K: Ha! ha! ha! :)
Znawca broni katolikow rzymskich przed jehowita Jerzykiem. ;)
I po co ten trud, jak ich wszystkich spod znaku krzyza zalatwia
Muzulmanie ostrymi przyrzadami w ksztalcie polksiezyca...:(

ZNAWCA : moze i zalatwia,ale byc moze Zachod "przyparty do muru" uzyje
bomby nuklearnej przeciwko krajom Islamskim. Poprostu zlikwiduje zagrozenie
arabsko-turecko-islamskie czystka atomowa . A muzulmanow w Europie dobija rozni
dziarscy chlopcy od Haiderow,Le Penow i Berlusconich.
K: Turcy to przeciez teraz nasi przyjaciele w NATO! ;)
Z: ps. nigdy nic nie wiadomo Kagan.
Karol Marks sie mylil w historii ludzkosci NIE MA DETERMINIZMU
DZIEJOWGO.....wszystko moze sie
zdazyc.)))
K: Widac, ze nie znasz Marksa. W "Osiemnasty, Brumaire'a Ludwika Napoleona"
napisal on, ze "Hegel powiada, ze wszystkie wielkie historyczne fakty i
postacie powtarzaja sie, rzec mozna dwukrotnie. Zapomnial dodac: za
pierwszym razem jako tragedia, za drugim jako farsa".
Najlepszy przyklad to strajki w stoczniach w roku 1980 i na Slasku w roku 1981,
i podobne strajki obecnie. Niby tez organizuje je "Solidarnosc", ale jakze inna:
dawniej tragiczna, dzis wrecz smieszna... :(
Kagan
Tez pozdr.:)

· 

Iza, no co ty. Kazdemu chyba nasuwaja sie w takiej chwili jakies przemyslenie,
ktorymi chcialby sie podzielic z innymi.

Ja caly czas rozmyslam i podziwiam Jana Pawla II za spokoj i za godnosc
niesienia krzyza w swoim zyciu. To on nauczyl nas o sile jaka ma czlowiem do
pokonywania bolu.
Od wczoraj nieustannie ogladam transmisje co sie dzieje w Watykanie i na calym
swiecie. Niewatpliwie Jan Pawel II jest Wielkim czlowiekiem, Naszym Papiezem
Polakiem i osoba Swieta.

Co czuje? Niepokoj i zal polaczony z bezsilnoscia. Karol Wojtyla jak kazdy z nas
jest czlowiekiem i jak kazdy z nas musi umrzec - on sam powiedzial, ze jest juz
gotowy do powitania Pana Boga. Jest pogodzony i pogodny. Pozostawia cos czego
jeszcze zaden czlowiek na ziemi nie zrobil. Polaczyl wszystkich ludzi w jednym
Kosciele, dla niego nie mylo roznicy czy jestes bial, czy czarny, brudny, czy
czysty, z takiej, czy innej wiary. Bo przeciez za jego blogoslawienstwo modla
sie wszyscy ludzie na calym swiecie. Swoja dobrocia zjednal Bogu ludzi taki byl
jego cel papieskiego powolania. Wypelnil to, czego pragnal. Dla nas jest wzorem
do nasladowania a ci, ktorzy uczestniczyli w jego wizytach na zawsze
zapamieteaja jego madre przemowy przeplatane z rozladowujacymi atmosfere zartami.
Ojcze Swiety nigdy do konca nie odejdziesz i na zawsze pozostaniesz w naszych
sercach...

Zagórze i Powstanie Styczniowe
Sprawa Powstania Styczniowego na naszym terenie jest jak dotąd nierozpoznana.
Mógłby to być ciekawy temat pracy magisterskiej lub doktorskiej. To, że jakieś
wydarzenia tu miały miejsce świadczy choćby ten krzyż. Stoi on na rozstaju
leśnych dróg, więc wszystko wskazuje, że miała tu miejsce jakaś zasadzka i
potyczka z Rosjanami. Inny enigmatyczny ślad o pewnej działalności powstańców na
terenie Wielkiego Boru (lasy wawerskie) jaki znalazłem, to informacja o
szykanach jakich doznał Karol August Osterloff, właściciel browaru, gorzelni i
wytwórni wina szampańskiego na Grochowie za współpracę z powstańcami. Nie trudno
się domyślać na czym mogła ta współpraca polegać. Zapewne był dostawcą trunków,
niezwykle przydatnych w warunkach surowej zimy. Wyjaśnienie wszystkich tych
spraw byloby bardzo interesujące.
Uwaga, uwaga! 22 stycznia mija 143 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego, więc
jeśli warunki klimatyczne będą sprzyjające wypadałoby tam w przyszłą niedzielę
zapalić jakieś znicze.
Pozdrawiam :-)
Ps. Czy ktoś spotkał w okolicznych lasach inny jakiś ślad Powstania Styczniowego?

Minęło 25 lat!
Na ulice Zakopanego w czwartek przed godziną 18 - a więc w momencie, gdy przed
25-laty Kardynał Karol Wojtyła wybrany został na Stolicę Piotrową - wyruszyła
banderia konna. W ten sposób górale uczcili Wielki Jubileusz. Większość z
jeźdźców trzymała w ręku biało-czerwone narodowe flagi. Parada konna spod
Sanktuarium Fatimskiego na Krzeptówkach przeszła na Krupówki a stamtąd do
kościoła Świętego Krzyża przy ul. Zamoyskiego.

· 

****** ZAKOPANE **** DZIĘKUJE ****
Zakopane jedno z "miast papieskich"j est miejscem, które wielokrotnie
pojawia się w biografii Karola Wojtyły jako kapłana, naukowca, biskupa i
wreszcie rzymskiego Papieża. Trzy dni, jakie Jan Paweł II spędził w 1997 roku
w naszym mieście, pozostaną w historii jako najważniejsze wydarzenie w
dziejach Zakopanego. Czy od tego czasu nasze miasto stało się inne?
"Stało się - niech mi wolno będzie tak powiedzieć - jednym z
miast "papieskich" - mówił Piotr Bąk, wymieniając miejsca, które odwiedził
Ojciec Święty. Może to trochę za mało??? Czy przez to jesteśmy lepsi?Czy
to tylko pozory?

Krzyż na Giewoncie, klucze Piotrowe w herbie miasta i tekst hołdu złożonego
przez górali polskich w dniu 6 czerwca 1997 roku to wielkie wyzwanie, zadanie
i zobowiązanie dla współczesnych i przyszłych pokoleń, którym dane będzie żyć
u podnóża Tatr. Niech te szczególne symbole, odczytane i przemyślane na nowo
w dniu odejścia Naszego Papieża do Ojca w Niebie, staną się na nowo dla nas
najważniejszym drogowskazem.

Dzięklujemy Ci za wszystko Janie Pawle II.

Monte Giovani Paoli Secundi?

Sława!
We Włoszech będzie góra imienia JPII

SERWISY

¤ Jan Paweł II

SONDAŻ

Co sądzisz o szczycie JP2?

Super pomysł!
Wielka bzdura?
Gest bez znaczenia
Cholerni Włosi nas wyprzedzili!

PAP 10-05-2005, ostatnia aktualizacja 10-05-2005 20:25

Na jednym ze szczytów włoskiego łańcucha górskiego Gran Sasso w Abruzji
ustawiono metalowy krzyż. Szczyt wkrótce otrzyma imię Jana Pawła Drugiego.

Żelazny krzyż ma prawie 3 metry wysokości i waży 340 kilogramów. W jego
centrum umieszczono portret zmarłego 2 kwietnia papieża. Krzyż umieścili na
szczycie pracownicy służb leśnych i alpiniści. Obecny był również prefekt
Kongregacji do Spraw Świętych, portugalski kardynał - Jose Saraiva Martins. O
uroczystości poinformował media Claudio Trementozzi, reprezentujący
Komitet "Szczyt Jana Pawła Drugiego".

W dniu urodzin Karola Wojtyły - 18 maja - szczyt przyjmie imię papieża-Polaka.

Masyw Gran Sasso leży w centralnych Włoszech, około 100 kilometrów na wschód
od Rzymu. Byl częstym miejscem wędrówek Jana Pawła Drugiego.

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie

a ja, Karol, znam bardziej drastyczne przykłady: wyobraź sobie olimpiadę, na
której startuje sympatyczny zawodnik Bahrajnu - kraju niewielkiego i praktycznie
z zerowymi sukcesami olimpijskimi. I on kocha bardzo swój Bahrajn i jest z niego
bardzo dumny - tymczasem na podium wciąż w kółko: USA, Rosja, Wielka Brytania,
Niemcy .. ciekaw jestem, czy złoży do MKOL petycję, by i flaga Bahrajnu pojawiła
się na podium i czy wymusi

z tymi Jehowitami to jak kulą w płot, Karol: godło również powinno zniknąć ze
ściany ..
rzecz druga: przytaczasz znowu mityczną listę cierpień, których jakoby doznawali
innowiercy na widok krzyża .. kurczę, czemu robisz z innowierców takich
zaściankowych ludzi ?? ja nie mam problemu z odwiedzaniem świątyń innych wyznań
.. bywałem na mszach ekumenicznych, modliłem się nawet w meczecie (bo Bóg jest
jeden w końcu) na sposób katolicki - znam muzułmanina, z którym zwiedzałem
cerkiew - i on modlił się w cerkwi na sposób muzułmański .. taki mały figiel
.. nawet biegunki ani krwotoku nie dostałem .. miewasz czasem takie objawy, czy
jak ??
jeżeli 1% domaga się praw 50% to już jest granda, nie Karol ?? jak już kiedyś
proponowałem możemy wieszać symbole religijne w zależności od wartości
procentowej - będzie sprawiedliwie

jak rozumiem, ministrów edukacji i rozporządzenia uznaje się tylko w zależności
od wyznawanych poglądów ? Konstytucja nie określa też, żeby ideologia świecka
była primus inter pares .. musielibyśmy wtedy jak u Kononowicza: "żeby
nie było niczego" . ma wrażenie, że ateizm to taki Kononowicz w praktyce: niech
nic nie będzie ..

15 lutego 1947 roku zmarl J. Tyranowski
Byl wielkim przewodnikiem do duchowosci, do kaplanstwa Jana Pawla II, a raczej
Karola Wojtyly...Prowadzil z nim lekcje solidnego katechizmu. Dal Mu ksiazke
sw. Jana od Krzyza...Byl to krawiec o wzruszajacym sposobie zycia...Mial wplyw
nie tylko na Karola Wojtyle, ale na przyjaciol JEGO - m.in. Ksiedza Rektora
Mieczyslawa Malinskiego. Skad to wiem? - Z ksiazki "Wezwano mnie z dalekiego
kraju" - ks. M.Malinskiego. 15 luty jest zawsze /od prawie 30 lat/ waznym
dniem w moim zyciu...Wspominam Jana Tyranowskiego i modle sie do NIEGO i za
Niego... Mam male pretensje do Papieza JP II, ze nie beatyfikowal Go, a
przeciez ON zyl i cierpial na miare swietosci. Ks. malinski swietnie Go
opisal....Mial cale przedramie pelne ropy i nie chcial brac lekow
usmierzajacych....Ksiadz Malinski bedac u Niego w szpitalu mial taka rozmowe z
Janem Tyranowskim:
- Daja panu leki znieczulajace?
- Daja.
- Bierze pan? - spytalem podejrzliwie na wszelki wypadek.
- Nie - powiedzial z ociaganiem.
- Dlaczego? Szkodza?
- leze i nic nie robie. Chce sie tez przyczynic do zbawienia swiata.Wy tam w
Seminarium pracujecie dla zbawienia dusz, ja tez nie
moge pozostawac bezczynny. Ofiaruje te cierpienia za wszystkich, co ich
potrzebuja. Za KAROLA tez - dodal. I duzo by pisac o Janie
TYRANOWSKIM....Wazne jeszcze pisze ksiadz Malinski w tej ksiazce, ze Karol
Wojtyla /w 1947 roku/ nazwal GO drogim HIOBEM...Byl program w telewizji -
Krakow, gdzie 3 osoby relacjonowaly zycie Jana Tyranowskiego... Pozdrawiam
serdecznie Smuzke i Kaczorka...

Pierwsze kwiaty dla tych 6 poległych z "Wujka"...
Zakupiona dzień wcześniej wiązanka biało-czerwonych kwiatów, przygotowana dla
uczczenia 11 Rocznicy Wydarzeń na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku i poległych tam
robotników, stoczniowców - wraz z kilkudziesięcioma innymi takimi wiązankami, od
rana zawieszanymi spontanicznie na specjalnie udekorowanej tablicy
"SOLIDARNOŚCI", w dniu 16 XII 1981 roku w Katowicach - między godz. 13 a 14...
przekształciła się wielki hołd oddany POLEGŁYM GÓRNIKOM Z "WUJKA".

Gdy natychmiast dotarła do nas tragiczna wieść o zastrzeleniu przez ZOMO 6
górników na "Wujku" i spacyfikowaniu tam strajku. Obok ułożonego z kwiatów
krzyża, pojawiła się wiązanka fioletowych irysów na dużym czarnym kartonie z
napisem: >>POLEGŁYM GÓRNIKOM!!!<<.

To zdarzenie miało miejsce w centrum Katowic, nieopodal Placu Karola Miarki,
gdzie wkrótce stanęły wojskowe pojazdy pancerne WRON.
Niewątpliwie to były PIERWSZE KWIATY, którymi ludzie zbiorowo uczcili Górników z
"Wujka", protestujących przeciwko Stanowi Wojennemu i w obronie NSZZ "Solidarność".

Kwiatów składanych pod tablicą i przywieszanych przez przygodnych ludzi wciąż
przybywało, i przybywało...
Około godziny 15-ej wszystkie te kwiaty i dekoracje zostały zdarte oraz usunięte
przez miejscowy aktyw partyjny, na polecenie SB.

Tak było...
W Katowicach, w dniu 16 grudnia 1981 roku.
(HKP)
...
WIECZNA PAMIĘĆ I CHWAŁA, POLEGŁYM W STANIE WOJENNYM NA ŚLĄSKU GÓRNIKOM KOPALNI
>>WUJEK<<!!!

Gość portalu: Majka napisał(a):
> A katolicy jesli już w ogóle to mordowali wg ciebie w imię miłości bliźniego i
> ideologii chrześcijańskiej?? Pokaż mi gdzie i kogo mordowlai i za co :)) Tylko
> nie przytaczaj Świętej Inkwizycji ani krucjat bo to zupełnie inna para
kaloszy zupełnie inne przyczyny - nie religijne.

katolicy glosza milosc blizniego co im na przestrzeni wiekow nie zabranialo
mordowac i grabic

Karol Wielki wymordowal prawie wszystkich saksonczykow
wyprawy krzyzowe do krajow Baltyckich ( mord ,grabierz ) z krzyzem na szatach
palenie na stosie ludzi zywcem !
wymordowanie Katarow - chrzescijan nie uznajacych papieza
mordy i grabieze w Ameryce Pld.
itd itp

za co przepraszal Papiez JP II ,zycia tym pomordowanym nie zwroci

zzasadami napisał:

> Karol i Konstantyn w Martyrologium?
> Sz. P. Januschka autorytetem K.K. w sprawie jego (Kościoła
>Katolickiego) świętych?

przeczytaj sobie z uwaga moj poprzedni wpis.Przytoczona osoba ma
wieksze pojecie o swietych chrzescijanskich- katolickich niz my
oboje . Te postacie nie wziely sie na tych listach z powietrza !
We wspolczesnej wersji spisu watykanczykow te postacie nie
wystepuja , dlaczego nie ?, czyt. wpisy .

Konstyntyn jest do dzis swietym chrzescijan .Katolikom dzis zbrzydla
ta postac rowna apostolom , nie moj problem .

Karol Wielki ,byl ogloszonym przez papieza swietym ,byl na
oltarzach , dzis z nich zniknal, katolikom zbrzydl ten swiety, nie
moj problem .
Zarzadcy firmy z krzyzem na dachu pousuwali postacie tych swietych
przestepcow ze swych oltarzy , wykreslili ich ze swych list
swietych - zawsze twierdzilem ,ze to co Watykan oglosil wczortaj ,
mozna o doope rozbic jutro .
Papier jest cierpliwy ,a wiercow mozna zawsze robic w konia .

Czego potrzebuje Warszawka?
Oczywiście `odnowy duchowej' zdaniem jej prezydent - nawiedzonej przez ducha podobno świętego Hani G-W.
Ale nie martwcie się nad Warszawką czuwa duch święty - zdaniem Hani dowodem na to jest ' Zarówno nominacja abp. Nycza jak i abp. Hosera, który jest dodatkowo moim biskupem, pokazują, że nad Warszawą czuwa Duch Święty.( ) abp. Nycz jako młody ksiądz miał możliwość obcowania z kard. Karolem Wojtyłą. Pochodzi z jego szkoły - jest to wielka wartość dla Warszawy' - w wywiadzie dla KAI majaczy prezydentka.
Przypominam uprzejmie, że Henryk Hoser to ten sam, który stwierdził o zapowiadanej częściowej refundacji in vitro 'To moralna schizofrenia. To opłacanie zabójstwa' - rzeczywiście duch przez niego przemawia - ale chyba nienawiści do walczących o posiadanie własnego potomstwa rodziców.

No to teraz jestem już całkowicie spokojny o los naszych formowych warszawiaków - teraz będą w Warszawce wspaniałe drogi, mosty, mieszkania komunalne i socjalne - bo przecież duch święty o to zadba - bo wasza prezydentka zadba tylko o tę odnowę - duchową. Powstanie słynny 'świecki krzyż' w kształcie krzyża, przedstawiający krzyż o nazwie Krzyż. Na krzyż był przecież konkurs - wygrał go oczywiście krzyż. Nycz twierdzi, że wszystko jest w porządeczku, niewierzący nie powinni się trwożyć, bo krzyż nie będzie miał charakteru religijnego - ma upamiętniać wizytę JP2. Całkowicie i oczywiście . ..świecką.
Paranoja? Nie - a to Polska właśnie.

Patron kościoła - św. Jan Nepomucen
Św.Jan Nepomucen
Jan Nepomucen urodził się około połowy XIV wieku w miejscowości Pomuk niedaleko
Pilzna, jako syn miejscowego urzędnika o nazwisku Welflin. W przekazach
ludowych często powtarza się wiadomość, że rodzice Jana Nepomucena długo byli
bezpłodni i dopiero po długoletnich modlitwach wyprosili go u Boga. Do dziś
przetrwały również opowieści, że jako dziecko ciężko chorował. W intencji jego
powrotu do zdrowia matka odbyła pielgrzymkę do obrazu Matki Bożej w jednym z
cysterskich klasztorów. Dziecko wyzdrowiało i od tego czasu żywiło wielką cześć
dla Matki Bożej.
W pamięci ludzi Jan Nepomucen pozostał jako człowiek dobry, orędownik ludzi
nieszczęśliwych i biednych.Jako kapłan był znakomitym kaznodzieją.
Jan Nepomucen ukończył studia w Padwie osiągając tytuł doktora prawa
kościelnego i został generalnym wikariuszem arcybiskupa Jana z Jenstejna, co
czyniło go jego zastępcą. Były to czasy ostrej walki między biskupem a królem,
który chciał mieć wpływ na czeski kościół(walka o inwestyturę).Nigdy nie
zdołano do końca wyświetlić, co stało się przyczyną dalszych wydarzeń. Być może
był nią konflikt między królem a arcybiskupem. Natomiast według bardzo starej
tradycji ludowej (najstarszy zapis już z ok 1450 r) przyczyna była inna. Według
niej Jan Nepomucen był spowiednikiem królowej Zofii, żony króla Wacława IV.
Zazdrosny król bezskutecznie próbował poznać szczegóły spowiedzi. Zachowującego
milczenie kapłana ukarał więc śmiercią.
Aresztowany z rozkazu króla Jan Nepomucen był straszliwie torturowany.
Nastepnie jego skatowane ciało wrzucono z Mostu Karola do Wełtawy. Wiekszość
biografów świętego uważa, że stało się to w nocy z 20 na 21 marca 1393 roku.
Legenda dodaje, że gdy zwłoki płynęły rzeką, dookoła głowy pojawiło się pięć
płomieni (gwiazd) tworzących świetlistą aureolę. W ikonografii od początku
kultu św. Jana przyjął się atrybut męczennika w postaci tych właśnie gwiazd
które towarzyszą jego przedstawieniom w postaci aureoli wokoł głowy.
Kult św. Jana Nepomucena zaczął się rozwijać natychmiast po jego męczeńskiej
śmierci. Ciało wyłowiono i umieszczono najpierw w kościele Św. Krzyża a
następnie w praskiej katedrze. Jan Nepomucen był szeroko czczony jako święty,
mimo że bardzo długo nie przeprowadzano procesu jego beatyfikacji i
kanonizacji.Kanonizacja nastąpiła bowiem dopiero w roku 1729.

"Góry błogosławcie Pana" w formie łacińskiej sentencji "Benedicite montes
Dominum" - właśnie te słowa Karol Wojtyła wpisał przed siedmioma laty do księgi
pamiątkowej Polskich Kolei Linowych, gdy wyjechał kolejką na Kasprowy Wierch 6
czerwca 1997 r. Był to jego ostatni pobyt w ukochanych Tatrach.

W górach, w naturalnej świątyni papież potrafił wznosić ducha do Boga, stąd
czerpał siłę, by nie poddawać się słabościom i dzięki temu nic nie mogło go
zniewolić. Na szczytach, na graniach każdy człowiek czuje się wolny, swobodny.

Jan Paweł II dał nam najlepszy przykład dobrej modlitwy. Zanim został papieżem
i w trakcie swego pontyfikatu, gdy odwiedził Zakopane i modlił się w kościele
Św. Krzyża, Świętej Rodziny, u sióstr urszulanek na Jaszczurówce, u sióstr
albertynek na Kalatówkach, na pamiętnej mszy pod Wielką Krokwią, w "Księżówce",
w Sanktuarium na Krzeptówkach. Gdy modlił się w Tatrach nad Morskim Okiem, na
Kasprowym Wierchu, gdy przyjeżdżał do Doliny Chochołowskiej już w latach 50.
wiosną "na krokusy", albo zimą, na narty. Gdy lądował helikopterem na Siwej
Polanie i u Królowej Tatr, na Wiktorówkach i nieopodal na Rusinowej Polanie. I
w Dolinie Jarząbczej. Pokazał nam, że modlić można się wszędzie. W kościołach i
w górach. Zwłaszcza w górach, skąd bliżej jest do Boga. -

"Tutaj z wyjątkową mocą zdaje się przemawiać błękit nieba, zieleń lasów i pól,
srebro jezior i rzek. Tutaj śpiew ptaków brzmi szczególnie znajomo - po
polsku" - pisał Jan Paweł II o górach. (RAV)

Pamiętajcie o tym, kiedy jesteście w górach. Nie zapominajcie o Janie Pawle II
w modlitwie. Prosił nas o to wszystkich. Modlitwa to rozmowa z Bogiem.

Wielkopiątkowe pielgrzymki górskie
"Gazeta Wyborcza" Anna Gorczyca 22-03-2005

W tym roku wielkopiątkowe pielgrzymki odbędą się nie tylko na Tarnicę, ale
również na Smerek i Kopystańkę koło Rybotycz. Goprowcy ostrzegają: w
Bieszczadach jest jeszcze mnóstwo śniegu, do wędrówki trzeba się specjalnie
przygotować.

Najdłuższą tradycję ma droga krzyżowa na Tarnicę. Tegoroczna pielgrzymka
odbędzie się po raz 23. Każdego roku coraz więcej osób chce wejść na Tarnicę,
żeby pomodlić się pod krzyżem stojącym na jej szczycie od 1987 r. Krzyż
upamiętnia pobyt Karola Wojtyły w Bieszczadach w 1953 r. i jego pielgrzymkę
już jako papieża Jana Pawła II w1982 r.

- Niestety, każdego roku ludzie, którzy wybierają się w góry, zapominają, że
to nie jest zwykła pielgrzymka, tylko ciężka wyprawa w zimowych warunkach -
mówi Leszek Berezka, zastępca naczelnika Bieszczadzkiej Grupy GOPR.

Najczęstsze grzechy pątników? - Ludzie przeliczają się z własnymi siłami i
możliwościami. Wielu z nich jest nieodpowiednio ubranych, adidasy na nogach i
buty na obcasie to wcale nierzadki obrazek - wyliczają goprowcy. A że droga
na Tarnicę jest trudna, świadczą interwencje ratowników w ubiegłym roku. Byli
kilkanaście razy wzywani do pomocy, siedem osób zwieziono z gór, dwie trafiły
do szpitali. Choć w czasie tegorocznej pielgrzymki na Tarnicę służbę będzie
pełnić 20 ratowników, może się okazać, że będą mieć sporo roboty.

- W tym roku pielgrzymi muszą się liczyć z tym, że w górach leży ponad metr
śniegu. Na szlaku na Tarnicę, na granicy lasu, jest go od 1,5 do 2 metrów.
Gdy się ociepla, śnieg robi się mokry i człowiek łatwo się w nim zapada,
szybko się męczy - dodaje Berezka. W takim śniegu ubranie i buty prędko
przemakają, dlatego wychodzący w Wielki Piątek na Tarnicę powinni mieć z sobą
solidne nieprzemakalne buty turystyczne, ochraniacze, odzież przeciwwiatrową,
a także na zmianę, gorące napoje, wysokokaloryczne pożywienie.

W tym roku rzeszowski oddział PTTK organizuje również pielgrzymki na Smerek
oraz Kopystańkę na Pogórzu Przemyskim. Obydwa wzniesienia są dużo niższe niż
Tarnica, ale pielgrzymi muszą się liczyć z tym, że droga będzie tam również
ciężka i trzeba się odpowiednio ubrać i przygotować.

Osoby zainteresowane pielgrzymkami mogą się dowiedzieć więcej o warunkach
uczestnictwa pod rzeszowskim numerem telefonu oddziału PTTK 0-17 853 67 55.

www.uml.lodz.pl/indeksik.php3?menu2=2&zapytanie=2,04,02,05
Łodzianin z urodzenia. W mieście nad Łódką ukształtowano jego nieprzeciętną
wolę, odwagę i determinację. Tu nauczył się współżyć z osobami innej nacji i
religii. Z tego miasta wyruszał w świat z nadzieją tworzenia lepszej
przyszłości. Wciągnięty w wir wielkiej historii, zaryzykował swe życie, by
ratować Żydów skazanych na śmierć w gettach i obozach zagłady. Stał się jednym
z Polaków, który ośmielił się zdemaskować i potępić antysemityzm.

Walentyna z Burawskich i Stefan Ignacy Kozielewscy mieli już sześcioro dzieci
(jedno zmarło jako niemowlę), kiedy wiosną 1914 roku urodził się im jeszcze
jeden syn. Dali mu dwa imiona Jan Romuald. W księgach parafialnych kościoła
Podwyższenia Świętego Krzyża w Łodzi jego przyjście na świat zapisano pod datą
24 kwietnia. On sam twierdzi jednak, że urodził się 24 maja. Kiedy miał
niespełna sześć lat stracił ojca. Stąd też na jego wychowanie miał bezpośredni
wpływ ukochana matka. W rodzinie panował swoisty duch patriotyzmu odwołujący
się do chlubnych tradycji walk niepodległościowych dziadka Andrzeja
Kozielewskiego, powstańca z 1863 roku. Żywa była również pamięć pradziadków ze
strony matki, wiernych żołnierzy cesarza Napoleona. Nadto w sposób szczególny
odnoszono się do Brygadiera Józefa Piłsudskiego. Miłość do tego ostatniego
wpajała matka swemu najmłodszemu synowi w sposób wyjątkowy. W tym działaniu
wspierał ją najstarszy syn Marian, żołnierz Legionów Polskich i działacz
Polskiej Organizacji Wojskowej. Podobno mając sześć lat Janek nie tylko umiał
czytać, ale nawet recytował duże fragmenty poezji Adama Mickiewicza. Te
wyjątkowe zdolności chłopca spowodowały, że rok wcześniej poszedł do pierwszej
klasy Szkoły Powszechnej nr 4, mieszczącej się przy ul. Targowej 14. Podobno
miał dobre stopnie z historii i literatury, gorsze z matematyki i nauk
przyrodniczych. Zachęcany przez matkę i jezuickich katechetów wstąpił wówczas
do Sodalicji Mariańskiej (stowarzyszenia, którego celem było oddawanie
szczególnej czci Matce Bożej). Jesienią 1926 roku rozpoczął naukę w Miejskim
Gimnazjum Męskim im. Józefa Piłsudskiego. Uwielbiał dwie postacie historyczne:
brygadiera Józefa Piłsudskiego i genialnego ministra spraw zagranicznych
Francji przełomu XVIII i XIX stulecia Karola Talleyranda-Périgorda.

Generalnie Prawice Republikanska okresla sie jako judeo-chrzescijanska, czyli
wierzaca tak w Boga jak i w Chrystusa, a wiec i w symbol poswiecania sie
Chrystusa na Krzyzu dla zbawienia swiata. To prawda, ze ta prawica jest rowniez
religijna. Jednak Prawica ta, bierze sobie moralnosc altruistyczna
symbolicznie, uwazajac ja za przeslanke charytatywnosci, co jest wielka
roznica. Altruizm jest imperatywam (nakazem) moralnym. Charytatywnosc to akty
ochotniczej pomocy ludziom potrzebujacym pomocy. Lewica pomija religijnosc, ale
jest tak fundamentalnie altruistyczna jak prymitywni Indianie, dla ktorych
altruiz poswiecania sie dla danego szczepu w imie ktorego napadali i zabijali
inne, sasiadujace plemiona, a nawet je i zjadali stosujac kanibalizm. Takie
plemie istnialo wlasnie wcale nie tak daleko Chicago. Tylko sie o tym nie mowi
glosno, a to ze wzgledu na lewicowa "poprawnosc polityczna", ktora przetrwala
do obecnych czasow republikanskich, jednak trudno jest wszystko od razu
eliminowac, wiec Republikanie zaczeli druga czesc swoich rzadow z Grubej Rury
tj. od obnizania podatkow, co jeszcze bardziej rozpedza gospodarke, ku zawisci
demokratycznej lewicy, ktora swymi neurotycznymi odruchami coraz bardziej sie
kompromituje. A Propos Indian. Karol Marks nie tylko byl filozofem, czy
ideologiem ale rowniez i korespondentem do jednej z nowojorskiej prasy,
onegdaj. To on wlasnie pisywal w tej gazecie, ze "plemiona indianskie sa
najlepszym przykladem spojnego kolektywu dla amerykanskich komunistow". Nic
dodac nic ujac jak tylko fakt, ze ideologia komunistyczna to wcale nie
wyrafinowany intelektualnie stwor jak tylko rowna takim Prymitywnym, ktorzy nie
potrafili jeszcze kola wymyslic. Indianom nie ma co sie dziwic, doszli do
takiego poziomu i tylko tak, kolektywnie w stadle przetrwac. Jednak ludzkosc,
Cywilizacja przeszla przez tak bogate przeobrazenia, otrzymuja niesamowita
spuscizne intelektualna po kulturze greckiej, rzymskiej, a zwlaszcza po
Odrodzeniu, ktore zapoczatkowal Intelektualny Atlas tj.sw. Tomasz z Akwinu, i
po Oswieceniu, po Rewolucji Przemyslowej, ze ktokolwiek mysli kategoriami
lewicowymi intelektualnie, moralnie i rozwojowo jest na poziomie prymitywnego,
dzikiego szczepu indianskiego. I to nie takich szczepow jakie opisywal Karol
Maj, bo to zupelna fikcja. Idnianie byli wyjatkowo prymitywni, z malymi
wyjatkami. Dr. Socjologi, 100 procentowy Indianin z ktorym chodzilem na
polowania z prostego indianskiego luku i kolczanem pelnym cedrowych strzal
opowiadal i opisywal w magazynie lucznictwa o zwyczajach indianskich, ze dla
szczepu czlonek szczepu byl Indianine. Poza szczepem wszystko to byly dzikie
psy, ktore nalezy zabijac. Infinity.

I jeszcze coś wam napiszę, bo mnie to nie tylko rozśmieszyło, ale
poraziło, że "w czasach Thietmara nie było jeszcze
Polaków"...........................

To by zajęło 1 miejsce w konkursie Bajkopisarstwa (wyższych lotów!)
Istniało wtedy zjednoczone potężne Państwo Polskie (w czasach
kronikarza Thietmara), ale wiecie co ? Zapewne to Polskie Państo
tworzyły jakieś bliżej niezidentyfikowane ludy. Tak. Tak można sobie
to tłumaczyć, ze w czasie istnienia Państwa Polskiego nie było
Polaków. ...... Proszę, wyślijcie to na jakiś konkurs. Gwarantuję,
ze będzie zauważone i wyśmiane. W czasach Thietmara oraz po śmierci
kronikarza Thietmara Polacy i Państwo Polskie było cenione w całym
cywilizowanym świecie i posiadało bardzo wysoką pozycję w świecie
chrześcijańskim. Utrzymywało kontakty i organizowało zjazdy, gościło
Cesarza i sam cesarz Otton III zabiegał o poparcie Króla Polski
Chrobrego dla swoich ideii. Król Bolesław Chrobry został uznany
przez Przyjacielem Cesarstwa i BRATEM CESARSKIM. Miał poparcie
Papiestwa. Był potężnym władcą Polski ( i ziemi żarskiej). No, ale
wg niektórych Polaków wtedy nie było.... Kto wtedy był ? Chętnie
poznam odpowiedz na to pytanie :-)

Najważniejszą rzeczą dokonaną podczas zjazdu gnieźnieńskiego była
jednak symboliczna koronacja Bolesława Chrobrego na króla, dokonana
poprzez nałożenie na jego skronie diademu cesarskiego. W ten sposób
Chrobry otrzymał prerogatywy (uprawnienia) królewskie (prawo
inwestytury biskupów). Oprócz tego Chrobry został również uznany
przyjacielem Cesarstwa Rzymskiego i bratem cesarskim, co stanowiło
najwyższa możliwą godność w ówczesnym ceremoniale. W trakcie owych
uroczystości nastąpiła wymiana darów. Ponadto Polska uniezależniła
się od Niemiec (została zwolniona z płacenia trybutu). Otton III
podarował mu kopię włóczni św. Maurycego i relikwię gwoździa z
Krzyża Pańskiego, a w zamian otrzymał ramię św. Wojciecha (zachowane
do dziś) i 300 zbrojnych. Część historyków uważa, iż podczas tego
zjazdu Otton III dokonał świeckiej koronacji Bolesława Chrobrego.
Według francuskiego kronikarza Ademara z Chabannes (zm. 1034),
Bolesław miał towarzyszyć Ottonowi III do Akwizgranu i tam otrzymać
złoty tron Karola Wielkiego, którego grób w tym czasie Otton III
kazał odnaleźć i otworzyć.

"Ciekawa" pyta czy na Podlasiu nie ma zabytkow techniki. A przeciez sa,
historycy techniki powiedza wiecej ja, nie historyk, napomkne tylko o dwoch
nazwiskach zwiazanych w duzej czesci z tym regionem. Pierwszy to general Ignacy
Pradzynski, ktory zaprojektowal i w 1825 roku rozpoczal, budowe kanalu ktory
mial polaczyc Augustow z morzem baltyckim na wysokosci owczesnej Widawy. Jak
wiadomo kanal udalo sie tylko doprowadzic do Niemna z powodu owczesnych wojen.
Rozwiazania planistyczne, rewolucyjne na owe czasy w tej czesci Europy pozostaly
by je podziwiac, ba sam widzialem lat temu pewnie 40-sci, czesci metalowe
lokalnej produkcji uzyte w sluzach. Moze sa tam jeszcze?
Innym, bardzo ciekawym nazwiskiem jest Karol hrabia Brzostowski niegdysiejszy
wlasciciel dobr sztabinskich (dzisiaj gmina Sztabin). Po tym jak owczesne
perypetie polityczne zmusily go do wyjazdu do Paryza (i najpewniej tez do
Szkocji), zarazil sie tam ideami utopijnego socjalizmu m.in., Charles'a
Fouriera. I podobnie jak amerykanscy entuzjasci jego idei zaczeli budowe nowej
idealnej republiki w stanie Wisconsin nazwanej Phalanx (dzisiaj historycznie
slynna nazwa), tak tez i Karol Brzostowski po powrocie do kraju chcial zbudowac
na swoich rozleglych sztabinskich wlosciach "Republike Sztabinska".
Pomine jego ciekawe idee nauczania oswieconego zycia - chlopow sztabinskich, dla
twojej informacji powiem, iz wybudowal tam hute szkla gdzie zastosowal najnowsze
wowczas nowinki z Niemiec, wybudowal hute zelaza gdzie m.in., wykonywal czesci
do konstrukcji sluz na kanale augustowskim ktore mu gen. Pradzynski - odkupywal.
Malo tego w zalozonej dystylarni zastosowal byl na owe czasu nowoczesniejsza
od rosyjskiego bo francuska, delikatniejsza, metode dystylacji alkoholu.
Slowem, wielki socjalizujacy idealista i niestrudzony innowator techniczny.
O ile wiem, pozostaly w Sztabinie jako pamiatki dzialalnosci Brzostowskiego -
metalowe krzyze i popiersia rodziny na cmentarzu przykoscielnym w Sztabinie.

To po to Karol papież wielki przyjeżdżał do Polski aby le'prr teraz decydował w
polskim sejmie!!

Modły narodu zniewolonego komuną zostały wysłuchane !!!

Dzięki wielkie składajcie krzyżem w gnoju lepra leżcie!!

no jeżeli nie widzisz różnicy między cegłówką a krzyżem poświęconym Największemu Polakowi Papieżowi Wszechczasów Słynnemu Janowi Pawłowi Drugiemu Wielkiemu Karolowi Wojtyle z Wojsławic to ty chyba katolik nie jesteś co?

40 lat temu Polska została oddana w macieżyńską niewolę MAryji Matki Kościoła
przez Prymasa .A tak uzasadniał to wielkie religijne wydarzenie ówczesny
Arcybiskup Karol Wojtyła:
"Akt jasnogórski jest szczególną modlitwą skierowaną do Boga w Trójcy
Przenajświętszej na Tysiąclecie Chrztu. Jest to modlitwa Episkopatu milenijnego
wypowiedziana ustami Prymasa Polski w imieniu wszystkich pokoleń całego
tysiąclecia. Modlitwa uwielbienia i wdzięczności. Biskupi składają w niej
szczególne wyznanie wiary w Boże dzieło odkupienia, które dokonane raz przez
Chrystusa na krzyżu - spełniło się w ciągu całego tysiąclecia na polskiej
ziemi, czego początkiem był chrzest przyjęty przez Mieszka w 996 roku".

Wspominamy tutaj Matkę a Dzień MAtki Prypada jutro , Ojciec Swięty Benedykt XVI
udaje się na Jasną Górę pokłonić się Naszej MATCE Boskiej Częstochowskiej...

Nie wiem czy zauważyliście , usłyszeliście słowa naszego prezydenta przed
godzinką??,które wychwyciła kamera? otóż rozmowa podczas wspólnego ogladania
obrazu Matki Bożej
i słowa Lecha KAczyńśkiego do papieża:
- " W Polsce każdy Polak jest katolikiem Maryjnym , pod warunkiem ,że jest
katolkiem:-) ,
i po chwileczce
- "A juz na pewno ja jestem (Maryjny)"
Mówię Wam bardzo mi miło było słyszeć te słowa! , coż chyba nie wątpicie ,że
moim skromnym zdaniem oddanie MAryji jest takie piekne a jak mówi Matka Boża
Fatimska jest ratunkiem dla świata (ale o tym wątku
o pierwszych sobotach:-) )...

Dziś jeszcze mija 25 lat
od ostatniej rozmowy jaką przeprowadzili maryjny Jan Paweł II (Totus Tuus) ze
szpitala w Rzymie i maryjny Prymas Tysiąclecia ("wszystko postawił na Maryję ")
w szpitalu w Warszawie - to może juz nie jest rocznica tylko wspomnienie:-) )

I ciekawostka ...dzień wcześniej Nasz jakże wtedy jeszcze chory , wyczerpany po
zamachu Papież zadzwonił do Prymasa Tysiąclecia i rozmowa się nie odbyła gdyz
...przewód od telefonu Prymasa była ..za krótki! ...dajecie wiarę??.
Natomiast dzień poźniej 26 Prymas stracił przytomnośc i juz do 28 jej nie
odzyskał...

W tym miejscu warto wspomnieć o innej wielkiej rocznicy ...25 rocznicy zamachu
na Jana Pawła II o cudach z tym związanych pisałem w wątku o sobotach

to wciąż nie wszystkie rocznice...

Widzę, widzę mam widzenie. Oj źle się dzieje w obozie
krótkostrzyżonych. Jacek Pyszny ma policzone dni choć jego rajcowie
niczym Rejtan zapowiadają, że prędzej położą się w progu drzwi niż
zagłosują za odwołaniem Pysznego. Jednak Jacek Mały już wie, że nie
wszyscy jego kompanii chcą nastawić piersi. Dlatego sprawa odwołania
Pysznego jest raczej przesądzona. W swojej kuli widzę Jacka Małego
ze spuszczoną głowa i nic dziwnego bowiem nie dość, że starci
pozycję społeczną to Czarna Dama każe mu oddać pobierane wcześniej
diety co do talara, w sumie ponad 7 tysięcy talarów. (obecny kurs 1
talar = 4 zł.) Pyszny ucieknie do miasta białego krzyża
kawalerskiego za Wisłę by tam lizać swoje rany. Tron po nim przejmie
kobieta już niemłoda. Choć kula mi mówi, że to będzie Zofia Emerycka
Szwedzka to za jej plecami stoi rycerz także nie pierwszej młodości
gotowy do rządzenia rajcami.
Inna zła wieść dla krótkostrzyżony to fakt, że Karol Wielki
Chwalipięta może podzielić los Małego choć wojewoda nie chce jego
głowy tylko rajcowie dwóch przeciwnych obozów powiatu
częstochowskiego. Jeśli dwa obozy połączą swoje siły i wykradną
dwóch gońców z jeszcze innych obozów to Karol Chwalipięta zejdzie z
tronu jeszcze przed rocznicą narodzeniem Zbawiciela. A zdecydowana
większość poddanych grodu w Blachowni będzie się cieszyć nie tak ze
świąt jak z faktu iż dwaj krótkostrzyżeni zostaną ukarani za to, że
czym wojowali od tego zginęli. To dla Piękności Częstochowskiej
czyli Czarnej Damy może oznaczać trudne miesiące bowiem Karol Wielki
jest znany ze swojej mściwości i będzie miał więcej czasu na knucie
w swoim grodzie. Chwalipięta da się we znaki nawet miejscowym
rajcom.
Jednak przed kolejna rocznicą narodzin mesjasza Blachownie ogarnie
zła wieść bowiem niektórzy jej poddani zapadną na ciężką chorobę,
która w Królestwie Polskim zabiła już kilkanaście osób, a która to
przyszła z Meksyku. Niestety lud nie wie, że już są pierwsze
podejrzenia o zachorowania na A/H1N1. Jednak uspokajam, nie należy
wpadać w panikę. Poddani muszą unikać zgromadzeń, zaś osoby, które
nie mogą żyć bez plotkowania, obgadywania innych jeśli już muszą to
niech to czynią przez najnowsze zdobyczne techniki łącznościowej.
Osoby z gorączką powinny zostać w domu, myć bardzo często ręce, pić
dużo płynów i zdrowo się odżywiać. Często też wietrzyć swoją zbroję.
Moim poddanym życzę dużo zdrowia Królowa Saba.

Ukłony.

Witaj,
nie wiem czy wróciłem. Póki co wpadłem na chwilę :)

Sprawa z czarnoskórymi jest oczywista. Trzeba posłużyc się sztuką
empatii.

W historii USA ludzie czarni przeżyli gehennę z rąk białej
większości, to trudno sobie wyobrazić jaką. Odczuwają jej ślady do
dziś, niemal w każdym spojrzeniu białego człowieka, zasadnie czy
nie, ale odczuwają. Wszak segregacja rasowa znikła raptem 50 lat
temu i do dziś żyją ludzie, którzy pamiętają autobusy, kina i
szalety tylko dla białych. I do dziś żyją ludzie, którzy w białych
kapturach palili krzyże.

W takiej sytuacji program polityczny kandydata, póki nie jest
ekstremalny, nie ma większego znaczenia.

Ta sytuacja emocjonalnie bardzo przypomina głosowanie w Polsce w
1989, kiedy naród (czyli ciemiężona większość) zobaczył swoich ludzi
na listach wyborczych po raz pierwszy w życiu. Nie wnikał, kim jest
kadydat, jakie ma kompetencje. Dlatego w Sejmie znalazło siępotem
wielu ludzi zupelnie przypadkowych, ale mechanizm ich wyboru
emocjonalnie był ten sam.

Sądzę, że tak by się zachowali przedstawiciele wszystkich nacji czy
ras, gdyby ich kandydat został kimś wielkim dl aswiata. Pamiętasz
jaka była nasza polska radość, kiedy wybrano Polaka papieżem? Sądzę,
że gdyby wówczas papieża wybierano w głosowaniu globalnym Polacy w
99% oddaliby głos na kardynała Karola Wojtyłę.

Chociaż... My jesteśmy specjalni :)

Swego czasu wojna między dwoma polskimi kadydatami na burmistrza
Chicago była tak wyniszczająca, że obydwaj polonijni kandydaci
dostali po 25 procent, a ich konkurent 40 i wygrał.

Pozdr.
Wilk

Nietrzeźwa dyrektorka szkoły wpadła na latarnię
Zamordowała pamięć Wielkiego Karola Wojtyły i teraz ponosi tego
konsekwancje. Kto z krzyżem wojuje ten ...

kawalerowie Virtuti Militari
Krzyżem Wielkim (I klasy) zostali odznaczeni:
1. gen. armii Aleksiej Antonow (ZSRR),
2. marszałek ZSRR Leonid Breżniew,
3. marszałek Jugosławii Józef Broz-Tito,
4. gen. płk Nikołaj Bułganin (ZSRR),
5. marszałek ZSRR Andriej Greczko,
6. marszałek ZSRR Iwan Koniew,
7. marszałek Wielkiej Brytanii Bernard Montgomery,
8. marszałek ZSRR Konstanty Rokossowski,
9. marszałek Polski Michał Rola-Żymierski,
10. gen. armii Ludvik Svoboda (CSRS),
11. gen. broni Karol Świerczewski (pośmiertnie),
12. marszałek ZSRR Aleksander Wasilewski,
13. marszałek ZSRR Gieorgij Żukow.
Postanowieniem z 10 lipca 1990 prezydent RP Wojciech Jaruzelski uchylił
uchwałę Rady Państwa PRL z 21 lipca 1974 w sprawie nadania Leonidowi
Breżniewowi Krzyża Wielkiego Orderu Wojennego Virtuti Militari.
Krzyżem Komandorskim (II klasy) zostali odznaczeni m.in.:
1. gen. dyw. Stanisław Popławski,
2. gen. dyw. Juliusz Karol Rómmel,
3. gen. dyw. Karol Świerczewski,
4. mjr Henryk Sucharski.
Krzyżem Kawalerskim (III klasy) zostali odznaczeni m.in.:
1. gen. dyw. Bolesław Kieniewicz,
2. gen. dyw. Władysław Korczyc,
3. gen. dyw. Marian Spychalski.
Postanowieniem z 2 sierpnia 1995 prezydent RP Lech Wałęsa uchylił uchwałę
Krajowej Rady Narodowej z 24 kwietnia 1946 w części dotyczącej nadania
generałowi broni Iwanowi Sierowowi Krzyża IV klasy Orderu Virtuti Militari.
Postanowieniem z 26 lipca 2006 prezydent RP Lech Kaczyński pozbawił orderu
Wincentego Romanowskiego, nadanego na mocy rozkazu Naczelnego Dowódcy Wojska
Polskiego z 3 sierpnia 1945. Powodem tej decyzji były prześladowania działaczy
niepodległościowych. Jako funkcjonariusz Informacji Wojskowej Romanowski m.in.
znęcał się nad więźniem politycznym w 1946, za co został w 1998 skazany
wyrokiem sądu na 1,5 roku więzienia.

a co z pozostałymi - znów temat pomijany w wybiórczej

słodka i głupiutka ewunia jak zwykle niezawodna
Ale przecież za to kochamy w końcu te kobiety )))

Ewuniu droga gdzie i w którym momencie Karol Wojtyła, prałat Jankowski, czy inny
"sukienkowy" _kazał_ Ci coś robić? Wiesz na czym polega ewangelizacja? Czy kogoś
się do czegoś przymusza? Skazuje wyrokami sądowymi jak się nie zastosuje?

> Prałat uważa, że wszyscy ludzie powinni chodzić do kościoła.

A ja uważam, że wszyscy powinni rano i wieczorem myć zęby. No i?

> I nikt Ci nie zabrania paradować obwieszony medalikami, rózańcami i podobiznami

Zabrania, nie uważnie czytałaś.

> Jak sądzisz, czy rozkochany w satanizmie, pokryty
> tatuażami nauczyciel, z irokezem na czubku głowy, miałby szansę pracować w
> szkole? Swoich prywatnych przekonań nie należy demonstracyjnie wnosić do
> instytucji państwowych.

Ja jestem przeciwko państwowym szkołom to raz. W moim modelu edukacyjnym mógłby,
gdyby dana szkoła (prywatna) sobie tak zażyczyła.
Natomiast co do państwowych i satanizmu to przypomina mi się moje liceum
(państwowe a jakże) i moja klasa, do której chodziło dwóch satanistów (w każdym
razie za takich się uważali, nie będę tu wnikał w buntowniczą naturę i psychikę
nastolatka...). Pech chciał, że nasza wychowawczyni była dość hmm... świątobliwą
osobą. No i między nimi panowała szczególnie napięta atmosfera i swoista
"wojna". Jak jeden z tych kolesi postanowił przyjść z wielką, drewnianą rzeźbą
"Lewiatana" (którego nazywał największym złem, bla, bla, bla) przewieszoną
sznurkiem na szyi to nauczycielka zaczęła przychodzić z pokaźnych rozmiarów
krzyżykiem, który nosiła "ostentacyjnie na wierzchu" jakbyś to nazwała. Nikt nie
został wyrzucony, zawieszony, czy skazany przez sąd... no ale my to ciemnogród
Panie w tej "Ełropie" nie to co ci "postempowcy" z zachodu.

Zdefiniuj mi bowiem Ewuniu co znaczy "demonstracyjnie"? Dawno chyba nie byłaś w
jakiejś szkole... tabuny młodzieży obwieszone tonami żelastwa... kółka,
kolczyki, pręciki, świecidełka i inne duperele w nosach, uszach, językach,
pępkach i Bóg jeden raczy wiedzieć gdzie jeszcze... ale niech nie daj boże te
wszystkie pierdołki przyjmą kształt zbliżony do krzyża... OOOOOO... to to już
będzie "demonstracyjne", "obnoszenie", itd... a jakże...

TRADYCJE SŁUŻBY ZDROWIA

W czasach staropolskich na każdym z bydgoskich przedmieść istniały
szpitale, które wówczas miały formę p r z y t u ł k ó w dla chorych,
starców i ubogich. Na przedmieściu gdańskim znajdował się szpital
św. Ducha przy kościele i klasztorze karmelitów (1448) powstały z
fundacji patrycjatu bydgoskiego. Na przedmieściu kujawskim szpital
przy kościele św. Stanisława i klasztorze bernardynów, zaś na
przedmieściu poznańskim szpital z kaplicą św. Krzyża przy kościele
św. Trójcy.

Pierwszy s z p i t a l miejski urządzono w 1833 r. przy ul.
Gdańskiej 4, w dawnym klasztorze sióstr klarysek. W 1898 r. otwarto
staraniem Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a 'Paulo miejski
szpital dziecięcy przy ul. św. Floriana, ufundowany przez hrabinę
Potulicką i doktora Jurasza (obecnie szpital chorób zakaźnych przy
ul. Floriana). W 1885 r. powstał drugi szpital miejski zwany
Szpitalem Diakonisek im. Giese-Rafalskiej, która ufundowała budynek
(dzisiaj siedziba Kujawsko-Pomorskiego Centrum Pulmonologii – ul.
Seminaryjna).
W 1903 r. powstało Pogotowie Ratunkowe w Bydgoszczy.
Z kolei w latach 1904-1905 staraniem Centralnego Niemieckiego
Komitetu dla Budowy Zakładów Przeciwgruźliczych powstało w Smukale-
Opławcu wśród żywicznych lasów sosnowych sanatorium przeciwgruźlicze
(obecnie nadal spełnia tę funkcję, należy do Kujawsko-Pomorskiego
Centrum Pulmonologii). Po II wojnie światowej pod zarządem dr
Meysnera sanatorium stało się pokazowym obiektem służby zdrowia
województwa pomorskiego, często odwiedzanym przez wysokich
przedstawicieli administracji państwowej a nawet gości
zagranicznych.
W latach międzywojennych zbudowano wielki szpital miejski na
Bielawkach (1928-1938, dzisiaj szpital uniwersytecki im. dr
Jurasza), dokąd w grudniu 1937 r. przeprowadzono szpital miejski z
klasztoru klarysek (dzisiaj Muzeum Okręgowe). W 1933 otwarto także
Szpital Powiatowy przy ul. Karola Chodkiewicza (dzisiaj szpital
dziecięcy).
W ten sposób, spośród 9 bydgoskich szpitali, które dzisiaj istnieją,
blisko połowa pochodzi sprzed II wojny światowej.

11 sierpnia

223 dzień roku.
Słońce w znaku Lwa wzeszło w Olsztynie o 5.09, zajdzie o 20.16. Dzień potrwa 15
godzin i 7 minut, i będzie krótszy od najdłuższego w roku o godzinę i 59 minut.

Imieniny obchodzą: Filomena, Klara, Ligia, Zuzanna.

Urodzeni 11 sierpnia są szlachetni, mają duże poczucie godności osobistej.
Odznaczają się dobrym gustem i są wrażliwi na piękno. Skromność przeplata się w
nich z pragnieniem zaszczytów.

1803- Zmarł Jan Karol Hohenzollern, biskup chełmiński i warmiński (1795 – 1803),
spokrewniony z panującą w Prusach rodziną Hohenzollernów.

1884- W Maleczewie koło Ełku urodził się Friedrich P. Reck-Malleczewen,
niemiecki pisarz. Zginął w obozie koncentracyjnym w Dachau w 1945 roku. Dwie z
jego powieści („Bomben auf Monte Carlo” i „Reitet für Deutschland” przeniesiono
na ekran.

1886- W podolsztyńskim Kortowie otwarto szpital dla nerwowo i psychicznie chorych.

1892- Urodził się Władysław Anders, generał. Po klęsce Polski w wojnie obronnej
we wrześniu 1939 roku (ranny) internowany w Związku Radzieckim. Od 4 sierpnia
1941 roku twórca i dowódca Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR, a po wyprowadzeniu
wojsk i ludności cywilnej ze Związku Radzieckiego – dowódca Armii Polskiej na
Wschodzie (Irak, Palestyna) i 2. Korpusu Polskiego pod Monte Cassino. Jeden z
przywódców emigracji polskiej w Wielkiej Brytanii. Zmarł w Londynie 11 maja 1970
roku. Spoczął wśród swoich żołnierzy na Polskim Cmentarzu Wojennym pod Monte
Cassino we Włoszech.

1920- Rada Ochrony Państwa ustanowiła Krzyż Walecznych – polskie odznaczenie
wojskowe.

1934- Na wyspie Alcatraz w USA otwarto więzienie federalne.

1945- W Olsztynie powstał Cech Metalowców.

1945- W sanatorium w Otwocku zmarł Stefan Jaracz, aktor i reżyser, współtwórca
nowoczesnej sztuki aktorskiej. Związany z warszawskimi teatrami: Polskim,
Narodowym i Ateneum. Stworzył wiele wybitnych kreacji w sztukach Szekspira,
Moliera, Gogola i Żeromskiego oraz w filmach: „Księżna Łowicka”, „Jego wielka
miłość”. Patron trzech teatrów – w Olsztynie, w Łodzi i warszawskiego Ateneum.
Urodził się 24 grudnia 1883 roku.

1993- W Św. Lipce rozpoczęły się uroczyste obchody 300-lecia konsekracji kościoła.

Juz 25-ty raz to slysze
No coz, troche racji pan Karol Wojtyla ma. Na swiecie szerzy sie nowa (choc
znana od tysiacleci) religia, ktora ma naprawde szanse polaczyc wszystkie
narody ziemii. Czyli dokonac tego, czego nie udalo sie nawet najbardziej
ekspansywnej i jednej z najkrwawszych religii w historii - chrzescijanstwu.

Aha, moze zapytacie jak sie nazywa to nowa religia. Otoz ja ja nazywam
MAMONIZMEM. Nie musze pewnie przytaczac, jaki kraj jest glownym propagatorem
tej "nowoczesnej" religii, ani kto jest obecnie arcykaplanem. Rade kardynalska
tez latwo znalezc - wystarczy otworzyc WalL Street Journal. Rycerze Krzyzowi
tejze religii wlasnie szykuja sie do kolejnego boju z innowiercami. Szkoda
nieco, ze glowna swiatynia mamonizmu legla niedawno w gruzach po uderzeniu
samolotami przez wyznawcow religii konkurencyjenj. Ale juz sa plany odbudowy,
wiec nie ma co sie martwic.

Jesli zas chodzi o Papieza i jego religie - trudno zarzucic nieprawde jego
slowom, ale tylko dlatego, ze nic naprawde nowego nie powiedzial. Niestety
milosciwie panujaca nam glowa kosciola katolickiego, zdaje sie dzialac juz w
obiegu zamknietym - powtarzajac jak katarynka (nie mam zamiaru go obrazic,
taki "figure of speech" mi sie akurat nasunal) rzeczy, ktore wymyslil w okresie
swietnosci swego, niewatpliwie niegdys blyskotliwego, intelektu i/lub
pontyfikatu. Obecnie jednak, ma Papiez ceche klasyczna dla ludzi starszych -
brak umiejetnosci dynamicznego przystosowania sie do zmieniajacych sie warunkow
otoczenia (zgodnie z madroscia ludowa, ze "starych drzew nie przesadza sie").

Poniewaz jest to ponownie na miejscu, pozwole sobie powtorzyc moj wczesniejszy
tekst:

"Nadal uwazam, ze szanowny pan Karol Wojtyla, sprawujacy obecnie funkcje
papieza w kosciele katolickim:
1. Jest wielkim czlowiekiem, ktory w piekny sposob przyczynil sie do szerzenia
pokoju, wiary i demokracji na swiecie.
2. Jest starym czlowiekiem.
3. Jest schorowanym czlowiekiem.
4. Nie ma juz ani sily, ani sprawnosci fizycznej i umyslowej, aby sprawowac
wladze nad jedna z najwiekszych organizacji na swiecie

Ostatnim hobby Papieza staje sie jak widac zabawa w wyrokowanie co jest cudem a
co nie, tudziez wytwarzanie kolejnych swietych, aby znalezc kolejnych
posrednikow miedzy czlowiekiem a Bogiem oraz wzorce do kucia i odlewania
kolejnych wizerunkow tych ludzi - A propos "You shall not make for yourself a
graven image, or any likeness of anything that is in heaven above, or that is
in the earth beneath, or that is in the water under the earth; you shall not
BOW DOWN TO THEM or serve them; for I the LORD your God am a jealous God.."
(Exodus 20:4-5).

A tymczasem kosciol katolicki gnebiony jest kolejnymi skandalami, podwazany
jest jego autorytet i rujnowany dorobek, jaki powstaje dzieki wspanialej
dzialanosci charytatywnej i edukacyjnej tej z gruntu rzeczy wznioslej i
cudownej instytucji. Ogloszenie cudu lub dolozenie do panteonu swietych
kolejnego czlowieka, nie odwroci kryzysu w jaki wchodzi obecnie KK.

Podsumowujac - pan Karol (lub jak kto woli Jan Pawel II - skoro Norma Jean
Mortenson Baker mogla sie nazwac Marylin Monroe, to niech i jemu bedzie wolno,
w sumie tez robi w showbiznesie) dokonal wielu czynow, za ktore godzien jest
najwyzszego szacunku i moim skromnym zdaniem powinien odejsc na zasluzony
odpoczynek, przekazujac swoj urzad w rece mlodszej i prezniejszej osoby, ktora
dokona w KK niezbednych reform:

1. Zniesie celibat ksiezy.
2. Zezwoli na wstepowanie kobiet do seminarium duchownego i sprawowanie przez
nie funkcji kaplanskich.
3. Wprowadzi kadencyjnosc urzedow koscielnych od biskupa w gore.
4. Zniesie obowiazek indywidualnej spowiedzi.

Pozostanie sporna kwestia rozwodow (jestem za ich uznaniem) i aborcji (jestem
przeciw liberalizacji)- tu jednak swiadom jestem, ze KK ma zwiazane rece, bo
latwo znalezc cytaty w Biblii zakazujace tych zjawisk.

Pokoj z wami, bracia i siostry. Amen."

PS. Osobom, pragnacym ze mna polemizowac, polecam przeczytanie calosci
dyskusji - gdyz tam podaje argumenty popierajace moje propozycje:
www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=50&w=4033438&a=4034231

Gość portalu: |v|rowa napisał(a):

> No coz, troche racji pan Karol Wojtyla ma. Na swiecie szerzy sie nowa (choc
> znana od tysiacleci) religia, ktora ma naprawde szanse polaczyc wszystkie
> narody ziemii. Czyli dokonac tego, czego nie udalo sie nawet najbardziej
> ekspansywnej i jednej z najkrwawszych religii w historii - chrzescijanstwu.
>
> Aha, moze zapytacie jak sie nazywa to nowa religia. Otoz ja ja nazywam
> MAMONIZMEM. Nie musze pewnie przytaczac, jaki kraj jest glownym propagatorem
> tej "nowoczesnej" religii, ani kto jest obecnie arcykaplanem. Rade
kardynalska
> tez latwo znalezc - wystarczy otworzyc WalL Street Journal. Rycerze Krzyzowi
> tejze religii wlasnie szykuja sie do kolejnego boju z innowiercami. Szkoda
> nieco, ze glowna swiatynia mamonizmu legla niedawno w gruzach po uderzeniu
> samolotami przez wyznawcow religii konkurencyjenj. Ale juz sa plany odbudowy,
> wiec nie ma co sie martwic.
>
> Jesli zas chodzi o Papieza i jego religie - trudno zarzucic nieprawde jego
> slowom, ale tylko dlatego, ze nic naprawde nowego nie powiedzial. Niestety
> milosciwie panujaca nam glowa kosciola katolickiego, zdaje sie dzialac juz w
> obiegu zamknietym - powtarzajac jak katarynka (nie mam zamiaru go obrazic,
> taki "figure of speech" mi sie akurat nasunal) rzeczy, ktore wymyslil w
okresie
>
> swietnosci swego, niewatpliwie niegdys blyskotliwego, intelektu i/lub
> pontyfikatu. Obecnie jednak, ma Papiez ceche klasyczna dla ludzi starszych -
> brak umiejetnosci dynamicznego przystosowania sie do zmieniajacych sie
warunkow
>
> otoczenia (zgodnie z madroscia ludowa, ze "starych drzew nie przesadza sie").
>
> Poniewaz jest to ponownie na miejscu, pozwole sobie powtorzyc moj
wczesniejszy
> tekst:
>
> "Nadal uwazam, ze szanowny pan Karol Wojtyla, sprawujacy obecnie funkcje
> papieza w kosciele katolickim:
> 1. Jest wielkim czlowiekiem, ktory w piekny sposob przyczynil sie do
szerzenia
> pokoju, wiary i demokracji na swiecie.
> 2. Jest starym czlowiekiem.
> 3. Jest schorowanym czlowiekiem.
> 4. Nie ma juz ani sily, ani sprawnosci fizycznej i umyslowej, aby sprawowac
> wladze nad jedna z najwiekszych organizacji na swiecie
>
> Ostatnim hobby Papieza staje sie jak widac zabawa w wyrokowanie co jest cudem
a
>
> co nie, tudziez wytwarzanie kolejnych swietych, aby znalezc kolejnych
> posrednikow miedzy czlowiekiem a Bogiem oraz wzorce do kucia i odlewania
> kolejnych wizerunkow tych ludzi - A propos "You shall not make for yourself a
> graven image, or any likeness of anything that is in heaven above, or that is
> in the earth beneath, or that is in the water under the earth; you shall not
> BOW DOWN TO THEM or serve them; for I the LORD your God am a jealous God.."
> (Exodus 20:4-5).
>
> A tymczasem kosciol katolicki gnebiony jest kolejnymi skandalami, podwazany
> jest jego autorytet i rujnowany dorobek, jaki powstaje dzieki wspanialej
> dzialanosci charytatywnej i edukacyjnej tej z gruntu rzeczy wznioslej i
> cudownej instytucji. Ogloszenie cudu lub dolozenie do panteonu swietych
> kolejnego czlowieka, nie odwroci kryzysu w jaki wchodzi obecnie KK.
>
> Podsumowujac - pan Karol (lub jak kto woli Jan Pawel II - skoro Norma Jean
> Mortenson Baker mogla sie nazwac Marylin Monroe, to niech i jemu bedzie
wolno,
> w sumie tez robi w showbiznesie) dokonal wielu czynow, za ktore godzien jest
> najwyzszego szacunku i moim skromnym zdaniem powinien odejsc na zasluzony
> odpoczynek, przekazujac swoj urzad w rece mlodszej i prezniejszej osoby,
ktora
> dokona w KK niezbednych reform:
>
> 1. Zniesie celibat ksiezy.
> 2. Zezwoli na wstepowanie kobiet do seminarium duchownego i sprawowanie przez
> nie funkcji kaplanskich.
> 3. Wprowadzi kadencyjnosc urzedow koscielnych od biskupa w gore.
> 4. Zniesie obowiazek indywidualnej spowiedzi.
>
> Pozostanie sporna kwestia rozwodow (jestem za ich uznaniem) i aborcji (jestem
> przeciw liberalizacji)- tu jednak swiadom jestem, ze KK ma zwiazane rece, bo
> latwo znalezc cytaty w Biblii zakazujace tych zjawisk.
>
> Pokoj z wami, bracia i siostry. Amen."
>
> PS. Osobom, pragnacym ze mna polemizowac, polecam przeczytanie calosci
> dyskusji - gdyz tam podaje argumenty popierajace moje propozycje:
> <a href="www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
f=50&w=4033438&a=
> 4034231"target="_blank">www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
f=50&w=40
> 33438&a=4034231</a>

DDużo napisaleś, nic nie powiedyialeś.........

starczy?
Czy chcesz wiecej?

skopiowalem nieczytajac z:
slimak.sciaga.pl/prace/praca/11977.htm

Adolf Hitler urodził się 20 kwietnia 1889 roku w zajeździe ładnego, małego
miasteczka Braunau nad rzeką Inn, stanowiącą granicę między Bawaria i Austrią.
Jego przodkowie podpisywali się Hiedler, Hutler albo Hitler i wywodzili ze wsi
odległej o około 100 km od Wiednia. Był wątłym, czwartym dzieckiem Klary
Polltz, która straciła wczesnie troje pierwszych dzieci (Gustawa, Klarę oraz
Idę). Ojciec Hitlera był starszy od Klary o 23 lata. Pracował jako celnik i
marzył o męskim potomku. Nie przeszkodziło to, aby Adolfa usynowił dopiero
przed świercią. Adolf nie grzeszył pilnością. Ojciec posłał go więc w 1897 roku
do sławnej szkoły w Lambach, prowadzonej przez benedektynów. Tam okazało się,
że chłopiec chętnie pracuje nad tymi przedmiotami, które go interesują. A
interesował się między innymi religią. To w tym okresie chciał zostać księdzem.
Oświadczył ojcu, że nie będzie,jak on, strażnikiem celnym.
We wrześniu 1900 roku został przeniesiony do szkoły w Linzu. Tu z zapałem
śpiewał w chórze, tu stał się melomanem i wielbicielem muzyki Wagnera oraz
zapamiętałym czytelnikiem powieści Karola Maya. Tu też postanowił zostać
malarzem. Podczas pobytu w Linzu Hitler przeżył także swą pierwszą wielką
miłość. Zrozpaczony brakiem wzajemności usiłował nawet popełnić samobójstwo.
Wiedeński bezrobotny
Po tym doświadczeniu opuścił w 1907 roku Linz i pojechał do Wiednia z zamiarem
rozpoczęcia studiów w Akademi Sztuk Pięknych. Po bezskutecznych trzech próbach,
zawiedziony w nadziejach i urażony niedocenieniem jego geniuszu, zaczął stronić
od ludzi. Mieszkał w hospicjum, gdzie żył w skrajnej nędzy ukrywając przed
matką swą porażkę. Zawsze szczupły, teraz niebezpiecznie schudł. Zimą zarabiał
odśnieżaniem ulic. Ale w sierpniu 1910 roku znajomemu z przytułku, a
przedsiębiorczemu Reinholdowi Hanischowi zwierzył się, że jest malarzem.
Zawarli umowę. Hitler zdecydował się malować akwarelowe widokówki, które
Hanisch sprzedawał. W ten sposób zaczął zarabiać na swoje utrzymanie. Na tle
rozliczeń doszło jednak między wspólnikami do nieporozumień i Hitler postanowił
dalej sam rozprowadzać swe prace. Jeden z klientów zaproponował mu nawet
przygotowanie reklamy wyrobów higienicznych.
W tym właśnie okresie zetknął się z najbardziej radykalnymi kręgami
wiedeńczyków.Stał się nacjonalistą i antysemitą, zaczął myśleć o stworzeniu
potężnych Niemiec i odkrył w sobie talent przekonywania innych.
Żołnierz armii bawarskiej
Niebawem wybuchła pierwsza wojna światowa. Hitler zgłosił się do wojska i
dostał od króla Bawarii, Ludwika, przydział do 1 kompani 16 regimentu
infanterii. Za walkę pod Ypres otrzymał Żelazny Krzyż, do którego był
przedstawiony przez adiutanta regimentu, Hugona Gutmana. W opini dowódców
zadowolony ze swego losu, przodujący żołnierz Adolf Hitler który w wolnych
chwilach czytywał Homera i Schopenhauera, nie zasługiwał na dalszy
awans ,,ponieważ nie miał cech dowódcy i nie był odpowiedzialny''. W
październiku 1916 roku z powodu lekkiej rany, odniesionej w bitwie pod Bapaume,
został odesłany do szpitala w Berlinie, a na okres rekonwalescencji do
Pasewalku. Tam dotarła do niego wieść o zakończeniu wojny i całkowitej porażce
Niemiec. Hitler był zrozpaczony. Narastało w nim przekonanie, że klęskę Niemiec
spowodowali Żydzi i marksiści.
W grudniu 1918 roku powrócił do Monachium. Tu zgłosił się na ochotnika do
pilnowania obozu jeńców wojennych, wciągnął się do pracy dziennikarskiej,
zainteresował historią, przeszedł kurs prowadzenia propagandy
antymarksistowskiej i został członkiem niemieckiej partii robotniczej. Rozwinął
ją z 40 do 2000 członków i zdynamizował jej działalność. Właśnie wtedy poznał
go Rudolf Hess i określił jako człowieka, który ,,jest zdolny uratować honor
Niemiec" po poniżającym je traktacie wersalskim. Jego wystąpienia ujawniły
talent oratorski, umiejętność elektryzowania tłómów i zamykania ust
przeciwnikom, dzięki czemu stał się jednym z przywódców partii a potem, 29
lipca 1921 roku, przewodniczącym Niemieckiej Socjalistycznej Partii Pracy,
sławnego NSDAP. Miał wówczas 32 lata.

Statystyczny przedstawiciel społeczeństwa: A *** ją wie.

Andrzej Lepper: Oświadczam że jeżeli rząd będzie dalej niszczył polskie
rolnictwo niedługo na wszystkie drogi kraju wyjdą kury i będą przechodzić na
drugą stronę tak długo, dopóki ten rząd złodziejów i sługusów Unii Europejskiej
nie poda się do dymisji.

Andrzej Lepper 2: Kura przekroczyła ulicę ponieważ ma prawo do tej formy
protestu, zważywszy na ceny jajek. Jeśli zostanie pociągnięta do
opowiedzialności inne kury zablokują wszystkie drogi w kraju.

Andrzej Lepper 3: A więc kura odeszła... BALCEROWICZ TEŻ POWINIEN!!!

Andrzej Lepper 4: Już nie mogła patrzeć jak te złodzieje okradają polskę...

Rzecznik prasowy policji: Trwają czynności procesowe zmierzające do ustalenia
przebiegu zdarzenia. Ze względu na dobra sprawy na obecnym etapie śledztwa nie
mogę nic więcej Państwu powiedzieć.

Leibnitz: Szuka lepszego ze światów.

Lech Wałęsa: Potwierdzam to i zaprzeczam.

Zespół prasowy policji: W okresie urlopowym obserwujemy nasilony ruch kur
przechodzących na drugą stronę ulicy, co częstokroć prowadzi do groźnych
wypadków. W nadchodzący weekend przewidujemy nasilenie kontroli kur, mające na
celu zwiększenie bezpieczeństwa użytkowników drogi pod kryptonimem KURA 2000.

A. Michnik: Pppproszę ppppaństwa! Ttttto ooddważne ppprzeeeeekroczenie
czczarnego aaaswaltu uulicy jejest mmmmmmetafforycznym aaataiiem ppppprzełamania
bbbaaarier ććććemnoty i zzzaacofania ku pppppostępowi i tttolerancji nna llewej
ssttronie jeeeezdni!

Slobodan Miloszewicz: Ta biedna serbska kura uciekła przed barbarzyńskimi
nalotami NATO. To wielkie zwycięstwo naszego narodu!

K. Switoń: ...5612, 5613, 5614... Jaka kura?! Proszę mi nie przeszkadzać właśnie
liczę krzyże. 5615...

A. Łukaszenko: Kura przeszła przez ulice, żeby zademonstrować całemu światu
potęgę białoruskiego rolnictwa. Od dziś wszystkie kołchozy mają zwiększyć normę
przechodzących przez ulicę kur o 500%, za co czynię odpowiedzialnych urzędników
wszystkich szczebli i czego sam dopilnuję.

A. Kwaśniewski: Nic mi o tym nie wiadomo. W okresie miedzy pobytem kury na
jednej jak i na drugiej stronie ulicy byłem z żoną na Atlantydzie, przyjąłem w
sejmie delegację z Grenlandii i odwiedziłem znajomego na Powiązkach. I na to
wszystko mam dowody w postaci biletów lotniczych, pamiątkowego kawałka lodowca i
zeznań na piśmie od wyżej wymienionego znajomego.

A. Kwaśniewski 2: Jako prezydent wszystkich kur mówię: "nie patrzmy w przeszłość".

Marian Krzaklewski: To jest pytanie nie do mnie ale do Rzecznika Interesu
Publicznego. Ja nie odpowiadam za politykę Rządu.

Osmen bin Laden: to dopiero ostrzeżenie pod adresem pełnej zła i zepsucia
Ameryki. Następne kury przejdą przez ulicę w zatłoczonych centrach handlowych i
przed przedszkolami.

Wojciech Jaruzelski: Niestety stan zdrowia nie pozwala mi na zeznawanie w tej
sprawie.

Bill Gates: Akurat wypuściłem na rynek nowy KuraOffice 2000, który nie tylko
będzie przekraczał ulicę, ale również będzie znosił jaja, zarządzał ważnymi
dokumentami i wyrównywał stan waszego konta.

L. Balcerowicz: Mogę z dumą powiedzieć, że jest wyłączną zasługą kierowanego
przeze mnie resortu, a zwłaszcza podjętych ostatnio kroków w zakresie akcyzy na
paliwa, że ta kura i wiele innych polskich kur może dziś bezpiecznie przekraczać
ulicę.

F. Nietzsche: To była transformacja kury w nad kurę.

BERKLEY: Bo Bóg postrzegł, że przeszła.

HEGEL: Przejście kury było zgodne z Duchem Dziejów.

KAROL MARX: Był to nieuchronny wynik sprzeczności między elementami bazy i
nadbudowy, która to sprzeczność występuje w każdym społeczeństwie kapitalistycznym.

Gość portalu: Michał napisał(a):

> Po podziale Śląska Cieszyńskiego w 1920 roku
> zdrajcy-ślązakowcy, którzy wcześniej agitowali za Czechami po polsku,
> postanowili przeciągnąć na swoją stronę ewangelików i katolików wśród
> duchowieństwa na Zaolziu.
> Zakończyło się to fiaskiem.
> Na Zaolziu powstał Śląski Kościół Ewangelicki ( ŚKE ) o polskim obliczu,
który
> mimo nacisków twardo odmówił przystapienia do czesko-braterskiego (
> husyckiego ) Kościoła czeskiego.
> Husyci zbudowali w Czeskim Cieszynie kościół przy ulicy Frydeckiej dzięki
> wielkiej pomocy Josefa Kozdona, dawniej szefa Sląskiej Partii Ludowej, a
wtedy
> najbardziej gorliwego na Zaolziu czechizatora i burmistrza Czeskiego Cieszyna.
> Od polskiego ŚKE odłączyli się też Niemcy i zbudowali włąsny kościół w
Czeskim
> Cieszynie.
> Warto przypomnieć, że zwierzchnik polskich ewangelików na Zaolziu ks. Berger
> został w 1938 posłem na sejm RP.
> A proboszcza z polskiego Cieszyna ks. Kulisza zamordowano w obozie
> koncentracyjnym.
> Dla hitlerowców i "nawróconych" na narodowy socjalizm Kozdona i jego
kumotrów,
> wszycy cieszyniacy-Polacy, aktolicy i ewangelicy, mieli być "ausrotten",
czyli
> wytępieni.
> To Ślązakowcy byli najbardziej gorliwymi współpracownikami gestapo.
>
> A dziś forumowicz slezan gloryfikuje Kozdona i robi z tego hitlerowca
> przywódcę "narodu śląskiego".
W przypadku Kościoła Ewangelickiego rzeczywiście skończyło sie to fiaskiem,
przede wszystkim z tego powodu, ze był to kościół autonomiczny, którego
członkami na Zaolziu byli prawie wyłącznie Polacy. Gorzej wyglądała sprawa z
Kościołem Rzymskokatolickim. Zacytuje w tym momencie co na ten temat pisze ks.
Henryk Olszar w swojej książce "Duchowieństwo katolickie diecezji śląskiej
(katowickiej) w Drugiej Rzeczypospolitej. Katowice 2000, str. 80-81. "Ze
zjawiskiem uchodźstwa księży spotykamy sie również w granicach Generalnego
wikariatu w Cieszynie. Władze czechosłowackie, po podziale Śląska Cieszyńskiego
w lipcu 1920 r., wywierały naciski na duchowieństwo katolickie Zaolzia, aby
opowiedziało się co do swojej przynależności narodowej. dotyczyło to głównie
księży Polaków. w wyniku przeprowadzonej weryfikacji zostali zwolnieni we
Frysztacie z posad katechetów ks. Józef Kwiczała i ks. Ludwik Kojzar. Ks. Józef
Szymeczek opuścił Czechosłowację w 1926 r. gdyż zagrozono mu wydaleniem za
gorliwe popieranie akcji przy wpisach do szkół polskich na Zaolziu. W Karwinie
stanął w obronie krzyża i polskich nabożeństw ks. Jan Warzecha. Utracił on
zaufanie proboszcza w osobie ks. Stanisława Weissmana i miejscowych władz
administracyjnych. Po rozprawie sądowej w Morawskiej Ostrawie przebywał 6
tygodni w więzieniu. W latach 1919-1927 dalszych 7 księży Polaków w podobnych
okolicznościach zmuszonych było do opuszczenia sląska Zaolziańskiego i
przeniesienia się do diecezji katowickiej". Byli to Józef Buryan z Suchej
Górnej, Józef Czaputa i Karol Franek z Jabłonkowa, Brunon Stefan z Frysztatu,
Augustyn Machalica z Niemieckiej Lutyni, Ferdynand Niemiec z rychwałdu,
Franciszek Pastucha z Wędryni i Jan Warzecha z Karwiny. "Od 1920 żaden
wikariusz narodowości polskiej na Zaolziu nie otrzymał prezenty na probostwo.
Polskie parafie obsadzano księżmi sprowadzanymi nawet z innych diecezji w
Czechosłowacji" Niektórzy ze sprowadzonych czeskich księży byli to wielcy
szowiniści nienawidzący Polaków i wszystkiego co polskie jak chociażby ks.
Mateusz Vlczek z Dziećmorowic, który uważał nawet, że wszystkich polskich
księży nalezy wyrzucić z Zaolzia. Wszystko to pokazuje jaka była sytuacja
Polaków w tym najbardziej wówczas demokratycznym z państw Europy Środkowej.

info.onet.pl/937398,11,item.html
W Warszawie po długiej chorobie zmarł Jacek Kuroń. Był wybitnym polskim
politykiem i publicystą.
W czasach komunistycznych był działaczem opozycyjnym, po 1989 roku posłem, a
także jednym z liderów Unii Demokratycznej, ministrem pracy i polityki
socjalnej.
Choć od kilku lat z powodu choroby nie zajmował się polityką, cieszył się
popularnością i zaufaniem. Pasją jego życia była działalność społeczna.
Jacek Kuroń był jedną z najbardziej znanych postaci opozycji
antykomunistycznej, z którą był związany od połowy lat 60.
Współtworzył Komitet Obrony Robotników, wielokrotnie był więziony i
internowany, uczestniczył w obradach "Okrągłego Stołu". W więzieniu spędził
łącznie blisko 10 lat.
Urodził się 3 marca 1934 roku we Lwowie. Ukończył historię w Uniwersytecie
Warszawskim. W latach 40-tych należał do Związku Harcerstwa Polskiego, w latach
50 działał w Związku Młodzieży Polskiej i PZPR.
Z partii dwukrotnie go usuwano: w 1953 roku za odmowę złożenia samokrytyki i w
1964 roku - za "List otwarty", napisany wspólnie z Karolem Modzelewskim. W 1975
roku był współinicjatorem listu 59 intelektualistów, którzy wystąpili w obronie
praw człowieka w PRL.
W Komitecie Obrony Robotników działał od jego powstania w 1976 roku do 1981
roku. Rok później został oskarżony o próbę obalenia ustroju. Był doradcą
Komisji Krajowej "Solidarności" i Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ "S" w
okresie, gdy związek działał w podziemiu.
Po przełomowym 1989 roku został członkiem-założycielem ROAD, a następnie
wiceprzewodniczącym Unii Demokratycznej. Potem był związany z Unią Wolności.
W rządzie Tadeusza Mazowieckiego i Hanny Suchockiej kierował ministerstwem
pracy i polityki socjalnej. Pod jego kierownictwem opracowano pierwszą w
powojennej Polsce ustawę o bezrobociu i utworzono Fundusz Pracy.
Od 1989 roku był posłem na Sejm trzech kolejnych kadencji. W 1995 roku w
pierwszej turze wyborów prezydenckich zajął trzecie miejsce, za Aleksandrem
Kwaśniewskim i Lechem Wałęsą.
W latach 90. zainicjował wiele akcji społecznych, między innymi powstanie
Fundacji "Pomoc Społeczna SOS, mających łagodzić dotkliwe skutki transformacji
gospodarczej w naszym kraju.
Jacek Kuroń jest autorem kliku książek, między innymi: "Polityka i
odpowiedzialność", "Wiara i wina. Do i od komunizmu", "Moja zupa" oraz "Spoko,
czyli kwadratura koła". Swoją aktywność w licznych ruchach społecznych
podsumował w książce "Działanie".
W 1994 roku został odznaczony medalem św. Jerzego, przyznawanym przez "Tygodnik
Powszechny". Został uhonorowany najwyższym polskim odznaczeniem - Orderem Orła
Białego.
W 1999 roku za tworzenie nowego partnerstwa polsko-niemieckiego otrzymał Wielki
Krzyż Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. Został także odznaczony francuską
Legią Honorową oraz ukraińskim Orderem Jarosława Mądrego.

Francja 2005.10
10 09.05.
Stało się to już nową świecka tradycją, że dzień zaczyna się od wizyty
kampingowych kotów, dziś przed schodkami usiadł Czarno-biały, potem jeszcze dwa
inne, dostały tradycyjny poczęstunek, ale widać nie satysfakcjonujący, bo
usiłowały wtargnąć do wnętrza znacząco kierując się w stronę lodówki. Po
śniadaniu jazda z przesiadkami do Panteonu, gdy wyszliśmy z metra, zaczęło
padać, więc szybko udaliśmy się na zwiedzanie. Olbrzymie wnętrze na planie
krzyża greckiego, kopuła oparta na grubych filarach, reszta sklepień na
kolumnach, wchodzi się zaś przez typowy kolumnowy perystyl, w ogóle całość
wzorowano na Panteonie rzymskim, choć ten wydaje się większy, a konstrukcję
kopuły ma bardziej skomplikowaną. Na ścianach ogromne obrazy – nie freski, bo
malowane na płótnie – sceny z życia św. Genowefy, pod której wezwaniem budynek
ten był pierwotnie kościołem, za Rewolucji zmieniono go na Świątynię Ojczyzny,
Napoleon I znowu zrobił tu kościół, a od II Republiki do teraz stał się
mauzoleum zasłużonych dla Francji (leżą tu m.in. Wolter, Hugo, Zola i inni, w
tym małżonkowie Curie). Drugi temat malowideł to dzieje francuskiego
chrześcijaństwa od chrztu Chlodwiga, przez koronację Karola Wielkiego i Joannę
d’Arc. Ze środka kopuły zwisa wahadło Foucaulta i rzeczywiście w czasie naszego
zwiedzania zmieniło kierunek wahań. Zejście do krypt wprowadza nas do
prawdziwego labiryntu korytarzy i kaplic tak rozległego, że można by pochować tu
całą Francję, a pochowano tu na razie dwudziestu kilku zasłużonych. Wejście na
galerię zamknięte - z powodu pogody, a szkoda, bo ponoć ciekawe. Potem w
niewielkim deszczu spacer zatłoczonym Bulwarem św. Michała, pełnym sklepów z
przecenami. Obserwujemy tam ponurą scenę wywożenia dwóch nieprawidłowo
zaparkowanych samochodów. Robił to pojedynczy pracownik przy pomocy dźwigu
zamocowanego na ciężarówce, najpierw założył pod pierwszy samochód dwa szerokie
pasy, zaczepił je o hak dźwigu i przeniósł na platformę, do drugiego założył z
przodu stalowa listwę (nie zauważyłem jak ją zamocował), podniósł przód, pod
tylne koła wcisnął małe czterokołowe wózki i z fasonem odjechał. Dochodzimy do
Palais de Justice, oczywiście chodzi nam o Saint Chapelle, pamiętamy bowiem, że
bez tego Paryż jest nieważny. Wchodzimy, po odstaniu w niedługiej kolejce do
kasy, gdzie kupujemy bilet kombinowany do Chapelle i Conciergerie (razem 31,20
€). Przed wejściem kontrolują nam bagaże, a wykryty przez bramkę mój scyzoryk
wędruje do depozytu (czyżby bali się uprowadzenia … witraży?). W kaplicy nawet
nie wielu zwiedzających, znowu zdumienie lekkością konstrukcji, wspaniałością
witraży. Chłoniemy czar tego miejsca przez dłuższy czas i wyruszamy do
niedalekiej Conciergerie: tu zdumienie, wchodzi się bowiem do ogromnego
gotyckiego wnętrza przypominającego katedrę, a przecież było to więzienie.
Przypominają o tym zrekonstruowane cele - klatki w bocznych pomieszczeniach. W
głównej części ciekawa wystawa: zestawienie XVIII w. grafik krajobrazów Indii
współczesnymi fotografiami tych samych miejsc. Trochę zmęczeni
wielkometropolitarnością Paryża wracamy RER’em wprost do domu, po drodze zakupy
w boulangerie: trzy eklery czekoladowe i placek migdałowo-miodowy."

Jacek Kuroń ['] ['] [']
info.onet.pl/937398,11,item.html
W Warszawie po długiej chorobie zmarł Jacek Kuroń. Był wybitnym polskim
politykiem i publicystą.
W czasach komunistycznych był działaczem opozycyjnym, po 1989 roku posłem, a
także jednym z liderów Unii Demokratycznej, ministrem pracy i polityki
socjalnej.
Choć od kilku lat z powodu choroby nie zajmował się polityką, cieszył się
popularnością i zaufaniem. Pasją jego życia była działalność społeczna.
Jacek Kuroń był jedną z najbardziej znanych postaci opozycji
antykomunistycznej, z którą był związany od połowy lat 60.
Współtworzył Komitet Obrony Robotników, wielokrotnie był więziony i
internowany, uczestniczył w obradach "Okrągłego Stołu". W więzieniu spędził
łącznie blisko 10 lat.
Urodził się 3 marca 1934 roku we Lwowie. Ukończył historię w Uniwersytecie
Warszawskim. W latach 40-tych należał do Związku Harcerstwa Polskiego, w latach
50 działał w Związku Młodzieży Polskiej i PZPR.
Z partii dwukrotnie go usuwano: w 1953 roku za odmowę złożenia samokrytyki i w
1964 roku - za "List otwarty", napisany wspólnie z Karolem Modzelewskim. W 1975
roku był współinicjatorem listu 59 intelektualistów, którzy wystąpili w obronie
praw człowieka w PRL.
W Komitecie Obrony Robotników działał od jego powstania w 1976 roku do 1981
roku. Rok później został oskarżony o próbę obalenia ustroju. Był doradcą
Komisji Krajowej "Solidarności" i Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ "S" w
okresie, gdy związek działał w podziemiu.
Po przełomowym 1989 roku został członkiem-założycielem ROAD, a następnie
wiceprzewodniczącym Unii Demokratycznej. Potem był związany z Unią Wolności.
W rządzie Tadeusza Mazowieckiego i Hanny Suchockiej kierował ministerstwem
pracy i polityki socjalnej. Pod jego kierownictwem opracowano pierwszą w
powojennej Polsce ustawę o bezrobociu i utworzono Fundusz Pracy.
Od 1989 roku był posłem na Sejm trzech kolejnych kadencji. W 1995 roku w
pierwszej turze wyborów prezydenckich zajął trzecie miejsce, za Aleksandrem
Kwaśniewskim i Lechem Wałęsą.
W latach 90. zainicjował wiele akcji społecznych, między innymi powstanie
Fundacji "Pomoc Społeczna SOS, mających łagodzić dotkliwe skutki transformacji
gospodarczej w naszym kraju.
Jacek Kuroń jest autorem kliku książek, między innymi: "Polityka i
odpowiedzialność", "Wiara i wina. Do i od komunizmu", "Moja zupa" oraz "Spoko,
czyli kwadratura koła". Swoją aktywność w licznych ruchach społecznych
podsumował w książce "Działanie".
W 1994 roku został odznaczony medalem św. Jerzego, przyznawanym przez "Tygodnik
Powszechny". Został uhonorowany najwyższym polskim odznaczeniem - Orderem Orła
Białego.
W 1999 roku za tworzenie nowego partnerstwa polsko-niemieckiego otrzymał Wielki
Krzyż Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. Został także odznaczony francuską
Legią Honorową oraz ukraińskim Orderem Jarosława Mądrego.

W niektórych kręgach społecznych rzecz kończy się mordobiciem, w cywilizowanym
świecie - w sądzie. Jeżeli oglądam wielki malarski cykl Antonio
Saury "Ukrzyżowania" - mogę podjąć dyskusję z wizją artysty, z interpretacją
odwiecznego motywu, który ulega deformacjom i przetworzeniom. Może mi się to
podobać lub nie. Nie jest to jednak szyderstwo ani zabawa z krzyżem jako
znakiem wiary.

"Artysta bowiem, kiedy tworzy dzieło, nie tylko powołuje je do życia, ale
poprzez to dzieło objawia także swoją osobowość... Tak więc historia sztuki nie
tylko jest historią dzieł, ale również ludzi". Tak w "Liście do artystów" w
roku 1999 pisał Jan Paweł II. Wspominam ten tekst również dlatego, że przed 30
laty Paweł VI, koneser sztuki i twórca Galerii Współczesnej w Muzeach
Watykańskich, mówił, że wielu dzieł współczesnych nie rozumie, że "krwawi mu
serce" na widok tego, co powinno przecież człowieka budować. Karol Wojtyła
pogłębił refleksję o sztuce o doświadczenie ostatnich dziesięcioleci.

Odpowiedzialność twórcy

Tak więc mamy takie dzieła - jakich mamy artystów, artystów mamy takich - jakie
mamy czasy. Ale nie oznacza to, że dzieło sztuki żyje w izolacji, a artysta
działa w wyimaginowanej przestrzeni. Czy zapomnieliśmy o odpowiedzialności
artysty za słowo, za dzieło, za siebie i innych?

Wyrok w sprawie p. Nieznalskiej nie jest więc odwetem za obrażenie zapyziałych
dewotek, tylko przypomnieniem o odpowiedzialności artysty, że nie może on
bezkarnie ładować do szamba wszystkiego, co mu artystyczna indywidualność
podyktuje. Artysta "przykuty do galery epoki", jak pisał Camus, jest świadkiem
i uczestnikiem swojego czasu, ale jak sądzę - nie jest zwolniony z
jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Fałszywą jest sytuacja, w której działaniom twórczym nadaje się bezkrytycznie
nadrzędną rolę i znaczenie. Gorszące jest też i to, że obrażanie uczuć i
symboli religijnych nie powinno budzić sprzeciwu, gdy dotyczy religii
katolickiej. Zakłada się bowiem, że katolik musi być tolerancyjny, a jak nie,
to wypomina się mu inkwizycję, skrytą miłość do cenzury i przywołuje się metody
realizmu socjalistycznego.

Artysta jako świadek dramatycznych czasów - to jedna sprawa. Prawo artysty do
obrażania ludzi, ich wiary, wreszcie zgoda na bluźnierstwo wyrażone w rzekomo
artystycznej formie - to kłamstwo i zwyczajne oszukiwanie ludzi. Dziwię się
historykom sztuki i intelektualistom, również duchownym, że z taką naiwnością
usprawiedliwiają p. Nieznalską, oburzają się na wyrok, który wskazuje, że
sztuka nie może być nietykalnym obszarem skandalu i destrukcji.

Współczuję tym, którzy oburzają się na niegodziwości w życiu i chamstwo na
ulicach, a nie dostrzegają tych zjawisk w sztuce. Nie rozumiem sytuacji, w
której jedyną reakcją na to, że ktoś mnie obraża, poniewiera symbole mojej
wiary, traktując krzyż jako element skandalicznej gry - jest zalecenie, by
rzecz załagodzić, co w polskim wydaniu oznacza - uznać ją za normalną. Dlaczego
reakcją na bluźnierstwo i krzywdę ma być zawsze delikatna i pełna
wyrozumiałości rada, by nie brać tego wszystkiego na serio?

STANISŁAW RODZIŃSKI

Antysemita Rydzyk nie jest przyjacielem papieza.
Jerzy Kluger osobiscie wyrozniony przez papieza, a antysemita Rydzyk
traktowany jak powietrze podczas GENERALNEJ audiencji.
Nazistom i antysemitom musi byc niestrawnie.
PAP, MFi /2003-12-04 22:00:00

Przyjaciel papieża "Człowiekiem Pojednania"

Przyjaciel Jana Pawła II Jerzy Kluger otrzymał przyznawany corocznie przez
Polską Radę Chrześcijan i Żydów tytuł "Człowieka Pojednania". Uroczystość
nadania honorowego dyplomu odbyła się w ambasadzie RP przy Stolicy
Apostolskiej.

Po wręczeniu dyplomu Jerzemu Klugerowi życzenia i gratulacje od Jana Pawła II
przekazał telefonicznie osobisty sekretarz papieża abp Stanisław Dziwisz.

Jerzy Kluger powiedział PAP, że ostatnio rozmawiał prywatnie z papieżem w
jego watykańskich apartamentach dwa tygodnie temu i że z pewnością jeszcze
przed Świętami Bożego Narodzenia ponownie odwiedzi Jana Pawła II.

Tytuł "Człowieka Pojednania" jest przyznawany przez istniejącą od 1991 roku
Polską Radę Chrześcijan i Żydów osobom szczególnie zasłużonym dla dialogu
chrześcijańsko-żydowskiego, w uznaniu ich wyjątkowego wkładu w dzieło
zbliżenia, lepszego zrozumienia i pojednania chrześcijan i Żydów.

W laudacji wygłoszonej podczas uroczystości nadania tytułu
współprzewodniczący Rady ks. prof. Michał Czajkowski opisał historię
nawiązanej jeszcze w szkole w Wadowicach przyjaźni Jerzego Klugera i Jana
Pawła II.

Wskazał też na zasługi laureata między innymi na polu nawiązania relacji
dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Izraelem, a także dla
załagodzenia konfliktu wokół klasztoru karmelitanek w Oświęcimiu.

Ks. Czajkowski wyraził również przekonanie, że "pojednanie starszych braci i
sióstr (Żydów) z młodszymi (chrześcijanami) byłoby o wiele dalsze i
trudniejsze, gdyby nie środowisko wadowickie przyszłego papieża, jego
żydowskie koleżanki i koledzy, ich straszny los, a przede wszystkim przyjaźń
z Jerzym Klugerem".

"Pragniemy tym skromnym dyplomem podziękować panu, czcigodny i drogi panie
Jerzy, za tę przyjaźń, która ma wielką moc oddziaływania na postawy i poglądy
chrześcijan i Żydów i stanowi nader wymowny i pociągający przykład dla
kształtowania naszych wzajemnych relacji" - powiedział ks. Czajkowski.

Jerzy Kluger urodził się w 1921 roku w Wadowicach, jego ojciec Wilhelm był
adwokatem, przewodniczył liczącej dwa tysiące członków gminie żydowskiej.

W latach szkoły podstawowej i gimnazjum im. Wadowity Kluger blisko kolegował
się z Lolkiem, czyli Karolem Wojtyłą. Po maturze Karol poszedł na polonistykę
do Krakowa. Jurek wybrał Politechnikę Warszawską.

Po wybuchu II wojny światowej Jurek z ojcem wyruszyli na wschód. Obaj zostali
aresztowani przez NKWD i znaleźli się w łagrach w tajdze. Stamtąd trafili do
armii Andersa. Jurek skończył podchorążówkę (artyleria), brał udział w
kampanii włoskiej, a za udział w bitwie pod Monte Cassino i w walkach w
okolicach Ankony został odznaczony Krzyżem Walecznych. Uhonorowany został
także kilkoma wysokimi brytyjskimi odznaczeniami wojskowymi za udział w
bitwie pod El Alamein oraz odznaczeniami włoskimi.

Po wojnie podjął studia inżynierskie w Turynie (Włochy), a po demobilizacji
wyjechał do Anglii, gdzie kontynuował naukę na Politechnice w Nottingham.
Ożenił się z Renee, irlandzką katoliczką. W 1952 roku razem przyjechali do
Rzymu, gdzie Kluger prowadził własną firmę.

W 1962 roku, kiedy krakowski biskup Karol Wojtyła przyjechał na obrady Soboru
Watykańskiego II, dawni przyjaciele odnowili kontakty.

Gdy w 1978 roku kardynał Wojtyła został papieżem, rodzina Jerzego Klugera
znalazła się wśród pierwszych zaproszonych przez Jana Pawła II gości. Włoskie
gazety informowały, że papież "pierwszej audiencji udzielił żydowskiemu
przyjacielowi".

Nie zabraklo gorali...

... w Bańskiej Bystrzycy
Trzy autokary z pielgrzymami z Zakopanego wyruszyły w piątek rano około 5,
pilotowane do granicy przez patrol policji, na spotkanie z Ojcem Świętym w
Bańskiej Bystrzycy. Pielgrzymkę zorganizowała parafia Najświętszej Rodziny w
Zakopanem i księża pallotyni z Krzeptówek.
Kontrola na przejściu granicznym w Suchej Horze, zgodnie z zapewnieniami
pograniczników, przebiegła szybko i sprawnie. W drodze do Bańskiej Bystrzycy,
która wiodła przez Trstenę, Dolny Kubin, Rużomberok, pielgrzymi modlili się,
ale również z zaniepokojeniem komentowali zły stan zdrowia papieża, jaki był
wyraźnie zauważalny dzień wcześniej w Bratysławie. Niektórzy nawet zastanawiali
się, czy papież w ogóle pojawi się podczas mszy. Wszyscy zwrócili także uwagę
na brak przystrojenia mijanych po drodze domów, w tym również kościołów, z
okazji przyjazdu Ojca Świętego.

Ksiądz prałat Stanisław Olszówka, przewodzący zakopiańskim pielgrzymom,
starał się "tłumaczyć" braci Słowaków, przybliżając pokrótce historyczne
uwarunkowania tej dość obojętnej na sprawy wiary postawy naszych południowych
sąsiadów. "To nie to, co u nas" - słychać było zewsząd. W Bańskiej Bystrzycy,
po krótkim pieszym marszu w kierunku Rynku, gdzie czekał na Ojca Świętego
skromny, ale piękny ołtarz, zakopiańscy pielgrzymi wtopili się w zgromadzony
już tłum wiernych, choć ci z uczestników pielgrzymki, którzy wdziali odświętne
góralskie stroje, wyróżniali się i wzbudzali zainteresowanie mediów oraz
pielgrzymów z innych stron. Najmłodszy zakopiańczyk uczestniczący w
pielgrzymce, 9-letni Karol Łukaszczyk, mocno i wysoko dzierżył krzyż z
napisem "Zakopane" (krzyż wyjątkowy, bo pamiątkowy z pierwszego spotkania
górali z Ojcem Świętym w Nowym Targu w 1979 roku). Był też wielki
transparent "Zakopane najserdeczniej pozdrawia" oraz liczne flagi w barwach
narodowych i papieskich.

Podczas mszy świętej deszcz przestał padać, niebo wypogodziło się, a zza
chmur przebijało słońce. Razem ze Słowakami nasi pielgrzymi modlili się i
śpiewali także w języku słowackim, co ułatwiały modlitewniki, rozdawane przez
słowackich gospodarzy. Na niewielkim bystrzyckim Rynku łatwo było zauważyć
licznych przybyszów z Polski - transparenty m.in. z archidiecezji gdańskiej,
Wadowic, Świdnika, a także Zakopanego górowały nad głowami tłumu. Kamienice
okalające Rynek nie przybrały odświętnego charakteru, do czego jesteśmy
przyzwyczajeni w Polsce podczas papieskich wizyt - pojawiło się kilka flag, na
jednej z kamienic napis witający Ojca Świętego, w oknach innej trzy małe
plakaty z papieżem. Mimo to na Rynku odczuwało się wyjątkowo uroczystą
atmosferę, co zgodnie podkreślali pielgrzymi z Zakopanego, głównie za sprawą
zachowania słowackich katolików - głęboko skupionych, rozmodlonych i
wsłuchanych w słowa Ojca Świętego.

W drodze powrotnej do Zakopanego pielgrzymi, nieco zmęczeni, ale w radosnym
nastroju, modlili się słowem i śpiewem, dziękując za jeszcze jedną możliwość
spotkania z Ojcem Świętym, jak również we wszystkich intencjach papieża.
Wysłuchali także kilku psalmów z "Tatrzańskiego Psałterza Dawidowego" senatora
Franciszka Bachledy Księdzularza, częściowo z taśmy magnetofonowej, częściowo
na żywo w wykonaniu autora transpozycji Psałterza na gwarę góralską, który wraz
z rodziną uczestniczył w pielgrzymce do Bańskiej Bystrzycy.(BW)

przetarg na pałac w Kończycach
Prawie 2 mln zł chce Starostwo Powiatowe w Cieszynie za pałac hrabiny Gabrieli
von Thun-Hohenstein. Kupcy są, ale czekają, aż urzędnicy "zejdą z ceny". - Nie
ma mowy - przekonuje starosta.

Pałac w Kończycach Wielkich został wzniesiony przez marszałka krajowego Jerzego
Fryderyka Wilczka na przełomie XVII i XVIII wieku. Jego ostatnią właścicielką
była hrabina Gabriela von Thun-Hohenstein (1872-1957). Wielu mieszkańców Śląska
Cieszyńskiego do dzisiaj wspomina ją z rozrzewnieniem. Mimo niemieckiego
nazwiska, hrabina szczyciła się polskim obywatelstwem. Nie była zadufaną
arystokratką. Zawsze odpowiadała ludziom na ulicy, troszczyła się o służbę.
Organizowała gwiazdki dla biednych dzieci, pracowała w Czerwonym Krzyżu, była
inicjatorką powołania Towarzystwa Ochrony Zwierząt i Ochotniczego Pogotowia
Ratunkowego, a w 1910 roku ufundowała III pawilon Szpitala Śląskiego w
Cieszynie, za co otrzymała tytuł honorowego obywatela miasta.

W 1945 roku wojska radzieckie wtargnęły do pałacu w Kończycach, zdemolowały go
i odebrały hrabiowskiej rodzinie, urządzając w nim dom dziecka. Hrabina nie
protestowała. Zamieszkała w Cieszynie, gdzie po latach zmarła w biedzie.

W listopadzie ub. roku, już po decyzji i wyprowadzce z pałacu Domu Dziecka,
Zarząd Powiatu uznał, że utrzymanie pustego obiektu będzie zbyt kosztowne i
postanowił go sprzedać. Radni zaakceptowali pomysł. Cenę ustalono na około 2
mln zł i ogłoszono przetarg. - Bardzo bym chciał, żeby nowy właściciel
doprowadził kompleks do dawnej świetności - mówił Karol Folwarczny, wójt
Hażlacha.

Zabytkowego obiektu jednak nie sprzedano. - Było zainteresowanie pałacem, nawet
spore, ale nie sprzedaliśmy go, bo większość kupców liczyła, że obniżymy cenę.
A ona przecież nie jest wysoka! - przekonuje starosta cieszyński Witold
Dzierżawski.

Teraz powiat ogłosił drugi przetarg, który zostanie rozstrzygnięty we wrześniu.
Cena nie uległa zmianie, co bardzo rozczarowało kupców, którzy mają już plany
jak zagospodarować piękny pałac. Jak się dowiedzieliśmy, jeden z oferentów po
kosztownym odremontowaniu obiektu chce w nim urządzić prywatny dom opieki.

- Liczę, że pałac uda się sprzedać za około 2 mln zł. Cena jest rozsądna. Dla
przykładu, sprzedana przez nas Ubezpieczalnia w Cieszynie poszła za 1,5 mln zł -
dodaje starosta.

Wojciech Trzcionka - Dziennik Zachodni
cieszyn.naszemiasto.pl/wydarzenia/639668.html
No jeśli porównać cenę z cenami mieszkań w Krakowie - taniocha!
A swoja drogą... Thunowie nie maja absolutnie żadnych spadkobierców? Bo jak
ktoś kupi pałac, odnowi a potem mu udowodnią, że kupił nieprawnie to
współczuję...
Dziwne.
Może by też sprzedać coś cudzego?
Np pałac namiestnikowski w stolycy?

Nawet Judosz na cenzurowanym Ligi Polskich Rodzin
Wodzenie Judosza w Skoczowie to jeden z najciekawszych wielkanocnych obrzędów
w regionie. Czy mająca kilkaset lat tradycja będzie kontynuowana? Grupa
mieszkańców miasta zażądała od pani burmistrz, żeby zakazała pochodu.
Wodzenie Judosza to zwyczaj, który zachował się już tylko w Skoczowie. Ma
kilkusetletnią tradycję. Opisał go w XVI-wiecznych "Dziennikach" Jan Tilgner,
burgrabia skoczowski. Tradycję przywrócono w 1981 roku Towarzystwo Miłośników
Skoczowa. Słomiany Judosz chodzi po ulicach miasta w Wielki Piątek i Wielką
Sobotę, na szyi ma zawieszone srebrniki. Za nim biegną dzieci z kołatkami i
krzyczą "Kle, kle, kle". Na końcu kukła zostaje spalona.

Skąd wziął się ten obyczaj? Dokładnie nie wiadomo. Wedle tradycji ma wyganiać
z ulic i domów zło. - Jak długo żyję, nie przypominam sobie, żeby ktoś miał
jakiekolwiek zastrzeżenia do tej tradycji - mówi Andrzej Bacza, przewodniczący
skoczowskiej rady miejskiej.

Aż do teraz. Janina Żagan, burmistrz Skoczowa, odebrała już kilka telefonów z
żądaniem zniesienia tej tradycji. Wodzenie Judosza nie podoba się m.in. Marii
Nowak, przewodniczącej miejscowego koła LPR-u. Razem z nią protestuje też
Tadeusz Malejka - dawniej z LPR-u, dzisiaj z Trzeciego Zakonu Franciszkańskiego.

- To okultystyczny zwyczaj, godzi w wartości chrześcijańskie. Nie przystoi,
żeby w Wielki Piątek, kiedy Chrystus umierał za nasze grzechy na krzyżu,
zamiast uszanować powagę tego szczególnego dnia, urządzano w mieście hałaśliwą
imprezę rodem z Rio de Janeiro - tłumaczy Malejka. I dodaje, że w trakcie tego
obrzędu piętnuje się Judasza. Tymczasem jeśli już ktoś może go osądzić, to
tylko Bóg.

- Skąd wiemy, czy nie został zbawiony? - pyta Malejka.

Pani burmistrz poprosiła już pomysłodawców zniesienia tej tradycji, żeby
przede wszystkim dostarczono jej zastrzeżenia co do Judosza na piśmie. - Nie
ja wymyśliłam ten obyczaj, nie ja wydaję pozwolenia na kultywowanie lokalnych
tradycji. Nawet nie mam pojęcia, w jaki sposób mogłabym Judosza zdelegalizować
- zastanawia się Żagan. - Poza tym, po co? - pyta.

Przeciwnicy Judosza wyślą oficjalne pismo do pani burmistrz. Chcą też zwrócić
się do księdza egzorcysty bielsko-żywieckiej kurii o opinię w tej sprawie.
Gdyby w przyszłym roku - mimo sprzeciwu - impreza ponownie się odbyła, Malejka
nie wyklucza oddania sprawy do sądu. Będzie chciał udowodnić, że zwyczaj uraża
uczucia religijne jego i wielu innych osób. Ma jednak świadomość, że taka
sprawa może być z góry skazana na porażkę. - Jeśli trafię na sędziów ateistów,
nigdy nie przyznają mi racji - uważa.

Towarzystwo Miłośników Skoczowa, któremu udało się po latach przywrócić
zwyczaj, będzie walczyć o jego utrzymanie. Robert Orawski, szef towarzystwa,
podobnie jak Bacza zapewnia, że nigdy wcześniej nie było podobnych protestów.

- Wszędzie, na każdym kroku mówi się, jak ważne jest kontynuowanie tradycji,
pielęgnowanie lokalnych obyczajów. Wodzenie Judosza nie jest przecież niczym
innym, nie ma żadnego tajemniczego podtekstu. Naprawdę do głowy by nam nie
przyszło, że ktoś może nas podejrzewać o rozważanie winy Judasza czy
uprawianie okultyzmu - mówi Orawski.

Dodaje, że nawet zaborcy nie widzieli powodów, żeby zakazać miastu tej tradycji.

- A tu nagle okazuje się, że jeśli ten zwyczaj zostanie uduszony, to właśnie
naszymi, polskimi rękami - martwi się.

Ksiądz Karol Mozor, proboszcz parafii pw. św. Jana Nepomucena w Pogwizdowie,
wcześniej przez kilkanaście lat pracował w Skoczowie. Dobrze zna obyczaj
wodzenia Judosza. Jest zadziwiony protestami. - Nie przypominam sobie, żeby
kiedykolwiek ktoś miał jakieś zastrzeżenia do tego zwyczaju. To przecież tylko
lokalna tradycja i wyłącznie tak należy to potraktować - uważa ks. Mozor.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4083904.html?nltxx=1077751&nltdt=2007-04-24-03-06