie tylko fakt, ze wszystko co
mnie z zyciu zlego spotkalo mial swoj dobry final, czulam sie dojarzalsza, cos
w sobie odkrylam, czegos sie dowiedziala. Zycie trwa za krotko bysmy je
przebimbaly na wizytach u lekarzy i plakaniu w poduche...moze gdzies na swiecie
jakies dziecko placze, bo nikt go nie kocha?

Proszę o poradę!!! Pilne!
Dziewczyny! Proszę o pomoc, poradę! Nie wiem co mam już myśleć!?! Od roku
staramy się z mężem mieć dziecko. Jak na razie...nic. Lekarz rok temu, jak
poszłam do niego po raz pierwszy powiedział, że trzeba czekać rok, czyli do
września b.r. a potem ewentualnie badania. Z miesiąca na miesiąc czekałam...i
czekałam. Jak dostawałam okres był płacz, smutek, rozczarowanie. Nigdy nie
przypuszczałam, że mogą być jakieś problemy.( No, może trochę
przesadzam,....mam dopiero 22 lata...ale zawsze myśli się i o najgorszym.).
Okres mam bardzo regularnie, jak w zegarku (27-28 d)..
Ale........przedostatni miałam 21 sierpnia. W tym miesiącu - 18 września (Po
29 dniach trochę później) dostałam ostatniego okresu, ale był on zupełnie
inny niż zwykle (normalnie mocne bóle brzucha, krzyża, piersi bardzo obity).
Nie bolał mnie brzuch ani krzyż, krwawienie (brązowa krew)pojawiło się w
pierwszym dniu, w drugim już nic, od 3 do 7 dnia pojawiały się znikome
ilości. W 3d.c.zacza mnie boleć dół brzucha, było mi niedobrze. W 5d.c.
zrobiłam HCG i wyszło ujemne. Nie wiem ale teraz (9.d.c.) boli mnie brzuch i
piersi. Czy test HCG może nie wykryć ciąży? Proszę przeanalizujcie to co
napisałam. Bardzo czekam na jakiekolwiek informacje.
Aha! Jeżeli nie jestem w ciąży to już mamy się zacząć badać? Właśnie dzisiaj
wybieram się do mojego gin. Nie wiem czy jeszcze czekać.....
Proszę napiszcie.
Dziękuję! Czekam na odpowiedzi....

To pisałam wcześniej....

Dziewczyny! Proszę o pomoc, poradę! Nie wiem co mam już myśleć!?! Od roku
staramy się z mężem mieć dziecko. Jak na razie...nic. Lekarz rok temu, jak
poszłam do niego po raz pierwszy powiedział, że trzeba czekać rok, czyli do
września b.r. a potem ewentualnie badania. Z miesiąca na miesiąc czekałam...i
czekałam. Jak dostawałam okres był płacz, smutek, rozczarowanie. Nigdy nie
przypuszczałam, że mogą być jakieś problemy.( No, może trochę
przesadzam,....mam dopiero 22 lata...ale zawsze myśli się i o najgorszym.).
Okres mam bardzo regularnie, jak w zegarku (27-28 d)..
Ale........przedostatni miałam 21 sierpnia. W tym miesiącu - 18 września (Po
29 dniach trochę później) dostałam ostatniego okresu, ale był on zupełnie
inny niż zwykle (normalnie mocne bóle brzucha, krzyża, piersi bardzo obity).
Nie bolał mnie brzuch ani krzyż, krwawienie (brązowa krew)pojawiło się w
pierwszym dniu, w drugim już nic, od 3 do 7 dnia pojawiały się znikome
ilości. W 3d.c.zacza mnie boleć dół brzucha, było mi niedobrze. W 5d.c.
zrobiłam HCG i wyszło ujemne. Nie wiem ale teraz (9.d.c.) boli mnie brzuch i
piersi. Czy test HCG może nie wykryć ciąży? Proszę przeanalizujcie to co
napisałam. Bardzo czekam na jakiekolwiek informacje.
Aha! Jeżeli nie jestem w ciąży to już mamy się zacząć badać? Właśnie dzisiaj
wybieram się do mojego gin. Nie wiem czy jeszcze czekać.....
Proszę napiszcie.
Dziękuję! Czekam na odpowiedzi....

Szkoda mi Ciebie. Tak bardzo się cieszyliście. Nie wiem, czy pocieszą Cię moje
słowa, ale widzisz każdy dźwiga swój krzyż. Jedna z nas nie może zajść w
ciążę, druga nie może donosić.....ale ja już na pewno nie chciałabym być na
miejscu tej, co urodziła dziecko i trzymała je w ramionach martwe...bo wierz,
że i takie są przypadki. Inny krzyż od nas ma np. koleżanka z forum Kasialu,
której umarła mama. Co w takich sytuacjach robić? Po każdej nocy z wiarą i
nadzieją wypatrywać dnia jutrzejszego. Przecież nie ma nikogo na świecie, komu
spełniłyby się wszystkie marzenia. Zawsze coś musi nie wyjść. Tak już jest.
Ale powinniśmy doceniać to co jest nam dane, ja nie mogę mieć zajść w
upragnioną ciążę,ale mam wspaniałego męża, z którym jestem szczęśliwa. A moja
znajoma ma np. dziecko, a nie ma męża i pragnie mieć kogoś takiego przy sobie,
jak ja mam, w trudach życia. I tak obie sobie zadrościmy.
Tak więc pomyśl o tym, kogo cudownego masz obok siebie, dostrzeż te rzeczy, a
zrobi Ci się radośniej. Pozdrawiam.

Zmuszać na sile czy nie?
Do tej pory logopeda kazała mi jak najwiecej ćwiczyć z córką
(opóźniony rozwój mowy, ma 2 latka i 8 m-cy, umie zaledwie kilka
słów na krzyż), zmuszać do mówienia itp.
Ostatnio spotkałam się z opinią innego logopedy, zeby nie zmuszać.
Dużo czytać, opowiadać, sugerować, podstępem próbować zainicjować
mówienie, ale nie zmuszać. Nie siadać i nie "wałkować" kilku wyrazów
przez np. 15 min, bo dziecko sie jeszcze bardziej zrazi.
Co Wy na to?
Jak jest u Was?

jak się ma szkodliwość leżaczka do noszenia na ręk
Na podstawie lektury różnych artykułów utarło się we mnie przekonanie, że
leżaczki czy foteliki samochodowe dla maluchów (mój szkrab ma 2 miesiące) nie
są dobre, gdyż dziecko leży w nich w wygiętej pozycji i szkodzi to albo na
kręgosłup albo na kręgi szyjne?
Ale przecież większość z nas dużą część dnia nosi dzieciaczki na rękach w
różnych "dozwolonych" pozycjach i tam dzieciaczki również nie leżą płasko.
Oczywiście wiem, że najlepsza pozycja pozioma na twardym materacyku w
łóżeczku, ale przecież tam dziecko nie może spędzić całego dnia. Mój szkrab
uwielbie podróżować i zwiedzać pokoje i przebywać tam gdzie mama a najwięcej
na rękach. No a mamie ręce już odpadają i krzyż boli.
Czy można choć trochę w tym wieku maleństwa korzystać z leżaczków? W takich
sytuacjach, gdy naprawdę to "konieczne" np gotowanie obiadku w kuchni,
wstawianie prania itp. Zamiast trzymać dziecko na rękach wolałabym czasami
przenosić tylko leżaczek....
Dodam, że mimo starań mój Mateusz nie zajmie się sam sobą dłużej niż 10 min.
Dlatego umieszczenie leżaczka np w bezpiecznym miejscu w kuchni i gruchanie
do dziecka w leżaczku bardzo by mi ułatwiło codzienne życie z takim maluchem.

Żal po stracie dziecka

Dziecko
W łonie matki bezpiecznie czuje się,
Ona dba o siebie, szczęśliwa z nim jest
Maja dalekie plany i nagle wkrada się żal
Bo dziecko w łonie umiera, niech by to trafił szlak.

Patrzę na niego w Ogrójcu jak ręce złożone ma
I modlę się z nim razem, dlaczego wiarę zabrał nam.
Tak długo czekaliśmy, minęło kilka lat
On dał nam cichą nadzieję, miłością połączył nas

Dlaczego dał dla niej cierpienie, czy nie żal mu jej łez?
Ból silny ją ogarnia i wiara upada też
On mu zawierzyła i wierzy nadal mu
A Ja ma żal wielki do niego, szkoda mi na to słów.

Bardzo Ją Kocham i wierzę, szczęśliwa będzie też
Tylko pomóż dla niej, w opiekę swoją weź
Nie pozwól jej wątpić w siebie, daj siłę i wiarę jej daj
Ona Tobie tak ufa a mi już wiary brak

Proszę Cię tylko o jedno, Panie Boże mój
Dbaj o moją żonę ja w zamian poniosę Krzyż Twój
Zrobię wszystko dla niej, by szczęścia zażyła smak
Niech to będzie od dzisiaj nie oficjalny nasz pakt.

solniczki z Wieliczki na ebay
kazdemu kto ma pieniadze i nie 10 razy wiecej a 1000 razy wiecej bo duzy kraj i
olbrzymie mozliwosci.

Jezeli chodzi o wygranie loterii to nie boj zaby panno, bo od tego do wizy czy
do GC to dlyga droga i moze nawet niemozliwa do ukonczenia.

Popatrz na wady wyjazdu z Polski: juz nigdy sie nikomu nie odszczekniesz bo nie
bedziesz umiala. Dziecko cie przeklnie po cos mnie tu przywiozla, bedzie mialo
nerwice i bedzie tylo, ty zreszta tez, jak tu nie tyc.

Co do posady derektora we wlasnej firemce to smiem skorygowac ze jest pelno
prac po np 50,000, do 100,000 a nawet powyzej ale nieco juz mniej a taki dochod
zeby zarobic we wlasnej firmie to trzeba sie nakierowcowac i to wiele, a
cytujac pania takietamJEDEN to jak rok ma 54 tygodnie a zarabia sie $1000 na
tydzien, to alleluja, wychodzi okraglutkie 54,000 na rok, czyli lepiej
pierdziec w krzeslo w jakiejs zakazanej firmie bez okien i na betonie niz
oddychac olowiem na drodze do LA a po drodze dac sobie zlamac krzyz podnoszac
np klimatyzator ktory mieal czelnosc wazyc 1000 funtow a trzech innych co go
mialo trzymac, odskoczylo duzo wczesniej niz my. Tak, taki zlamany krzyz gdzies
tak w Oregonie po drodze do NY to niewesola sprawa bo juz nigdy za kolko nie
wsiadziemy ani nam i nie dadza bo prawa noga cierpnieje jak na zlosc nawet.
krotko mowiac wiej poki czas i jeszczmasz tego meza.

A ja sobie mysle jak to sie stalo i czy sie dobrze stalo ( pytam serio) , ze
moje dzieci wiedza kto to jest Kloss i Czterej Pancerni i Mlynarski i
Kaczmarski. Wcale nic nie robilam w tym kierunku , samo wyszlo.
Znam dzieci gdzie oboje Rodzice sa Polakami a dziecko umie trzy slowa na krzyz
po polsku.
Znam rodziny mieszane gdzie druga polowa nauczyla sie znakomicie po polsku i
zmusza cala familie do podrozy do PL i kontynuowania polskich obrzedow i
zwyczajow.
Aløe tez rodziny mieszane gdzie wprawdzie druga polowa nie mowi po polsku, ale
chetnie poznaje obyczaje i tradycje kraju polskich przodkow.
Ja sie czasem czuje winna ( jest mi to tez zarzucane ) ze moje norwesko -
niemiecko - francuskie dzieci zyja jedna noga w PL
w ktorej sie ani nie nie urodzily
ani nie nie wychowaly
ale cale cytaty z polskich filmow , literatury, piosenek znaja
Kran.

alez Basiu!
ona grzecznieje z kazdym dniem coraz bardziej!:)
popatrz tylko sama... teraz na moje 1000000000000 haslo o kapieli i pojsciu
spac... dziecko odstawia taniec brzucha... i udaje lekko zmalpiale (tylko ona
potrafi tak cudnie udawac szympansa!);))))))
oooooo i wslizg do lazienki...... fajnie.... no to spodnie jutro juz nie pojda
do przedszkola... ale podloga wypolerowana;))))

ja jestem niereformowalna... ale "urocza" jak mowi moj szef;))) tzn.
doprowadzam ludzi do furii... ale nie maja sumienia mi tego prosto w oczy
powiedziec;))))

a Jedyny... kochana... to jest ORYGINAL... musisz go poznac! drugiego takiego
dziwaka nie znajdziesz na swiecie;)))

tak czy siak... tylko nasi rodzice nas chca;( a raczej nie bardzo... ale juz
sie przyzwyczaili do mysli, ze nikt poza nimi sie nie pojawi... wiec niosa ten
krzyz...;))))))))

ale ja sie wystawiam do adopcji...
na allegro nie chcieli;(
wiec DARMO!:)))))))))))

a.

mama1dawidka napisała:
> czy jak rodziłyscie tu w de mialyscie prawo do znieczulenia
tak znieczulenie jest dostepne

jak to wyglada słyszałam równiez ze nalezy sie zarejstrowac
nie jest to konieczne, ale warto poogladac porodöwki

> cesarkach czy idzie na zyczenie
idzie

ja pracowałam 2 miesiace i to na 400e cyz o porodzie bede mogła otrzymywac tzw
elterngeld?

zeby otrzymywac elterngeld trzeba przepracowac rok na pelnym etacie

> napiszcie mi jeszcze jak to jest z tymi 500e z czerwonegokrzyza

czerwony krzyz nie rozdaje pieniedzy na dziecko cos ci sie pomieszalo

> na jaka pomoc moge liczyc prosze o odpowiedź pozdrawiam was
> serdeczni

na pomoc meza i rodziny
podobno zawsze

I JA MUSZĘ DOŁĄCZYĆ.........:(
Witam,wcześniej nigdy tu nie zaglądałam,bo myślałam że takie coś nie może
mnie spotkać.Zawsze chciałam mieć dziecko,tylko mój mężczyzna nie był na to
gotowy.Ale niedawno powiedział że chce,byłam szczęśliwa.Zaczęliśmy starania.6
dni spóźniała mi się @,w tym czasie zrobiłam 3 testy,ostatni wyszedł
pozytywny,tylko bardzo bolał mnie brzuch.Myślałam że to normalne,czytałam na
forum że tak.Cieszyłam się jeden dzień!!!!!!Na drugi dzień zaczęłam
krwawić,niwzwłocznie pojechałam do lekarza,ten wysłał mnie do szpitala,mówiąc
że to może być ciąża pozamaciczna!!!Nie muszę mówić co czułam.Na USG nie było
nic widać,Beta HCG wyszło zerowe,straciłam moją fasolkę,prawdopodobnie już
przed testem .Wyłam strasznie,na USG wyszło że mam policystyczny jajnik,a
ja niewiem co to oznacza.W dodatku kazali czekać 1,5 roku na następną
fasolkę!!!!Nie czyścili mnie,bo prosiłam żeby tego nie robili.Dali antybiotyk
i tyle.CHCĘ MIEĆ DZIECKO!!!!!!!!Dziś ide do swojego lekarza,może On mi coś
więcej powie.Czuję się strasznie,minęły już 2 tyg od tego momentu,rano boli
mnie krzyż po lewej stronie(po stronie tego chorego jajnika)Boję się......

W środku pięć osób na krzyż, naćpany pseudowłaściciel snujący sie bez celu po
restauracji, do tego jego blond tleniona "żona" i małe dziecko bawiące sie do
późnych godzin nocnych... Pijany kelner, który trzy(!!!) razy przyjmuje
zamówienie, a na koniec przynosi coś innego, nieświeże mięso, błędy w karcie
dań i mnóstwo innych "przyjemności", że o szemranym towarzystwie pojawiającym
się raz po raz nie wspomnę.:(

uciążliwy sąsiad
Wlaśnie wprowadzilam się do nowego mieszkania. Jestem w 3 mies ciązy i mam
roczne dziecko. Nie muszę pisać że spalabym 24h i jak tylko Zuza zasypia w
ciągu dnia chcę odpocząć. No i mam problem. Za ścianą sypialni mieszka
studentka (jej mieszkanie) która ma pianio...i ciągle gra i śpiewa. Niestety
już od miesiąca ćwiczy 2 frazy na krzyż i z tego wnioskuję że nie umie grać
albo dopiero zaczyna. Muzykę slychać wcalym domu średno 4-6 godzin dziennie
(wkólko to samo)
Czy mogę coś zrobić w tej sprawie...Ratunku
kasia

spróbuj kupić kółko gumowe z "nogawkami". Albo takie jak my sobie sprawiliśmy.
Dwa połączone, jedno ma się rozumieć mniejsze, a w środku materiałowy krzyż i
tam dziecko trzyma nóżki. Jest to o tyle lepsze rozwiązanie od zwykłego "czegoś
z nogawkami", że sie nie gibnie !!! A zreszta sama zobacz
www.komorowski.neostrada.pl/zdjecia/wakacje%202004/03.jpg

witam,
Na ten watek trafilam poraz pierwszy.
Jestem mama Mikolaja z 23.07.2003r.
Nie mam za wiele kolezanek w wieku Mikolaja wiec chcialabym dowiedziec sie jak
inne dzieci z jego miesiaca, oczywiscie wiem, ze jakiekolwiek porownania nie
maja sensu i podchodze do tego z wielkim dystansem, jak kazda mama uwazam tez,
ze moje dziecko jest naj pod kazdym wzgledem ))))))
Ale dowiedziec sie jak rozwijaja sie inne dzieciaki tez jest wazne, wiec do
rzeczy.
Mikolaj jest bardzo radosnym dzieckiem do kazdego sie usmiechnie, kazdemu da
czesc, ale tez prawie kazde mlodsze (i nie tylko)dziecko dostanie od niego po
glowie(mam nadzieje ze szybko mu to przejdzie). Jest juz bardzo "kumaty" i
bardzo cwany, wie od kogo i co potrafi wymusic ))
Ostanio tez bardzo rozwinal sie intelektualnie, rozpoznaje juz prawie wszystkie
zwierzatka w ksiazeczkach, rozpozna kwadrat, kolo, trojkat, umie pokazac ile to
jest piec, i powiedziec"trzy"(skrzywienie zawodowe jestem matematykiem ))
A i najwazniejsze potrafi ukochac i dac buzi czym rozbraja babcie i dziadka (a
to juz od jakiegos czasu).
Zarlok z niego ogromny, budzi sie na mleczko dwa razy w nocy, choc na wadze
jakos tego nie widac (niewiele ponad 11kg), a tak poza tym to jest alergikiem i
je cztary rzeczy na krzyz
Pewnie dlugo bym tak mogla, ale zdaje sie, ze zanudzam
pozdrawiam wszystkich
Magda

Przełamane dziecko?
Moja kuzynka urodziła o czasie dziecko. Wg mnie mały ma dużą
asymetrię. Wciąż patrzy tylko w jedną stronę, główka jest już z
jednej strony płaska. Była z małym u lekarza (mała wioska) i tam
usłyszała, że dziecko jest przełamane (?) Co to za termin? Jak dla
mnie mało medyczny. Musi teraz z małym ćwiczyć. Dotykać rączkami na
krzyż nóżek. O innej rehabilitacji nie chce słyszeć. Kuzynka mówi,
że przełamania się nie ćwiczy inaczej??? Wiecie coś na ten temat?

dziecko zasypia na rekach, jak inaczej?
prosze o rady
czy sie da? no pewnie da...
ale jak sie do tego sensownie zabrac?
mala ma 7,5 i juz troche mnie wykancza (krzyz...)

wiem, ze niektore zasypialy od razu ladnie, niektore jeszcze starsze na rekach
ale moze cos moge w tym kierunku zrobic, by oszczedzic kregoslup

Czy z 6 latkiem wyjde pod sam krzyz na Giewoncie ?
Mam zamiar w tym roku zwiedzic troche polskie gory bo wstyd sie przyznac
zjezdzilem swiat a nie znam polskich gor
Gdzie mozna wyjsc z 6 latkiem ? a gdzie sie wybrac z 6 latkiem i 3 latka :)

1)Czy na Giewont wyjde z 6 latkiem chodzi mi o koncowke podejscia (sam kiedys
tam bylem ale nie zwracalem wtedy uwagi czy wyjdzie tam dziecko :)
2) Dolina 5 stawow tam mnie jeszcze nie bylo czy dojde tam z dziecmi w takim
wieku ?

Dzieki za rady i ewentualne propozycje tras

Plecaczek na krzyż
Jak zawiązać w pojedynke, bez pomocy drugiej osoby?

Dziecko siedzace, ale nie wychodzi mi to wciągnięcie dziecka na plecy kiedy
siedzimy, młody opada mi na boki. Inaczej niz na siedząco nie próbowałam, tzn
nie umiem go tak zarzucic na stojąco na plecy, bo za ciężki, nie zamachnę się
(chyba).

Macie jakies sposoby?

A, mam instrukcje od hoppa, ale ona mnie przerasta, za szczegółowa jakaś.

Nic dodać nic ująć. Dodam tylko takie spostrzeżenie. Prości katolicy boją się,
że im się dziecko hetero "zarazi gejostwem", a wydawałoby się światli ateiści
boją się "zarażenia katolicyzmem" ich dzieci przez ten wiszący krzyż. Tak to
zrozumiałem, bo jakie moga być inne powody :))

A co do kształtu krzyża, to mas rację, proste jest zawsze najlepsze.
Zrezygnowalbym też z figurki Pana Jezusa, nie każdy musi patrzyć na tą Biblię
przez pryzmat cierpienia, bólu, ofiary, bestialstwa... Przypominam, że w
razultacie ta historia zakończyła się dobrze, główny bohater jednak żyje i ma
się świetnie. Kontrowersyjna jest ogólnie sprawa pokazywania martwego Jezusa na
krzyżu kilkulatkowi. Takie obrazy mogą się wryć głęboko w podświadomość, mózgi
dzieci są jak gąbka.

oddam dziecko
codziennie o 6 rano tak do godziny 14 abym spokojnie sie mogła
wyspać
a potem wypić kawe i ogarnąć dom
a jak sie stęsknię to odbiore ,i jak zacznę podejrzewać że dzieje mu
sie krzywda beze mnie

a starszą to bym chętnie ulokowała w biednej rodzinie co to tylko
placki ziemniaczane z naleśnikami na zmiane ,bo rodziców to stać
tylko na mleko, mąkę i ziemniaki
może by przestała marudzić przy stole

a zabawke mają dzieci jedną na krzyż i trzeba sie dzielić i czekać
na swoją kolej
a nie wołać o 27 lalke czy karete dla Arielki bo przecież taka piękna

dobra ponarzekałam
a tak w ogóle to mam fajne dzieciaki tylko
marzy mi sie krótki urlop od obowiązków domowych

dziecko a wystroj wnetrz :)
Wiadomo, jak pojawia sie dziecko zaczynamy przystosowywac mieszkanie do
raczkujacego a potem juz chodzacego dzieciecia. Zabezpieczenia na szafki,
ochronka (czy jak to sie nazywa) na kuchenke, blokady do szuflad itd. ,itp.

Oczywiscie, pewna Lucerka lubi bardzo utrudniac sobie zycie i nie zakupila nic
z tych rzeczy poza takimi plastikowymi wkladkami do kontaktow. przez pare
ladnych miesiecy synek dowiadywal sie gdzie wolno zagladac a gdzie jest to
niewskazane. I poskutkowalo.

Mieszkanie mam urzadzone minimalistycznie i przejrzyscie, doslownie dwie szafy
i trzy male regaly na krzyz. Wnetrze surowe jasne, panele podlogowe, w kuchni
biale plytki. Jedyne z czym zaszalalam to kolorowe materialowe chodniczki z IKEI.

Polozylam je na podloge (panele) i zaczelo sie. Syn albo na nich surfuje albo
nie wyrabia na zakrecie i sie wywraca. Na moich slicznych chodniczkach
Po raz pierwszy poszlam na kompromis, zwinelam je i wsadzilam do szafy.

Teraz zostalam na kilka dzi sama i wpadlam na pomysl, ze moze jednak mozna te
chodniczki jakos do tych paneli...przykleic????

One sa materialowe i miekkie. Jest moze jakas tasma klejaca wlasnie na takie
chodniczki?

co to jest xxx?
co ma moje zapamietanie nazwy do sprawy- nic. "Sloneczna
Polana" to dobra nazwa? o czym ty piszesz? moje dziecinstwo to
byla bajka. chcialbym zeby kazde dziecko takie mialo, ale
niestety moja bajka nie ma nic wspolnego z byciem przykutym do
lozka dla bezpieczenstwa. zamiast "leczenia" objawowego
bylo "leczenie" przyczynowe. duzo bardziej pracochlonne, ale
skuteczniejsze na dluzsza mete. to z kolei wymaga dedykacji i
pasji, a nie jednorocznego wolontariatu, po ktorym sie uwaza ze
swoj krzyz sie przenioslo i wszystko jest w porzadku i bozia
tez kocha.
xxx przejrzyj na oczy.

Gość portalu: xxx napisał(a):

> do jinxa
>
> "odpowiadam bylem- Wesola Polana na ul.Sowinskiego."
> jezeli byles i widziałeś to dobrze chociaż zapamiętaj nazwę
miejsca
> zamieszkania wielu dzieciaków, to przecież ich dom
intelektualisto. dla twojej
> wiadomości "Słoneczna Polana" to dobra nazwa.
> " ty pewnie byles/as i sam przykuwales dziecko do lozka,
moze tez
> walnales/as rozga od czasu do czasu po to tylko zeby byla
> cisza."
> byłem, ale nie przykuwałem. Bardzo mi przykro że Ciebie coś
takiego spotkało.
> Czy widziałeś dzieci w szpitalach pediatrycznych pzypiętych
do łózeczek
> szelkami dla ich ewidentnego bezpieczeństwa? Tam Ci to nie
przeszkadza i jest
> normą prawda? Zgłoś się na roczny wolontariat do domu
dziecka, a dopiero wtedy
>
> masz prawo wypowiadać się na temat jak tam jest. Nie czytaj
gazet - to dla
> inteligentnych.
> "walic rozga po tylkach"
> masz naprawdę przykre doswiadcznia z dzieciństwa-współczuję
> Pozdrawiam xxx

A co ty mi pokazujesz. Doskonale wiesz, ze od 1992 roku sytuacja Hiszpanii
różni się od sytuacji innych krajów w Europie. Niech to encuentro odbędzie się
w katolickiej szkole mojego syna, prywatnej, subwencjonowanej, do którego
skierowano muzulmańskie dziecko z braku miejsc w innych szkolach i którego
ojciec wywołał skandal, bo do szkoły gdzie wisi krzyż w gabinecie dyrektora,
jego syn chodził nie będzie. Chyba doskonale wiesz, że te szkoły mają program
laicki, bo takie są wymogi organu subwencjonującego, czyli państwa.A poza tym,
są to szkoły o wyższym niż przeciętny poziomie nauczania, ze świeckim ciałem
pedagogicznym i kładące duży nacisk na dyscyplinę i wychowanie. Niech się
zbliżą w ten sposób. Narazie znam tylko jedno muzulmańskie dziecko i jest to
dziecko mojej kolezanki / adoptowany mały śliczny Berber/ i jej marokańskiego
męża, które chodzi do takiej szkoły, katolickiej tylko z nazwy, bo z przyczyn
realnych/ infrastruktura dla potrzeb edukacji jeszcze z czasów Franca, kiedy
to szkoły i edukacja byla w rękach nieswieckich/ takich szkół jest jeszcze
duzo. Na czym ma polegać więc to zbliżenie? Będą nas uczyć swojej religii?
Niech się nauczą mojej.A potem pogadamy. Niech pokażą swoją tolerancję, bo to
właśnie jej brakiem mnie zrażają, kiedyś naiwną i tolerancyjną. Ich religia
jest prosta jak drut. Ja ich religii nie neguję, chociaż odrzucam z wiadomych
przyczyn.
jaki ty masz w tym cel, aby rzucać światlo tylko na jeden element islamu, tj
ryt religijny, podczas gdy islam jest pojęciem złożonym, gdzie religii od
zycia społecznego i polityki w żaden sposób nie można rozdzielić? To nie z
częścią religijną islamu się nie zgadzam, wisi mi ona. Ja mam swoją wiarę i
postępuję zgodnie z jej zasadami/ przynajmniej się staram/ Ja się nie zgadzam
z totalitarną całością, gdzie przyzwoity muzułmanin, poprostu człowiek, jest w
pulapce, bo kocha swojego Boga i cała manipulacja nim jest o tyle łatwa, że w
imię tej miłości zrobi wszystko, co mu się powie. Bo on jest dobrym
muzułmaninem. A takiego nie chcę miec przy swoim boku. Dopóki islam nie
zacznie słuchać swoich własnych krytyków zamiast skracać ich o głowę, wyrzycać
na śmietnik lub zmuszać na banicję / a mówię ci, jest kogo słuchac/ ode mnie
niech się trzyma z daleka.Elena

Uwazam ze sposob w jaki spososb osiagnal swoj cel jest nie wskazany -
aczkolwiek zdecydowanie powpieral rozlacznosc KK od wladzy, szkoly itd...

Nie kazdy jest katolikiem ani chrzescijaninem, jezeli wisi krzyz to dlaczego
nie polksiezyc, Budda lub gwiazda Dawida??? Jezeli jest tolerancja religijna to
wszystkie religie powinny miec swoj symbol w klasie lub zadnego byc nie
powinno...

Chodzac do szkoly po transformacji i po wprowadzeniu krzyzy do klas czulem sie
zle (wtedy jeszcze bylem wierzacy) ale tam nie ma miejsca na krzyz(a wlasciwie
mu to uwlacza - nikt nie przejmowal sie nim i kazdy roibil wszystko na co mial
ochote). A widok pingwinow i batmanow na korytarzach wcale nie wplywalo lepiej
na to co sie dzialo w szkole (pomijajac fakt posiadania katachety-ksiedza
sadysty...::))

Sadze ze lekcje religii powinny odbywac sie przy kosciele a nie w szkolach -
tak aby kazdy rodzic mial prawo wyboru czy ich dziecko chce czy tez nie chce
uczeszczac na religie...Po drugie dlaczego ocena religii jest umieszczana na
swiadectwie (skoro jest dobrowolna)? Zawsze tez wydawalo mi sie, ze szkoly sa
laickie - ale teraz widze ze wszystki szkoly staly sie szkolami religijnymi...a
to prowadzi wlasnie do wiekszej ilosci konfliktow, bo napewno ksieza nie ucza
tolerancji (przynajmneij nie tych ktorych znam - no i pomijajac juz Radio
Ma_Ryja i jej debilnego ojczulka rydzyka...::))

Postuluje do sejmu i senatu o przeglosowanie ustawy o usunieciu religii ze
szkol panstwowych - kazdy kto bedzie chcial uczeszczac to bedzie mial parafie
(a tych ostatnio jest masa), po drugie beda to naprawde wielkie oszczednosci
dla budzetu panstwa (kilkadziesiat tysiecy etetow w szkolach - wiec bedzie
mozna je wykorzystac na podwyzki dla prawdziwych nauczycieli lub zatrudnic
absolwentow - a w ten sposob zmniejszyc bezrobocie...- a czarni i tak dadza
sobie rade). Juz nie wspomne o opodatkowaniu kosciola - bo to pewnie nie stanie
sie jeszcze przez kilkadziesiat lat...

Pozdrawiam wszystkich myslacych podobnie

Gość portalu: MK1 napisał(a):

> Uwazam ze sposob w jaki spososb osiagnal swoj cel jest nie
wskazany -
> aczkolwiek zdecydowanie powpieral rozlacznosc KK od wladzy,
szkoly itd...
>
> Nie kazdy jest katolikiem ani chrzescijaninem, jezeli wisi
krzyz to dlaczego
> nie polksiezyc, Budda lub gwiazda Dawida??? Jezeli jest
tolerancja religijna to
>
> wszystkie religie powinny miec swoj symbol w klasie lub
zadnego byc nie
> powinno...
>
> Chodzac do szkoly po transformacji i po wprowadzeniu krzyzy do
klas czulem sie
> zle (wtedy jeszcze bylem wierzacy) ale tam nie ma miejsca na
krzyz(a wlasciwie
> mu to uwlacza - nikt nie przejmowal sie nim i kazdy roibil
wszystko na co mial
> ochote). A widok pingwinow i batmanow na korytarzach wcale nie
wplywalo lepiej
> na to co sie dzialo w szkole (pomijajac fakt posiadania
katachety-ksiedza
> sadysty...::))
>
> Sadze ze lekcje religii powinny odbywac sie przy kosciele a
nie w szkolach -
> tak aby kazdy rodzic mial prawo wyboru czy ich dziecko chce
czy tez nie chce
> uczeszczac na religie...Po drugie dlaczego ocena religii jest
umieszczana na
> swiadectwie (skoro jest dobrowolna)? Zawsze tez wydawalo mi
sie, ze szkoly sa
> laickie - ale teraz widze ze wszystki szkoly staly sie
szkolami religijnymi...a
>
> to prowadzi wlasnie do wiekszej ilosci konfliktow, bo napewno
ksieza nie ucza
> tolerancji (przynajmneij nie tych ktorych znam - no i
pomijajac juz Radio
> Ma_Ryja i jej debilnego ojczulka rydzyka...::))
>
> Postuluje do sejmu i senatu o przeglosowanie ustawy o
usunieciu religii ze
> szkol panstwowych - kazdy kto bedzie chcial uczeszczac to
bedzie mial parafie
> (a tych ostatnio jest masa), po drugie beda to naprawde
wielkie oszczednosci
> dla budzetu panstwa (kilkadziesiat tysiecy etetow w szkolach -
wiec bedzie
> mozna je wykorzystac na podwyzki dla prawdziwych nauczycieli
lub zatrudnic
> absolwentow - a w ten sposob zmniejszyc bezrobocie...- a
czarni i tak dadza
> sobie rade). Juz nie wspomne o opodatkowaniu kosciola - bo to
pewnie nie stanie
>
> sie jeszcze przez kilkadziesiat lat...
>
> Pozdrawiam wszystkich myslacych podobnie

bimi podal link

www.wp.take.to/

Nasyciwszy sie juz jarmulka na glowie Kwasa (jarmulki zakladaja na zydowskich
uroczystoscia takze goje jako wyraz uprzejmosci dla gospodarza, ale skad bimi
moze o tym widziec),zaczalem szperac dalej po tej interesujacej stronie.
Znalazlem tekst, ktory bimi, cieszac sie jak dziecko jarmulka, prawdopodobnie
lekkomyslnie przeoczyl.
A szkoda, gdyz przynioslby mu jeszcze wiecej radosci.
Oto fragmenty:
************************************
Uniwersytet i stragan jako jedna myśl narodowa. Katolicka kulturę, której
symbolem uniwersytet z Krzyżem, trzeba zespolić ze straganem, aby w nim nie
tylko katolik handlował, ale tez od początku uczył się robić katolickie
kalkulacje handlowe. Jak na sali uniwersyteckiej tak i nad straganem musi być
Krzyż i Symbol katolickiej moralności kupieckiej.

Stragan trzeba oprzeć o uniwersytet! To znaczy, trzeba dąć straganiarzom
odpowiednie wykształcenie kupieckie, bo sam spryt wrodzony niewiele dziś
pomoże. Żeby stragany rozwinęły się w narodowe kupiectwo, trzeba je
zorganizować w jedno narodowe ciało, trzeba dąć im odpowiednie umiejętności za
pomocą szkól handlowych, kursów, pism, odczytów… Bez tego stragan zostanie
tylko straganem!
Dziś niejeden akademik nie widzi przyszłości jako pan, zrobi ja, jeśli zrozumie
myśl straganu.

4. Uniwersytet i stragan z Krzyżami! Oto czwarta wielka myśl dla oszydzenia
Polski. Co ona oznacza? Tylko to jedno: musimy stworzyć swojej własne katolicko-
narodowe organizacje i kulturalne i zawodowe i handlowe i sportowe itd. W tych
organizacjach Żydzi żadnego udziału mięć nie mogą, ich członkami mogą być tylko
katolicy i Polacy!!!

*********************************************

Tekst ten to niewatpliwie "wielka myśl dla oszydzenia Polski" .

borsuk

Podłość niemieckiej propagandy
Dla potomków Goebelsa 17latek z granatem w zębach to "dziecko".

Szkoda, że podobnych standardów nie stosują do siebie - może wtedy tysiące
naszych kilkulatków nie zostałoby zamordowanych przez Niemców tylko za to, że
byli Polakami.

Niemcy! Więcej pokory!

G.

Gość portalu: V.C. napisał(a):

> Niemiecka telewizja ARD poinformowała o przypadkach brutalnego traktowania
> irackich dzieci w amerykańskich więzieniach w Iraku.
>
> W reportażu stacja telewizyjna powołała się na świadków niehumanitarnego
> przesłuchiwania dzieci w owianym zła sławą więzieniu Abu Ghraib oraz na
> raporty międzynarodowych organizacji, takich jak UNICEF oraz Międzynarodowy
> Czerwony Krzyż.
>
> Samuel Provance, sierżant amerykańskiego wywiadu, twierdzi, że w Abu Ghraib
> wydzielono specjalny oddział dla przetrzymywania dzieci. Przetrzymywany w
> irackim więzieniu arabski dziennikarz Suhaib Badr Al-Baz donosi, iż był
> świadkiem krzyków maltretowanej 12-letniej dziewczynki.
> Amerykańscy „specjaliści” od przesłuchań dopuszczają się ohydnych p
> raktyk w
> celu uzyskania informacji od przebywających w więzieniach nieletnich
> Irakijczyków.
>
> Raport UNICEF-u, który zostanie niedługo opublikowany, donosi o internowaniu
> dzieci w obozie Um Kasr. Międzynarodowy Czerwony Krzyż odnotował tylko w tym
> roku 107 przypadków przetrzymywania dzieci w amerykańskich obozach na terenie
> Iraku.
>
> W świetle nowych informacji, coraz bardziej drastycznych i ukazujących
> bezwzględność amerykańskich żołnierzy, próba legitymizacji ich obecności w
> Iraku musi być jednoznacznie zinterpretowana jako podłość i zgoda na
> stosowane przez nich haniebne praktyki. Sprzeciw USA wobec utworzenia
> Międzynarodowego Trybunału Karnego i odmowa ratyfikacji Traktatu Rzymskiego,
> spowodowały, że nie po raz pierwszy Amerykanie nie poniosą konsekwencji za
> swoje niehumanitarne i sprzeczne z prawem międzynarodowym postępowanie...
>
> Konrad Barcewicz
>
> źródło : www.lewica.pl
>
>
>
>

Pierwsze decyzje Radkiewicza
Pierwsze 10 decyzji burmistrza Radkiewicza:
1.Rezygnacja z uchwalania budżetu jako reliktu epoki słusznie minionej, który
krępuje burmistrza – wybranego w demokratycznych wyborach - w wydawaniu
publicznych pieniędzy.
2.Budowa (poza budżetem – zob. pkt1) 70 stacji polskiej drogi krzyżowej po
lewej stronie ulic Mickiewicza i Wojska Polskiego od Urzędu Miasta do Cmentarza
Wojennego.
3.Budowa 54 stacji podlaskiej drogi krzyżowej po stronie prawej na odcinku jak
w punkcie 2.
4.Rezygnacja z ustalania wynagrodzenia burmistrzowi przez Radę Miasta.
Burmistrz sam wie najlepiej, ile potrzebuje i tyle będzie brał z kasy. A radnym
i społeczeństwu nic do tego, podobnie jak i do jego wynagrodzenia w Lasach
Państwowych.
5.Przyznanie becikowego w wysokości 15 tysięcy złotych za każdego noworodka
ochrzczonego w kościele katolickim – ten wydatek zostanie pokryty przez opłatę
za wydanie aktu urodzenia pobieraną od pozostałych mieszkańców w wysokości 20
tysięcy - za dziecko ochrzczone w innych kościołach i 150 tysięcy za dziecko
nieochrzczone nigdzie.
6.Zakup i wyburzenie siedziby poczty i budowa w tym miejscu sali gimnastycznej
dla SP 5.
7.Wspawanie 40-metrowej belki poprzecznej do masztu stojącego przy dawnej
poczcie i przekształcenie go tym samym w krzyż katyński.
8.Przyznanie honorowego obywatelstwa miasta Janowi Radkiewiczowi Seniorowi.
9.Budowa pomnika „Chwała Burmistrzowi“ w miejscu obecnego kopca poświęconego
pamięci wozaków. Pomnik ten, niczym „zerowy kilometr“ pod siedzibą Aleksandra
Łukaszenki będzie „początkiem wszystkich dróg Bielska“. Wszystkich, czyli
dwóch, krzyżowych w dodatku – polskiej i podlaskiej.
10.W związku z nasilającą się krytyką działań władzy – zakup pakietu
kontrolnego akcji „Agory“ w celu likwidacji forum i zdobycia danych osobowych
krytykantów.

Wiesz, moher1, ja tez jestem w pewnym sensie moherowy, tj. nie przepadający za
liberalizmem i umiarkowanie konserwatywny. Ale uwierz mi – nawet pod moherem
można jako tako przyzwoicie te neurony poukładać, czego i Tobie życzę.

Cóż by Ci tu napisać.Każdy człowiek został wyposażony w mózg i jest on po to,
aby go wykożystywać. Nie możemy żyć tylko chwilą. Nad wszystkim musimy sie
głęboko zastanawiać. Masz teraz z tym człowiekiem dziecko i musisz nie stety
dźwigać swój krzyż. Pozdrawiam.

Nie jestem chrzescijaninem. Jestem poganinem, wierzacym w normanskich Bogow. Od
kiedy pojawila sie nauka religii w szkole [bylem w 2 klasie LO] w niektorych
salach pojawily sie krzyze na scianach. Zapytalem ktoregos dnia, czy w takim
razie ja moge powiesic Mjollnira [Mlot Thora], a przy okazji i islamski
polksiezyc, krzyz prawoslawny, oko Ra, krzyz celtow, itd... Oprocz odmowy
dostalem jeszcze nagane z wezwaniem matki do szkoly wlacznie, ze niby urazam
czyjes uczucia religijne... Prawda jest taka, ze sam sie czulem urazony
obecnoscia krzyza w klasie [o sali sejmowej tylko wspomne!], ale kogo w
naszym "katolickim" kraju obchodzi zdanie innowierca?
Moja osiem lat mlodsza siostra uczeszczala wtedy do szkoly podstawowej i
opowiadala o szykanach ze strony uczniow bioracych udzial w lekcjach religii
wobec uczniow innych wyznan, ktorzy na owe zajecia nie uczeszczali. Gdy nauka
religii odbywala sie w salkach katechetycznych nieobecnosc niektorych uczniow
nie byla tak widoczna chocby z tego wzgledu, ze czesto uczniowie z jednej klasy
nalezeli do roznych parafii.
Moje dzieci na pewno chrzczone nie beda i juz jest mi przykro, ze kiedys w
szkole spotkac ich moga takie sytuacje...
Jesli uczymy w szkole religii katolickiej, to i protestancka prosze jak i
islam, czy prawoslawna BO NIBY CZEMU NIE?
Poza tym znam sytuacje moich znajomych, ktorzy jak ja sa zdeklarowanymi
poganami - ANTYCHRZESCIJANAMI. Maja oni corke w wieku szkolnym. Nawet o tym nie
wiedzieli, ze ich corka uczeszcza na lekcje religii w szkole! A dlaczego
uczeszczala? Bo byla jedyna osoba w klasie innego wyznania i chodzila na
religie, bo sie przed innymi dziecmi wstydzila. I niby wszystko bylo by "okej",
gdyby im nie oswiadczyla ktoregos dnia, ze musza jej sukienke do komunii kupic.
A ona nawet chrzczona nie byla! Awantura sie z tego taka zrobila, ze obecnie w
owej szkole co roku rodzice musza skladac deklaracje, czy ich dziecko ma
uczeszczac na lekcje religii, czy nie... Toz to chore jest!

NAUKA RELIGII NIE POWINNA NIGDY WEJSC DO SZKOLY PUBLICZNEJ!

Z calym szacunkiem wobec chrzescijan i ich religii.

P.S.
Najciekawsze jest to, ze pomimo tego, iz od czasu I-szej komunii nie bylem ani
razu na lekcji religii jak i tego, ze dlugo przed matura OFICJALNIE wystapilem
ze zwiazku wyznaniowego rzymsko-katolickiego na swiadectwie maturalnym mam
ocene z religii. BARDZO DOBRY. :)))))))

Definicja porządkuje myślenie, a przez to ułatwia życie.
Ciekawe jednak czy podobają Ci się także następne numery Katechizmu Kościoła
Katolickiego? Ufam, że sprawy w nich nazwane, w tym m.in. zachęta do
wychowywania i formacji własnego sumienia, są Ci równie bliskie:
KKK, nr 1784: Wychowanie sumienia jest zadaniem całego życia.
Od najmłodszych lat wprowadza ono dziecko w poznawanie i
praktykowanie prawa wewnętrznego, rozpoznawanego przez
sumienie. Roztropne wychowanie kształtuje cnoty; chroni lub
uwalnia od strachu, egoizmu i pychy, fałszywego poczucia winy i
dążeń do upodobania w sobie, zrodzonego z ludzkich słabości i
błędów. Wychowanie sumienia zapewnia wolność i prowadzi do
pokoju serca.
KKK, nr 1785: W formowaniu sumienia słowo Boże jest światłem na
naszej drodze; powinniśmy przyjmować je przez wiarę i modlitwę
oraz stosować w praktyce. Powinniśmy także badać nasze
sumienie, wpatrując się w krzyż Pana. Jesteśmy wspierani darami
Ducha Świętego, wspomagani świadectwem lub radami innych ludzi
i prowadzeni pewnym nauczaniem Kościoła (zob. Sobór Watykański
II, deklaracja Dignitatis humanae, nr 14).

Mam wrażenie, że spora grupa tutejszych komentatorów cieszy się tym, że może
swobodnie wybierać, decydować i... to jest ŚWIETNE i DOBRE!!! I naprawdę
Kościół tego nikomu nie broni! Jednak jakoś rzadko słychać tu głosy, że
sumienie trzeba również nieustannie wychowywać, by było ono prawe... Coś
rzadko słychać tu głosy, że jesteśmy również odpowiedzialni za formowanie
swojego sumienia. I jeżeli ktoś jest katolikiem, czy tym bardziej księdzem,
jak o.Bartoś, to przyjmuje CAŁY Katechizm Kościoła Katolickiego, tak nr 1782
jak i następujące po nim 1784 i 1785...
A jeśli nie po drodze mi z tymi wskazaniami,... no cóż... szkoda. Nie róbmy
jednak wody z mózgu katolikom, którzy chcą i co więcej mają prawo żyć zgodnie
ze swoją Tradycją i nauczaniem Kościoła.
Pozdrawiam serdecznie

Sanktuarium
W tym powyższym "głośnym myśleniu" jak i w artykułach
o.Bartosia, dziwnie brakuje mi katolickiej tezy, że sumienie
owszem jest sanktuarium, ale owo sanktuarium wymaga nieustannej
troski, formacji, wychowania... etc, etc. Wydaje mi się, że w
ujęciu o.Bartosia i p.Turnau, sumienie jest wyrwane i wyprane
z kontekstu życiowego, w którym żyje każdy człowiek, mający
rodzinę, chodzący do szkoły, spotykający się z określonymi
postawami w społeczeństwie, słuchający też tego, co i jak
naucza Kościół i w tym właśnie kontekście podejmującym życiowe
wybory i decyzje. Warto zatem sięgnąć do św. Tomasza, w
nieokrojonej przez własny subiektywizm wersji. Warto zacząć
czytać Katechizm Kościoła Katolickiego, który również jak p.
Turnau odwołuje się do deklaracji „Dignitatis humanae” (O
wolności religijnej), Soboru Watykańskiego II-go. Mam jednak
wrażenie, że to odwołanie w Katechizmie jest pełniejsze. Zanim
bowiem znajdą się w nim stwierdzenia, że człowiek powinien być
posłuszny pewnemu sądowi swojego sumienia (zob. KKK, nr 1790),
że to sumienie może wydawać błędny sąd, to najpierw słyszymy
wołanie o formację sumienia:
KKK, nr 1784: Wychowanie sumienia jest zadaniem całego życia.
Od najmłodszych lat wprowadza ono dziecko w poznawanie i
praktykowanie prawa wewnętrznego, rozpoznawanego przez
sumienie. Roztropne wychowanie kształtuje cnoty; chroni lub
uwalnia od strachu, egoizmu i pychy, fałszywego poczucia winy i
dążeń do upodobania w sobie, zrodzonego z ludzkich słabości i
błędów. Wychowanie sumienia zapewnia wolność i prowadzi do
pokoju serca.
KKK, nr 1785: W formowaniu sumienia słowo Boże jest światłem na
naszej drodze; powinniśmy przyjmować je przez wiarę i modlitwę
oraz stosować w praktyce. Powinniśmy także badać nasze
sumienie, wpatrując się w krzyż Pana. Jesteśmy wspierani darami
Ducha Świętego, wspomagani świadectwem lub radami innych ludzi
i prowadzeni pewnym nauczaniem Kościoła (zob. Sobór Watykański
II, deklaracja Dignitatis humanae, nr 14).

Bądźmy zatem obiektywni i nie róbmy innym i sobie wody z mózgu,
i poglądów, tak o.Bartosia, jak i p.Turnau, nie utożsamiajmy z
nauczaniem Kościoła.